Do VC i innych zwolenników ceł.

03.08.02, 02:38
Szanowni forumowi przedstawiciele Lewicy gospodarczej!

Nie chcecie rozmawiać o tym czy wysokie podatki służą wielkiemu kapitałowi.
Dobra. To może porozmawiamy o cłach?

Przed poprzednimi wyborami otrzymałem pocztą elektroniczną agitkę na rzecz
Unii Pracy od pana Artura Smółko startującego w moim rodzinnym mieście.

Agitka jak to agitka. Poruszył mnie tam passus dotyczący "ochrony krajowych
producentów". Odpisałem więc Panu Smółce następująco:

"Szanowny Panie
Odebrałem Pana Mail wyborczy i szczerze pisząc nie za bardzo mnie Pan
przekonał. Bardziej do mego przekonania trafił autor artykułu znajdującego
się poniżej. Jeśli jednak wskaże Pan gdzie rzeczony autor się myli, chętnie
rozważę ponownie moje preferencje wyborcze. Będę bardzo wdzięczny za
odpowiedź przed 23.09"

Biuro wyborcze UP obiecało, że udzieli odpowiedzi w najbliższym możliwym
terminie. Do dziś milczy. Może więc któryś z obecnych na Forum zwolenników
ceł zechce wykazać, gdzie tu tkwi błąd?

Z artykułu usunąłem część ozdobników i innych elemntów mogących
utrudnić rzeczową analizę. Oczywiście, służę też materiałem żródłowym.

Artykuł zamieszczam w następnym postcie

Z góry dziękuję za wyjaśnieniasmile

Pozdrawiam

Sam
    • samsaranathanal Fragmenty felietonu 03.08.02, 02:39

      "(...)wyobraźmy sobie, że firma produkująca pralki "Tyrania" postanawia
      zawalczyć o "interes polskiego przemysłu", czyli o swój. Dyrekcja śle do
      Ministerstwa Gospodarki pisma domagające się dbania o rzeczony "interes
      polskiego przemysłu" - a robotnicy, zachęceni przez Dyrekcję
      obietnic± uznania wycieczki do Warszawy zakładowymi autokarami, za
      dniówkę jadą podemonstrować pod Ministerstwem. Oprócz tego Dyrekcja funduje
      poczęstunek kilku dziennikarzom, znanym z tego, że troszczą się o "interes
      polskiego przemysłu"... Minister nakłada na konkurencyjne pralki cło
      zaporowe (lub znajduje Instytut, który wyda opinię, że inne pralki grożą
      porażeniem prądem - co umożliwia zakaz importu w ogóle). Efekt jest taki, że
      pralki zagraniczne drożeją o, powiedzmy, 200 zł - dzięki czemu fabryka
      pralek "Tyrania" może podnieść cenę o 100 zł - i jeszcze wygrać z nimi
      konkurencję.

      To jest oczywiste. Pytanie: jak się do tego ma "interes polskiego
      przemysłu"? Pomyślmy przez chwilę.

      Fabryka "Tyranii" ma się dobrze. Dyrektor kupuje sobie "mercedesa",
      robotnicy zamieniaj± "maluchy" na "cinquecenta" lub "toyoty", a na
      wczasy zamiast do Kołobrzegu jad± do Grecji.
      Jednak ten, co kupił sobie nową pralkę, wydał na nią o 200 zł więcej
      (jeśli kupił pralkę z importu) lub o 100 zł więcej (jeśli kupił "Tyranię").
      Co oznacza, że ma w kieszeni średnio o 150 zł MNIEJ.
      A to oznacza, że nie kupi sobie:
      nowej książki
      kilkunastu ciastek
      kompletu fantazyjnych szklanek
      szynki
      nowych kapci (stare też jeszcze dobre...)
      zrezygnuje z kupowania gazet (jest TV..)
      i tak dalej

      Co oznacza, że (polski, jak najbardziej) przemysł cukierniczy, spożywczy,
      szklarski i pantoflarski poniesie ogromne straty!!

      Jednak - i tu jest pies pogrzebany - wydawcy książek i prasy nie kojarzą
      bynajmniej spadku popytu na ich wyroby z tym, że załoga "Tyranii" tak
      dzielnie zadbała o "interes polskiego przemysłu"!! Więcej: wydawca np.
      "TRYBUNY", która straciła na tej operacji powiedzmy 2000 czytelników, sam,
      być może, domagał się (i domaga!) dalszej "interesu polskiego przemysłu
      ochrony"!!!!

      Jedyne, co im przychodzi do głowy, to domagać się, by państwo chroniło
      nasz rynek przed zalewem tanich wyrobów cukierniczych, tanich szklanek i
      tanich kapci; ponieważ zaś zagranica jakoś nie zalewa nas tanią "TRYBUNĄ",
      to wydawcy gazet i książek domagają się, by "w interesie polskiej kultury"
      akurat książek i czasopism nie okładać VAT-em.

      Każdy domaga się traktowania go wyjątkowo - nikt nie domaga się równych
      praw dla wszystkich, czyli: ŻADNYCH WYJĄTKÓW!

      Dlaczego nie robią tego politycy?

      Z tych samych powodów: jeśli politykowi uda się ocalić Polskę przed
      "Tyranią", to u załogi "Tyranii" ma przechlapane (1000 głosów mniej!) - a
      reszta, jako się rzekło, nigdy się nie dowie, że dzięki niemu może jeść
      ciastka, czytać "TRYBUNĘ" i pić z ładnych szklanek!!

      Jest to nieuniknione.
      • Gość: Blong Re: Fragmenty felietonu IP: *.zabkowska.sdi.tpnet.pl 03.08.02, 04:22
        ustawienie cla nie musi automatycznie oznaczac podwyzki, ale moze tez oznaczac
        wieksza sprzedaz "naszego" produktu
        to oznacza:
        a/ wieksze zyski dla producenta, rozwoj fabryki, wieksze zatrudnienie,
        inwestycje w nowe technologie, wiekszy eksport, wieksze zyski itd...
        b/ wieksze zakupy od dostawcow podzespolow /zalozmy ze tez polskich - bo w
        sumie czemu nie smile/ i kolko dokladnie takie same jak wyzej
        c/ pracownicy wyzsze pensje /normalne jak fabryka wiecej zarabia/, wiecej
        kupuja produktow /zalozmy ze tez polskich/ i to napedza sprzedaz i znow
        produkcje
        d/ Polska pod rzadami SLD-UP wyprzedza USA smile))

        przyklad dokladnie tak samo uproszczony jak ten wyzej, z tym ze w powyzszym
        zalozono zla wole producenta a w tym racjonalne myslenie - bo zyski z drugiego
        podejscia by byly wyzsze od zwyklego podniesienia ceny

        mam nadzieje ze to zadowolilo Twoja ciekawosc smile
        pozdrawiam
        • samsaranathanal ok. rozumiem:) 03.08.02, 06:00
          Witaj Blong

          Dzięki za szybką odpowiedź.

          Masz rację TAK zaprezentowana argumentacja nie jest "nie do zbicia"sad

          Nie to żebym podzielał poglądy z Twjego posta, ale rozumiem ten punkt widzeniasmile

          I zabiorę się za niego - obiecujęsmile

          Pewnie jeszcze dzisiaj, tylko zbiorę materiały jak to wygląda w praktyce. tzn
          jak się zachowują przedsiębiorstwa po wprowadzeniu ochrony celnej.

          Mam nadzieję na ciekawą wymianę postówsmile

          pozdrawiam

          Sam

          ps. Zajrzyj jeszcze do wątku pt "Wysokie podatki w interesie wielkich
          kapitalistów". VC nie chciał nic wpisać... Może Ty?
          • samsaranathanal Wybacz Blong... 03.08.02, 22:50
            Witaj.

            Strasznie ciężko jest znaleźć materiały źródłowe.

            Przełóżmy tę dyskusję o parę dni

            Znajdę i zamieszczę.

            Pozdrawiam

            Sam
            • Gość: Blong :) IP: *.zabkowska.sdi.tpnet.pl 03.08.02, 23:17
              samsaranathanal napisał:

              > Witaj.
              >
              > Strasznie ciężko jest znaleźć materiały źródłowe.
              >
              > Przełóżmy tę dyskusję o parę dni
              >
              > Znajdę i zamieszczę.
              >
              > Pozdrawiam
              >

              Za pare dni moge zniknac niestety na miesiac smile Ale zobaczymy, moze zdaze. smile
              Wada tego przykladu bylo wyjatkowe czarnowidztwo, ktoremu mozna bylo
              przedstawic pelny optymizm. Oczywiscie ze rzeczywistosc jest gdzies posrodku.
              Co do twojego drugiego watku to zerkne pozniej jeszcze raz, ale wydawal mi sie
              tez makabrycznie uproszczony smile. Choc tam polemika by sie ocierala juz o
              ideologie czy panstwo lepiej dysponuje pieniedzmi /na pewne cele/ niz prywatny
              przedsiebiorca /mysle ze ty wolisz drugiego a ja uwazam ze pierwszy/
              Pozdrawiam
    • Gość: wild poseł Artur Świeczko i płaszcze ( do kolekcji ) IP: *.net.bialystok.pl / 192.168.1.* 03.08.02, 02:51
      Rozdział III

      Świeczki i płaszcze

      Ścieżka wiodąca przez gęstą dżunglę poszerzała się stopniowo, aż wreszcie
      dobiegła do rzeki, przez którą przerzucona była wąska kładka. Po drugiej
      stronie rzeki Jonatan dostrzegł jakieś domostwa, pomyślał zatem, że może w
      końcu dowie się od kogoś, w jakim miejscu się znalazł.

      Po przejściu przez kładkę zobaczył kobietę, siedzącą za stołem, na którym
      rozłożonych było wiele kotylionów. Kobieta trzymała w ręku pokaźnych rozmiarów
      dokument.

      - Bardzo proszę - zaczęła z roziskrzonym wzrokiem i wzięła jeden z kotylionów
      chcąc przypiąć go do podartej koszuli Jonatana. - Czy nie zechciałbyś podpisać
      tej petycji?

      - No... Nie wiem... - wybąkał Jonatan - ale może wskaże mi pani drogę do
      miasta?

      - Aha, więc jesteś cudzoziemcem? - kobieta obrzuciła go podejrzliwym
      spojrzeniem.

      Na dźwięk jej lodowatego tonu Jonatan zawahał się nieco.

      - Pochodzę z wybrzeża, a teraz chyba zabłądziłem.

      - Ta droga prowadzi właśnie do miasta - kobieta znowu spojrzała na niego
      przychylniej. - Ale podpisanie petycji zajmie ci tylko jedną chwilkę. W ten
      sposób pomożesz bardzo wielu ludziom.

      - Skoro ma to dla pani takie znaczenie - Jonatan wzruszył ramionami i wziął
      pióro. Żal mu się zrobiło kobiety, która w taki słoneczny dzień siedziała
      opatulona w grube palto i obficie się pociła. Swoją drogą dziwne miejsce
      wybrała na zbieranie podpisów!

      - Jaki jest cel tej petycji? - zapytał.

      Złożyła ręce na piersiach, jakby miała zamiar odśpiewać arię operową:

      - Ochrona miejsc pracy i przemysłu. Te sprawy leżą ci, mam nadzieję, na sercu?

      - Rzecz jasna - pośpiesznie zgodził się z nią Jonatan, przypominając sobie los
      kobiety, krórą widział w dżungli. Musiał za wszelką cenę uchodzić za człowieka,
      którego niezmiernie zajmują problemy ludzi pracy. - Jaki pożytek płynie z tego
      dokumentu?- zapytał składając swój podpis.

      - Rada Lordów chroni nasze fabryki i miejsca pracy przed towarami pochodzącymi
      spoza wyspy. Jeżeli uda mi się zebrać wystarczającą liczbę podpisów, Lordowie
      przyrzekli ustanowić zakaz obrotu towarami zagranicznymi, które przeszkadzają
      mi w pracy.

      - a czym się pani zajmuje?

      - Reprezentuję producentów świeczek i płaszczy - oświadczyła z dumą kobieta. -
      w petycji zawarte jest żądanie zakazu korzystania ze światła słonecznego.

      - Jak to? - Jonatana aż zatkało. - Jak to zakazu korzystania ze światła
      słonecznego?

      Kobieta zmierzyła go wzrokiem:

      - Wiem, że takie rozwiązanie może wydawać się nieco drastyczne, ale słońce
      działa na szkodę producentów świeczek i płaszczy. Rozumiesz chyba, że jest ono
      bardzo tanim źródłem światła i ciepła obcego pochodzenia. Tak dłużej być nie
      może!

      - Ale przecież światło i ciepło słoneczne są za darmo - zaoponował Jonatan.

      - i o to właśnie chodzi - jęknęła urażona kobieta, po czym wyjęła notatnik i
      zaczęła w nim coś gryzmolić. - Według moich obliczeń niskie koszty tych towarów
      pochodzenia zagranicznego średnio o połowę obniżają potencjalną produkcję i
      płace - przynajmniej w tych dziedzinach, które mnie dotyczą. Wysoki podatek od
      okien, albo nawet zupełny zakaz ich posiadania, powinny znacznie poprawić nasze
      położenie.

      Jonatan odłożył petycję:

      - Ale gdy ludzie zaczną płacić więcej wytwórcom świeczek i płaszczy, będą mieli
      mniej pieniędzy na inne rzeczy - na mięso, chleb, napoje...

      - Ja nie przyszłam tu reprezentować rzeźników, piwowarów, czy piekarzy -
      odparła oschle kobieta. Wyczuła u Jonatana zmianę tonu i szybciutko złapała
      petycję, żeby nie zdążył wykreślić swego podpisu. - Czyli bardziej zależy ci na
      kaprysach konsumenta niż na miejscach pracy i rozsądnych inwestycjach. Żegnam -
      zakończyła rozmowę.

      Jonatan odwrócił się na pięcie i spokojnie ruszył w dalszą drogę. "Zakazać
      korzystania ze światła słonecznego! - myślał. - Cóż za szalony pomysł! Jeszcze
      trochę a zechce się jej zabronić jedzenia i mieszkania!"

      Miał nadzieję, że wreszcie spotka kogoś rozsądniejszego.

      Ken Schoolland
      Przygody
      Jonatana
      Poczciwego
Pełna wersja