Gość: giaur
IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl
08.08.02, 23:36
Kilku stoczniowców przy pełnej aprobacie tłumu i biernej postawie policji
linczuje prezesa zakładów odzieżowych Odra. W gabinecie, na schodach, przed
budynkiem. Podarta koszula, ciosy pięscią w głowę, uderzenia w twarz,
kopniaki w brzuch. Możemy to wszystko zobaczyć w tv, możemy usłyszeć w radio,
możemy obejrzeć zdjęcia na okładkach gazet, możemy... możemy, bo całą scenę
otacza wianuszek fotoreporterów. Przynajmniej trzy kamery, są osoby z
fotoaparatami. Co chwila widać też żółty mikrofon RMFu, podtykany pod nos
linczowanego człowieka - a nuż po kolejnym ciosie krzyknie coś, co warto by
było puścić na antenie.
Patrzę na to i nie mogę uwierzyć - oto kilku facetów stoi z założonymi
rękami i bezczynnie patrzy, jak na ich oczach kilku innych facetów linczuje
człowieka. O przepraszam, nie bezczynnie, oni tu przecież pracują, wykonują
to, co do nich należy. Jest w tym coś obrzydliwego...
Ja nie oczekuję, że dziennikarze zbawią świat, że zastopują uliczne
zamieszki, uspokoją wzburzony tłum, rozładuja każdą, nawet najbardziej
napiętą sytuację. Rozumiem, że obowiązkiem dziennikarza jest dokumentowanie
otaczającej go rzeczywistości. Ale to co widzieliśmy na ekranach to coś
więcej - to pogoń za materiałem, to walka o oglądalność, o najlepsze ujęcie.
Spójrzcie na zdjęcie na pierwszej stronie czwartkowej Gazety Wyborczej.
Przypatrzcie się twarzy i ruchowi gości z mikrofonem RMFu. Jest nie mniej
zaaferowany całą sprawą niż stoczniowiec szarpiący prezesa Odry. Stoczniowiec
goni prezesa by go pobić, upokorzyć, zhańbić; dziennikarzyna po to, by żaden
cios, gest, krzyk nie zginął, byśmy wszyscy mogli zobaczyć i usłyszeć.
Czy naprawdę to jest jego rola ? Czy obowiązki dziennikarza upoważniają
go do bierności, do bezczynnego przyglądania się ludzkiej krzywdzie ? Czy
uchwycenie "dobrego ujęcia" twarzy bitego człowieka jest ważniejsze niż
niesienie mu pomocy ? Jest w tym coś obrzydliwego, doprawdy obrzydliwego...
giaur
www.giaur.qs.pl
giaur@qs.pl