parafia NMP z Gwadelupy powstała w...

23.07.05, 22:09
...Białymstoku.
Ciekawe, czy kuzynką ona jest jakąś na przykład NMP z Ostrej Bramy???
    • swarozyc Re: parafia NMP z Gwadelupy powstała w... 23.07.05, 22:12
      nie to jej kolejna mutacja. Nie zapomnij takze o Mlecznej, Gromnicznej, Bosej
      etc. etc.
    • allegro.con.brio Re: parafia NMP z Gwadelupy powstała w... 23.07.05, 22:12
      babariba-babariba napisała:

      > ...Białymstoku.
      > Ciekawe, czy kuzynką ona jest jakąś na przykład NMP z Ostrej Bramy???

      Nie interesuj się bo kociej mordy dostaniesz. Kończ browara i spać.
      • amigosan Re: parafia NMP z Gwadelupy powstała w... 23.07.05, 22:46
        allegro.con.brio napisał:

        > babariba-babariba napisała:
        >
        > > ...Białymstoku.
        > > Ciekawe, czy kuzynką ona jest jakąś na przykład NMP z Ostrej Bramy???
        >
        > Nie interesuj się bo kociej mordy dostaniesz. Kończ browara i spać.
        >
        Ty już dostałeś?
        • allegro.con.brio Re: parafia NMP z Gwadelupy powstała w... 23.07.05, 23:26
          A coś ty taki ciekawski?
    • sas15 Nie.Bliższa jest NMP z Klapy 23.07.05, 23:30
      Pewnego wybitnego polytyka.
    • babariba-babariba ale skąd oni tę Gwadelupę wzięli... 23.07.05, 23:33
      ...wie ktoś może, gdzie to jest???
      • wikul Re: ale skąd oni tę Gwadelupę wzięli... 24.07.05, 00:31
        babariba-babariba napisała:

        > ...wie ktoś może, gdzie to jest???


        Spytaj Rycha albo dokowskiego oni wiedzą wszystko. Przynajmniej tak się im
        wydaje.
        • babariba-babariba cześć wikulu, pamiętasz może taki... 24.07.05, 00:36
          ...twój post, w którym namierzyłeś, że mosze i fredzia 54 z jednego IP nadają?
          • wesoly33 Re: cześć wikulu, pamiętasz może taki... 24.07.05, 01:20
            Proroctwo księżniczki

            W roku 1509 księżniczka Papantzin, siostra rządzącego króla miała sen: anioł,
            na którego czole widniał znak krzyża poprowadził ją nad rzekę. Tam ujrzała
            statki o białych żaglach, oznakowane wielkim czarnym krzyżem, podążające w
            kierunku wybrzeża Azteków. Anioł powiedział jej, że na pokładzie tych statków
            są cudzoziemcy, niosący im poznanie Boga prawdziwego. Po przebudzeniu wyjawiła
            treść swego snu przywódcom Azteków, jaki i królowi, który uwierzył swej
            siostrze. Proroctwo miało się wkrótce spełnić.

            Przybycie Hiszpanów

            Rzeczywiście w r. 1519, Hiszpan przebywający na Kubie, 33-letni Hernan Cortez
            przedsięwziął wyprawę do Meksyku na statkach wyposażonych w białe żagle i
            wielki czarny krzyż, zgodnie z opisem księżniczki. Cortezowi towarzyszyło 2
            kapłanów i 550 mężczyzn. Wysiedli na ziemi meksykańskiej w piątek, 22 kwietnia,
            który w tamtym roku był Wielkim Piątkiem. Dziwna rzecz: Aztekowie oczekiwali w
            tym samym dniu przybycia boga Quetzacoalt, który – zgodnie z ich proroctwami –
            miał przybyć w ciele ich nawiedzić. W takim razie, dla nich, Cortez i jego
            ludzie mogli być jedynie bogami i król nie ośmielił się z nimi walczyć! Cortez
            był żarliwym chrześcijaninem. Ożywiał go duch misyjny i niewzruszona wiara w
            naszego Pana i Jego Matkę. Zbliżając się do stolicy Azteków uwalniał
            uwięzionych przez nich Indian, czyniąc sobie z nich sprzymierzeńców i
            pomocników w walkach, których nie można było uniknąć. To tak 300 hiszpańskich
            żołnierzy pokonało 30 tys. nieprzyjaciół.

            Po 93 dniach oblężenia Cortez zdobył miasto Meksyk. Pomimo protestów
            czarowników zaczął burzyć bożki. W świątyniach umieszczał krzyże i wizerunki
            Matki Bożej. Położył kres ofiarom z ludzi. Pomimo to nie było nawróceń tak
            szybkich i licznych, jakie miał nadzieję oglądać. W dodatku wziąwszy wielką
            ilość dialektów, trudno było się porozumieć. Wierzenia pogańskie były tak
            zakorzenione w duszach Indian, że trudno je było wyrwać. Cortezowi brakowało
            misjonarzy. Napisał więc do Karola V o wysłanie ich do Ameryki. Władca zgodził
            się. W 1524 przybyli franciszkanie, oddając się całkowicie ewangelizacji.
            Wszystko byłoby się potoczyło dobrze, gdyby nie chciwość konkwistadorów, którzy
            ustanowili niewolnictwo, wychodząc z założenia, że Indianie nie posiadają
            duszy. Biskup protestował, lecz daremnie. Kapłani, którzy usiłowali
            przeciwstawić się niewolnictwu zostali zamęczeni i zabici. Król, kiedy mu o tym
            doniesiono, zakazał niewolnictwa, lecz ufność Indian została zburzona:
            zachowanie wielu Hiszpanów nie było zgodne z nauką Ewangelii. Hiszpański
            władca – wobec wszystkich trudności, z jakimi musiał się borykać – błagał w
            modlitwach Najświętszą Pannę o interwencję i o znak, że jego prośba została
            wysłuchana. Wkrótce miał go otrzymać w sposób, jakiego z pewnością nie
            oczekiwał.

            Matka Boża stawia stopy na meksykańskiej ziemi...

            Historia objawienia, które miało przyczynić się do przyjęcia wiary w Boga
            Prawdziwego przez Indian wiąże się z osobą nawróconego i ochrzczonego w 1525,
            51-letniego Juana Diego. Choć mieszkał około 15 km od miasta Meksyk, udawał się
            tam każdego dnia, żeby uczestniczyć we Mszy św. Tak samo było 9 grudnia 1531 r.
            Kiedy był w drodze, przechodząc w pobliżu świątyni bogini Tonantzin usłyszał
            nagle śpiew tysięcy ptaków i ujrzał po raz pierwszy piękną młodą niewiastę,
            która zawołała go serdecznie: «Juanito, mój najpokorniejszy synu, dokąd
            idziesz?»

            Objawienie pierwsze

            Była sobota tuż przed wschodem jutrzenki, kiedy szedł do miasta. Śpiew ptaków,
            które usłyszał u stóp wzgórza Tepeyacac był tak piękny, że Juan Diego zaczął
            się zastanawiać, czy nie śni. A może znalazł się przypadkiem w ziemskim raju?
            Kiedy śpiew umilkł i usłyszał wołający go głos, poszedł w jego kierunku. Odczuł
            wielką radość. Nie bał się. Piękna Pani, która zapytała go dokąd idzie, stała
            naprzeciw niego. Ujrzał, że jest niezwykłej wielkości, ma piękne szaty,
            błyszczące jak słońce, a miejsce, w którym stała było otoczone jakby blaskiem
            drogocennych kamieni. Ziemia błyszczała wokół Niej jak tęcza. Wszelkie rośliny
            wyglądały tak, jakby się przemieniły w kosztowności. Pokłonił się i na Jej
            pytanie odrzekł: „Pani, muszę dojść do Twego kościoła w Meksyku, aby
            uczestniczyć we Mszy św., co zostało nam przekazane i dane przez kapłanów...”
            Ona zaś mu powiedziała:

            «Wiedz i dobrze zrozum, najpokorniejszy z moich synów, że Ja jestem zawsze
            Dziewicą – Świętą Maryją, Matką Boga prawdziwego, dla którego istniejemy,
            Stworzyciela wszystkich rzeczy, Pana nieba i ziemi. Chciałabym, żeby tutaj
            został wybudowany kościół, abym mogła wam ukazać i dać moją miłość, moje
            współczucie, moją pomoc i opiekę, gdyż jestem waszą Matką miłosierną dla was,
            dla wszystkich mieszkańców tej ziemi i dla wszystkich, którzy Mnie kochają,
            wzywają i darzą ufnością. Ja słucham ich uskarżań i zajmuję się ich biedami,
            ich potrzebami, ich troskami. Aby wypełnić to, o co proszę, idź do pałacu
            biskupa w Meksyku i powiedz mu, że bardzo pragnę, żeby tu, na tej równinie
            powstał kościół wybudowany na moją cześć. Opowiesz mu w szczegółach wszystko,
            co widziałeś i co tu podziwiałeś oraz to, co słyszałeś. Bądź pewien, że będę ci
            niezmiernie wdzięczna i dam ci nagrodę za wysiłki i trud, jaki podejmiesz dla
            wypełnienia tej misji. Oto usłyszałeś moje wskazówki. Idź mój najpokorniejszy
            synu i wypełnij to jak najlepiej.» Juan Diego pochylił głowę i rzekł: „Pani,
            będę posłuszny twoim wskazaniom. Teraz muszę Cię opuścić.” Zszedł ze wzgórza i
            poszedł prosto do Meksyku. Matka Boża ukazała mu się we wszystkich Swych
            przymiotach! Ujawniła pragnienie, by świątynię poświęconą azteckiej bogini
            zastąpiono kościołem dla Boga Prawdziwego. Juan Diego udał się więc do
            biskupa.

            Kiedy udało mu się otrzymać pozwolenie na ujrzenie go i kiedy opowiedział, co
            go spotkało, zauważył, że biskupowi bardzo trudno było... uwierzyć w jego
            cudowną, nadprzyrodzoną przygodę. Po wysłuchaniu został więc odesłany. Biskupem
            był wówczas o. Juan de Zumarraga, franciszkanin, rówieśnik Juana Diego. Na
            zakończenie rzekł mu: „Przyjdź jeszcze kiedyś do mnie, mój synu, chętnie cię
            posłucham. Opowiesz mi wtedy wszystko od początku, a ja się zastanowię nad
            prośbą, w sprawie której przybyłeś”... Juan Diego odszedł więc bardzo smutny:
            prośba Pięknej Pani nie została przyjęta.

            Objawienie drugie

            W tym samym dniu powrócił na miejsce spotkania z Maryją, która czekała na niego
            tam, gdzie widział Ją po raz pierwszy. Wyznał Jej, że postąpił zgodnie z
            poleceniem: z wielkim trudem udało mu się spotkać z biskupem, w szczegółach
            opowiedział mu o niezwykłym zdarzeniu, jednak – skończył swą opowieść –
            „Przyjął mnie życzliwie, wysłuchał uważnie, lecz to, co mi powiedział oznacza,
            że nie wierzy.” Na koniec Juan Diego poprosił Maryję, żeby posłała do biskupa
            kogoś godniejszego i wzbudzającego szacunek. Wtedy biskup z pewnością nie
            będzie podejrzewał, iż prośba o budowę kościoła jest wymysłem człowieka, lecz
            spełni żądanie Maryi. Błagając o wybaczenie za niewypełnienie misji, czekał na
            Jej odpowiedź. Maryja zaś powiedziała: «Posłuchaj, najmniejszy z Moich synów,
            powinieneś zrozumieć, że Ja mam liczne sługi i posłańców, którym mogę powierzyć
            wypełnienie mojego polecenia i mojej prośby, lecz to właśnie ciebie proszę o
            pomoc, żeby za twoim pośrednictwem moje życzenie się spełniło. Gorąco cię
            proszę, najmniejszy synu, i stanowczo ci nakazuję, żebyś jutro poszedł zobaczyć
            się z biskupem. Pójdziesz tam w moim imieniu i powiesz mu o moim życzeniu, żeby
            zaczął budować tutaj kościół. I powiedz mu, że to Ja, zawsze Dziewica, Święta
            Maryja, Matka Boga wysłałam cię do niego.” Juan Diego przystał na prośbę Maryi,
            obiecując nazajutrz o zachodzie słońca przynieść Jej odpowiedź.

            Objawi
            • wesoly33 Re: cześć wikulu, pamiętasz może taki... 24.07.05, 01:21
              Objawienie trzecie

              Nazajutrz, 10 grudnia wyszedł więc przed świtem z domu. Około godz. 10, po Mszy
              św., kiedy wszyscy odeszli, on udał się do pałacu biskupa. Jednak tym razem
              czyniono mu jeszcze większe trudności. Udało mu się jednak ujrzeć go i rzucić
              do jego stóp. Ze smutkiem i płaczem powtórzył polecenia Pięknej Pani: biskup ma
              wybudować kościół. Niestety i tym razem, choć Juan Diego – wypytywany
              szczegółowo – powtórzył przebieg swych spotkań z Matką Bożą, nie spotkał się z
              wiarą i zrozumieniem. Wreszcie biskup orzekł, że aby uwierzyć, iż przysyła Go
              Najświętsza Panna i żeby wybudować dla Niej kościół musi otrzymać jakiś znak.
              To uwiarygodni Jej posłańca. Nie zrażony tym Juan Diego postanowił przekazać
              ten warunek Maryi. Tymczasem biskup szybko znalazł w swym otoczeniu osoby godne
              polecenia im delikatnej misji: śledzenia Indianina. Miały mu donieść, gdzie się
              uda i co będzie robił. Ci jednak, którzy szli za nim stracili go z oczu.
              Rozwścieczeni tym powrócili i zaczęli nalegać na biskupa, żeby nie dawał wiary
              zwodzicielowi, zmyślającemu «nieprawdę». Jego zaś postanowili ukarać, kiedy
              tylko powróci. Tymczasem Juan Diego zaniósł odpowiedź Maryi. Ona zaś
              odrzekła: „ „Bardzo dobrze, mój mały, jutro pójdziesz zanieść znak biskupowi,
              jakiego wymaga. Dzięki temu uwierzy i nie będzie już w nim wątpliwości ani
              podejrzliwości. I wiedz, że Ja ciebie wynagrodzę za twe starania, wysiłki i
              trud dla Mnie. Czekam tu na ciebie jutro.”

              Objawienie czwarte

              Jednak następnego dnia Juan Diego nie mógł się udać na umówione spotkanie.
              Wujek, który go odwiedził – Juan Bernardo rozchorował się i jego stan był
              bardzo poważny. Wezwany lekarz niewiele pomógł, więc wujek prosił o
              przyprowadzenie księdza, przekonany, że nadszedł jego ostatni dzień. We wtorek,
              przed świtem Juan Diego wyszedł więc z pośpiechem po księdza. Dochodząc do
              drogi prowadzącej na wzgórze Tepeyac, zaczął się obawiać, że idąc tędy może
              spotkać Piękną Panią. Wtedy będzie musiał iść do biskupa ze znakiem. A przecież
              musiał przede wszystkim sprowadzić księdza do wujka, który pragnął się
              wyspowiadać!... Postanowił więc okrążyć wzgórze, żeby Maryja... go nie
              zauważyła. Ujrzał Ją jednak schodzącą ze zbocza. Podeszła do niego do stóp
              wzgórza, które zamierzał ominąć i zapytała: «Co się stało mój synu? Dokąd
              idziesz?» Pochylił się więc zaczął tłumaczyć: „Moje Dziecko, Córeczko, Pani!
              Niech Bóg uczyni Cię szczęśliwą... ja Cię zasmucę, ale wiedz, że twój sługa, a
              mój wujek jest bardzo chory...”

              Po przedstawieniu sytuacji i wyjaśnieniu, jak bardzo musi się śpieszyć, by na
              czas sprowadzić księdza zapewnił, że potem powróci, by zanieść biskupowi
              obiecany znak. Po wysłuchaniu Indianina Maryja odpowiedziała: «Posłuchaj mnie i
              zrozum dobrze, najmniejszy z moich synów. Nic nie powinno cię przestraszać i
              smucić. Niech twoje serce będzie spokojne. Nie bój się tej choroby ani żadnej
              innej, nie miej trosk. Czyż nie ma tutaj Mnie, która jestem twoją Matką? Czy
              nie jesteś pod moją opieką? Czy Ja nie jestem twoim zdrowiem? Czy ty nie
              spoczywasz szczęśliwy na Mojej piersi? Czegóż jeszcze więcej pragniesz? Nie
              bądź nieszczęśliwy ani niczym wzburzony. Nie bądź smutny z powodu choroby twego
              wujka. On nie umrze. Bądź pewien, że w tej chwili jest uzdrowiony.» Juana Diego
              pocieszyły słowa Pani z Nieba. Chętnie wykonał więc Jej kolejne
              polecenie: «Wejdź, o najmniejszy z moich synów, na sam szczyt wzgórza, tam,
              gdzie Mnie ujrzałeś po raz pierwszy i gdzie udzieliłam ci wskazówek. Zobaczysz
              tam różne kwiaty. Zerwij je i potem mi je przynieś.»

              Juan Diego natychmiast wspiął się na wzgórze. Nigdy nie widział tak wielkiej
              różnorodności cudnych róż w dodatku o tej porze roku! Pachniały i pokryte były
              kroplami rosy, przypominającymi kosztowne perły. Zaczął je więc zbierać i
              umieścił je w swojej tilmie. Szczyt wzgórza nie był miejscem, gdzie mogłyby
              kwitnąć jakiekolwiek kwiaty. Pełno tu było skał, cierni. Gdzieniegdzie rosła
              trawa, o ile nie było przymrozków. Zaniósł zebrane róże Pięknej Pani. Ona zaś
              wzięła je do rąk i ponownie umieściła w jego tilmie ze słowami: «O, najmniejszy
              z moich synów. Te róże są znakiem, jaki zaniesiesz biskupowi. Powiesz mu w moim
              imieniu, że w nim ujrzy moje życzenie i powinien mu się podporządkować. Ty
              jesteś moim posłańcem, najbardziej godnym mojego zaufania. Stanowczo ci jednak
              polecam, żeby rozwinął swą szatę dopiero przed biskupem. Wszystko mu też
              opowiesz...» Po wysłuchaniu raz jeszcze prośby Maryi o wybudowanie kościoła
              oraz Jej wskazówek Juan Diego udał się bezpośrednio do Meksyku, strzegąc w
              zawiniętej szacie swych pachnących róż.

              Cudowny wizerunek Matki

              Kiedy dotarł do pałacu i poprosił o spotkanie z biskupem. Nikt nie chciał go
              słuchać! Był dla nich niestosownym gościem, zjawiającym się w dodatku o
              nieodpowiedniej porze. Nie dał jednak za wygraną, kiedy po wielu godzinach
              ujrzeli, że czeka nadal cierpliwie na możliwość wejścia i w dodatku ma coś w
              swej szacie, wreszcie zainteresowali się biednym Indianinem. Kiedy uchylił
              rąbka tilmy świeże i piękne róże, jakie w niej miał, tak ich zaskoczyły, że
              usiłowali mu je odebrać, jednak róże wymykały się im z rąk i widzieli je już
              nie jako prawdziwe, lecz wymalowane na tkaninie. Dawszy za wygraną zawiadomili
              biskupa. Dla biskupa powód przybycia odesłanego Indianina mógł być tylko jeden:
              znak! Nakazał więc natychmiast wprowadzić go. Indian ukląkł jak miał w
              zwyczaju, po czym opowiedział, co widział i słyszał w czasie spotkania Pani. Na
              koniec rzekł: «Ekscelencjo, zrobiłem to, co mi poleciliście. Powiedziałem Pani
              z Nieba, Świętej Matce, że prosiliście o znak i dowód, aby uwierzyć, że trzeba
              zbudować kościół, o który Ona prosi. Powiedziałem Jej, że dałem słowo, że ten
              znak przyniosę. Ona okazała łaskawość i zgodziła się na spełnienie tej
              prośby... Dziś rano znowu Ją ujrzałem i wysłała mnie, żebym się z wami
              zobaczył. Wysłała mnie na szczyt wzgórza tam, gdzie zwykle Ją widziałem, żebym
              nazrywał róż. Kiedy to uczyniłem, Ona wzięła je do rąk i umieściła ponownie w
              mojej szacie, abym je zaniósł i osobiście przekazał... Oto one...»

              Niczego nie podejrzewając Juan Diego rozwinął swą białą szatę, wysypując z niej
              róże. Kiedy zaś wielka ilość pięknych kwiatów upadła na ziemię, na jego szacie
              ujrzano wizerunek Najświętszej Panny, zawsze Dziewicy, Matki Boga. Ten sam
              wizerunek, który dziś można oglądać w Tepeyac, określanym jako Guadelupe. Na
              widok wizerunku i róż biskup upadł na kolana, błagając o przebaczenie, że nie
              spełnił od razu prośby Maryi. Potem zdjął szatę Indianina i zaniósł ze czcią do
              kaplicy. Na prośbę biskupa Juan Diego został w pałacu, a nazajutrz udali się
              razem tam, gdzie Piękna Pani życzyła sobie, by powstał kościół.

              Objawienie Juana Bernardino

              Po wskazaniu biskupowi miejsca, w którym Pani z Nieba pragnęła świątyni Juan
              Diego pożegnał się, by powrócić wreszcie do chorego wujka. Opuścił go przecież
              idąc po księdza do Tlatilolco. Biskup z towarzyszącymi mu osobami, postanowił
              udać się z nim do domu. Po przybyciu ujrzeli wujka w dobrym zdrowiu.
              Zaskoczony, że jego krewny idzie z tak czcigodną świtą, pytał o powody. Juan
              Diego raz jeszcze opowiedział jak w drodze spotkał Panią z Nieba. Obiecała mu
              uzdrowienie wujka i nakazała udanie się do biskupa. Wuj zaś powiedział, że i
              jemu ukazała się Piękna Pani obiecując zdrowie i wyjaśniając, że jego krewny
              musiał udać się do Meksyku. Pani nakazała mu też zobaczenie się z biskupem i
              opowiedzenie, że Ją widział, że to Ona go uzdrowiła i że pragnie być nazywana
              Najświętszą Panną z Guadalupe oraz że chce, aby Jej wizerunek był znany. Juan
              Bernardino i Juan Diego zamieszkali u biskupa aż ukończono budowę kościoła.
              Biskup przeniósł święty wizerunek do kościoła, gdzie wszyscy mogli g
              • wesoly33 Re: cześć wikulu, pamiętasz może taki... 24.07.05, 01:22
                Objawienie Juana Bernardino

                Po wskazaniu biskupowi miejsca, w którym Pani z Nieba pragnęła świątyni Juan
                Diego pożegnał się, by powrócić wreszcie do chorego wujka. Opuścił go przecież
                idąc po księdza do Tlatilolco. Biskup z towarzyszącymi mu osobami, postanowił
                udać się z nim do domu. Po przybyciu ujrzeli wujka w dobrym zdrowiu.
                Zaskoczony, że jego krewny idzie z tak czcigodną świtą, pytał o powody. Juan
                Diego raz jeszcze opowiedział jak w drodze spotkał Panią z Nieba. Obiecała mu
                uzdrowienie wujka i nakazała udanie się do biskupa. Wuj zaś powiedział, że i
                jemu ukazała się Piękna Pani obiecując zdrowie i wyjaśniając, że jego krewny
                musiał udać się do Meksyku. Pani nakazała mu też zobaczenie się z biskupem i
                opowiedzenie, że Ją widział, że to Ona go uzdrowiła i że pragnie być nazywana
                Najświętszą Panną z Guadalupe oraz że chce, aby Jej wizerunek był znany. Juan
                Bernardino i Juan Diego zamieszkali u biskupa aż ukończono budowę kościoła.
                Biskup przeniósł święty wizerunek do kościoła, gdzie wszyscy mogli go oglądać.
                Miasto było poruszone. Wszyscy przychodzili, by podziwiać i modlić się. Boski
                cud wzbudzał zachwyt, bo przecież nikt na świecie nie namalował cenniejszego
                obrazu.

                Tajemnica oczu Matki Bożej

                Według licznych naukowców, którzy uważnie przebadali oczy wizerunku Matki
                Bożej, powstałego w sposób cudowny na tilmie Indianina, tam, gdzie normalnie
                odbija się obraz w oku człowieka, widać liczne kształty, które odpowiadają
                kształtom i wielkości osób, jakie znajdowały się naprzeciw wizerunku. W r. 1929
                Alfonso Marcue, oficjalny fotograf Bazyliki, odkrył jakby odbicie jasnego
                obrazu brodatego mężczyzny w prawym oku wizerunku Dziewicy. Początkowo nie
                wierzył własnym oczom. Jakże to możliwe? Brodaty mężczyzna w oku Matki Bożej?
                Jednak po wielu badaniach zdjęć nie ma już wątpliwości i decyduje się
                powiadomić władze Bazyliki. Zaskoczenie było tak wielkie, że... nakazano mu po
                prostu całkowite milczenie o tym odkryciu, czemu się podporządkował. 20 lat
                później, 29 maja 1951 r., Jose Carlos Salinas Chavez, badając dobrej jakości
                zdjęcie twarzy dokonuje takiego samego odkrycia! Wyraźne odbicie brodatego
                mężczyzny w prawym oku. Widzi też odbicia w oku lewym.

                Od tej chwili liczne osoby, około 20 fizyków i okulistów, miały okazję zbadać z
                bliska oczy Dziewicy na Jej cudownym wizerunku na tilmie. Pierwszym był znanym
                okulista dr Javier Torroella Bueno. Badania dokonał 27 marca 1956 r. W
                sporządzonym raporcie, pierwszym, jaki opublikowano na ten temat, udowadnia
                obecność potrójnego odbicia (zjawisko Purkyniego-Sansona), charakterystyczne
                dla każdego żywego oka ludzkiego i oświadcza, że te obrazy umieszczone są
                dokładnie tam, gdzie być powinny, zgodnie ze wspomnianym zjawiskiem oraz to, że
                zniekształcenie obrazów jest zgodne z załamaniem rogówki. W tym samym roku
                okulista, dr Rafael Torrija Lavoignet, bada oczy we wszystkich szczegółach
                oftalmoskopem. Zauważa kształt postaci ludzkiej ukazujący się w rogówce oczu
                tam, gdzie powinna się znajdować w związku ze zniekształceniem normalnego oka
                ludzkiego, a zwłaszcza - co niezwykłe - odnotowuje, że oczy wydają mu się
                niezwykle żywe, gdy są badane. Wiele innych badań podjęli okuliści: wszyscy
                byli zgodni co do wyników swych badań.

                Jednak nowa i fascynująca analiza pojawia się dopiero w r. 1979, kiedy dr Jose
                Aste Tonsmann z Uniwersytetu w Cornell, używając komputera i urządzeń
                najbardziej nowoczesnych bada skrupulatnie doskonałej jakości zdjęcie twarzy –
                jest to fotografia oryginału tilmy. Po przefiltrowaniu zdjęć cyfrowych i po
                usunięciu „zanieczyszczeń” oraz po ich powiększeniu dokonuje kilku niezwykłych
                odkryć! Widzi już nie tylko popiersie mężczyzny widoczne w obu oczach, lecz
                także inne postacie odbite w nich. Jeden z najbardziej fascynujących wniosków z
                jego badań zawiera się w stwierdzeniu, że Matka Boża z Gwadelupy pozostawiła
                nam nie tylko dowód swego ukazania się, lecz także kilka ważnych przesłań.
                Zostały one ukryte w oczach wizerunku aż do dziś, gdy nowoczesne urządzenia
                pozwalają nam na odkrycie ich teraz, gdy są nam tak bardzo potrzebne. Czy nie
                jest takim przesłaniem obraz jakby rodziny pośrodku oka Dziewicy w tym czasie,
                gdy rodziny są tak bardzo zagrożone i atakowane we współczesnym świecie? Obraz
                różnych postaci, które wydają się stanowić rodzinę, wśród których są dzieci i
                niemowlę niesione przez kobietę na plecach, jak było to w zwyczaju w XVI w. To
                ukazuje – według dr Tonsmanna – powiększony obraz prawego oka, otaczając
                wartością rodzinę. Widząc w tym odkryciu swoisty znak dany przez Opatrzność,
                kard. Posadas Ocampo, zabity przed kilku laty – ten sam, który przyjął w swym
                kraju serdecznie Vassulę – ogłosił Matkę Bożą z Gwadalupe „Opiekunką dzieci
                mających się narodzić”...

                Oprac. E. B. na podst. informacji dostępnych (ze zdjęciami tilmy) w Internecie
                pod adresem: ng.netgate.net/~norberto/eyes-french.html

          • wikul Re: cześć wikulu, pamiętasz może taki... 24.07.05, 01:26
            babariba-babariba napisała:

            > ...twój post, w którym namierzyłeś, że mosze i fredzia 54 z jednego IP nadają?


            Pamietam, a co ?
            • babariba-babariba dasz??? 24.07.05, 01:59
    • salomonna boska Gwadelupa . 24.07.05, 05:37
      jest pieknym antycznym symbolem Bogini Matki-Wszechstworzenia.

      www.sancta.org/nameguad.html
      • salomonna one "who crushes the serpent." 24.07.05, 05:39
Pełna wersja