Gość: Skrzypek Kraków- SLD mianuje "apolitycznych fachowców" IP: *.AlfaOmega.pl 24.08.02, 04:02 Zmiany na stołkach Wiceminister zdrowia chciał utajnić obrady rady kasy chorych. Dziennikarze nie opuścili sali. (INF. WŁ.) Wiceminister zdrowia Jan Kopczyk powołał wczoraj nową Radę Małopolskiej Kasy Chorych w składzie: 4 członków wytypowanych przez ministra i 3 wskazanych przez sejmik wojewódzki. Potem usiłował wyrzucić z sali obrad dziennikarzy, starając się wszystkim wmówić, że posiedzenia rad kas chorych są tajne. Bezskutecznie. W nerwowej atmosferze nowa rada odwołała dotychczasowy zarząd kasy z jej dyrektorem Jackiem Kukurbą, ale nie zdołała wybrać nowego. Następne posiedzenie nowej rady odbędzie się w poniedziałek. Minister zdrowia Mariusz Łapiński od dawna starał się doprowadzić do zmian na stanowiskach związanych z prawicą dyrektorów kas: śląskiej, podkarpackiej i małopolskiej. Po nieudanych próbach oskarżania ich o niegospodarność przeforsował nowelizację Ustawy o powszechnym ubezpieczeniu zdrowotnym, na mocy której czterej członkowie rady kasy (która odwołuje i powołuje dyrektora kasy) są powoływani przez ministra, natomiast tylko trzech powołuje sejmik wojewódzki (który dotąd wyłaniał całą radę). Wczoraj w Małopolskiej Kasie Chorych wiceminister zdrowia Jan Kopczyk wręczył nominacje członkom nowej rady. Wybrana przez sejmik trójka była już wcześniej znana. Nominacje otrzymali: prof. Tadeusz Grabiński - do wczoraj przewodniczący rady, Teresa Lechowicz - dotychczasowy sekretarz i Andrzej Ziemba - członek zarządu rady. Nazwiska wybrańców ministra zostały ujawnione dopiero wczoraj; wszystkie pokrywały się z wcześniejszymi przewidywaniami. Nominacje odebrali: Janusz Wesołowski - wiceprezes Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych (mówi o sobie, że jest bezpartyjny, ale wiadomo, że jest związany z SLD); Grażyna Leja (PSL) - dyrektor hotelu w Krakowie; Jerzy Leśko (SLD) - były wiceprezes firmy "Unimil" SA, obecnie właściciel stadniny koni, i Sławomir Błaszczak (SLD) - były dyrektor ds. finansowych Szpitala św. Łukasza w Tarnowie, obecnie kierownik przedstawicielstwa Firmy Ubezpieczeniowej "Heros" w Tarnowie. Potem miały być wybory zarządu rady kasy, ale doszło do awantury. Wiceminister zwrócił się do dziennikarzy: - Proszę wyjść, obrady rady kasy są tajne! Dziennikarze na to: - To coś nowego. Prosimy o przepis, z którego to wynika. Wiceminister Kopczyk: - To państwo mają mi wykazać, że obrady są jawne; poza tym dobrym obyczajem jest wyjść, jeśli inni sobie tego życzą. Dziennikarze: - Panie ministrze, proszę się nie ośmieszać, lecz powiedzieć, co chce pan ukryć przed opinią publiczną. Powstał pat: dziennikarze kategorycznie odmówili wyjścia, a wiceminister nie chciał kontynuować posiedzenia. W końcu ustąpił; dziennikarze zostali, a obrady kontynuowano. Nowym przewodniczącym rady został Janusz Wesołowski, za którym głosowało czterech (łącznie z nim samym) mianowanych przez ministra członków rady, trzech natomiast opowiedziało się za Tadeuszem Grabińskim. Nowo wybrany przewodniczący oświadczył, że rada nie ma nic do ukrycia i dziennikarze mogą uczestniczyć w jej obradach, po czym zaproponował przyjęcie uchwały, w myśl której z dniem powołania nowej rady wygasa mandat dyrektora kasy i całego zarządu. Opozycyjna trójka członków rady wykazywała jednak bezprawność takiej uchwały, argumentując, że żadnych spraw personalnych nie było w przesłanym przez ministra zdrowia porządku obrad posiedzenia. Po długim sporze uchwała przeszła czterema głosami nowo mianowanych członków rady. Janusz Wesołowski nie zdołał jednak przeforsować wyboru nowego dyrektora kasy - Nic o tym nie wiedzieliśmy, nie mogliśmy się zatem przygotować - argumentowała Teresa Lechowicz. Po przerwie i burzliwej dyskusji na sali oraz w kuluarach wybory przełożono na poniedziałek (w przeciwnym razie mogłyby one zostać uznane za nieważne). Na zakończenie spotkania Janusz Wesołowski podziękował Jackowi Kukurbie oraz całemu zarządowi za pracę, wręczając im dokumenty potwierdzające wygaśnięcie stosunku pracy. - Dziękuję za tę formę; gdzie indziej zdarzały się niezbyt cywilizowane formy pożegnania - powiedział Jacek Kukurba podkreślając, że przekazuje Małopolską Kasę Chorych w dobrej kondycji organizacyjnej i finansowej. - Zarówno radzie, jak nowemu zarządowi życzę, by zdołały uchronić się - tak jak nam udawało się przez cztery lata - od nacisków politycznych - powiedział Jacek Kukurba - bo tylko wtedy możliwe jest zabezpieczenie interesów pacjenta. H H H Gdy trwała dyskusja nad tym, czy nowy dyrektor będzie w piątek wybierany, czy nie, pewien mężczyzna w średnim wieku nerwowo chodził wokół budynku kasy. - To pewnie kandydat na nowego dyrektora; czeka na moment, w którym zostanie poproszony na salę - uznali dziennikarze i ruszyli w jego kierunku. Na widok kamer i magnetofonów mężczyzna jednak szybko oddalił się. Potem jeszcze przez jakiś czas siedział pod parasolem znajdującego się w pobliżu kasy lokalu. Po zakończeniu obrad już go tam nie było. DOROTA STEC-FUS Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Skrzypek SLD dba o start młodych przedsiębiorców IP: *.AlfaOmega.pl 26.08.02, 12:15 "Opłata skarbowa za wydanie zezwolenia na rozpoczęcie działalności gospodarczej wyniesie 600 zł, a nie, jak proponiwała senacka komisja 300 - postanowił Senat." (Metropol za PAP) Po co jest ta opłata i dlaczego nie wynosi 50 zł? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Skrzypek SLD dba o start młodych przedsiębiorców IP: *.AlfaOmega.pl 26.08.02, 12:16 "Opłata skarbowa za wydanie zezwolenia na rozpoczęcie działalności gospodarczej wyniesie 600 zł, a nie, jak proponiwała senacka komisja 300 - postanowił Senat." (Metropol za PAP) Po co jest ta opłata i dlaczego nie wynosi 50 zł? Odpowiedz Link Zgłoś
poliklinik Re: 'wybitni fachowcy' z SLD !!! 27.08.02, 12:36 Gość portalu: jacek84 napisał(a): > W Łodzi odpowiedzialną za inwestycje z funduszy Unii Europejskiej została > niejaka Markuszewska z SLD. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to że > jest solistką i śpiewaczką i ma muzyczne wykształcenie. > Brawo panie Miller !!!!!!!! W SLD wybitnym fachowcem jest każdy wierny, pod warunkiem jednak że jest mierny i bierny, bowiem w SLD nie matura lecz chęć szczera wykreowała nam prezydenta i być może premiera. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Skrzypek SLD popiera "obrotnych"przedsiębiorców IP: *.dwa / 192.168.2.* 02.09.02, 11:05 www.rp.pl/gazeta/wydanie_020829/kraj/kraj_a_9.html Biznesmeni w areszcie - Przedsiębiorca nie płacił dzierżawy, poseł SLD się za nim wstawiał Zniszczone majątki, zdegradowana ziemia Gorzowski sąd wydał wczoraj nakaz aresztowania ośmiu biznesmenów zatrzymanych w tym tygodniu przez policjantów z CBŚ. Według policji biznesmeni, którzy działali w branży rolnej, wyłudzili prawie 50 mln zł kredytów. Rozpatrywanie wniosków prokuratury przez sąd trwało wczoraj cały dzień. W efekcie wszyscy zostali aresztowani na trzy miesiące. - Teraz pozostaje nam żmudne śledztwo, ustalanie mechanizmów wyłudzeń. We wtorek zabezpieczyliśmy kolejne tysiące dokumentów - mówi "Rz" podinspektor Wiesław Ciepela, rzecznik policji w Gorzowie. Biznesmeni zostali zatrzymani w poniedziałek i wtorek przez policjantów CBŚ z Lubuskiego, Zachodniopomorskiego i Opolskiego. Prokuratura zarzuciła im działanie w zorganizowanej grupie przestępczej i liczne wyłudzenia. Zarzutami objęto na razie kwotę 17 mln zł. Suma może wzrosnąć do 50 mln. Biznesmeni działali w strukturze spółek powiązanych ze sobą kapitałowo, które wyłudzały kredyty bankowe. Jednym z mechanizmów było branie preferencyjnych kredytów na skup zboża i wykorzystanie ich w innym celu. Biznesmeni mieli też wyłudzać kredyty z banków komercyjnych i nie płacić dostawcom. Jednym z zatrzymanych jest znany na Pomorzu Zachodnim przedsiębiorca Zenon F., wieloletni dzierżawca tysięcy hektarów i nieruchomości. Jego dzierżawy od szczecińskiego oddziału Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa są też przedmiotem gorzowskiego śledztwa. Według szefa szczecińskiego oddziału Stanisława Zimnickiego Zenon F. jest największym dłużnikiem agencji, jego zaległości sięgają ponad 13 milionów złotych. - Pozostają po nim zniszczone majątki, zdegradowana ziemia, porzucone budynki, nieruchomości widomo - powiedział "Rz" Zimnicki. Co ciekawe - według danych agencji - firmy Zenona F. już od czterech lat przetrzymują bezprawnie ponad 3,2 tys. hektarów gruntów, które były objęte przed laty umowami dzierżawy. Ich termin upłynął w 1998 roku. Agencja przez ten okres wystosowała kilkanaście pozwów o zapłatę, wszczęła też egzekucje komornicze. Działania były nieskuteczne. Zenon F. się odwoływał. Z prośbą o pomoc występował też do polityków. Wielokrotnie z interwencjami do AWRSP w sprawach Zenona F. występował Stanisław Kopeć, poseł i szef SLD na Pomorzu Zachodnim. - Zenon F. był takim samym klientem mojego biura jak wielu innych dzierżawców, nie tylko z województwa zachodniopomorskiego. To nie była żadna zażyła znajomość, to taki sam przypadek jak setki innych, z jakimi miałem do czynienia, od kiedy jestem posłem. Starałem się pomagać wielu takim osobom, szczególnie latem, w czasie skupu zboża - powiedział "Rz" poseł. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Złodziej ! Re: 'wybitni fachowcy' z SLD !!! IP: *.man.poznan.pl 02.09.02, 12:38 Krótka historia o najlepszym "fachowcu" z szeregów SLD czyli samym szefie Millerze ! Swego czasu, państwo polskie zawarło ze swoim społeczeństwem tzw. umowę społeczną zwaną "ustawą o ubezpieczeniu społecznym" ! Ustawa ta zobowiązywała wszystkich pracujących do obowiązkowego płacenia określnego procentu ze swoich zarobków na rzecz ubezpieczenia społecznego !! W zamian za tę obowiązującą ,płaconą składkę gwarantowała pracownikowi : - zasiłek chorobowy w wysokości 100% wynagrodzenia po przepracowanych 10 latach, - emeryturę lub rentę - traktowała czas choroby pracownika jako okresy składkowe do ubezpieczenia I w tym momencie pojawia się na scenie "fachowiec" wówczas jeszcze minister pracy nazwiskiem Leszek Miller ! Cóz on jako "fachowiec" uczynił z tą umową społeczną ?????? 1. Zmienił( wymienił słowa) w ww. ustawie dotychczasowy zasiłek chorobowy na wynagrodzenie płacone przez pierwsze 35 dni przez zakład pracy ( do tej pory zasiłek płacił ZUS) 2. Ale te "wynagrodzenie nie musiało być już w wysokości 100 % wynagrodzenia (jeżeli ktoś przepracował już 10 lat ) ale 80 % procent ! 3. Ponadto okres płacenia tego wynagrodzenia stał się w ZUS-ie , okresem nieskładkowym !!!!! ( a więc mniejsze renty i emerytury !), bo od tego wynagrodzenia nie są odprowadzane składki na ZUS. 4. W przypadku choroby 6 -9 miesięcznej powodującej konieczność przejścia na rentę , do obliczenia jej wysokości nie bierze się już tak jak było wcześniej 100% zasiłku, ale faktycznie wypłacane wynagrodzenie czyli de facto 80% !!! Trzy razy okradł łamiąc umowę społeczną !!!! Czy mozna zmieniać umowę społeczną w sposób nie ekwiwalentny ? Oczywiście nie !!!!! Kiedy złamanie umowy społecznej przez "fachowca" Millera byłoby do przyjęcia przez obowiązkowych płatników ??? wowczas, gdyby obniżonoby choć o promil dotychczas płacone składki na ubezpieczenie społeczne!! Ale on się takimi drobiazgami nie przejmuje jak umowa społeczna !!! ( przecie on z ludu) !!!! Teraz , kiedy "fachowiec" jest premierem , uznał ,że dalej nalezy łamać umowę spoleczną i okradać ludzi , którzy wyboru nie mają i składkę muszą płacić czy im się podoba , czy nie !!! Kolejne okradanie płacących skladkę to : * nie płacenie wynagrodzenia za pierwszy dzień choroby !! co oznacza : * jeden dzień okresu nieskładkowego * mniejsze wynagrodzenie Tak czy to nie fachowiec ???? od łamania umów społecznych ???!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Skrzypek Radziejów-zwarte SLD,nie to co kłótliwa "prawica" IP: *.dwa / 192.168.2.* 02.09.02, 13:46 Wojna domowa Wybory samorządowe Wybory samorządowe za pasem - już 27 października. Tymczasem polska prowincja zaczyna się odwracać od rządzącego Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Jeszcze dwa miesiące temu w sześciotysięcznym Radziejowie na Kujawach działało aż pięć kół Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Ale wystarczyło, że zaciął się jeden trybik. No, może kilka trybów. I struktura piękna jak ze snu działacza partyjnego posypała się niczym kostki domina. Koła są już tylko dwa - odeszło aż 80 z 250 osób. Część z nich, nie marnując czasu, montuje własny Obywatelski Komitet Wyborczy. Poszło oczywiście o miejsca na wyborczych listach Sojuszu. - Do SLD wkręciło się wiele osób, które chcą tylko robić interesy. Siedzą teraz na urzędach i martwią się, co by z nich wyciągnąć - uderza w wysokie tony Piotr Matuszak, lider rozłamowców ze stowarzyszenia "Pokolenia", skupiającego m.in. byłych członków ZSMP. Lucjan Walczak, wicestarosta radziejowski i szef powiatowych struktur SLD, wie, że nowy komitet odbierze jego ugrupowaniu sporo głosów. newsweek.redakcja.pl/archiwum/artykul.asp?Artykul=10800 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Skrzypek SLD- fachowość a nie nepotyzm IP: *.dwa / 192.168.2.* 02.09.02, 13:51 Tym bardziej że Sojusz wciąż strzela do własnej bramki. Samobójczy gol może paść, jeśli potwierdzą się informacje prasowe, że przyrodni brat premiera, Sławomir Miller, jako nowy szef rady nadzorczej Konsorcjum Gdańskiego brał udział w rozmowach z rosyjskim Jukosem na temat prywatyzacji Rafinerii Gdańskiej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: leo Re: 'wybitni fachowcy' z SLD !!! IP: *.net.okay.pl / 192.168.3.* 02.09.02, 21:03 Zapomnieliscie Szanowni Państwo o ..... takim panu co nazywa się Slawomir WIATR !!!! Perełka i kumpel Millera. Były agent UB bedzie teraz zachęcał nas do wstapienia do Unii Europejskiej !!! To dopiero rodzynek na miarę 21-go wieku. Rekord rekordów. I nie ustąpi ! Całe szczęście że Miller już nic nie rozumie, że sam podcina gałąź na której siedzi. Będzie szybciej.......... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Skrzypek Przemyśl-zwarta poważna partia IP: *.AlfaOmega.pl 02.09.02, 23:05 Przemyśl. SLD od nowa Małgorzata Bujara, Rzeszów 02-09-2002 Władze podkarpackiego SLD zdecydowały, że muszą rozwiązać swoją partię w Przemyślu, bo nie mogą sobie poradzić z wewnętrznymi konfliktami. Partia ma tam powstać od nowa. - Nowo tworzony Sojusz nie zdoła wystawić kandydatów w wyborach samorządowych - przewiduje Marek Dyduch, sekretarz generalny SLD. "Gazeta" niedawno pisała, że tlący się od dawna konflikt w przemyskim SLD wybuchł z całą mocą, kiedy doszło do wyboru kandydata na prezydenta miasta. Struktury miejskie partii wysunęły pod koniec lipca Franciszka Siwargę, szefa przemyskiego Sojuszu i członka zarządu miasta. Ta kandydatura została odrzucona przez władze wojewódzkie SLD, bo Siwarga dostał rok temu - od tychże władz - naganę za kumoterstwo. Wtedy jedno z przemyskich kół zaproponowało Kazimierza Nycza, byłego przemyskiego posła, a ostatnio szefa miejskiej komunikacji. Natychmiast zareagował na to zarząd miasta, w którym zasiada Siwarga. Nycz został wyrzucony z pracy. Kiedy udało się wreszcie wybrać kandydata na prezydenta, który podobał się działaczom przemyskim i wojewódzkim, i wyglądało, że zapanuje spokój, z zarządu przemyskiego partii wyrzucono trzech aktywistów. - Myśmy już wcześniej sami zamierzali odejść, bo nie podobały nam się niektóre posunięcia kolegów. Czarę goryczy przelały niekonsultowane z nami zmiany personalne w miejskich spółkach [na stanowiskach prezesów w komunikacji i wodociągach - red.] - mówi nam Jan Błotnicki, jeden z wyrzuconych. W ten sam dzień, kiedy odwołano trójkę niepokornych, rada miejska SLD podjęła uchwałę o samorozwiązaniu. - To był sygnał, że w Przemyślu jest dramatyczna sytuacja i najlepszym wyjściem będzie rozwiązanie skonfliktowanych struktur i budowanie partii od nowa. Chcemy w ten sposób wyeliminować tych, którzy realizację interesów osobistych przedkładają nad ideały partii - mówi Krzysztof Martens, przewodniczący rady wojewódzkiej. W niedzielę zarząd wojewódzki SLD niemal jednogłośnie przyjął wniosek o rozwiązaniu miejskich struktur partii i budowaniu jej od nowa. Wniosek musi zaakceptować Rada Krajowa SLD. Ma to się stać w przyszłym tygodniu. - O tym, dla kogo nie będzie miejsca w partii, zadecyduje pełnomocnik ds. tworzenia struktur partyjnych. Chodzi jednak o dosyć szeroką grupę osób, które zamieszane były w różne konflikty. Gdyby one nadal miały być w partii, to sens naszych działań byłby mizerny - mówi Martens. Rada wojewódzka SLD chce, by jeszcze przed wyborami struktury SLD w Przemyślu zostały odtworzone. Teraz w przemyskim SLD jest 400 członków. Do 27 września mają być stworzone listy kandydatów do samorządu. Do tego czasu ma też zapaść ostateczna decyzja, kto z lewicy będzie ubiegał się o stanowisko prezydenta Przemyśla. Mówi Marek Dyduch, sekretarz generalny SLD Słyszałem o sytuacji w Przemyślu i nawet sam sugerowałem władzom wojewódzkim partii rozwiązanie przemyskich struktur SLD. Przecież władze przemyskiego SLD były już rok temu zawieszone, ale to nie dało efektu. Nadal trwały tam spory personalne, kłótnie. To było negatywne nie tylko dla partii, ale tworzyło bardzo zły obraz medialny. Nie możemy sobie na to pozwolić. Stwierdziłem więc, że skoro chłopcy nie mogą się sami ze sobą dogadać, to trzeba strukturę rozwiązać. Według mnie w Przemyślu nowo tworzony Sojusz nie zdoła wystawić swoich kandydatów w wyborach samorządowych. Będzie za mało czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Skrzypek Wiatr-spec od Europropagandy xywka zaskórniak :) IP: *.AlfaOmega.pl 03.09.02, 00:00 Ten text z www.e-upr.org po prostu rozwala. Sławomir Wiatr (szef komitetu europropagandy) udzielił swego czasu wywiadu Radiu Zet. Warto go przypomnieć... Choćby dla chwili relaksu. W lutym tego roku Radio Zet w osobie Pani Moniki Olejnik gościło szefa „kampanii informacyjnej o Unii Europejskiej”. Wypowiedzi ministra uzmysławiają jakimi kryteriami kierują się rządzący nominując ludzi na odpowiedzialne stanowiska: znajomości, plecy i zakotwiczenie w środowisku są dużo bardziej istotne od kompetencji i poziomu prezentowanego przez kandydata (akurat taka nominacja na szefa takiej instytucji może cieszyć – niech partaczy ile wlezie!). MO: To jest chyba pana debiut radiowy, poranny, nigdy pan jeszcze nie występował o ósmej rano w radiu. SW: O tej porze nie. MO: A co pan robi o tej porze, proszę opowiedzieć. SW: Od paru lat głównie o tej porze spałem. MO: Do której godziny? SW: Już pani mówiłem i nie wiem, czy wypada o tym opowiadać pracowitym radiosłuchaczom. (...) MO: Ja tylko pytam dla uspokojenia tych, którzy się obawiają, że wejście do Unii Europejskiej zagrozi naszym wartościom chrześcijańskim, że być może spowoduje, że będą małżeństwa homoseksualne, że będzie zgoda na eutanazję, aborcję i tak dalej, i tak dalej. SW: Być może tak, być może tak. Nie mam sprecyzowanego poglądu na ten temat. MO: Ale co być może, panie ministrze? SW: Być może przyjęcie takiego stanowiska przez parlament nawet byłoby korzystne, po to żeby pewne pola, pewne obszary wartości nie stanowiły konfliktu, czy nie były polem do konfliktu. Być może byłoby to korzystne. (...) SW: Ależ oczywiście, że nie jest tak, że dla nas nie ma alternatywy poza Unią. Powiedziałbym, że jest alternatywa Polski poza Unią (...) MO: Ale co z tą alternatywą, bo nie usłyszałam, trochę się zmyśliłam. Jaka będzie alternatywa? SW: Alternatywa? Może ja też się zamyśliłem, bo tę alternatywę też zgubiłem. MO: Gdzieś pan zgubił tę alternatywę? Jaka będzie alternatywa, jak nie wejdziemy do Unii Europejskiej? SW: Nie, odpowiedziałem. To będzie ponura alternatywa, zwłaszcza dla naszych dzieci. MO: Ponura? Myślałam, że pan wymieni jakiś region, gdzie się znajdziemy. SW: Na szczęście znaleźliśmy, co to było. Różne rzeczy się słyszy, niektórzy straszą Białorusią, ja bym tak strasznie nie straszył Białorusią. Na co inni europrzeciwnicy mówią, że Ameryka jest tą alternatywą. Czyli jak nie Unia, to Ameryka. Można sobie różne rzeczy opowiadać, ale to jest abstrakcja. (...) MO: Panie ministrze, czy wyobraża pan sobie, że jedzie pan na wieś i spotyka się z rolnikami? SW: Wyobrażam sobie, zdarzało mi się to, pani Moniko. MO: Ale chyba dawno temu. SW: Dawno, jak jeździłem na działkę nad Liwiec. MO: No właśnie. I teraz pan jedzie na wieś i tłumaczy rolnikom, że należy zaakceptować to stanowisko Komisji Europejskiej, bo jeżeli nie, to nie wejdziemy do Unii i rolnicy nic nie dostaną. SW: Jest to możliwe, to jest jeden z argumentów. MO: Będzie pan miał na tyle odwagi? SW: To nie jest moja rola. MO: A dlaczego, skoro ma pan informować o integracji, to powinien pan informować szeroko, nie tylko ze studia Radia Zet, ale pojechać również na wieś, spotkać się oko w oko z rolnikami. SW: Pojadę i sprawdzę moc mojego przekonywania w ten sposób. MO: Ale widzę strach w pana oczach. SW: Wie pani, ja nie jestem... MO: A jak by pan przekonał rolnika, który produkuje tylko dla siebie, ma gospodarstwo tylko dla siebie? SW: Jego jest najprościej przekonać, bo on produkuje tylko dla siebie i jest naprawdę biednym człowiekiem, który ma trudność nawet z zapłaceniem świadczeń zewnętrznych. I w tym finansowaniu, które dzisiaj jest, on ma szansę na to, żeby dostać zaskórniak. MO: No właśnie, zaskórniak w jakiej wysokości? SW: W jakiejś niewielkiej, ale jakiejś. MO: Ale jaki? SW: Pani Moniko, czy pani wie, jak niskie są przychody polskich rolników małorolnych? MO: Ale co on dostanie, on dostanie 25 procent i zaskórniak? SW: To jest ten zaskórniak. MO: No ale nie jest zaskórniakiem 25 procent. Czy 25 procent bez zaskórniaka? SW: Ja myślę, że mam pewien problem w tej rozmowie, mianowicie taki... A pani zdaje się jest specjalistą, tak, leśnikiem? MO: Nie, nie jestem leśnikiem. Dobrze, to jaki ten rolnik dostanie zaskórniak, proszę powiedzieć? SW: Tam są jakieś kwoty od hektara, ja ich nie pamiętam. MO: No właśnie. Pan powinien rolnika przekonać, że oprócz tego, że dostanie 25 procent, to dostanie dodatkowo 750 euro. I to jest ten zaskórniak SW: O, właśnie, to jest ten zaskórniak. Dobrze, że mi pani przypomniała o tych 750 euro, o tej 8.15 bym sobie nie przypomniał. MO: Już sobie wyobrażam, jak pan jedzie na polską wieś... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Skrzypek Równy start wnuczki Millera IP: *.AlfaOmega.pl 03.09.02, 09:43 Równy start wnuczki Millera "Życie Warszawy": Własny basen, międzynarodowe grono pedagogiczne, trzyosobowe klasy oraz prywatne mikrobusy - tego nie znajdziemy w publicznej podstawówce. Dlatego Leszek Miller jr wybrał dla swojej córki elitarną World Hill Academy w Wilanowie. Roczne czesne to prawie 30 tysięcy złotych. Wnuczka premiera będzie miała szansę odebrać staranną edukację. Premier Leszek Miller, pozwalając na taki wybór syna, nie wierzy więc chyba w programy własnych ministrów - komentuje "Życie Warszawy". Priorytetem rządu jest wyrównywanie szans edukacyjnych - dziennik cytuje słowa minister edukacji Krystyny Łybackiej... Całość jest na stronie info.onet.pl -------------------------------------------------------------------------------- Wnuczce towarzysza Millera należy się tak dobra i luksusowa szkoła. Szkoly publiczne nie dla niej. Za www.e-upr.org Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kwasek Re: Równy start wnuczki Millera IP: *.se.com.pl / 10.0.100.* 03.09.02, 10:03 To chociaż wnuczka tego buraka nie będzie występować w sukience sexy love romance na spotkaniu z cesarzem bo chociaż zrozumie znaczenie tych słów. > Równy start wnuczki Millera > > "Życie Warszawy": Własny basen, międzynarodowe grono pedagogiczne, trzyosobowe > klasy oraz prywatne mikrobusy - tego nie znajdziemy w publicznej podstawówce. > Dlatego Leszek Miller jr wybrał dla swojej córki elitarną World Hill Academy w > Wilanowie. > > > Roczne czesne to prawie 30 tysięcy złotych. > Wnuczka premiera będzie miała szansę odebrać staranną edukację. > Premier Leszek Miller, pozwalając na taki wybór syna, nie wierzy > więc chyba w programy własnych ministrów - komentuje "Życie Warszawy". > Priorytetem rządu jest wyrównywanie szans edukacyjnych - dziennik > cytuje słowa minister edukacji Krystyny Łybackiej... > Całość jest na stronie info.onet.pl > > ------------------------------------------------------------------------------- > - > Wnuczce towarzysza Millera należy się tak dobra i luksusowa szkoła. > Szkoly publiczne nie dla niej. > Za www.e-upr.org Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Skrzypek Re: Równy start wnuczki Millera IP: *.AlfaOmega.pl 03.09.02, 23:17 Gość portalu: Kwasek napisał(a): > > To chociaż wnuczka tego buraka nie będzie występować w sukience sexy love > romance na spotkaniu z cesarzem bo chociaż zrozumie znaczenie tych słów. Może Leszek przejął się "występem" żonki, pomyślał, pogłówkował i powiedział: "Już wiem! Nie należy wnuczki z motłochem posyłać do tfu!! państwowej szkoły bo wicie rozumicie... Propaganda o równych szansach propagandą,ale są równi i równiejsi i to równiejsi za 300 baniek rocznie na samą szkołę dla wnuczki..." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG ZASP IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.09.02, 09:51 W związku z zmarnotrawieniem pieniędzy utopionych w Stoczni Szczecińskiej , aktualny prezes wypowiedział mniej więcej te słowa: 'My się na pieniądzach nie znamy ,my się znamy na sztuce' Czyli fachowiec jest , tyle tylko że nie od tego co robi. Tylko nie wierzę ,żeby chłop po 50 nie znał się na pieniądzach. Myślę ,że znali się na tym i to bardzo dobrze i podobnie może być z panią Markuszewską. Może okazać się ,że zda ten egzamin spiewająco. Andrzej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Skrzypek Winietą w wyprawkę IP: *.AlfaOmega.pl 03.09.02, 10:24 Winietą w wyprawkę Działacze SLD będą w tym tygodniu rozdawali wyprawki szkolne pierwszakom z najuboższych rodzin. Rzecznik Sojuszu, poseł Jerzy Wenderlich, poinformował o tym prasę - no bo rzeczywiście anonimowe rozdawanie nie ma sensu - dodając, że wyprawek będzie 20 tysięcy. Odebrali burżujskim wyzyskiwaczom samochodowym po 180 zł, potrącili sobie z tego 20%, by dać na wyprawkę... dzieciom wyzyskiwaczy 130 zł. Ach przedsiębioczy spryciaże. Dobrze, że nami rządzą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Skrzypek Fachowcy z SLD-Koryto za krótkie dla UW IP: *.AlfaOmega.pl 03.09.02, 10:39 Nie konkurs, a partyjny klucz "Gazeta Wyborcza": Nie żaden konkurs, tylko partyjna umowa SLD z PSL na szczeblu krajowym zdecydowała o podziale stanowisk szefów Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w powiatach - "GW" powołuje się na słowa działacza SLD z Pomorza. "Gazeta" przypomina, że ARiMR ma m. in. zarządzać setkami milionów euro unijnych dotacji dla rolników za pomocą systemu IACS. IACS tylko wówczas będzie działał sprawnie, jeśli będzie miał dobrze przygotowaną kadrę. Za jego pośrednictwem do rolników będzie trafiało trzy czwarte całej pomocy UE dla polskiej wsi - podkreśla dziennik. Szef Agencji Aleksander Bentkowski z PSL zapewnił, że komisja kieruje się tylko kompetencjami kandydatów, a nie ich przynależnością partyjną. Jednak w kilku województwach, które sprawdziła "Gazeta", posady te przypadły w większości ludziom z PSL i SLD (w dwóch - wyłącznie). Ps. A swoją drogą nieco dziwią tak liczne ataki mediów Michtrixa na SLD. Milller okazał się nie swój, do koryta nie dopuszcza ludzi związanych z UW, więc się go krytykuje. Gdyby było inaczej, nie byłoby tematu. Stanowiska byyby z "małymi uchybieniami" obsadzane przez "fachowców". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Skrzypek Słupsk- zwartość SLD IP: *.AlfaOmega.pl 05.09.02, 06:57 Rozłam w szeregach słupskiego SLD przed wyborami Grupa radnych rządzącego w Słupsku SLD, w tym wiceprezydent miasta, zarejestrowała odrębny komitet wyborczy pod nazwą Słupskie Porozumienie Samorządowe. Planuje wystawić własnego kandydata na prezydenta miasta. "Wielu mieszkańcom nie odpowiada to, co dzieje się po stronie rządzącej lewicy, ale też nie chciałoby głosować na prawicę i szuka alternatywy" - tak tłumaczy powstanie komitetu SPS obecny wiceprezydent miasta z ramienia SLD Zbigniew Rychły. Nowopowołany komitet nie zamierza poprzeć oficjalnego kandydata SLD-UP na prezydenta Słupska - Macieja Kobylińskiego. - "Najbardziej optymalnym wariantem będzie prawdopodobnie wystawienie własnego kandydata" - powiedział PAP Rychły. Komitet SPS liczy 10 członków, jest wśród nich pięciu radnych obecnej kadencji, w tym dwóch członków Sojuszu. - "Nie chcemy występować z partii, zawiesiliśmy tylko w niej działalność" - powiedział Rychły. Według niego, pozwala na to statut ugrupowania. Szef SLD w Słupsku, Jan Sieńko, zapowiada, że jeśli członkowie SLD znajdą się na innych listach wyborczych, zostaną wykluczeni z partii. Działanie kolegów partyjnych nazwał nielojalnym. Zarzucił im również łamanie zasad współżycia społecznego i nadużywanie dobrego imienia partii. "Osoby te spodziewały się, że nie mają szans dostać się do ratusza z listy SLD- UP, a mocno przylgnęły do zajmowanych stołków i dlatego robią to, co robią" - powiedział Sieńko. info.onet.pl/548464,11,item.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Skrzypek Szczecin- SLD popiera "przedsiębiorczość". IP: *.AlfaOmega.pl 05.09.02, 07:11 Interwencje posła Kopcia Szef zachodniopomorskiego SLD Stanisław Kopeć interweniował na korzyść biznesmena aresztowanego później w związku z wyłudzeniami P oseł twierdzi, że w sprawie podejrzanego o wyłudzenia mężczyzny interweniował "podobnie jak w sprawach setek innych osób, które zgłaszają się do mojego biura poselskiego". - Nikt nie ma na czole wypisane, że jest oszustem - stwierdził Kopeć. Gorzowska policja zatrzymała w sierpniu osiem osób podejrzanych o przywłaszczenie majątku o wartości ponad 50 mln zł. Zatrzymani to szefowie spółek i przedsiębiorstw branży rolniczej. Jest wśród nich szczeciński biznesmen Zenon F. Mężczyznom zarzucono m.in. udział w zorganizowanej grupie przestępczej, działania na szkodę własnych spółek oraz wyłudzenia. Pełniący funkcję dyrektora Oddziału Terenowego Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa w Szczecinie Stanisław Zimnicki (SKL-RNP) podał, że poseł Kopeć "wielokrotnie podejmował interwencje w zakresie interpelacji poselskich, które dotyczyły interesów największego dłużnika oddziału - Zenona F.". Zimnicki dodał, że poseł podpisywał się pod pismami zarzucającymi szczecińskiemu oddziałowi agencji m.in. brak profesjonalizmu i kompetencji. Pisma te kierowane były do warszawskiej centrali agencji i innych centralnych instytucji państwowych z pominięciem szczecińskiego oddziału AWRSP. Zimnicki powiedział, że Kopeć interweniował też w sprawie dwóch innych wielkich dłużników Agencji oraz w sprawie inwestorów zagranicznych, którzy chcieli bezprzetargowo wydzierżawić ziemię, ale nie pamięta, by Kopeć interweniował w innych sprawach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Skrzypek Ciekawostki z Wrocławia IP: *.AlfaOmega.pl 06.09.02, 18:40 Unia Pracy jest partią samodzielną i ma swoją tożsamość - na łamach GW ogłosiła Beata Bodniak, rzeczniczka prasowa RP UP we Wrocławiu po zgłoszeniu unickiej kandydatki na prezydenta Wrocławia w nadchodzących wyborach. Unicki głos o "niezależności" również głośno grzmiał w ustach Jerzego Kraśniewskiego, przewodniczącego partii. Grzmiał do czasu, gdy szefowie SLD nakazali mu w trybie natychmiastowym wycofać z imprezy kandydatkę (Teresę Kalisz) oraz zdecydowanie i jednoznacznie poprzeć panią Lidkę. Wystraszony Kraśniewski w amoku zapomniał nawet poinformować Teresę Kalisz, że odbiera jej poparcie w walce o prezydencki stołek. Jako SLD-owski neofita szybko zaprosił na spotkanie z unitami Fil-Harmonijną Lidkę i składając jej należny pokłon zapewnił o swoim bezgranicznym oddaniu (niczym Gomułka Breżniewowi) jedynie słusznej partii. Uniżenie (i poniżenie UP) zagwarantowało Jerzemu Kraśniewskiemu i Beacie Bodniak drugie lokaty na wspólnych (z SLD) listach wyborczych do rady miasta. Już poprzedni przewodniczący wrocławskiej Unii Pracy, Adam Hiczuk, próbował uniezależnić swoją partię od silniejszego brata. Nie wyszło mu to na dobre, gdyż szefowie Rady Dolnośląskiej: Marian Lewicki (senator), Ignacy Bochenek (wicewojewoda) i Mariusz Put (DRKCh) mieli inne zdanie o "współpracy" z SLD. Adam Hiczuk odszedł z unickiego horyzontu, a władzę w partii przejął pracownik Politechniki Wrocławskiej - Jerzy Kraśniewski i Beata Bodniak słynąca z nagości w filmie "Golasy". Sama oświadczyła, że zrobiła to, gdyż nie jest osobą pruderyjną i nie należy do kółka różańcowego. Nikomu jednak nie zdradziła DLACZEGO PORZUCIŁA SWOJE MAŁE DZIECI I POSZŁA W "CUG" DO STARSZEGO PANA. Na jej "wyczyn" jednoznacznie zareagował sąd rodzinny - OPIEKĘ NAD MAŁYMI DZIEĆMI PRZEKAZAŁ BYŁEMU MĘŻOWI KRZYSZTOFOWI. Twardy orzech do zgryzienia ma wrocławski Sojusz Lewicy Demokratycznej. Kandydatka z taką przeszłością na wspólnej liście wyborczej raczej nie przyniesie jemu chwały i splendoru, a jedynie może spowodować eliminację przez wyborców innych kandydatów. Póki co, pożyjemy i zobaczymy finał. Odpowiedz Link Zgłoś
bykk Re: Ciekawostki z Wrocławia-do Skrzypka 06.09.02, 22:24 Witaj. Skrzypek,w dzisiejszym SE jest właśnie zdjęcie z tego filmu,Bodniak naga,a przed nią dwoje dzieciaków,piękny bilbord by wyszedł. Gdyby takie plakaty rozwiesili,szczególnie przy szkołach,ciekaw jestem, co na to by powiedzieli obrońcy biedaków? pozdrawiam hej! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Skrzypek Re: Ciekawostki z Wrocławia-do Skrzypka IP: *.AlfaOmega.pl 07.09.02, 08:28 bykk napisał: > Witaj. > Skrzypek,w dzisiejszym SE jest właśnie zdjęcie z tego filmu,Bodniak > naga,a przed nią dwoje dzieciaków,piękny bilbord by wyszedł. > Gdyby takie plakaty rozwiesili,szczególnie przy szkołach,ciekaw jestem, > co na to by powiedzieli obrońcy biedaków? > pozdrawiam > hej! Pochwaliliby z wielu względów: - pani Bodniak porzuciła swoje dzieci i rozwaliła rodzinę- brawo,brawo rodzina to przeżytek - występuje naga w tv- brawo, popiera tzw, nową moralność (którą ciemnogród i zacofani przodkowie nazywali niemoralnością) - występuje naga z dziećmi- brawo, nie wyrosną na zacofanych i pruderyjnych ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Skrzypek W ARiMR sami "wybitni fachowcy" IP: *.AlfaOmega.pl 07.09.02, 08:59 Sami swoi na zagrodzie "Rzeczpospolita" ustaliła kolejne kontrowersyjne fakty, świadczące o politycznym kluczu w doborze kadr w oddziałach Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Jednak sytuacja nadal nie niepokoi ani prezesa Agencji, ani premiera rządu. Prezes ARiMR Aleksander Bentkowski od kilku tygodni powtarza, że wszystkie stanowiska w Agencji obsadzone zostały w drodze konkursu i nikt nie zadawał kandydatom pytań o przynależność partyjną czy związkową. W piątek głos zabrał Leszek Miller, który stwierdził, że "nie jest zaniepokojony" sytuacją w Agencji, powiedział też, że nie wie, by Komisja Europejska skierowała do polskiego rządu list z prośbą o wytłumaczenie zmian kadrowych w oddziałach Agencji. O tym, że Bruksela czeka na wyjaśnienia, pisaliśmy w czwartek. "Rzeczpospolita" ustaliła, że od kilku tygodni w podkarpackim oddziale ARiMR w Rzeszowie pracuje Ewa Bentkowska, pierwsza żona Witolda Bentkowskiego, brata prezesa. - To dobry fachowiec, prawnik. Jest już sześć lat po rozwodzie z moim bratem - odpowiada prezes Aleksander Bentkowski. W Nisku zastępcą kierownika jest Anna Gołąb, siostra Krzysztofa Gołąba, asystenta prezesa Bentkowskiego. Wcześniej Gołąb był dyrektorem biura poselskiego Bentkowskiego w Rzeszowie. - Siostra skończyła dwa kierunki studiów: europeistykę i samorząd lokalny. Będzie kończyć studia z zakresu służby cywilnej, zna biegle angielski i hiszpański, dobrze rosyjski. Czy ma być bezrobotna, bo jest moją siostrą? To jakiś absurd - mówi Krzysztof Gołąb. W Podkarpackiem sami ludowcy nie ukrywają, że zarówno w oddziale wojewódzkim, jak i w powiatach przy podziale stanowisk obowiązywała umowa między SLD i PSL. - Jeden powiat dla ludowców, drugi dla Sojuszu lub kierownik z jednej partii, a zastępca z drugiej. Oczywiście układ ten legitymować miała komisja konkursowa - zwierza się jeden z pracowników rzeszowskiego oddziału ARiMR, związany z PSL. - Co do kierowników biur powiatowych, to nie było żadnej umowy koalicyjnej o podziale stanowisk - zapewnia szef ARiMR Aleksander Bentkowski. - Mogą jednak być przypadki, że kierownikami zostali członkowie SLD lub PSL, ale to nie oznacza, że jak partyjny, to nie fachowiec. Poleciłem komisji weryfikacyjnej, aby sprawdziła informacje o przypadkach zatrudniania niefachowców. Jeżeli się potwierdzą, to nie należy im przedłużać umowy o pracę (obecna jest na trzymiesięczny okres próbny) - mówi Aleksander Bentkowski. Także Krzysztof Martens, szef podkarpackiego SLD, utrzymuje, że żadnej umowy nie było. Przyznaje jednak, że do ARiMR trafiła część osób z Sojuszu i ludowców, ale "komisja konkursowa nie pytała ich o przynależność polityczną". - W tym szumie prasowym za dużo jest hipokryzji, gdyż poprzednie władze Agencji w Rzeszowie to pupilki poseł Barbary Frączek [siostry Mariana Krzaklewskiego] i Artura Balazsa [byłego ministra rolnictwa, lidera SKL-RNP] - mówi. W ocenie Martensa w Leżajsku najlepszym fachowcem od kierowania powiatowym oddziałem ARiMR jest Stanisław Lemiech, szef powiatowych struktur SLD, a w Kolbuszowej Jan Gorzelak, przewodniczący Sojuszu w tym mieście. Działacze SLD objęli również kierownicze stanowiska m.in. w Jaśle, Krośnie, Przeworsku, a ludowcy obsadzili swoimi oddziały w Stalowej Woli, Jarosławiu, Łańcucie i Nisku. W piątek wicedyrektor oddziału podkarpackiego Robert Kuraszkiewicz z PSL, odpowiedzialny za SAPARD, jeździł po terenie z unijnymi kontrolerami badającymi działalność Agencji w Podkarpackiem. Kontrola audytorów odbywa się też w oddziale lubelskim. Tutaj także na mocy umowy stanowiska kierowników biur powiatowych podzielono równo między działaczy PSL i SLD. W oddziale regionalnym wicedyrektorem ds. SAPARD jest historyk Krzysztof Podkański, syn Zdzisława Podkańskiego, jednego z liderów PSL. Drugi zastępca dyrektora, odpowiedzialny za system identyfikacji i rejestracji zwierząt, Andrzej Bieńko jest prezesem PSL w Lublinie, a kierujący biurem obsługi wniosków Wspólnej Polityki Rolnej Adam Rychliczek to były wójt, starosta i senator PSL z Chełma. Wśród nowo przyjętych pracowników do biura SAPARD znalazł się też dwudziestosześcioletni absolwent prawa Michał Osik, syn lubelskiego posła SLD Wiktora Osika. W trzecim kontrolowanym oddziale - pomorskim - zastępcą nowego dyrektora Zbigniewa Rogali z SLD jest była wójt Łęcznej Stanisława Bujanowicz, członkini Rady Naczelnej PSL. Wicedyrektor Bujanowicz jest zwolenniczką przeniesienia siedziby oddziału do wsi Żukowo - do biurowca z wielkiej płyty w spółce Drob- Pol. Spółka ma ponad 16 milionów złotych długu i majątek zajęty przez komornika. Budynek jest w stanie bardziej nadającym się do wyburzenia niż remontu. Szefem rady nadzorczej Drob-Polu jest Sławomir Szatkowski, prezes Zarządu Wojewódzkiego PSL w Gdańsku. - Codziennie podpisuję kilkadziesiąt nominacji, nie mogąc sprawdzić, kogo mi komisja podsuwa. Dlatego chcę, aby od przyszłego miesiąca, po zmianie statutu, umowy podpisywali dyrektorzy oddziałów regionalnych i sami odpowiadali za te nominacje - mówi prezes ARiMR Aleksander Bentkowski. Prezes potwierdził w rozmowie z "Rzeczpospolitą", że wysłał list z wyjaśnieniami zmian kadrowych do wiceministra rolnictwa Czesława Siekierskiego. - Napisałem tam to, co jest prawdą, czyli że na 162 pracowników agencji zwolniłem pięć osób, w tym dwóch dyrektorów oddziałów. Pozostali dyrektorzy zostali kierownikami biur SAPARD z taką samą bądź podobną płacą. Dodam, że za poprzedniej koalicji na tych 162 pracowników było 48 dyrektorów i zastępców. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: łysy Re: W ARiMR sami 'wybitni fachowcy' IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 10.09.02, 09:02 Gość portalu: Skrzypek napisał(a): > Sami swoi na zagrodzie > "Rzeczpospolita" ustaliła kolejne kontrowersyjne fakty, świadczące o > politycznym kluczu w doborze kadr w oddziałach Agencji Restrukturyzacji i > Modernizacji Rolnictwa. Jednak sytuacja nadal nie niepokoi ani prezesa Agencji, > > ani premiera rządu. > > > Prezes ARiMR Aleksander Bentkowski od kilku tygodni powtarza, że wszystkie > stanowiska w Agencji obsadzone zostały w drodze konkursu i nikt nie zadawał > kandydatom pytań o przynależność partyjną czy związkową. W piątek głos zabrał > Leszek Miller, który stwierdził, że "nie jest zaniepokojony" sytuacją w > Agencji, powiedział też, że nie wie, by Komisja Europejska skierowała do > polskiego rządu list z prośbą o wytłumaczenie zmian kadrowych w oddziałach > Agencji. O tym, że Bruksela czeka na wyjaśnienia, pisaliśmy w czwartek. > > "Rzeczpospolita" ustaliła, że od kilku tygodni w podkarpackim oddziale ARiMR w > Rzeszowie pracuje Ewa Bentkowska, pierwsza żona Witolda Bentkowskiego, brata > prezesa. - To dobry fachowiec, prawnik. Jest już sześć lat po rozwodzie z moim > bratem - odpowiada prezes Aleksander Bentkowski. > > W Nisku zastępcą kierownika jest Anna Gołąb, siostra Krzysztofa Gołąba, > asystenta prezesa Bentkowskiego. Wcześniej Gołąb był dyrektorem biura > poselskiego Bentkowskiego w Rzeszowie. > > - Siostra skończyła dwa kierunki studiów: europeistykę i samorząd lokalny. > Będzie kończyć studia z zakresu służby cywilnej, zna biegle angielski i > hiszpański, dobrze rosyjski. Czy ma być bezrobotna, bo jest moją siostrą? To > jakiś absurd - mówi Krzysztof Gołąb. > > W Podkarpackiem sami ludowcy nie ukrywają, że zarówno w oddziale wojewódzkim, > jak i w powiatach przy podziale stanowisk obowiązywała umowa między SLD i PSL. > - > Jeden powiat dla ludowców, drugi dla Sojuszu lub kierownik z jednej partii, a > zastępca z drugiej. Oczywiście układ ten legitymować miała komisja konkursowa - > > zwierza się jeden z pracowników rzeszowskiego oddziału ARiMR, związany z PSL. > > - Co do kierowników biur powiatowych, to nie było żadnej umowy koalicyjnej o > podziale stanowisk - zapewnia szef ARiMR Aleksander Bentkowski. > > - Mogą jednak być przypadki, że kierownikami zostali członkowie SLD lub PSL, > ale to nie oznacza, że jak partyjny, to nie fachowiec. Poleciłem komisji > weryfikacyjnej, aby sprawdziła informacje o przypadkach zatrudniania > niefachowców. Jeżeli się potwierdzą, to nie należy im przedłużać umowy o pracę > (obecna jest na trzymiesięczny okres próbny) - mówi Aleksander Bentkowski. > > Także Krzysztof Martens, szef podkarpackiego SLD, utrzymuje, że żadnej umowy > nie było. Przyznaje jednak, że do ARiMR trafiła część osób z Sojuszu i > ludowców, ale "komisja konkursowa nie pytała ich o przynależność polityczną". - > > W tym szumie prasowym za dużo jest hipokryzji, gdyż poprzednie władze Agencji w > > Rzeszowie to pupilki poseł Barbary Frączek [siostry Mariana Krzaklewskiego] i > Artura Balazsa [byłego ministra rolnictwa, lidera SKL-RNP] - mówi. > > W ocenie Martensa w Leżajsku najlepszym fachowcem od kierowania powiatowym > oddziałem ARiMR jest Stanisław Lemiech, szef powiatowych struktur SLD, a w > Kolbuszowej Jan Gorzelak, przewodniczący Sojuszu w tym mieście. Działacze SLD > objęli również kierownicze stanowiska m.in. w Jaśle, Krośnie, Przeworsku, a > ludowcy obsadzili swoimi oddziały w Stalowej Woli, Jarosławiu, Łańcucie i Nisku > . > > W piątek wicedyrektor oddziału podkarpackiego Robert Kuraszkiewicz z PSL, > odpowiedzialny za SAPARD, jeździł po terenie z unijnymi kontrolerami badającymi > > działalność Agencji w Podkarpackiem. Kontrola audytorów odbywa się też w > oddziale lubelskim. Tutaj także na mocy umowy stanowiska kierowników biur > powiatowych podzielono równo między działaczy PSL i SLD. W oddziale regionalnym > > wicedyrektorem ds. SAPARD jest historyk Krzysztof Podkański, syn Zdzisława > Podkańskiego, jednego z liderów PSL. Drugi zastępca dyrektora, odpowiedzialny > za system identyfikacji i rejestracji zwierząt, Andrzej Bieńko jest prezesem > PSL w Lublinie, a kierujący biurem obsługi wniosków Wspólnej Polityki Rolnej > Adam Rychliczek to były wójt, starosta i senator PSL z Chełma. Wśród nowo > przyjętych pracowników do biura SAPARD znalazł się też dwudziestosześcioletni > absolwent prawa Michał Osik, syn lubelskiego posła SLD Wiktora Osika. > > W trzecim kontrolowanym oddziale - pomorskim - zastępcą nowego dyrektora > Zbigniewa Rogali z SLD jest była wójt Łęcznej Stanisława Bujanowicz, członkini > Rady Naczelnej PSL. Wicedyrektor Bujanowicz jest zwolenniczką przeniesienia > siedziby oddziału do wsi Żukowo - do biurowca z wielkiej płyty w spółce Drob- > Pol. Spółka ma ponad 16 milionów złotych długu i majątek zajęty przez > komornika. Budynek jest w stanie bardziej nadającym się do wyburzenia niż > remontu. Szefem rady nadzorczej Drob-Polu jest Sławomir Szatkowski, prezes > Zarządu Wojewódzkiego PSL w Gdańsku. - Codziennie podpisuję kilkadziesiąt > nominacji, nie mogąc sprawdzić, kogo mi komisja podsuwa. Dlatego chcę, aby od > przyszłego miesiąca, po zmianie statutu, umowy podpisywali dyrektorzy oddziałów > > regionalnych i sami odpowiadali za te nominacje - mówi prezes ARiMR Aleksander > Bentkowski. > > Prezes potwierdził w rozmowie z "Rzeczpospolitą", że wysłał list z > wyjaśnieniami zmian kadrowych do wiceministra rolnictwa Czesława > Siekierskiego. - Napisałem tam to, co jest prawdą, czyli że na 162 pracowników > agencji zwolniłem pięć osób, w tym dwóch dyrektorów oddziałów. Pozostali > dyrektorzy zostali kierownikami biur SAPARD z taką samą bądź podobną płacą. > Dodam, że za poprzedniej koalicji na tych 162 pracowników było 48 dyrektorów i > zastępców. Chwała ci za to że tak pilnie śledzisz nominacje.Zdaje sie , że zapomniałeś już jak min . Wujec mówił , że to iż jego brat prowadzi gospodarstwo rolne już wystarczy by on miał kwalifikacje na ministra rolnictwa. Wprowadzenie systemu ewidencji jest zadaniem pierwszoplanowym , gdyż inaczej dotacje unijne pozostaną mżonką.PSL jest za to odpowiedzialny i myślę , że zrobi wszystko by wywiązać się z tego jak należy , gdyz czuje za plecami oddech Leppera. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Skrzypek Radom-sposób na poparcie SLD w sondażach IP: *.AlfaOmega.pl 07.09.02, 17:51 SLD w Radomiu kręci ostro ! Robert Cichowlas 07.09.2002 Nie wiem czy to nadaje się na newsa, na pewno jednak nadaje się na zobrazowanie sposobu działania SLDowskich aparatczyków w Radomiu. Aż się nóż w kieszeni otwiera... ale czegóż od nich wymagać? Uczciwości? "Dlaczego w tych gazetach, w których prowadzony jest ranking prezydencki prowadzi Włodarczyk (SLD) ? Czy to wynika z jego popularności, wiedzy, dobrego gospodarzowania miastem? NIE !!! Moja matka pracuje na sortowni w Ruchu. Mają polecenie od pana Karasia z SLD, aby wszystkie zwroty tych gazet odkładać, a później wycinać z nich kupony. Nie wiem co się z nimi później dzieje. Można tylko się domyślać. Teraz jednak wiadomo w jakim celu Karaś został dyrektorem Ruchu..." Dalszy ciąg jest na forum Gazeta.pl/Radom Info nadesłał pan Bartek Budnik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Skrzypek Jak SLD z PSL stołki dzielą. IP: *.AlfaOmega.pl 09.09.02, 10:13 Kraj PAP, tom /2002-09-09 06:21:00 Jak PSL z SLD stołki dzielą "Dziennik Łódzki": O tym, kto zostanie zatrudniony w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa decydują przede wszystkim względy polityczne. Choć od kilku dni zaprzecza temu prezes Agencji, Aleksander Bentkowski, pracę mogą tam znaleźć wyłącznie osoby wyznaczone przez SLD lub PSL. "Dziennik" zdobył list adresowany właśnie do prezesa Bentkowskiego, który podpisał Wiesław Stasiak, prezes PSL w województwie łódzkim. Czytamy w nim m.in.: "Informuję Pana Prezesa, że wspólnie z Przewodniczącym SLD Panem Andrzejem Pęczakiem dokonaliśmy podziału powiatów do obsady Zintegrowanego Systemu Ewidencji Rolnictwa IACS". Tu następuje lista powiatów podzielonych między dwie partie. Do pisma dołączone są także nazwiska osób - "kandydatów PSL" do obsady stanowisk w poszczególnych powiatach. Gazeta sprawdziła - tylko jedna z nich nie dostała jeszcze pracy jako pełnomocnik IACS, pozostałe zostały zatrudnienie zgodnie z wytycznymi prezesa Stasiaka - czytamy w dzisiejszym "Dzienniku Łódzkim". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jacek84 Re: 'wybitni fachowcy' z SLD !!! IP: *.net.okay.pl / 192.168.3.* 09.09.02, 14:30 Do Pana Skrzypka : Jako autor tego postu jestem Panu wdzięcznym, za aktywną riposte, dotyczącą tej "bandy łobuzów" , którzy dorwali sie do koryta i traktują Polskę jako swoją własność. Ale przyjdzie czas rozliczeń i np. niejaki Bentkowski zapłaci słono za swoją głupotę. Dni MIllera są policzone; już niedługo minie rok jak SLD razem z UP I PSL "rządzi" i właściwie JEST GORZEJ NIŻ przed rokiem. Okazało się że ta ekipa nic nie potrafi a najwięcej jest tam nieudaczników. Ale cierpliwość Polaków wisi na włosku !!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Skrzypek Re: 'wybitni fachowcy' z SLD !!! IP: *.AlfaOmega.pl 09.09.02, 22:29 Gość portalu: jacek84 napisał(a): > Do Pana Skrzypka : > Jako autor tego postu jestem Panu wdzięcznym, za aktywną > riposte, dotyczącą tej "bandy łobuzów" , którzy dorwali > sie do koryta i traktują Polskę jako swoją własność. To rzecz jasna tylko skraweczek opisywanych przekrętów. Np. w terenie dochodzi do takich absurdów, że nawet zatrudnienie nauczyciela, czy pani do przedszkola bywa uzależniane od popierania SLD. > Ale przyjdzie czas rozliczeń i np. niejaki Bentkowski > zapłaci słono za swoją głupotę. Oby jednak naród jakoś to przetrwał... > Dni MIllera są policzone; już niedługo minie rok jak SLD > razem z UP I PSL "rządzi" i właściwie JEST GORZEJ NIŻ > przed rokiem. Eno co ty Lesio M jest lepszy od Nieśmiertelnego Jerzego B... np. Prześcignie Jerzego w tempie spadku poparcia... > Okazało się że ta ekipa nic nie potrafi a > najwięcej jest tam nieudaczników. Ale cierpliwość Polaków > wisi na włosku !!!! Cóż warto robić co się da i parafrazując starą pieśń polskiej prowincji "O wolnorynkową dyktaturę prosimy cię Panie". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Skrzypek Wybitni fachowcy z SLD podwyższają sobie pensje IP: *.AlfaOmega.pl 12.09.02, 16:32 Podwyżki dla posłów Ministerstwo Finansów zaplanowało w projekcie budżetu na 2003 rok podwyżki dla posłów. Ale wielu parlamentarzystów nie chce lepiej zarabiać - pisze w "Życiu" Jerzy Kubrak. Od 1 stycznia posłowie dostaliby więc 360 zł podwyżki. Zamiast 8 tys. 980 zł pobieraliby 9 tys. 340 zł. Do tego dochodziłaby dieta, która obecnie wynosi 2 tys. 245 zł. O 4 proc. wzrósłby też ryczałt na prowadzenie biur poselskich - z 9 tys. 320 zł miesięcznie do 9 tys. 692 zł... -------------------------------------------------------------------------------- Rzeczywiście nie można dziwić się niektórym parlamentarzystom, że nie chcą więcej za swoją ofiarną pracę. Ja na ich miejscu nawet zgodziłbym się na niewielką obniżkę powiedzmy o 5% i tak zostałoby trochę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Skrzypek Kolejny po Kwachu "magister" z SLD IP: *.AlfaOmega.pl 23.09.02, 18:34 Po wykształconym inaczej prezydencie Kwaśniewskim mamy kolejnego "wybitnego fachowca z SLD". Cóż myślał pewnie, że motłoch się nie dowie, ale kto by się przejmował motłochem. Wiceprezydent udawał magistra - dymisja Wiceprezydent Łodzi Marek Klimczak (SLD) podał się do dymisji. Jego decyzja ma związek z ujawnieniem przez media, iż Klimczak przez 3 lata posługiwał się pieczątką z tytułem magistra, którego nie posiadał. "Podjąłem taką decyzję, by nie zaszkodzić w kandydowaniu na prezydenta Łodzi obecnemu prezydentowi Krzysztofowi Jagielle (SLD). Mam nadzieję, że moja decyzja ostudzi emocje polityczne w mieście" - powiedział wiceprezydent. W środę prasa napisała, że wiceprezydent Klimczak przez 3 lata posługiwał się pieczątką z tytułem magistra, którego nie posiadał. Według mediów, tuż przed objęciem funkcji wiceprezydenta Łodzi, Klimczak był prezesem Wojewódzkiego Ośrodka Kształcenia Zawodowego i Języków Obcych "Wiedza w Łodzi". Firma szkoliła pracowników Urzędu Miasta z zakresu BHP. Na dokumentach widnieją pieczątki prezesa magistra Marka Klimczaka. Wiceprezydent nie zaprzeczał doniesieniom prasowym. W rozmowie tłumaczył jednak, że "to pracownicy Ośrodka zlecili zrobić taką pieczątkę. Byli pewni, że jako absolwent wydziału ekonomiczno-socjologicznego Uniwersytetu Łódzkiego taki tytuł posiadam". Zaznaczył, że kiedy zorientował się, iż stempel ten jest skonstruowany nie tak, jak powinien, to go wycofał, ale część dokumentów jest z taką pieczątką. Swoje postępowanie Klimczak tłumaczył, że nie przyszło mu do głowy, iż sprawa z tytułem magistra na pieczątce może być taka ważna. Wiceprezydent - w związku z tą sprawą - wcześniej zrezygnował z kandydowania na radnego. info.onet.pl/555864,11,item.html Odpowiedz Link Zgłoś
bykk Re: Kolejny po Kwachu 'magister' z SLD 23.09.02, 18:47 Skrzypek,czerwońce tak się przyzwyczaili,że uważają to za normalkę! Jednemu to nie przeszkadzało,dlaczego drugiemu ma przeszkadzać? Te typki tak mają. hej! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Skrzypek Obrotny poseł SLD - za pieniądze motłochu IP: *.AlfaOmega.pl 24.09.02, 08:12 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Skrzypek Re: Kolejny po Kwachu 'magister' z SLD IP: *.AlfaOmega.pl 24.09.02, 08:16 bykk napisał: > Skrzypek,czerwońce tak się przyzwyczaili,że uważają to za normalkę! > Jednemu to nie przeszkadzało,dlaczego drugiemu ma przeszkadzać? > Te typki tak mają. > hej! ...a uczciwość jest dla frajerów, a pijaństwo w świętym miejscu dla Polaków to jak stwierdzili uczeni i wybitni fachowcy z SLD to "nadwyrężenie goleni prawej"- czy jakoś tak. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Skrzypek Bardzo wybitni i obrotni fachowcy'z SLD !!! IP: *.AlfaOmega.pl 24.09.02, 07:59 O dyrektorze łódzkiej skarbówki ludzie wszystkich opcji - Marek Belka, Bogusław Grabowski, Jerzy Kropiwnicki czy Janusz Tomaszewski - mówią bardzo dobrze. Tylko policja i prokuratura są innego zdania. Przerwana kariera Lecha M. FOT. (C) MAREK KOWAL/SUPER EXPRESS BŁAŻEJ TORAŃSKI Lech M. miał zostać wiceministrem finansów w rządzie Leszka Millera. Odmówił. Od 29 sierpnia siedzi w areszcie. Prokuratura zarzuca mu przyjęcie łapówki i składanie kłamliwych oświadczeń o posiadanym majątku. W październiku 2001 roku profesor Marek Belka, wtedy wicepremier i minister finansów, zaproponował Lechowi M., dyrektorowi łódzkiej Izby Skarbowej, awans na podsekretarza stanu ds. podatkowych w rządzie Leszka Millera. - Bardzo go ceniłem jako jednego z najlepszych dyrektorów izb skarbowych w Polsce - mówi Marek Belka. - Jest specjalistą od podatków, ale także od służb skarbowych. Zna się na rzeczy. Jest w stanie oddzielić hucpę od rzeczywistości. Odmówił. Teraz można by rzec, że na szczęście... Honor i Ojczyzna Od 29 sierpnia pięćdziesięciosześcioletni Lech M. przebywa w areszcie. Prokuratura zarzuca mu przyjęcie co najmniej 87 tysięcy złotych łapówki i zaniżanie w oświadczeniach majątkowych, składanych w latach 1998 - 2001 wartości posiadanego majątku o 70 - 140 tysięcy złotych. Na początku sierpnia wiceminister Wiesław Ciesielski, generalny inspektor kontroli skarbowej, zawiesił go na trzy miesiące w pełnieniu obowiązków szefa łódzkiej skarbówki. Czy oznacza to koniec trzydziestotrzyletniej kariery urzędnika resortu finansów, prawnika po aplikacji sędziowskiej, wiceprezydenta Pabianic z czasów PRL? - Mąż nigdy nie dawał łapówek i nie brał. Jest bardzo wrażliwy i boję się, że już się z tego nie podniesie - zastanawia się jego żona, Ewa M. Lech M. jest pedantyczny. Przywiązuje ogromną wagę do porządku w dokumentacji, w teczce, w prywatnej szafie, w doborze krawata. W jego dyrektorskim gabinecie panuje nieskazitelny porządek. Na czarnym segmencie stoją w rzędzie pamiątkowe kufle. Obok szabla z wygrawerowanym napisem "Honor i Ojczyzna". Na biurku pożółkły ze starości wycinek z gazety. W informacji zatytułowanej "Nie wylewać dziecka z kąpielą" napisano: "Urząd skarbowy powinien tak egzekwować spłatę zobowiązań podatkowych, by nie doprowadzić do likwidacji firmy. W przeciwnym razie stracą na tym wszyscy: i podatnik, i państwowa kiesa - taka jest istota (...) wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego". Taką też dewizą kierował się Lech M. co najmniej od kwietnia 1991 roku, kiedy został dyrektorem Izby Skarbowej w Łodzi. Przetrwał dwunastu ministrów finansów. Elastyczny egzekutor Bogusław Grabowski z Rady Polityki Pieniężnej był w 1993 roku wicewojewodą łódzkim i opracował program restrukturyzacji regionu. Wtedy z dyrektorem M. intensywnie współpracował. Ale w następnych latach, będąc ekspertem kolejnych wojewodów czy ministrów finansów, bacznie go obserwował. Ocenia Lecha M. jako bardzo kompetentnego, lapidarnego, konkretnego i konsekwentnego urzędnika, wspierającego proces przekształcania się łódzkich zakładów. Mówi o nim w samych superlatywach: - W restrukturyzacji ścierały się różne interesy: pracodawców, związków zawodowych, administracji. M. nie podchodził do problemu wyłącznie jako poborca podatkowy, egzekutor. Nie stosował zasady: darujemy bankrutom, aby ratować ich za wszelką cenę. Pomagał zakładom tak, żeby ostatecznie wpływy do budżetu były jak największe. Niemal identyczny pogląd wyraża szef SLD w regionie łódzkim, poseł Andrzej Pęczak, w latach 1994 - 1997 wojewoda łódzki: - Oceniałem go wysoko. Przy realizacji polityki restrukturyzacji miałem w Izbie Skarbowej dobrego partnera. Janusz Tomaszewski, wieloletni działacz łódzkiej "Solidarności", były wicepremier i minister spraw wewnętrznych w rządzie Jerzego Buzka, podobnie jak Lech M. przez lata związany z Pabianicami, także uważa dyrektora łódzkiej skarbówki za świetnego fachowca. - Miał ludzkie podejście do łódzkich zakładów przemysłu lekkiego, które na początku lat dziewięćdziesiątych padały jeden po drugim, a ludzie masowo tracili pracę - wspomina. Wtóruje mu obecny szef Zarządu Regionu "S" Waldemar Krenc: - Zawsze uważał, że mądre państwo nie zabija krowy, która jeszcze daje mleko. - Niezwykle sprawny, kompetentny urzędnik, z ogromną wiedzą. Sympatyczny w sposobie bycia - to opinia Jerzego Kropiwnickiego, prezesa ZChN, byłego czterokrotnego ministra. Ksiądz prałat Ryszard Olszewski, dziekan dekanatu pabianickiego i proboszcz parafii św. Maksymiliana Kolbego, poznał Lecha M., wtedy wiceprezydenta Pabianic, dwadzieścia jeden lat temu. - Kryształowy, przyjazny człowiek - ocenia i zastrzega, że od dyrektora niczego nie oczekiwał. I nie dostał, oprócz "cegiełki" (500 złotych), którą Lech M. wykupił na budowę pomnika Jana Pawła II w Pabianicach. Dyrektor łódzkiej Izby Skarbowej bywał na imieninach u księdza arcybiskupa Władysława Ziółka, jest kawalerem elitarnego Złotego Krzyża Archidiecezji Łódzkiej, wręczanego ludziom szczególnie zasłużonym dla Kościoła. Dla Janusza Tomaszewskiego aresztowanie Lecha M. jest szokiem. Dla profesora Marka Belki to smutne i zaskakujące. - Wciąż mam nadzieję, że to nieprawda - mówi były wicepremier. Łapówka w działce? W ubiegłym roku państwo M. postanowili sprzedać działkę, którą przed laty Lech M. kupił od byłego prezydenta Pabianic Bogdana Kunki. 1762 metry kwadratowe przy ulicy Generała Kleeberga w łódzkiej dzielnicy Julianów, jednej z najdroższych w mieście. - Przez trzy miesiące zamieszczaliśmy ogłoszenia w prasie. Zgłosił się Krzysztof G., właściciel firmy produkującej kleje. "Przecież pan ma u mnie sprawę" - powiedział mu mąż i odmówił. Żeby nie było cienia podejrzeń, nie chciał sprzedać nikomu z Łodzi ani nawet z województwa - mówi Ewa M., żona aresztowanego dyrektora. Policja i prokuratura są innego zdania. Według nich Lech M. sprzedał działkę rodzinie G. przez podstawioną osobę za 380 tysięcy złotych, chociaż w rzeczywistości jest warta 293 tysiące. Różnica - 87 tysięcy - to według organów ścigania łapówka, jaką wziął w zamian za obietnicę uchylenia niekorzystnej dla producentów superklejów decyzji Urzędu Kontroli Skarbowej. UKS obciążył rodzinę G. podatkiem dochodowym od osób fizycznych za lata 1998 i 1999 łącznie na 6 milionów 882 tysiące złotych. Teraz członkowie rodziny podejrzani są o wyłudzenie milionów złotych z podatku VAT. - Dyrektor obiecał uchylić decyzję, ale nie dotrzymał słowa, tłumacząc, że teraz nie może, bo zajmuje się nim Urząd Ochrony Państwa - twierdzi wysoki funkcjonariusz łódzkiej policji. Według obrońcy aresztowanego, mecenasa Grzegorza Łobody, skoro Krzysztof G. kategorycznie zaprzecza, by dał łapówkę, a Lech M., by ją przyjął, i nie ma żadnej korzystnej decyzji skarbowej dla Krzysztofa G., to nie ma przestępstwa. Rzecznik prasowy Agencji Bezpieczeństwa Publicznego kapitan Wojciech Barański potwierdza, że UOP zaczął zajmować się Lechem M., kiedy wydawano mu certyfikat bezpieczeństwa, dający dostęp do informacji niejawnych. Nie chciano mu tego certyfikatu przyznać, bo łódzka delegatura Urzędu Ochrony Państwa odkryła, że w latach 1998 - 2001 Lech M. złożył fałszywe oświadczenia podatkowe dotyczące swojego majątku. - Przez dwa lata jego majątek zgromadzony na rachunkach bankowych był zaniżony o połowę, a w jednym roku o 20 - 30 procent - informuje kapitan Wojciech Barański. W 1998 roku dyrektor skarbówki zaniżył stan swego posiadania o 140 tysięcy złotych, w kolejnych latach o 117 tysięcy, 98 tysięcy, wreszcie w 2001 roku o 74 tysiące. - Te oświadczenia wypisywało się na kolanie. Mąż nie bardzo sobie z nimi radził. Nie zdawał sobie sprawy z tego, jak bardzo to ważne. Ale on nie potrafi nawet używać karty bankomatowej - mówi Ewa M. W sierpniu 2001 roku UOP zawiadomił prokuraturę o podejrzeniu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Skrzypek Wybitnie wykształcony Prezydent IP: *.AlfaOmega.pl 24.09.02, 10:29 www.geocities.com/CapitolHill/5934/antykwas.htm Odpowiedz Link Zgłoś