dokowski
12.08.05, 13:00
Sporo już włożyłem wysiłku w oświecanie na temat fundamentów polityki.
Przyjmuję więc, że dla większości forumowiczów jasne jest rozróżnienie między
dobrem a złem, kapitalizmem a socjalizmem, własnością prywatną a państwową,
prywatyzacją a nacjonalizacją. Dotychczas uznawałem ze względów dydaktycznych
za konieczne takie uproszczenie, że człowiek zły jest zwolennikiem
socjalizmu, czyli nacjonalizacji, a człowiek dobry kocha kapitalizm i popiera
prywatyzację. Myślę, że dzisiaj jest to już dla was jasne, wykonaliście krok
pierwszy, zrozumieliście podstawy, więc postanowiłem zrezygnować z tego
uproszczenia i wprowadzić was na nieco głębszą wodę.
Aby wykonać drugi krok w kierunku głębiny, należy uświadomić sobie, co to
jest własność (prywatna). Kiedy ten krok zostanie wykonany, przekonamy się,
że nie zawsze prywatyzacja oznacza budowanie kapitalizmu. Nie zawsze biznes
prywatny bowiem odpowiada standardom tego, co nazywamy naturalnie własnością
(prywatną).
Do dzieła więc! Jakie są atrybuty własności? Każdy z nas pewnie może wymienić
ich bardzo wiele, dlatego skoncentrujemy się na tych atrybutach, które są
istotne dla naszych rozważań.
1. Wolność sprzedaży. Coś jest moją własnością, jeśli mogę to sprzedać komuś
innemu. Jeśli jednak krzyknę: „Sprzedaję! Kto chce kupić? Palec pod budkę, bo
za minutkę ...” o przepraszam, to z innego kabaretu ... jeżeli nagle ktoś
łapie mnie za rękę i mówi: „zostaw to, nie możesz tego (teraz lub tutaj)
sprzedać”, to znaczy, że ten ktoś ma jakieś prawa do tej rzeczy. I co z tego
wynika? To, że ta rzecz nie jest tak naprawdę moja własnością, ale czymś
zależnym od innych.
2. Wolność kupna. Jeżeli kupuję jakąś rzecz od sprzedawcy, on mi ją dał, a ja
dałem mu pieniądze, a tu nagle ktoś zabiera mi tę rzecz i oddaje pieniądze
mówiąc, że nie mogę tego (teraz lub tutaj) kupić, to znaczy, że chyba ten
ktoś jest bardziej właścicielem tej rzeczy niż sprzedawca.
3. Trwałość wartości. Jeżeli rzecz, którą posiadam, zachowuje fizyczne swoje
cechy, to zachowuje też wartość w niezmienionym fizycznie otoczeniu. Jeżeli
jednak następnego dnia okazuje się, że wartość tej rzeczy zmalała wskutek
decyzji kogoś innego, niezmieniającej fizycznego otoczenia, to znaczy, że ten
ktoś część mojej własności mi zabrał.
Te trzy punkty ułożyłem w kolejności łatwości zrozumienia. Wystarczy
zrozumieć punkt 1. aby móc wykonać ten drugi krok o którym wspomniałem wyżej.
Ten drugi krok polega na uświadomieniu sobie, czy w danym państwie prawo daje
gwarancje, że prywatny biznes posiada naturalne atrybuty własności: czy może
być swobodnie sprzedany, czy każdy może go kupić, czy jego wartość nie może
być obniżona przez arbitralną decyzję władz, np. zakaz zwalniania
pracowników, czy może być skonfiskowany bez godziwego odszkodowania itd.
Jeżeli w danym państwie prawo jest sprzeczne z naturalnym świętym prawem
własności, to prywatyzacja wcale nie musi prowadzić do kapitalizmu. W
skrajnym przypadku własność (prywatna) może być tak skrępowana przez
bezprawne prawo, że prywatny biznesmen ma mniej praw i
swobód „własnościowych” niż dyrektor państwowego przedsiębiorstwa. W takich
warunkach „prywatyzacja” w żaden sposób nie zbliża gospodarki do kapitalizmu.
Aby więc ocenić program jakiegoś polityka, czy jest dobry czy zły, czy
popiera kapitalizm czy socjalizm, nie wystarczy patrzeć na to, czy polityk
popiera prywatyzację czy nacjonalizację. Trzeba jeszcze wiedzieć jaki jest
jego program odnoście praw własności: czy popiera wolną sprzedaż, wolność
kupna, gwarancje dziedziczenia, swobodę działania wewnątrz itd.
Niedługo pokażę jak wykonać trzeci krok w głębiny rozumienia polityki. Pokażę
go o wiele szybciej niż drugi ponieważ jak wiadomo, najtrudniej jest wykonać
pierwszy krok. Drugi krok, czyli zrozumienie tego postu, wykonacie szybko.