patience
17.08.05, 11:31
Reklamuje bloga. Gieeenialny...

D
michalky.blox.pl/html/1310721,1441794,13.html?444479
Biale malzenstwo
Moja nowa narzeczona nie chciala mnie miec za meza. Mowila, ze woli,zebym
byl jej kochankiem. Doskonale wiedzialem, ze na meza sie nie nadaje, bo nie
umialem nawet wbic gwozdzia w sciane, ani zrobic tanich zakupow. Jednym slowem
bylem niedorajda. Bardzo cierpialem z tego powodu, ze nie moglem byc slubnym
malzonkiem. Wydawalo mi sie, ze bedac wciaz kawalerem cos trace. Z pewnoscia
huczne wesele i slubne podarki. Nie wiedzialem jednak, ze w kraju Olbrzymow
zycie na kocia lape jest bardzo w modzie. Po prostu niezonaci uwazani byli za
postepowcow.
Ktoregos dnia moia nowa narzeczona poinformowala mnie, ze ma kolezanke,
ktora musi sie ozenic z kims miejscowym, bo inaczej nie zostawia jej w tym
Kraju.Nie miala powodow, zeby byc uciekinierem politycznym i musiala sie
zenic, z byle kim i zostac malzonka. To nich sie zeni, co mnie to obchodzi,
powiedzialem, ale moja nowa narzeczona wyjasnila mi, ze jestem wsrod znajomych
jeszcze jedynym niezonatym mezczyzna i dlatego cudownym kandydatem dla jej
kolezanki. To mialo byc biale malzenstwo, na niby, nigdy nie ruszone. Musialem
sie zgodzic, bo czulem, ze gdybym sie nie zgodzil, to moja nowa narzeczona z
pewnoscia by mnie rzucila, a przeciez na mojej narzeczonej zalezalo mi prawie
tak jak na czysto slubnej malzonce.
Kilka dni pozniej spotkalem sie z moja biala narzeczona, zeby omowic
szczegoly. Okazalo sie, ze musimy przejsc serie przesluchan na Policji.
Narzeczona byla niezbyt ladna, ale rozsadna. Powiedziala, ze musze zapamietac
imiona jej rodzicow, bo to pokaze Inspektorom Policji, ze jestesmy ze soba
blisko, a nawet intymnie. Poszlismy na pierwsze przesluchanie. Zapytano mnie
co dzisiaj robilem z moja narzeczona. Powiedzialem, ze jedlem zupe rybna. W
sasiednim pokoju moja biala narzeczona oswiadczyla, ze ze jedlismy grochowke.
Nasze zeznania nie zgadzaly sie. Po przesluchaniu biala narzeczona miala do
mnie pretensje, ze nie uzgodnilismy naszych zup. Oswiadczylem, ze nie mam
pamieci do szczegolow i moge sie w kazdej chwili wycofac. W tym momencie biala
narzeczona malo co mnie w reke nie pocalowala. Nie porzucaj mnie, krzyknela,
bo ja nie chce tam wracac. Doskonale ja rozumialem, ale troche balem sie tego
wymuszonego malzenstwa, bo zasmakowalem w starokawalerstwie. Taki stary
kawaler niby jest z kims, ale przeciez moze sie w kazdej chwili wycofac, zas
zonaty juz jest przypisany, jak chlop panszczyzniany do ziemi. Drugie
przesluchanie juz bylo ostrzejsze, ale na szczescie bylismy lepiej namowieni.
Pyta mnie oficer sledczy, olbrzymi jak dab, ja przy nim to mala mroweczka,
gdzie pracuje moja narzeczona. Odpowiadam, ze w szpitalu. W jakim szpitalu?
Nie wiem, bo wogole zadnych szpitali tutaj nie znam, a on mi sie przyglada jak
gdybym kogos zabil. Potem pyta mnie jakiego koloru szczoteczke ma moja
narzeczona. Odpowiadam, ze niebieska. Pozniej sie okazalo, ze biala narzeczona
powiedziala, ze ma czerwona. Wreszczie zasadnicze pytanie: dlaczego jeszcze
nie wzielismy slubu? I tutaj znalazlem sie w kompletnej kropce, bo juz nie
wiem, czy mamy juz byc malzenstwem, czy dopiero pozniej za zgoda oficera
sledczego? Sprawa sie komplikuje, mysle sobie, a tutaj przeciez chodzilo, zeby
dziewczyna zostala zwyklym emigrantem ze stalym prawem pobytu w tym Kraju. Cos
musze powiedziec, cos musze wymyslic. I strzelam jak z dubeltrowki:
- Nie mozemy sie sie wogole ozenic, bo jestesmy roznych wyznan. Ona jest
katoliczka gleboko wierzaca,a ja Zydem chodzacym do Synagogi. Ale sie kochamy
na zaboj. Milosc nas laczy, a malzenstwo nie moze.
Oficera sledczego od lewych malzenstw zatkalo. Nic nie powiedzial i tylko
skulil sie w sobie. Widzialem, ze ciezko mysli, bo niby z jednej strony musi
nas matrymonialnie dokladnie zweryfikowac, a z drugiej strony wszystko jest
jasne, wolnosc sumienia i wyznania to najwazniejsza rzecz w tym Kraju.
Kilka dni pozniej moja biala narzeczona dostala wize pobytowa. Bardzo sie z
tego cieszyla i wten sposob zyskalem dozgonna przyjaciolke. Moja nowa, juz
stara wlasciwie, narzeczona stale sie dla mnie bardzo laskawa. Glaskala mnie
czule po lysinie i dawala do zrozumienia, ze nie byla by od tego, zeby sie ze
mna ozenic,