Gość: Tomasz
IP: *.ibch.poznan.pl
26.08.02, 19:41
Nasz pan prezyent wybrał się własnie do RPA celem porozmawiania
o grożącej nam katastrofie, jeżeli szybko nie powstrzymamy
degradacji środowiska w którym żyjemy. Ponieważ światowa ekonomia
zależy od stanu nastrojów konsumentów w Stanach, i nic nie zapowiada
żeby reguły tej gry miały sie szybko zmienić, to znaczy mniej zależeć od
poziomu konsumpcji w kraju, w którym i tak jest za wysoka, a zatem nic
sensowengo nie zostanie uchwalone, a nawet gdyby to i tak nic się nie zmieni.
Nasz pan prezydent będzie sie zapewne czuł nieco samotny, w końcu
zabraknie tam G.W. Busha- jego najlepszego przyjaciela. Nie pozostanie
mu nic innego jak male safri. W końcu już pełną gębą przynależy do kasty,
która poluje w Afryce na malpy i inne wielkie ssaki.