Gość: kszatek
IP: 5.2.* / 199.43.13.*
27.08.02, 15:32
Czy my, zwolennicy (burzuazyjnej, zgnilej?) demokracji i wszlekiego
poszanowania praw czlowieka wlacznie z prawem domniemanej niewinnosci,
nienaruszalnosci cielesnej i wlasnosci, nie zapadlismy czasem w niebezpieczna
drzemke gdy tymczasem pogrobowcy bolszewiccy czekaja na odpowiedni sygnal,
zeby ruszyc z toporami i pilami przeciwko krwiopijcom zerujacym na ich
biedzie. Zaklamywanie historii(to co obroncy honoru zolnierza LWP wypisuja
nt. Kuklinskiego), gloryfikowanie organizacji terrorystycznych jak
Samoobrona, szermowanie haslami nacjonalistycznymi, proba stworzenia "iluzji
wspolnoty interesow wszystkich pokrzywdzonych" to przypomina troche slynny
pazdziernik. Ja oczywiscie wolalbym dalej godniosciom, ale zauwazam, ze w tej
dyskusji gdzie argumenty sa na "ch..." i "sku..." itp. "godnosc i kultura"
nie sa waluta wymienialna. Co w zwiazku z tym nalezy robic - uczestniczyc w
tych dyskusjach argumentujac? ignorowac? A moze zbierac skladki w celu
finansowania Samoobrony przed Samoobrona Wszystkich Pokrzywdzonych Polakow?
skoro nawet przywodce "pacyfistycznej" Unii Wolnosci czasem ponosi to moze to
cos znaczy? Moze jednak trzeba cos zrobic?