Gość: zyx
IP: *.rdu.bellsouth.net
06.07.01, 19:18
Caly artykul, zrodlo: http://info.onet.pl/93656,11,item.html
PAP /2001-07-06 17:45:00
Podczas modłów w synagodze obecny był Stanisław Ramotowski, który
uratował kilku Żydów z Jedwabnego. "W przeddzień mordu znajomy
poinformował mnie, że następnego dnia w Jedwabnem dojdzie do
tragedii. Poszedłem w nocy do Jedwabnego i zabrałem stamtąd
znajomą rodzinę. Ukryłem ich na swoim polu. Kiedy prosili mnie o wodę
następnego dnia, puściłem przed sobą gęsi, żeby nie wyglądało
podejrzanie, że idę w pole z kubłem wody" - opowiadał Ramotowski.
Dodał, że w jego miejscowości, oddalonej 3 km od Jedwabnego, słychać
było krzyki ze stodoły. Sam Ramotowski został zadenuncjowany i musiał
się potem ukrywać w lesie bojąc się o swoje życie.