wikul
07.09.05, 00:49
...chociaż podobno zbudowały matriarchat państwowy ?
Katarzyna Tubylewicz 05-09-2005,
Czy na nic zdała się wieloletnia walka Szwedek o równouprawnienie?
Szwecja od lat uznawana jest przez ONZ za kraj, w którym panuje największe
równouprawnienie kobiet i mężczyzn. Tu oczywistością jest 50-proc. udział
kobiet we władzach, szwedzkie zasady polityki rodzinnej są stawiane - także w
Polsce - za wzór. A tymczasem sytuacje Polek i Szwedek na rynku pracy są pod
pewnymi względami bardzo podobne.
• Szwedki tak samo jak Polki rzadziej niż mężczyźni obejmują stanowiska
menedżerskie. Tyczy się to zwłaszcza sektora prywatnego: w Szwecji tylko 21
proc. szefów w dużych firmach prywatnych to kobiety, w Polsce wskaźnik ten
jest nieco lepszy: w dużych firmach na dziesięciu dyrektorów przypadają
cztery dyrektorki.
• W Szwecji jak i w Polsce zawody silnie sfeminizowane są zawodami nisko
opłacanymi i niewiele tu pomagają strajki przedszkolanek i niezadowolenie
pielęgniarek.
• Polki zarabiają o 20 proc. mniej od mężczyzn, Szwedki - 18 proc. mniej.
- Wysokość pensji ciągle nie zależy od wiedzy i kompetencji, płace nadal
zależą od płci pracownika - twierdzi Gudrun Schyman, niegdyś kontrowersyjna
przewodnicząca partii lewicowej, dziś członkini zarządu nowo powstałej partii
feministycznej Fi. Podobnego zdania jest Claes Borgström, pełnomocnik
parlamentu do spraw czuwania nad równouprawnieniem (w skrócie: JämO): - Praca
kobiet jest wyceniana niżej od pracy mężczyzn.
Przyczyna 1: bo szwedzkie kobiety mają dzieci
Szwedki powołują się na badania Norwegów: kobiety z trojgiem dzieci zarabiają
w sektorze prywatnym o 17 proc. mniej od bezdzietnych, matki dwójki dzieci -
o 11 proc. mniej, a matki jedynaków - o 8 proc.
- W przypadku kobiety dziecko to kłopoty i częste nieobecności. Za to kiedy
mężczyzna ma dzieci, to dobrze - w domu ktoś za niego wszystko zrobi, a on
będzie mógł siedzieć w pracy do późnych godzin - tłumaczy dziennikowi "Dagens
Nyheter" Sture Nordh, przewodniczący Centrali Związku Pracowników Umysłowych
(TCO).
To matki wykorzystują lwią część urlopu rodzicielskiego - 82 proc. To one
częściej biorą zwolnienia, kiedy dzieci chorują. W oczach pracodawców są więc
pracownikami "większego ryzyka", a więc - mniejszej wartości.
Partia feministyczna Fi oraz lewicowa Vänsterpartiet uważają, że jedynym
sposobem na zlikwidowanie nierówności w zarobkach jest zdecydowana ingerencja
państwa w życie szwedzkiej rodziny. Proponują przymusowe podzielenie urlopu
rodzicielskiego na pół między matkę i ojca (teraz urlop można dzielić, ale
nie jest to obowiązkowe). Wątpliwe jest, że idea ta stanie się kiedykolwiek
obowiązującym prawem, bo przeważająca część szwedzkiej opinii publicznej jest
jej przeciwna.
Przyczyna 2. Bo szwedzkie kobiety biorą gorsze prace i na pół etatu
Z ogłoszonego w czerwcu raportu Stowarzyszenia Szwedzkich Przedsiębiorstw
(Svenskt Näringsliv) wynika, że niższe płace kobiet dają się z reguły
wytłumaczyć innymi niż dyskryminacja płciowa czynnikami. Podobne wnioski
płyną z zeszłorocznego raportu SCB - szwedzkiego Centralnego Biura
Statystycznego: główną przyczyną tego, że kobiety zarabiają mniej od
mężczyzn, jest fakt, że wykonują niżej opłacane prace. Ponadto więcej kobiet
pracuje w sektorze publicznym i częściej niż mężczyźni pracują one na pół
albo 75 proc. etatu.
SCB podkreśla jednak, że pewnej części różnic zarobkowych nie da się
wytłumaczyć żadnym z powyższych czynników ani też różnicami w wykształceniu
lub doświadczeniu pracowniczek i pracowników.
Przyczyna 3. Bo kobiety w ogóle nie walczą o pensje
W popołudniówce "Expressen" kilka wpływowych Szwedek zwróciło niedawno uwagę,
że kobiety mają problemy z żądaniem odpowiedniej ceny za swoje umiejętności.
Podczas rozmowy kwalifikacyjnej pozwalają, by to pracodawca zdecydował, ile
są warte.
Amelia Adamo (roczne dochody: 2 320 800 koron), twórczyni i naczelna pisma
dla kobiet "Amelia", twierdzi, że kobiety nie potrafią domagać się pieniędzy
tak, jak robią to mężczyźni. Dlaczego? - Ponieważ jest to dość nieprzyjemny
moment w rozmowie - wyjaśnia Adamo. - Mężczyźni nie wstydzą się walczyć. Oni
z góry zakładają, że to właśnie pensja jest najważniejsza.
Być może ta właśnie obserwacja jest warta zapamiętania. Szwedzkie problemy z
wyrównywaniem pensji kobiet i mężczyzn pokazują bowiem, że na rynku pracy nie
wszystko da się załatwić poprzez rozwiązania prawne i instytucjonalne.
Płciowa neutralizacja pensji
W Szwecji dyskryminacja w pracy ze względu na płeć jest od dawna prawnie
zabroniona, a nad równouprawnieniem czuwają przedstawiciele rządu oraz szereg
instytucji takich jak np. Instytut Życia Zawodowego (Arbetslivsinstitutet).
serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2898560.html
Może po prostu dlatego że zdrowego rozsądku nie da się zadekretować.