Gość: Maryja
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
21.09.01, 18:13
Czy Kosciolowi katolickiemu w Polsce grozi rozlam?
Siedem lat temu w polskim kociele po raz pierwszy podkopano zasade jednosci. Grupa wiernych - obroncow
przemyskiego kosciola sw. Teresy - odwazyla sie na jawna kontestacje
hierarchow. "Kosciol to nie tylko biskupi" - stwierdzili przeciwnicy przekazania kosciola grekokatolikom. Prawie w
tym samym czasie w Toruniu zaczelo nadawac Radio Maryja,
ktore dopiero cztery lata pozniej zdecydowalo sie na otwarte kontestowanie zalecen hierarchow. Atakowano
glownie bp. Tadeusza Pieronka, owczesnego sekretarza Episkopatu, a
takze abp. Jozefa Zycinskiego, obecnego metropolite lubelskiego (wowczas biskupa tarnowskiego). Publicystyke
religijna w "Arce Noego" na lamach "Gazety Wyborczej" nazwano
"rozmydlaniem mozgow", "Tygodnik Powszechny" zyskal miano antykatolickiego. W listopadzie 1997 r. radio
(popierane przez ponad 3 mln sluchaczy) wypowiedzialo praktycznie
posluszenstwo prymasowi Glempowi, ignorujac jego dramatyczny list nawolujacy do zaprzestania siania
nienawisci. Kilka dni temu osoby skupione wokol Kazimierza Switonia
jeszcze raz zakwestionowaly prawo przewodniczacego Episkopatu do wypowiadania sie w imieniu Kosciola:
"Stanowisko prymasa jest niezgodne z sumieniem nas, katolikow, bowiem
to my jestesmy Kosciolem i mamy obowiazek bronic krzyza przed wrogami Kosciola, bo nie czyni tego hierarchia".
"To tworzenie w Polsce swoistego anty-Kosciola" - skomentowal to
stanowisko bp Tadeusz Pieronek.
"Trwajcie w jednosci z Episkopatem" - przypominal w pazdzierniku 1997 r. Jan Pawel II pielgrzymom Radia Maryja.
Rowniez w 1991 r. to glos papieza zadecydowal o przekazaniu
przemyskiego kosciola grekokatolikom (wczesniejsze stanowisko Episkopatu zignorowano). Radio Maryja - mimo
naciskow hierarchow - nigdy nie przeprosilo Jacka Kuronia za
obwinianie go przez ojca Rydzyka za zbrodnie stalinizmu. Ani slowo skruchy nie padlo, gdy przed wyborami
prezydenckimi w 1995 r. odstreczano od glosowania na Hanne
Gronkiewicz-Waltz, chociaz wsrod biskupow i ksiezy zyskala sobie ona duza sympatie i szacunek. Az do
ubieglego roku Kosciol nie potrafil sklonic ksiedza pralata Henryka Jankowskiego
do zaprzestania zonglerki antysemickimi stereotypami i symbolami. Spod kontroli Kosciola calkowicie wymknal sie
"Nasz Dziennik" - polityczny organ Radia Maryja - nie starajacy sie
nawet o asystenta koscielnego. W samym zgromadzeniu ojcow redemptorystow, ktorym formalnie podlega
torunska rozglosnia, toczy sie ostry spor o granice samodzielnosci radia, czyli
o to, na ile moze ono ignorowac zalecenia Episkopatu.
Wreszcie - do ofensywy przeszli politycy identyfikowani z Radiem Maryja. Senator Krystyna Czuba nazwala abp.
Jozefa Zycinskiego "postmodernista". Poslowie Rodziny Radia
Maryja (AWS) namawiali do "nieuznawania" pogladow bp. Tadeusza Pieronka i niezapraszania go na antene.
Odmawiali tez abp. Zycinskiemu prawa do krytykowania
ich politycznych wystapien w programach stacji ojca Rydzyka. Otwarcie wyrzucano Episkopatowi brak
"twardego i jednoznacznego" stanowiska w sprawie krzyzy w Oswiecimiu.
"Powaznym bledem" okrzyknieto filozofie niezaangazowania Kosciola w ubieglorocznych wyborach
parlamentarnych - przeciwni jej byli nie tylko poslowie Rodziny Radia Maryja, ale i
czesc parlamentarzystow ZChN.
- Od kilku lat po cichu, a od niedawna glosno niektorzy biskupi wyrazaja obawy, ze rozwoj Rodziny Radia Maryja
moze prowadzic do powstawania rownoleglych struktur koscielnych,
niezaleznych od Episkopatu. Status "Naszego Dziennika" wydaje sie kolejnym krokiem w tym kierunku - mowi
Zbigniew Nosowski, zastepca redaktora naczelnego "Wiezi". Abp Jozef
Zycinski nazywa te nowe zjawiska w polskim Kosciele "chrzescijanstwem obrzadku prywatnego". - Wiele
czynnikow, w tym zla wola jednych i brak roztropnosci innych, "zapracowalo" na
to, ze jednosc Kosciola w Polsce jest dzis zagrozona. Byloby to niezwykle powazne nieszczescie, ale jestem
gleboko przekonana, ze mozna temu przeciwdzialac - to obowiazek wszystkich
wierzacych - mowi Jozefa Hennelowa, publicystka "Tygodnika Powszechnego".
Co ciekawe, zagrozenie dla jednosci polskiego Kosciola znacznie jaskrawiej postrzegaja zwolennicy, a wrecz
wspolautorzy jego modernizacji. Proces ten przebiega w koncu - z oporami -
przez cale lata 90. i byl najtrudniejszym doswiadczeniem Kosciola w Polsce po upadku komunizmu. Przeciwnicy
modernizacji uwazaja tymczasem, ze jednosc Kosciola oznacza status quo
ante, czyli zaangazowanie w biezaca polityke oraz zwiazek z wartosciami narodowymi - co Kosciol robil z
koniecznosci w czasach PRL. Ksiadz prof. Mieczyslaw Gogacz z warszawskiej
ATK nie dostrzega na przyklad w ogole niebezpieczenstwa schizmy: - Nasz kraj jest zbyt gleboko katolicki, by w
lonie Kosciola moglo dojsc do powaznych rozdzwiekow. Kosciol to nie
administracja, lecz wspolnota. Gogacz nie sadzi tez, by spor o krzyze podzielil hierarchow, a tym bardziej
wiernych: - Sprawa krzyzy w Oswiecimiu nie moze zagrozic jednosci Kosciola.
Manifestowanie w taki sposob katolicyzmu to przeciez wlasnie Kosciol i jego zycie. Ci ludzie nie manifestuja
swoich przekonan wobec niewierzacych, lecz wobec samych siebie. Stawianie
krzyzy to ich jezyk.
Wyraznie widac, ze polski Kosciol mowi kilkoma jezykami, a skrajne stanowiska coraz wiecej dzieli. - Ewentualny
kryzys w polskim Kosciele, a do przesilen dochodzilo ostatnio w roznych
krajach, wynika z niezwykle trudnej adaptacji wielu katolikow do przeslania soboru watykanskiego - tlumaczy
Henryk Goryszewski, byly wicepremier i jeden z liderow ZChN. Poza tym w
Polsce wciaz istnieje spora grupa politykow - nazywajacych siebie katolickimi - starajacych sie uczynic z wiary
instrument polityki. - Symbolika Kosciola naduzywana jest w celach
politycznych. Ci, ktorzy to robia, sadza, ze w ten sposob mozna stosunkowo latwo pozyskac stabilny elektorat.
To jest jednak niedopuszczalne. Jezeli sam kiedys tak postepowalem,
uznaje to za swoj najwiekszy blad. Polityke trzeba zostawic przed brama kosciola.
Stabilny elektorat, o ktorym mowi Goryszewski, to przede wszystkim wyborcy Rodziny Radia Maryja, czyli
najpowazniejsi kandydaci na polskich schizmatykow. W przeciwienstwie do
swoich zachodnich odpowiednikow nie probuja tworzyc Kosciola nastawionego na modernizacje, lecz
odwolujacego sie do "tradycji". Przejawy krytyki tradycji pojmowanej jako powrot
do Kosciola trydenckiego, w ktorym wymaga sie poswiecenia, posluszenstwa i dyscypliny zamiast milosierdzia i
przebaczenia, uznawane sa przez nich za "zdrade prawdziwej wiary".
Nosicielami zla sa przy tym hierarchowie, gdyz to oni zachecaja do ekumenizmu, ktory jest "najwiekszym wrogiem
wiary, prowadzi bowiem do herezji".
Modernizacyjne tendencje w kosciolach holenderskim, francuskim i austriackim sa przy tym dla zwolennikow
"chrzescijanstwa obrzadku prywatnego" dowodem
"zepsucia wiary". Nie mowi sie o postepujacej "protestantyzacji" katolicyzmu (co jest istota ruchow
modernizacyjnych na Zachodzie i przyczynilo sie do znacznego zwiekszenia roli
laikatu w Kosciele), lecz o oskarzeniach austriackich hierarchow o pedofilie oraz poblazliwosci francuskich i
holenderskich biskupow wobec prostytucji, narkomanii i homoseksualizmu.
Takie poglady jeszcze jaskrawiej formuluje - znajdujace w Polsce coraz wiecej zwolennikow - Bractwo
Kaplanskie sw. Piusa X, zalozone w 1970 r. przez abp. Marcela Lefebvra,
ekskomunikowanego przez papieza w 1988 r. Bractwo dowodzi, ze dialog i pojednanie z judaizmem to
"najwiekszy grzech Kosciola i najwieksze dlan zagrozenie". Echa tego stosunku
do dialogu z Zydami widoczne sa w Polsce u sporej czesci duchowienstwa: stad sie bierze byc moze obojetnosc
proboszczow na kolportowanie antysemickich pisemek przed
wieloma kosciolami. Te opinie bezkrytycznie powiela Kazimierz Switon i jego otoczenie, a takze sluchacze Radia
Maryja, do ktorych bractwo wyraznie adresuje oferte teologiczna -
konkurencyjna wobec Kosciol