Gość: doku
IP: *.mofnet.gov.pl
12.07.01, 15:47
Tołstoj tę kwestię pięknie wyłożył ustami księcia Andrzeja. Człowiek bez honoru
mówi np. "Ja tu tylko pracuję, moi przełożeni to idioci, a mój urząd, to
bezsensowna biurokracja, ale pracy nie zmienię, bo mi płacą i nic nie muszę
robić". Człowiek bez honoru cieszy się po cichu z porażki szefa i nie czuje się
współodpowiedzialny za szkody przez niego wyrządzone. Człowiek honoru ma dwa
wyjścia: albo popierać szefa, dzielić z nim odpowiedzialność i wstydzić się za
niego, albo zmienić pracę. Podobnie jest z każdą inną przynależnością, a
szczególnie narodową. Człowiek honoru identyfikuje sie ze swoimi rodakami i ze
swoim krajem, cieszy się z sukcesów ojczyzny i wstydzi się jej porażek. Polak
bez honoru mówi: "A co mnie to obchodzi, to nie ja, tylko jakieś tam łobuzy,
więc nie czuję się odpowiedzialny za Jedwabne". Człowiek honoru przyjmie
należną mu cząstkę odpowiedzialności, jeżeli naprawdę poczuwa się do
przynależności.