Dlaczego Polacy skarza sie na swoj los?

IP: *.dialup.tiscalinet.it 25.09.01, 21:03
Od wielu lat,Polacy konsumuja wiecej niz produkuja. Na Polakow pracuja wiec
robotnicy Niemiec, Francji, Wloch czy Angli. Konsumpcja ta odbywa sie z reguly
na kredyt, od splaty ktorego chca sie wymigac. A nawet jak juz wyprodukuja, to
wola podobne lub gorsze zagraniczne.
    • Gość: gomez Re: Dlaczego Polacy skarza sie na swoj los? IP: *.solutions.net.pl 25.09.01, 21:29
      jestes naiwny czy udajesz? w dzisiejszym swiecie nie ma wiekszych problemow z
      produkcja.jest natomiast problem ze sprzedaza.dlatego w 93 albo 94 roku nasz
      rzad zawarl z EU traktat o stowazyszeniu.nam dano mglista obietnice wejscia
      doEU w zamian za to oni dostali nasz rynek.pytanie na koniec .jak myslisz
      dlaczego w Polsce jest 20% bezrobocie podczas gdy np. w Czechach wynosi ono 5%
    • Gość: vivi ja nie! IP: *.biaman.pl 25.09.01, 22:28
      Ja się nie skarżę, tylko lewe lewusy w poszukiwaniu "sprawiedliwości
      społecznej" piszczą że żeby jeść to trzeba pracować, a za PRL-u wystarczyło być
      w PZPR i było dobrze, ale oni niedługo wymrą...
    • Gość: doku Polacy sie nie skarżą, a przynajmniej nie w tym sensie, co myślisz IP: *.mofnet.gov.pl 26.09.01, 15:30
      Ta cecha bardzo mnie denerwuje. Ludzie są zadowoleni, ale zmanierowani. Jakiś
      taki polski savoir vivre każe udawać niezadowolonego. Czasem odnoszę wrażenie
      że polska dama musi udawać słabą, chorą i wiecznie niezadowoloną, aby doceniono
      jej wybredny gust i subtelną wrażliwość. Udaje wszędzie, że jedzenie jej nie
      smakuje, aby ludzie myśleli, że w domu jada smaczniej. Nawet mężczyźni zaczęli
      modnie narzekać, chociaż kiedyś uważano to za niemęskie. Nie są zadowoleni ze
      swojej pracy albo ze swoich szefów, czy z rodziny, aby udawać indywidualistę i
      buntownika. Nie są zadowoleni ze swojego życia, aby uchodzić za ambitnych.
      Narzekają na polityków, aby dać do zrozumienia, że sami by lepiej rządzili. I w
      ogóle są w złym humorze, aby pokazać, że nie nikt im nie narobił do kieszeni.
      Amerykanie się ciągle uśmiechają, ale to nie znaczy, że są ciągle szczęśliwi.
      Polska maniera jest dla mnie bardziej denerwująca, ale jako Polak rozumiem, że
      nie są nieszczęśliwi - to po prostu jest w dobrym tonie - nie prowokować
      zazdrości czy zawiści u innych - taka polska odmiana poprawności politycznej -
      przy biedaku narzekaj na brak pieniędzy, przy chorym narzekaj na zdrowie, jak
      kogoś nie znasz - narzekaj na wszystko na wszelki wypadek.
    • Gość: Ryszard To niezupełnie tak, Alek IP: *.tele2.pl 26.09.01, 15:47
      Gość portalu: alek napisał(a):

      > Od wielu lat,Polacy konsumuja wiecej niz produkuja...

      To niezupełnie tak, Alek. Jedni konsumują, inni nie. Taki a nie inny wynik
      wyborów to skutek tego, że większość Polaków żyje marnie, gorzej niż 4-5 lat
      temu, a bardzo, bardzo wielu gorzej niż w PRL.
      Co więcej, myślę, że ludzie bez trudu zaakceptowaliby nierówności społeczne,
      gdyby nie to, że indolencja państwa po prostu zaczęła zagrażać fizycznie
      wszystkim obywatelom - przestępczość, jakość służby zdrowia ("lekarz pierwszego
      konfliktu"), "dzika" komercjalizacja edukacji - co z tego, że szkoły są
      bezpłatne, skoro wielu ludzi nie stać na to, żeby kupić dzieciom podręczniki? Tu
      się toczą dyskusje, czy podatek powinien być o procent niższy czy wyższy, a
      tymczasem zupełna bezradność policji wobec złodziei itp. itd. wyciąga np. mnie
      osobiście 150 zł miesięcznie z kieszeni na płatny parking, bo nie ma mowy o
      zostawieniu wozu na noc na ulicy.
      • Gość: tete paradoks ? IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 26.09.01, 16:00
        Przyjrzyj się dzieciom - wprawdzie słyszę o tym, że rodziców nie stać na
        podręczniki - to jakim cudem stać ich na firmowe buty itd. dla dzieci. Podobno
        dzieci nie chcą się wyróżniać in minus - bo to wieśniackie ... Zapytaj jakąś
        nauczycielkę - na ile szacuje wydatki rodziców np. na ciuchy dla dzieci ?
        Zdziwisz się. Oczywiście - są dzieciaki (i całe rodziny) w bardzo marnej
        sytuacji finansowej - ale moim zdaniem nie dotyczy to tak dużej grupy osób jak
        wynikałoby z sondaży, w których Polacy fatalnie oceniają swoją sytuację bytową.

        pzdr.tete
Pełna wersja