by ratować to co było dobre w ostatnim 15 leciu

27.10.05, 13:40
przerwałam swoją 15 letnią nieobecność wyborczą(nie liczę referendum) i ....
pozostało mi jedynie na pocieszenie czyste sumienie obywatelskie
pozdrawiam tych wszystkich, ktorzy umieli zachować rozwagę,przezorność i
czyste sumienie obywatelskie
są tu tacy jeszcze?
    • sas15 Kobiety zawsze "ratują" to co dobre 27.10.05, 13:47
      zapominając o tym co złe.Taka jest kobieca natura.To ,co nazywasz "dobrem" to
      naturalne procesy geopolityczne-NATO,UE.Ale widzisz nie wchodziliśmy z marszu
      zostaliśmy przyjęci-tracąc część suwerenności,honoru.
      • danutki Re: Kobiety zawsze "ratują" to co dobre 27.10.05, 13:54
        mądrzy ludzie zawsze ratują to co dobre, nawet w sytuacji-a zwłaszcza w
        sytuacji- kiedy złego nie da się wyeliminować
        najpierw trzeba ratować to "co dobre", aby móc walczyć z tym "co złe"
        • sas15 Dobrze.Więc co było takiego dobrego? 27.10.05, 14:33
          Co jest budujące dla Ciebie i mnie-dla ludzi o różnych poglądach.
          • danutki Re: Dobrze.Więc co było takiego dobrego? 27.10.05, 14:48
            sas15 napisała:

            > Co jest budujące dla Ciebie i mnie-dla ludzi o różnych poglądach.

            zadajesz mi za trudne pytanie ogólne
            uściślijmy wiec
            "budujące" indywidualnie czy zbiorowo, czyli społecznie?
            jeśli zbiorowo, czyli społecznie, to podobał mi się w ostatnich 15 latach
            pewien liberalizm gospodarczy i społeczny-pomijam patologie tego liberalizmu na
            granicy prawa i bezprawia. pozytywną rolę PiSu widziałam w tym, żeby tych
            patologii było mniej, ale "pakiet socjalny" proponowany przez PiS stoi w
            sprzeczności z możliwością jego realizacji po założeniu kagańca na wszelaką
            wolność, odmienną od pojmowanej przez PiS i tych, którzy PiS poparli.
            miał być liberalizm pod kontrolą społeczną a wyszedł....PRL bis własnymi rękami
            uczyniony czyli pełna cofka do początkow Gierkowszczyzny kontrolowana narodowo-
            katolicką cenzurą
            • marcq Własnymi słowami. Do Danusi :) 27.10.05, 17:01
              Witaj, Danusiu! smile))

              Dawno Cię TUTAJ nie widziałem. Ale jesteś znowu, co dowodzi, że...
              smile)))
              No to ja też, choć na chwilę. I mniejsza o MOJE powody. wink

              A co do pytania, na które odpowiadasz:
              Gdybym miał odpowiedzieć maksymalnie syntetycznie i maksymalnie skrótowo -
              myślę, że w porównaniu z "okresem słusznie minionym" największym zauważalnym
              dla "szarego człowieka" plusem okresu obecnego jest jego autentyczność.
              Autentyczność jako przejaw wolności osobistej ludzi.

              Wtedy np. zbyt wiele było "dwójmyślenia" rodem z Orwella. Co innego człowiek
              myślał (o ile w ogóle na dany temat myślał), co innego myśleć i mówić należało.
              Określone słowa i zwroty (słynna "nowomowa") były "dobrze widzianymi"
              zamiennikami produktów własnej myśli.

              Skutki tego były większe, niż można przypuszczać. Każdy krok - także, a może
              nawet w szczególności krok ludzi "wadzy" - musiał mieć swoją "podpórkę" w
              stosownym cytacie z "klasyka". Jeśli można było wykazać, że mój czyn wynika
              ze światłych wskazań Marksa, Engelsa, Lenina (do 1956 r. - także Stalina),
              a jeszcze lepiej - ze światłych wskazań Aktualnego Miłościwie Nam Panującego,
              Naszego lub Radzieckiego - było OK. Gorzej, jeśli ktoś coś wymyślił sam...

              Dziś - nie, nie można powiedzieć, że tamto odeszło całkowicie. Zmienił się,
              co prawda, "trynd" i teraz na uzasadnienie jakiegoś mądrego, a więc nierzadko
              "pod prąd" idącego rozwiązania, też należy szukać "podpórki" - np. w cytacie z
              Biblii. Oczywiście po sprawdzeniu, czy egzemplarz Biblii, który cytuję, ma
              stosowne "imprimatur" i czy zawarty tam komentarz do wybranego cytatu nie burzy
              przypadkiem mojej myśli...
              Zastrzegam się: nie twierdzę, że w/w źródła - czy to "klasycy", czy np. dzieła
              Ojców Kościoła - są bez wyjątku bezwartościowe. Są jakie są - bardzo różne.
              Ale i tu i tu służyły głównie jako wytrych, i tu i tu własne myślenie było
              (i jest) tłumione. Czyli - trochę inny przykład na przywołany przez Ciebie
              PRL-bis.

              Jest jednak podstawowa różnica. Dziś, choć nadal często wymaga to pewnej
              cywilnej odwagi, można jednak jawnie głosić poglądy sprzeczne z "dobrze
              widzianymi". TO - zostało wywalczone przez ludzi OBECNEJ władzy. Głupio więc
              byłoby im dziś przywracać cenzurę prewencyjną, prawda?

              Ale na prawdziwy liberalizm, w sensie pełnej wolności głoszenia własnych
              przekonań - także tych sprzecznych ze światłymi wskazaniami Ojca Dyrektora smile
              oraz jemu podobnych - przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać. Co najmniej do
              końca tej kadencji - i Sejmu i Prezydenta RP. wink
              A pewnie i dłużej.
              Liberalizm w sensie wolności działalności gospodarczej - owszem, mamy już
              teraz, ale też nie do końca idzie on w tym kierunku, w którym - wydawałoby się
              - iść powinien. Ostatecznie - wolność nabijania sobie kabzy w wyniku różnych
              "przekrętów" tudzież znajomości z "odpowiednimi" ludźmi władzy, to nie jest
              całkiem to...

              Ale może kiedyś?

              Wszystkiego dobrego, Danusiu. I - do miłego!
              smile))

              Marcq
              • danutki Re: Własnymi słowami. Do Marcqa :) 27.10.05, 18:45
                nie jestem tak wymowna jak zaprawiony w polityce elektorat SLD i Sdpl, który
                zbojkotował nie swojego "liberała" na prezydenta i nie przeprowadzę dowodu, że
                gdyby nie ten bojkot, to dziś PiS nie szarokaczył by się jak obecnie.
                może Marcqu to skomentujesz?
                • rs_gazeta_forum Re: Własnymi słowami. Do Marcqa :) 28.10.05, 02:05
                  danutki napisała:
                  > ...
                  > może Marcqu to skomentujesz?

                  Ja tylko gwoli uściślenia - czy marcq ma (miałby) skomentować, że Ty nie
                  potrafisz przeprowadzić tego dowodu, czy też, że ten bojkot był, czy też może,
                  że gdyby był, to... ? wink
                  Pozdrawiam

                  P.S.
                  Masz jakieś dane do tego bojkotu? Bo wydawało mi się, że jakieś słupki
                  widziałem, na których wyborcy Borowskiego jako jedyni z wyborców poważniejszych
                  kandydatów głosowali gromadnie dość na Tuska.
                  Poza tym, takie zarzuty mogą sugerować, że ustawiasz w swoim rankigu wyżej SLD i
                  SdPl niż PiS...
                  • danutki Re: Własnymi słowami. Do Marcqa :) 28.10.05, 11:02
                    rs_gazeta_forum napisał:

                    > danutki napisała:
                    > > ...
                    > > może Marcqu to skomentujesz?
                    >
                    > Ja tylko gwoli uściślenia - czy marcq ma (miałby) skomentować, że Ty nie
                    > potrafisz przeprowadzić tego dowodu, czy też, że ten bojkot był, czy też może,
                    > że gdyby był, to... ? wink
                    > Pozdrawiam

                    gwoli uściślenia
                    Marcq, a także każdy inny, może skomentować każdą moją wypowiedź
                    to jest jeszcze forum ludzi wolnych

                    >
                    > P.S.
                    > Masz jakieś dane do tego bojkotu? Bo wydawało mi się, że jakieś słupki
                    > widziałem, na których wyborcy Borowskiego jako jedyni z wyborców
                    poważniejszych
                    > kandydatów głosowali gromadnie dość na Tuska.

                    być może, ale czy ci obrażenie za wykopanie Cimoszewicza z gry także głosowali
                    na Tuska? może sympatycy Cimoszewicza Tuska i PO obwiniają o zdradliwy postępek
                    Jaruckiej?

                    > Poza tym, takie zarzuty mogą sugerować, że ustawiasz w swoim rankigu wyżej
                    SLD
                    > i
                    > SdPl niż PiS...

                    to nie tak...na tej szali pewnej rownowagi prawa i sprawiedliwości gdzie się
                    należy Panu Bogu świeczkę a diabłu ogarek
                    w moim rankingu kwestią jest tylko kto ile tego ogarka diabłu pozostawia, bo
                    ile świeci Panu Bogu to jedynie już sam Pan Bóg wie....no i ponoć ci, którzy te
                    świeczki kupują
                    • marcq Nazywam się Milijon, bo za milijony... 28.10.05, 17:13
                      ...tłumaczę się przed Danusią. smile))

                      Witaj, Danusiu, ponownie. Już służę komentarzem. smile
                      Ale zanim - najpierw parę słów do RS-a z gazety forum. smile

                      Ja tylko gwoli uściślenia - w moim rankingu ustawiam zdecydowanie wyżej SLD
                      i SdPl niż PiS. Bez dogmatu - są w PiS także tacy ludzie, których lubię i
                      szanuję, a są w SLD i SdPl ludzie, z którymi nie chcę mieć nic wspólnego,
                      ale co do zasady - jak wyżej.

                      A teraz już o kwestii domniemanego bojkotu Tuska. smile
                      Wprawdzie, podobnie jak RS, nie widzę tu bojkotu za strony zwolenników lewicy:
                      znaczna ich większość poszła jednak głosować w II turze, a ci, którzy
                      głosowali, w znacznej większości poparli Tuska. ale - coś w tym, co piszesz,
                      jest.

                      To, co napiszę, będzie może poglądem skrajnym, nie całkiem typowym dla
                      przeciętnego zwolennika SLD i SdPl, a dla zwolennika PO będzie już zupełnie
                      niestrawne, ale - tak myślę - też swoją logikę ma.

                      Mieliśmy dwóch liczących się kandydatów prawicy. Jeden - inteligentny,
                      pracowity i ambitny (same zalety! Może poza ambicją - wg niektórych chorą wink ),
                      ale jego zalety, jak wszystko wskazywało, miały posłużyć sprawie, której nie
                      popieram. Drugi - taki sobie, ale, jako produkt speców od reklamy (uczeniej:
                      od PR) też sprzedawał się nieźle. Poza tym - nie miał tylu kontrowersyjnych
                      pomysłów, co tamten, co już było zaletą znacznie większą, niż suma zalet
                      pierwszego.

                      Kampania trwała, a w niej chwyty - różne. Dozwolone i niedozwolone. I -
                      dozwolone wobec niektórych, tych "spoza rodziny". Za czepianie się dziadka
                      Tuska - Tuska przeproszono. Za czepianie się ojca Cimoszewicza - sza. I sza
                      na temat prowokacji z fałszerstwem dokumentu, choć w innym przypadku byłaby to
                      afera "Jarucka gate". Wciąż są jednak, jak widać, ludzie i podludzie. Zmieniają
                      się tylko układy. Dziś podludźmi są komuchy.

                      Cimoszko nie wytrzymał i "strzelił" wszystkim. Ludzkie, choć "nie po
                      politycznemu" to było. Niektórzy jego zwolennicy też nie wytrzymali. Nie
                      wytrzymali ciągłego od lat wyboru "mniejszego zła". Skutek? Ano właśnie taki.

                      Czy mogło być inaczej? Np. wtedy, gdyby 100% wyborców SLD i SdPl zagłosowało
                      na Tuska? Trochę wątpię.

                      Owszem - Tusk zapewne prowadziłby politykę mniej "po oczach". Spokojnie,
                      łagodnie... Tylko - kto REALNIE na niej korzystałby? W gospodarce wspierałby
                      ultraliberalizm, więc "szary człowiek" raczej odpada. Natomiast w sprawach
                      rozliczeniowo-światopoglądowo-cywilnoodważnych chowałby pewnie głowę w piasek
                      - tak, jak chował ją podczas kampanii. A to oznacza wolną rękę dla Giertycho-
                      i Rydzykopodobnych.

                      Co więcej - próby wychylenia się z krytyką tychże, zagrażałyby mu "delikatnym
                      wypomnieniem" przez właściwe osoby metod stosowanych przez JEGO ludzi. Że tacy
                      - dla przykładu - Miodowicz i Brochwicz, to JEGO ludzie z PO, że zdobycie
                      pozycji kandydata centrowego (czyli - strawnego także dla lewicy, co poważnie
                      zwiększało szanse) Tusk zawdzięczał m.in. ICH brudnej grze. I że MOŻNA to
                      udowodnić... Że, bidula, nie wiedział? Że to było poza jego plecami? Fecit,
                      cui prodest - ten to zrobił, kto na tym zyskał, panie Tusk. I tak by to szło.
                      Spokojnie, łagodnie...

                      A co do skutku rzeczywistego: spodobało mi się stanowisko K. Kutza we
                      wczorajszym "Co z tą Polską?" Stwierdził on - streszczam - niech Kaczory wezmą
                      wszystko i niech się kitłasi.

                      Ma to niewątpliwy sens, choć znamiona "końskiej kuracji" też ma. Teraz, mając
                      całą władzę i możliwość - niechby nawet kosztem "handelku" z Lepperem i
                      Giertychem - realizacji swych PRAWDZIWYCH celów, niech pokażą Kaczory, na co
                      ich stać.

                      A naród niech stoi i patrzy, a zwolennikom niech łuski spadają z oczu.
                      Czego im serdecznie życzę.

                      Marcq
                      • rs_gazeta_forum Re: Nazywam się Milijon, bo za milijony... 28.10.05, 19:08
                        Trochę rachunków (do czego te Danutki potrafią sprowokować...):
                        Różnica między Kaczyńskim i Tuskiem w II rundzie wyniosła 8% z 50% z 30 mln
                        uprawnionych, co daje jakieś 1,2 mln głosów potrzebnych Tuskowi.
                        Na Borowskiego w I rundzie głosowało ok. 1,5 mln, co mniej więcej pokrywa się z
                        elektoratem SLD i SdPl w wyborach sejmowych.
                        Frekwencja w II rundzie była większa niż w I, więc raczej te 1,5 mln do urn
                        poszło także w rundzie II.
                        Z nich ok 75%, czyli 1,1 mln (w tym ja) poparło Tuska (
                        bi.gazeta.pl/im/9/2982/m2982229.jpg ), niespełna 400 tys. Kaczyńskiego.
                        Nie ma więc możliwości, by obecny elektorat SLD i SdPl mógł zmienić wyniki II
                        rundy wyborów prezydenckich.

                        Danutki wywinęła się od moich niezbyt szczęśliwych pytań, ale jedna z jej
                        odpowiedzi sugeruje, że nie ma nic przeciwko moim komentarzom.

                        > być może, ale czy ci obrażenie za wykopanie Cimoszewicza z gry także
                        > głosowali na Tuska? może sympatycy Cimoszewicza Tuska i PO obwiniają o
                        > zdradliwy postępek Jaruckiej?

                        Mogę odpowiedzieć tylko za siebie - sympatykiem Cimoszewicza to ja nie jestem,
                        ale pewnie głosowałbym na niego. Za postępki Jaruckiej obwiniam Jarucką, ale
                        uważam, że pp. Miodowicz czy Brochwicz też nie zasługują, bym im podał rękę. A
                        to członkowie PO i to dość prominentni i lansowani przez Tuska, więc złudzeń nie
                        mam. Ale nie mam do Tuska aż tyle pretensji, by na niego nie głosować w
                        zestawieniu z całym badziewiem, jakie reprezentuje Kaczyński. Powiedzmy też, że
                        znam kilka osób, które postąpiły podobnie, a nie znam takich, które zrobiły inaczej.

                        • rs_gazeta_forum Re: Nazywam się Milijon, bo za milijony... 28.10.05, 19:20
                          Trochę za szybko mi się poprzedni post "wysłał", więc kontynuuję:

                          marcq napisał:
                          > Ja tylko gwoli uściślenia - w moim rankingu ustawiam zdecydowanie wyżej SLD
                          > i SdPl niż PiS. Bez dogmatu - są w PiS także tacy ludzie, których lubię i
                          > szanuję, a są w SLD i SdPl ludzie, z którymi nie chcę mieć nic wspólnego,
                          > ale co do zasady - jak wyżej.

                          To się zgadzamy, choć ten SLD mnie wkurza dość wink

                          > Wciąż są jednak, jak widać, ludzie i podludzie. Zmieniają
                          > się tylko układy. Dziś podludźmi są komuchy.

                          Święte słowa...

                          > Owszem - Tusk zapewne prowadziłby politykę mniej "po oczach". Spokojnie,
                          > łagodnie... Tylko - kto REALNIE na niej korzystałby?
                          > ...

                          To pytanie i dalsza analiza były już tematem moich domowych dyskusji - i nieraz
                          na koniec formułowałem podobne myśli podobnie jak p. Kutz - choć nie prowadzi
                          mnie to do zajęcia jednoznacznego stanowiska, że tak jak się stało jest lepiej -
                          nie lubię w końcu strzelać sobie w stopę.
                          Pozdrawiam Was
                          • marcq Re: Nazywam się Milijon, bo za milijony... 28.10.05, 19:43
                            rs_gazeta_forum napisał:

                            ...wiele rzeczy, z którymi w zasadzie zgadzam się - od wyliczeń, po
                            przypuszczenia. Jeden mały wyjątek jest na końcu, gdzie pisze:

                            > nie lubię w końcu strzelać sobie w stopę.

                            To, co nazywasz "strzelaniem w stopę", dla mnie jest ową "końską kuracją"
                            zaaplikowaną sobie przez społeczeństwo: wyszło, jak wyszło, ale teraz -
                            prawdopodobnie bardzo dużym kosztem - społeczeństwo musi wyciągnąć z tego
                            możliwie mądre wnioski. Historia uczy, że dotychczas - w zasadzie -
                            wyciągało... smile

                            > Pozdrawiam Was

                            I wzajemnie!
                            smile
                            Marcq
                            • rs_gazeta_forum Re: Nazywam się Milijon, bo za milijony... 28.10.05, 21:35
                              marcq napisał:
                              > To, co nazywasz "strzelaniem w stopę", dla mnie jest ową "końską kuracją" ...

                              To oczywiste smile
                              Natomiast zastanawiając się nad tą różnicą zdań, sądzę, że może ona wynikać z
                              mojego większego pesymizmu co do czasu trwania tej kuracji, a także pewnie jej
                              głębokości - bo oznaki - wybór niejakiego MJ na głównego reprezentanta Sejmu i
                              chęci referendum na euro zgłoszone przez Kaczyńskiego - pokazują, że przed
                              zadziałaniem kuracji pacjent może częściowo zejść - opuszczenie UE staje się
                              nagle prawdopodobnym niestety skutkiem choroby.
                              A to spowoduje podział mojej rodziny, bo dzieci wyślę póki będzie można poza
                              IVRKK (zresztą same powiedziały, że uciekną).
                              Dzieci swoje kocham mimo różnych ich przypadłości (one coś mówią, że najpierw
                              była kura), wolał bym więc powolne leczenie stanu przewlekłego.
                              Pozdrawiam
                              • tyu O gatunkach literackich filozoficznie ;) 30.10.05, 14:48
                                Motto:
                                Historia, gdy dzieje się po raz pierwszy, bywa dramatem.
                                Jeśli się powtarza, to jako farsa.
                                ___________________________________Karol Marks


                                Myślę, RS-ie, że Twoje dzieci nadto panikują. Pomijam już nieznajomość faktów
                                tak oczywistych, jak ten, że najpierw było jajko wink))
                                Najciekawsze i najśmieszniejsze dopiero przed nami - ta właśnie w/w farsa - tym
                                razem z neo-AWS i neo-UW, wciąż na siebie obrażonych ale wciąż nie potrafiących
                                jasno i jednoznacznie powiedzieć "nie kocham cię". wink)
                                Owszem - bilety na farsę wcale nie muszą być tańsze, niż bilety na dramat...
                                Może jednak warto obejrzeć go z bliska? Przeżyliśmy już, jako naród, znacznie
                                gorsze rzeczy. Byle tylko po spektaklu nadeszła jakaś refleksja...
                                A "zejście" ze śmiechu - tym bardziej, jeśli domniemywujesz częściowość tegoż -
                                może być całkiem miłe. Tak, czy inaczej - mam wrażenie, że nasze zdania różnią
                                się tak, jak przysłowiowe "butelka jest w połowie pełna" (zdaniem optymisty)
                                i "jest w połowie pusta" (zdaniem pesymisty).

                                Podobne wrażenie kazało mi zresztą nie polemizować z Twoim zdaniem nt. sprawy
                                Jaruckiej. Tu też chyba różnimy się w podobny sposób?
                                Bo - z jednej strony - to co prawda głupia, ale jednak poczytalna baba. Czyli
                                odpowiada za siebie i swoje czyny. Także za świństwa, w jakich uczestniczyła.
                                Z drugiej - niechęć do podawania ręki panom B. i M. wynikać może (i u mnie
                                wynika) z jednej podstawowej przyczyny: z niewiary w przypadki w TAKICH
                                sprawach. Z tego, że różne "dziwne" rzeczy (nie tylko sprawa Jaruckiej) nie
                                przytrafiają się na TYM szczeblu władzy - oraz walki o nią - przypadkowo.
                                I że - głupia baba głupią babą, ale ktoś jednak umiał ją do swoich celów
                                wykorzystać. Niekoniecznie zresztą tym kimś byli wyłącznie panowie B. i M. -
                                piramida może być znacznie wyższa...
                                Trudno jednak dyskutować o czymś, co opiera się głównie na przypuszczeniach, a
                                te - głównie na niemiłym zapaszku całej sprawy...

                                Pozdrawiam!
                                A Danusi, z którą, jak się wydaje, uzgodniliśmy zdanie, życzę już tylko
                                miłego weekendu.
                                smile

                                Marcq
                                • marcq Re: O gatunkach literackich filozoficznie ;) 30.10.05, 14:50
                                  No tak - przyzwyczajenie drugą naturą.

                                  Pozdrawiam więc jeszcze raz - tym razem również zalogowany, jako
                                  Marcq
                                  smile
                                • rs_gazeta_forum Re: O gatunkach literackich filozoficznie ;) 30.10.05, 17:15
                                  Marcqu.
                                  Zapominam, że ja, wiedząc o tym, że jestem urodzonym i niepoprawnym optymistą,
                                  obdarzonym w dodatku swoistym poczuciem humoru, każącym mi na wszystko (za takie
                                  uogólnienie słusznie karano gardłem w Ankh-Morpork) spoglądać z pewnym nie tyle
                                  dystansem, co przymrużeniem oka, niekiedy nieco mniej literalnie traktuję własne
                                  sformułowania niż inni, szczególnie te kasandryczne...
                                  Stąd krzyki moich dzieci, które zgodnie z teorią pierwszeństwa kury mają coś po
                                  mnie, też trzeba traktować z odpowiednim nastawieniem...
                                  (Co do teorii pierwszeństwa, to moje dzieci pozwoliły mi już wcześniej zauważyć,
                                  że właściwa jest teoria stanu równoczesnego, tzn. trochę podobnie jak w teorii
                                  względności, gdzie pierwszeństwo zdarzeń zależy od obserwatora, tu pierwszeństwo
                                  zależy od tego, czy chcą czegoś ode mnie /niechętna zgoda na pierwszeństwo
                                  kury/, czy ja chcę czegoś od nich /oczywiście, że jajko/. Być może teoria ta
                                  /TSR/ nie zyskała jeszcze uznania, bo jak widać nie ma tej pięknej pełnej
                                  symetrii, jak wspomniana TW, albo inaczej mówiąc, symetria jest zbyt głęboko
                                  ukryta wink).

                                  W sprawie Jaruckiej, jak czytam Twoją opinię, nie tyle różnimy się podobnie, co
                                  nie różnimy się w ogóle - często na forum pewne różnice zdań wynikają z ich
                                  /zdań/ skrótowego przedstawienia, a zanikają po uściśleniach.

                                  A co do biletu na przedstawienie - płacić nie chciałem, ale skoro ktoś zapłacił
                                  za mnie (i to z mojej kieszeni), to skręcając nieco w stronę fatalizmu (wiatr
                                  wieje, deszcz pada, Kaczyńscy + ... ..., życie jest piękne, bo jedno) nie trzeba
                                  mnie długo przekonywać, że butelka jest do połowy pełna i bawić się będę wręcz z
                                  zapałem.
                                  Pozdrawiam
                                  • marcq ...i o teorii względności, skoro już... ;) 30.10.05, 18:16
                                    Żeby po raz kolejny nie powtarzać własnymi słowami tego, co już zostało
                                    powiedziane - tylko refleksja. A propos jajka, kury i sekwencji zdarzeń.

                                    Względnie (ostatecznie - skoro już ma być o teorii względności...) niedawno
                                    dywagowano tu, m.in. z moim udziałem, o kocie Schroedingera.

                                    Kot, kura i jajko w świecie odkrytym przez Einsteina mają się do siebie chyba
                                    podobnie, jak wilk, koza i kapusta w świecie newtonowskim...

                                    A propos: czy w Ankh-Morpork karano gardłem również za pseudoangielskie dowcipy
                                    o stopniu abstrakcyjności powyżej wytrzymałości przeciętnego odbiorcy?
                                    wink)
                                    Pozdrawiam jeszcze raz.

                                    M.
                                    • rs_gazeta_forum Re: ...o abstrakcjach 30.10.05, 21:35
                                      " ...
                                      Rzecz w tym, że takie opisowe zdania niezwykle rzadko precyzyjnie oddają stan
                                      faktyczny. Za panowania Olafa Quimby II, Patrycjusza Ankh, wydano odpowiednie
                                      prawa ograniczające użycie tego typu wyrażeń i wprowadzające do opowieści pewną
                                      dokładność. Stąd też, gdy legenda mówiła o znanym bohaterze, że „wszyscy sławili
                                      jego męstwo", każdy ceniący swe życie bard dodawał szybko „z wyjątkiem kilku
                                      osób z rodzinnej wioski, które uważały go za kłamcę, oraz tych - a było ich
                                      niemało - którzy wcale o nim nie słyszeli".
                                      ..."

                                      Biorąc pod uwagę stopień abstrakcji, jaki wprowadza domyślne użycie słów typu
                                      "wszyscy", "wszędzie", "zawsze", np. "ukarzemy złodziei, którzy rozkradli
                                      Polskę", "wprowadzimy w Polsce rządy prawa" można chyba zaryzykować twierdzenie,
                                      że co niektórzy opowiadacze nadabstrakcyjnych dowcipów sporo by w Ankh-Morpork
                                      ryzykowali...
                                      Aż się boję myśleć o swoich niektórych wypowiedziach ;-(((

                                      Pozdrawiam
                                      • marcq ...i o odwadze ;)) 31.10.05, 11:28
                                        rs_gazeta_forum napisał:

                                        > Aż się boję myśleć o swoich niektórych wypowiedziach ;-(((


                                        Nie bój się!

                                        Jeśli nawet masz coś na sumieniu "w temacie" nadużywania uogólnień, pomyśl
                                        choćby o L.Kołakowskim, autorze m.in. dziełka pt. "Moje słuszne poglądy na
                                        wszystko".
                                        !!!!!

                                        W wersji "upoprawnionej" powinien on zapewne brzmieć tak:

                                        "Poglądy dotyczące w zasadzie wszystkich spraw, które w chwili, gdy piszę te
                                        słowa, przychodzą mi na myśl i które jestem w stanie zawrzeć w książce o
                                        objętości nie większej, niż ta, a zarazem które - z samej definicji, że są
                                        moje - uważam za słuszne".
                                        smile)))

                                        Zatem - odwagi. W kolejce do dania gardła katu - pierwszy (wróć! PRZED TOBĄ)
                                        stoi Kołakowski!

                                        Marcq
                                        • danutki Re: ...i o odwadze ;)) 31.10.05, 11:43
                                          BRAWO Panowie Marcq i RS!!!

                                          nie bać się objawiać tu na forum swojej wiedzy i inteligencji z poczuciem
                                          humoru ...to naprawdę dowód odwagi....a może optymistycznej wizji, że
                                          zwolennicy IVRP nie połapią się kto w tej farsie gra główne role
                                          • marcq He-ej, Danusiu!!! :))) 31.10.05, 11:51
                                            danutki napisała:

                                            > BRAWO Panowie Marcq i RS!!!
                                            >
                                            > nie bać się objawiać tu na forum swojej wiedzy i inteligencji z poczuciem
                                            > humoru ...to naprawdę dowód odwagi....a może optymistycznej wizji, że
                                            > zwolennicy IVRP nie połapią się kto w tej farsie gra główne role


                                            Witaj! smile)
                                            Widzę, że i dziś jesteś w dobrym humorze. I tak trzymać! - jak mawiają nad
                                            morzem, a zwłaszcza - na morzu.
                                            A żeby ten humor umocnić, a zarazem nie wypaść z tematu - masz odpowiedź
                                            nie wprost
                                            na Twój post.

                                            (Zanim jej jednak udzielę - zauważ, że wyszedł mi wiersz! wink)

                                            A odpowiedź jest taka:
                                            Delikatność zakazuje mówić do kulawego, że jest kulawy, do łysego, że jest
                                            łysy - itp.
                                            Można jednak swobodnie powiedzieć głupcowi, że jest głupi: i tak nie uwierzy.
                                            wink)
                                            Hej! smile))

                                            M.
                                            • danutki Re: He-ej, Marcqu!!! :))) 31.10.05, 12:07
                                              marcq napisał:

                                              > Można jednak swobodnie powiedzieć głupcowi, że jest głupi: i tak nie uwierzy.
                                              > wink)
                                              > Hej! smile))
                                              >
                                              > M.

                                              ja bym jednak na tą swobodę powiedzenia głupcowi,że jest głupi raczej nie
                                              liczyła.
                                              jest dość jeszcze głupców na świecie, którzy nie uwierzą, ale się obrażą i
                                              zorganizują oblawę na tych mądrzejszych wink
                                              a głupcow ponoć jest i tak więcej niż ta optymistyczna połowa
                                              • marcq Każdemu mądremu stempelek na łeb... 31.10.05, 12:11
                                                danutki napisała:

                                                > ja bym jednak na tą swobodę powiedzenia głupcowi,że jest głupi raczej nie
                                                > liczyła.
                                                > jest dość jeszcze głupców na świecie, którzy nie uwierzą, ale się obrażą i
                                                > zorganizują oblawę na tych mądrzejszych wink
                                                > a głupcow ponoć jest i tak więcej niż ta optymistyczna połowa


                                              • marcq Każdemu mądremu stempelek na łeb... 31.10.05, 12:16
                                                ....przybiło się razu pewnego - śpiewał kiedyś Okudżawa.
                                                A morał piosenki był taki, że mądremu powiedzą "durak, ty, durak"
                                                a głupich, jak zwykle, nie widać...

                                                Chyba więc rzeczywiście jest coś w tym, przed czym ostrzegasz.
                                                sad(
                                                Pozostańmy więc przy "cienkich aluzjach". To sposób wielokrotnie przeze mnie
                                                sprawdzony, więc chyba bezpieczny - także tutaj. wink
                                                Hej! smile

                                                M.


                                                danutki napisała:

                                                > ja bym jednak na tą swobodę powiedzenia głupcowi,że jest głupi raczej nie
                                                > liczyła.
                                                > jest dość jeszcze głupców na świecie, którzy nie uwierzą, ale się obrażą i
                                                > zorganizują oblawę na tych mądrzejszych wink
                                                > a głupcow ponoć jest i tak więcej niż ta optymistyczna połowa
                                                • marcq I chwilowo jeszcze bez aluzji 31.10.05, 12:18
                                                  Widzę, że tytuł nie mógł wytrzymać i poleciał, zanim dopisałem mu treść...
                                                  wink)
                                                  M.
                                                  • rs_gazeta_forum Re: I chwilowo jeszcze bez aluzji 31.10.05, 13:37
                                                    > Można jednak swobodnie powiedzieć głupcowi, że jest głupi: i tak nie uwierzy.

                                                    Jak to często bywa, macie rację oboje: tylko powiedzieć trzeba tak, by nie
                                                    zrozumiał i nie odniósł do siebie smile.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • marcq Zamykając pętlę czasową... ;) 31.10.05, 13:43
                                                    rs_gazeta_forum napisał:

                                                    > Jak to często bywa, macie rację oboje: tylko powiedzieć trzeba tak, by nie
                                                    > zrozumiał i nie odniósł do siebie smile.
                                                    > Pozdrawiam


                                                    No właśnie!
                                                    Co przed chwilą (a propos: jaka jest definicja chwili?) ująłem tak:

                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=31077818&a=31253848

                                                    Pozdrawiam wzajemnie!
                                                    smile
                                                    M.
                        • danutki Re: Nazywam się Milijon, bo za milijony... 29.10.05, 19:37
                          rs_gazeta_forum napisał:

                          >
                          > Danutki wywinęła się od moich niezbyt szczęśliwych pytań, ale jedna z jej
                          > odpowiedzi sugeruje, że nie ma nic przeciwko moim komentarzom.
                          >

                          ale nie wymiguję się od podziękowań-obu Panom, czyli Marcqowi i
                          rs_gazecie_forum-za komentarze z argumentem matematycznym, który jest bardziej
                          przekonywujący niż milijony słów-zwłaszcza polityków i komentatorów medialnych
                          • rs_gazeta_forum Re: Nazywam się Milijon, bo za milijony... 29.10.05, 19:59
                            I ja dziękuję i pozdrawiam
    • abstrakt2003 Witaj danka 27.10.05, 18:48
      są ta tacy! i to bardzo liczni!
      smile
      • danutki Re: Witaj Abstrakcie 27.10.05, 20:48
        abstrakt2003 napisał:

        > są ta tacy! i to bardzo liczni!
        > smile

        ta wymieniona przez ciebie liczba "bardzo liczni" mi jak abstrakt wygląda przy
        100% PiSu u władzy z koalicją ligi z burakami na bramce
    • dachs Re: by ratować to co było dobre w ostatnim 15 lec 27.10.05, 18:52
      cześć Danuśka. smile))
      • danutki Re: by ratować to co było dobre w ostatnim 15 lec 27.10.05, 20:54
        dachs napisał:

        > cześć Danuśka. smile))

        cześć Borsuku smile))
        ja tu tylko wpadłam na chwilę na gościnne występy by podnieść nieco poziom
        upadłego forum
        borsuk nie dał rady to i ja bez złudzeń jestem
        • dachs Re: by ratować to co było dobre w ostatnim 15 lec 27.10.05, 21:22
          siła złego na jednego.
          smile)
          Ale niech żywi nie traca nadziei
          i kamienie, jak codzień, rzucaja na szaniec,
          by nie przeżył nasz naród tej smutnej kolei,
          żeby kaczor mu nowy nakładał kaganiec.
    • cruq Ratujmy watażkę Kwacha. Protoplasta Leppera 30.10.05, 18:54
      może dostać się pod koła historii. I nici z zasadami Tuzka...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja