xiazeluka
17.11.05, 09:46
Codziennie "Judische Zeitung" drukuje donos na Moczybrzuchów oraz Populizm i
Socjalizm. Ja rozumiem, że Salonowi ciężko pogodzić się z porażką poniesioną
z rąk "przypadkowego społeczeństwa", niemniej, jako osoby inteligentne,
redaktorzyny ww. szmatławca powinni wreszcie zauważyć, że cała ta nagonka
robi się groteskowa.
Otóż we wczorajszym wydaniu zamieszczony był wywiad, którego udzielił red.
Kurskiemu bardzo zatroskany sytuacją w kraju pan Smolar (czy jakoś tak, znana
figura medialna i raczej nic ponadto); gawiedź dowiedziała się więc, że pan
Smolar się martwi powrotem obskurantyzmu, sarmatyzmu i nietolerancji, które
to plagi na nasz kraj sprowadza Pisuar. Pan Smolar ma za złe obecnemu
reżimowi, że:
a) ogląda się na Amerykanów (zdrada, panowie, zdrada! Ojczyzną nam Bruksela!)
b) nie zamierza wycofać wojsk z Arabowa (kiedy USA dokonały agresji na Irak
ta sama Wybiórcza ustami przeróżnych Smolarów stała murem chińskim za Buszem
i jego soldateską)
c) będzie znacznie bardziej dbać o interes Polski w Mumii Europejskiej (no,
to juz jest niemal zdrada stanu! Ważny jest interes IV Rzeszy i
nadsekwańskiego Turbanstanu, a nie jakiejś tam polskiej prowincji!)
d) nie będzie padał przed pedalstwem na kolana (pan Smolar uczynił ze
stosunku do zboczeńców osobliwy probierz tolerancji, tak jakby nie wiedział,
co to pojęcie oznacza i przede wszystkim nie miał świadomości, że przywileje
dla dewiantów to ograniczanie praw wszystkich innych ludzi)
e) nastąpi powrót do przeszłości i zapanuje sarmatyzm (to zawoalowana
pretensja, że nasili się nacjonalizm - czyli dla różowych: patriotyzm)
i tak dalej.
Otóż są to arogancko-kretyńskie bzdury obsikane politpoprawną polewą,
zakamuflowane "zatroskaniem" (ulubiony zwrot Salonu, od którego rozpoczyna
ogłaszanie medialnego wyroku śmierci). Panu Smolarowi i jego klonom z kręgu
Wybiórczej warto przypomnieć, do niedawna zapluwali się odmianą
słowa "demokracja" na wszelkie możliwe sposoby, więc niech teraz zastosują
się do własnych spiżowych fraz i przestaną histeryzować. Ta nachalna
antypisuarowa propaganda da, jak zwykle, efekty dokładnie przeciwne od
zamierzonych i aż dziw bierze, że michnikowcy jeszcze tego nie zrozumieli po
całej serii porażek lub pyrrusowych zwycięstw. Mnie to wisi, idolom Salonu
życzę jak najgorzej, jednak ten antykaczorowski jazgot drażni moje poczucie
estetyki.
Nie mam złudzeń, że Salon się opamięta, niemniej proszę grzecznie: opanujcie
się nieco, głupie maglary.