Gość: V.C.
IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl
09.10.02, 14:51
Marylin Piurek, dzialaczka polonijna z Rhode Island
Jestem przeciwna akcji militarnej na Irak. Najpierw nalezy uporac sie z
terroryzmem. Nie zapominajmy, ze ogromna wiekszosc tych, ktorzy
przeprowadzili ataki 11 wrzesnia, pochodzila z Arabii Saudyjskiej. Wazna
czescia batalii z terroryzmem jest tez pomoc w odbudowaniu Afganistanu.
Trzeba zakonczyc ten nierozwiazany dotad problem.
Nalezy tez zajac sie waznymi sprawami wewnetrznymi kraju. W gospodarce panuje
balagan. Nierozwiazane sa kwestie Social Security i problemy z lekarstwami
dla starszych ludzi.
Uderzenie na Irak poprzedzic musi zbudowanie silniejszego sojuszu z naszymi
aliantami. Nalezy sie z nimi porozumiec. Ameryka nie jest demokracja
kowbojska. To co sie dzieje, przypomina Wietnam. Tym, ktorzy przeciwstawiali
sie wojnie, zarzucono, ze nie sa patriotami. To zupelny absurd. Ludzie nie
rozumieja problemu, nie sa dobrze poinformowani. Poparlabym wojne z Irakiem,
gdybym znala dobrze fakty. Musimy sobie zdawac sprawe z tego, ze jesli
ruszymy na Irak, czeka nas dluga wojna.
Prof. Stanislaw Wiktor, politolog i socjolog z Mercy College
Przemowienie prezydenta George'a W. Busha bylo dobrze przygotowane i
strescilo pozycje rzadu amerykanskiego. Udokumentowalo racje, dlaczego Irak
musi sie nie tylko zgodzic na inspekcje, ale takze na rozbrojenie. Prezydent
USA powiedzial, ze ostateczna decyzja o interwencji nie zostala podjeta i
wszystko zalezy od prezydenta Husajna. Wyglada nawet na to, ze Bush sie jakby
troszke wycofal z wczesniejszych zapowiedzi o bezwzglednej koniecznosci
wymiany rezimu w Iraku. Po tym przemowieniu ani ONZ, ani kraje zainteresowane
problemem Iraku nie moga miec watpliwosci, ze Stany Zjednoczone nie ustapia,
dopoki Bagdad nie zostanie rozbrojony. Ciekawa jest przy tym roznica miedzy
sytuacja prezydenta Busha a jego ojca. Byly prezydent George Bush, kiedy
zaatakowal Irak, nie napotkal na wieksze problemy z zapewnieniem sobie
poparcia ONZ, ale mial trudnosci ze zdobyciem poparcia Kongresu USA. Obecny
przywodca USA prawdopodobnie zdobedzie zdecydowane wsparcie Kongresu, ale do
tej pory nie przyszla mu w sukurs Rada Bezpieczenstwa ONZ.
źródło : www.dziennik.com