janusz2_
14.10.02, 11:10
W dyskusji ze mną Snajper pisze:
"Ileż razy mam Ci pisać i tłumaczyć, że można przepraszać nie będąc
współwinnym ??? Ile razy mam Ci pisać i tłumaczyć, że na tej samej zasadzie
Episkopat przepraszał Niemców. Nie będąc winny. Czy mam to sobie wkleić do
pliku i do każdej odpowiedzi dodawać, abyś w końcu to zrozumiał ?????"
Dla mnie może sobie to wkleić i powtarzac, a i tak żadnego efektu nie
osiągnie, bo przepraszać można (i należy) wówczas gdy jest się winnym,
współwinnym lub reprezentuje się jakąś grupę czy organizację, która w czymś
zawiniła i w jej imieniu się przeprasza.
Sytuacja, gdy nie jest się czemuś winnym a się za to przeprasza jest dosyć
absurdalna.
Luka podrzucił słownikową definicję:
"Słownik języka polskiego PWN:
"przeprosić dk VIa, ~proszę, ~sisz, ~proś, ~sił, ~proszony — przepraszać ndk
I,
~am, ~asz, ~ają, ~aj, ~ał, ~any
«poprosić o darowanie winy, o przebaczenie, zwykle tłumacząc się,
usprawiedliwiając»
Przeprosić matkę, ojca.
Przeprosić za kłopot, za fatygę, za wyrządzone przykrości.
Obraziłeś ją, to teraz przeproś."
Czy moglibyście przedstawić swoje zdanie na temat "przepraszania"?
Jak uważacie - czy i kiedy można i należy przepraszać nie będą winnym (nie
mylcie tu przepraszania z wyrażeniem ubolewania z jakiegoś powodu)?