Prawdziwie męski temat, kobiety!

08.12.05, 20:25
Stereotyp mówi: mężczyzna ma prostą osobowość, kobieta skomplikowaną. Skąd
się bierze ten stereotyp? Zostawiając facetów z boku, bo o nich wszystko
wiemy (znaczy się my, mężczyźni), to owo skomplikowanie wynika z powszechnej
wśród kobiet postawy czy też chęci bycia jednocześnie dziwką, ubóstwianą
niczym bóstwo i szanowaną niczym królowa Anglii. Jeśli faceta dopadnie
niepowstrzymana ochota na przelecenie jakiejś kobiety, będzie szukał dziwki,
jeśli ma ochotę na miłość życia, będzie szukał bóstwa, jeśli chce założyć
rodzinę szuka królowej. I w każdym z tych przypadków otrzymuje zawsze to
samo, czyli trzy w jednym. Dziwka będzie chciała, by ją szanowano i ciągle do
niej wracano, nie mówiąc o takim drobiazgu jak to, że zawsze jest to królowa
nocy, bóstwo będzie chcało być królową i łajdaczyć się, królowa na całe
życie, ciągle będzie miała mało i obrażała się za ten brak ubóstwiania.
    • wikul Re: Prawdziwie męski temat, kobiety! 09.12.05, 00:01
      Bar w klubie "Scena", piątkowy wieczór. Patrzymy z góry na kłębiący się tłum
      dyskotekowy. Wspominamy z przyjacielem pewną studentkę ASP, młodą, o której
      wszyscy marzyli. Była to wariatka niesłychanie uzdolniona i z tą
      nieświadomością oddziaływania na mężczyzn jako dziecko-ku... Obaj kochaliśmy
      się w niej na zabój i nienawidziliśmy się wzajemnie.
      Julita przyszła kiedyś na karnawałowy bal przebierańców w kostiumie zrobionym
      tylko z "Expressu Wieczornego". Były to pospinane szpilkami płachty gazety. Po
      szalonych tańcach, już po godzinie, była półnaga. Emocje wśród nas wzrosły do
      niebotycznych poziomów. Julita szalała na parkiecie, nie zdając sobie sprawy z
      perwersji całej sytuacji.
      Szczątki czerwonych tytułów na gołych, sterczących cyckach i resztki gazety
      ledwo zakrywające tyłek. Pożeraliśmy ją wzrokiem. Dziś Julita jest stateczną
      matką kilkorga dzieci, ma spokojną pracę, nie wiem, czybym ją poznał. (...)
      J.Gruza
    • jenisiej Słyszałem... 09.12.05, 02:18
      ...o iedney znamienitey paniey we świecie, wierę, z nawiętszych, iż nie
      kontentuiąc się naturalnym swoiem wszeteczeństwem, bowiem była znaczna k...a,
      tak czasu swego małżenstwa, iak wdowieństwa (bo też z niey była barzo urodna
      pani), ale aby się podsycić y zadrażnić więcey, kazowała się obnażać swoim
      paniom y pannom dworskim, powiedam, co naypięknieyszym, y deliktowała się tym
      przypatrowaniem: przedsię potem biła ie płaską ręką po zadkach z wielgiem
      wyklaskowaniem y plaskiem, dosyć przy tym krzepko; zasię dziwczęta, które coś
      zawiniły, szczyrymi rózgami; y podczas miała w tym ukontentowanie, patrząc na
      nie, iak się ciskaią y czynią poruszenia a skręty swoiemi ciałmi a tyłkami,
      które ruchy, wedle ciosów, iakie dostawały, obiawiały się barzo osobne y
      ucieszne.

      Inym razem nie obnażaiąc ich kazała im podkasować suknie (bowiem podczas nie
      noszono gatek) y klaskała ie, y ćwiczyła po tyłkach wedle swoiego humoru y aby
      ie przyprowadzić do śmiechu abo do płaczu. Owo po takich widokach a
      kontymplacyach tak sobie zaostrzała appetit wenericzny, iż potem spędzała go
      często iak należy z takim grzecznym samcem, dobrze sielnym y krzepkim w sobie.

      Wżdy co za humor białogłowski! Powiedano także, iż uźrzawszy raz przez okno
      swoiego zamku, wychodzące na gościniec, rosłego szwieca, barzo pozornie
      ukształtowanego, gdy odpuszczał wodę na ścianę onego zamku, przyszła iey ochota
      posmakować tak urodnego y znacznego kształtu; owo, z obawy aby nie obrazić
      zwłoką swoiego zachcenia, zleciła mu przez pazia, aby się zszedł z nią w
      taiemney alei parku, dokąd się udała, y tamże sprostituowała się iemu obficie,
      tak iż zaszła w ciążę. Oto na co posłużył zwrok u tey paniey.
      • ada08 Re: Słyszałem... 09.12.05, 16:29
        Jenisieju, urocza opowieść smile))
        A kto jest autorem, ciekawość mnie zżera, może Brantome ? smile
        a.
        • jenisiej Ado, byłem pewien, że Cię tym zwabię ;-) 09.12.05, 22:35
          ada08 napisała:

          > Jenisieju, urocza opowieść smile))

          Wybrałem grzeczny fragment, żeby mnie cenzura za pornografię nie wycięła sad

          > A kto jest autorem, ciekawość mnie zżera, może Brantome ? smile

          A kto to jest Brantôme? To napisał Pierre de Bourdeille wink

          www.pbi.edu.pl/book_reader.php?p=1713

          Całuskismile
          • ada08 Re: Ado, byłem pewien, że Cię tym zwabię ;-) 10.12.05, 12:19
            jenisiej napisał:

            >
            > A kto to jest Brantôme? To napisał Pierre de Bourdeille wink
            >

            Aaaaa .... bo ja nie wiedziałam, że on się nazywał de Bourdeille, myślałam, że
            Brantôme smile) Zresztą "Żywotów ..." wcześniej nie czytałam, a pod Twoim postem
            tego Brantoma strzeliłam tak intuicyjnie. Dopiero potem zaczęłam szukać, bo
            mnie zaintrygował ten tekst, nawet weszłam do PBI, ale nic nie znalazłam, może
            dlatego, że wklepałam Brantome bez circonflexa. A teraz , dzięki Tobie, mam i
            się zachwycam smile))
            Jakim wspaniałym tłumaczem był Boy i jaki fenomenalny miał pomysł
            by "Żywoty ..." przełożyć na język .... jaki to właściwie język: staropolski
            czy nieco późniejszy?; słaba jestem w tej materii smile w każdym razie zdaje mi
            się, że ten język jest starszy od "Żywotów...", bo przecież Boy tłumaczył
            również Michała z Montaigne smile, który był współczesnym Piotra z Brantôme smile,
            a przecież język polski w "Próbach" to zupełnie inny język niż ten
            w "Żywotów ...".
            Ufff, ale się rozpisałam smile))
            Bardzo Ci jestem wdzięczna, Jenisieju, za te "Żywoty ..." smile
            a.
            • jenisiej iako ięzyk giętki a iędrny daie ukontentowanie;-) 10.12.05, 14:34
              ada08 napisała:

              > Jakim wspaniałym tłumaczem był Boy i jaki fenomenalny miał pomysł
              > by "Żywoty ..." przełożyć na język .... jaki to właściwie język: staropolski
              > czy nieco późniejszy?; słaba jestem w tej materii smile w każdym razie zdaje mi
              > się, że ten język jest starszy od "Żywotów...", bo przecież Boy tłumaczył
              > również Michała z Montaigne smile, który był współczesnym Piotra z Brantômesmile,
              > a przecież język polski w "Próbach" to zupełnie inny język niż ten
              > w "Żywotów ...".

              W wydaniu sieciowym nie ma, niestety, ciekawego i obszernego wstępu Boya ani
              jego przypisów (są za to liczne błędy - przydałaby się fachowa korekta). Ja mam
              to szczęśliwie na półce, podobnie jak Montaigne'a. O języku autora i przekładu
              pisze Boy tak:

              "Jednym z czarów Brantôme'a jest jego język. Brantôme nie jest stylistą; pisze
              w najwyższym stopniu niechlujnie, niedbale, nieliteracko, gubi się i bałamuci,
              ile razy zdarzy mu się webrnąć w jakiś okres żywcem przeniesiony z łaciny,
              niejednokrotnie zapomina, gdzie podmiot, a gdzie orzeczenie, a z tym wszystkim
              język jego ma taki urok bezpośredniości, taką żywość, naiwność, jędrność, tyle
              nieraz dowcipu i subtelnej ironii właśnie w swej niezaradności, że milszy jest
              od całego oceanu gładkich literackich wypracowań. Dla tego języka trzeba było
              znaleźć odpowiednik w języku polskim, w czym przez najnaturalniejszą asocjację
              nastręczał się współczesny język polski z XVI wieku. Tłumaczowi należało tedy
              jedynie sięgnąć w ów bujny okres literatury naszej, rozczytać się w Reju,
              Modrzewskim, Kochanowskim, a przede wszystkim w nieocenionym tu właśnie pod
              względem językowym Górnickim i jego "Dworzaninie". Jednakże jedyną myślą
              przewodnią tłumacza była chęć możliwie najwierniejszego oddania charakteru
              książki Brantôme'a z zachowaniem jej całego swoistego wdzięku, nie zaś chęć
              przestrzegania jakiejś idealnej filologicznej wierności. Zresztą nie ulega
              kwestii, iż gdyby polski pisarz w XVI wieku przekładał Brantôme'a na język
              polski, byłby musiał stworzyć do tego celu język zdolny pomieścić wszystkie
              odcienia tego egzotycznego tematu. W pracy tej wskazanym się zdawało zachowanie
              ogólnej archaizacji, bez obciążania tekstu słowami i formami zbyt
              przestarzałymi, które w czytaniu wpłynęłyby ujemnie na jego płynność. Pisownia
              staropolska w pierwszej chwili może utrudnia czytanie, jednakże zdawała się ona
              niezbędna jako najskuteczniejszy środek złagodzenia, bodaj dla oczu,
              jaskrawości tekstu. Wreszcie co do imion własnych, tłumacz uważał za wskazane
              spolszczać je w taki sposób, w jaki musiałyby się prawdopodobnie spolszczyć w
              ustach szlachty polskiej XVI wieku; w czym szedł za wzorami zawartymi między
              innymi w "Panu Tadeuszu" (książę D y n a s ó w)."

              Montaigne, stateczny erudyta i myśliciel, nie wymagał aż takiej "łagodzącej"
              archaizacji.

              > Bardzo Ci jestem wdzięczna, Jenisieju, za te "Żywoty ..." smile

              Cieszę się. Lubię Ci robić dobrze wink
      • jenisiej O przewagach chrześcijaństwa nad islamem 09.12.05, 23:49
        Siła iest mężów y miłośników miedzy nami krześciiany, którzy chcąc we wszytkim
        odróżniać się od Turków, nie nayduiących rozkoszy w poglądaniu na przyrodzenia
        swoich pań, ile że powiedaią (iakom to rzekł), iż nie maią żadney gracyey: owo
        nasi krześciianie, przeciwnie, maią wielgie ukontentowanie, aby na nie sielnie
        pozierać y raczyć się takowemi wizyiami: y nie telko raduią się tym, aby ie
        widzieć, ale całować ie, iako wiele pań to zeznało i odkryło swoim miłośnikom;
        iako rzekła iedna biała głowa iszpańska swoiemu służce, który pozdrawiaiąc ią
        iednego dnia rzekł iey: "Bezo las manos y los pies, senora", aż ona: "Senor, en
        el medio esta la mejor stacion"*; iakoby chcąc rzec, iż mógł ucałować śrzodek
        równie dobrze iako stopy y ręce. Owo powiedaią co niektóre panie, iż ich
        mężowie y miłośnicy nayduią w tym iakowąś osobność a lubość y goreią stąd
        barziey: iako to słyszałem o iednem barzo znacznem xiążęciu, synu wielgiego
        króla we świecie, który miał za miłośnicę barzo wielgą xiężniczkę. Wżdy nigdy
        nie wszedł do niey, iżby iey tego nie obeźrzał y nie ucałował wielokroć razy.
        Owo pirwszy raz, kiedy to uczynił, to było z namowy barzo wielgiey paniey,
        oblubienicy króla, która, gdy byli iednego dnia wespołek wszytko troie, podczas
        gdy xiążę krzątało się koło swoiey damy spytała go, czy widział kiedy ową
        wdzięczną cząstkę, z którey czyrpał swoią lubość. Odparł, iż nie: "Wżdy
        niceście nie dokonali - rzekła mu - y nie znacie, co miłuiecie; wasza lubość
        iest niedoskonała, musicie koniecznie uźrzeć to." K'temu, gdy on chciał o to
        się kusić, a owa się wzdragała, ta druga zaszła ią z tyłu y uięła ią, y obaliła
        na łóżko, y trzymała ią, aż dopóki owo xiążę nie napatrzyło się do woley y nie
        nacałowało do syta, tak mu się zdał obiekcik wdzięczny i zgrabny; przedsię
        odtąd nie poniechał tego zawżdy powtarzać.

        * "Całuję wam ręce i nogi, pani". "Panie, stacja w pośrodku jest o wiele
        smaczniejsza".


        Bezo las manos y los pies, Adosmile
        • ada08 Re: O przewagach chrześcijaństwa nad islamem 10.12.05, 12:32
          jenisiej napisał:

          >
          > Bezo las manos y los pies, Adosmile

          Por favor, Jeni smile)) Czy jakoś tak smile))
          W każdym razie: je vous en pris smile))
          a.
        • hymen Dzięki Jeniseju, albowiem 10.12.05, 13:28
          Y więcey ieszcze powiem, że byłbych przyczynił inych, ieszcze barziey
          przyostrszych y smakowitszych, gdyby nie to, iż nie mogąc ich dobrze zacienić
          wdzięczną skromnością, obawiałbych się zgorszyć poczciwe białe głowy, które
          podeymą ten trud, a uczynią mi ten zaszczyt, by czytać moie xięgi. Wżdy powiem
          wam więcey, iż te opowieści, które tu zamieściłem, to nie są lada iakie baiędy
          ze wsiów a miasteczek, ale pochodzą z samego zacnego a dostoynego miesca; y nie
          iest w nich rzecz o ledacyiakich y nikczemnych osobach, iako że nie chciałem,
          się parać inemi iak tylko wielgimi a wspaniałymi przedmioty, chocia rzeczenie
          moie może iest poślednieysze; owo, nie nazwawszy nikogo po imieniu, miumam też,
          iż nikogo nie podałem w osławę.

          Pozdrawiam
          • jenisiej Hehe, autocenzura Brantôme'a - i moja ;-) 10.12.05, 14:57
            > Y więcey ieszcze powiem, że byłbych przyczynił inych, ieszcze barziey
            > przyostrszych y smakowitszych, gdyby nie to, iż nie mogąc ich dobrze zacienić
            > wdzięczną skromnością, obawiałbych się zgorszyć poczciwe białe głowy, które
            > podeymą ten trud, a uczynią mi ten zaszczyt, by czytać moie xięgi.

            Trochę trudno sobie wyobrazić te "barziey przyostrsze y smakowitsze"
            opowiastki - jak łatwo się przekonać, przytoczone przeze mnie fragmenty są
            naprawdę w miarę łagodne na tle całościwink

            I tak dobrze, że jesteśmy na Aqua, a nie np. na forum Mężczyzna, bo z pewnością
            ten nadgorliwy cenzor b.pascal już dawno byłby wyciął cały wątek sad

            Pozdrawiam
    • aurora.we.mgle hehe, to waszych glowkach rodza sie takie proste 09.12.05, 02:23
      teorie na temat kobiet. kobiety sa jeszcze bardziej zlozonesmile)
      • jenisiej Zgadzam się z przedmówczynią 09.12.05, 02:30
        aurora.we.mgle napisała:

        > hehe, to waszych glowkach rodza sie takie proste teorie na temat kobiet.
        > kobiety sa jeszcze bardziej zlozonesmile)

        Całuskismile
        • hymen Ja również nie zgłaszam zastrzeżen ;) / NT 09.12.05, 09:15
    • owca_czarna Re: Prawdziwie męski temat, kobiety! 09.12.05, 12:18
      hymen napisał:

      > Stereotyp mówi: mężczyzna ma prostą osobowość, kobieta skomplikowaną.

      EGOISTKI

      Kiedy żona wyjechała, Dreptak sprzątnął swe mieszkanie.
      Kupił wódkę, metr kiełbasy, cukier, kawę i herbatę,
      A następnie poobdzwaniał rozmaite takie panie
      I z młodzieńczym entuzjazmem pozapraszał je na chatę.

      Jakoż wszystkie obiecały, lecz nie przyszła ani jedna,
      Bo kobieta ma naturę tak podstępną i tak marną,
      Przy tym tak jest nieżyczliwa (żeby nie powiedzieć - wredna)
      Że nie lubi by ją nagle wezwać niby straż pożarną.

      Każda chciałaby miłości, telefonów co nie miara,
      A gdy dzwonisz raz do roku, chłodno pyta cię i krótko:
      - Co u ciebie, czyżby wreszcie wyjechała twoja stara?
      A mężczyzna - szczera dusza - woła: - Owszem - przyjdź prędziutko!!!

      Wtedy ona obiecuje, ale jakoś niezbyt pewnie,
      Narażając go na straty finansowe i wysiłek.
      Bo, jak już się wyżej rzekło, będąc nastawionym rzewnie
      Facet bufet uzupełnia i usuwa każdy pyłek.

      Dreptak też z ufnością czekał prawie całe dwa tygodnie.
      Mył naczynia, prał skarpetki, tu posprząta, tam naprawi.
      To w wazonie zmienia kwiatki to prasuje sobie spodnie,
      Bo wciąż wierzy, że się wreszcie któraś z pań u niego zjawi.

      Ale one, podejrzewam, że nie miały Boga w sercu
      Nie przybyły, postępując nieetycznie i łajdacko.
      Wreszcie żona wraca z wczasów. Patrzy: Dreptak na kobiercu
      Coś tam czyści i pucuje, a mieszkanko lśni jak cacko.

      Żona padła mu w objęcia a on padł w objęcia żony.
      Zanosiło się na scenę romantyczną jak z Petrarki.
      Ale Dreptak do porządków tak już był przyzwyczajony,
      Że odłożył ją na tapczan i poleciał czyścić garnki.

      Trudno ukryć, że ta nowość jego żonie dość dogadza.
      Gdy on krząta się i sprząta, pichci, albo myje miski,
      Ona, mając nadmiar czasu, najcyniczniej jego zdradza.
      A to wszystko przez te panie co nie przyszły - EGOISTKI.

      pozdrawiam big_grinbig_grinbig_grin
      • owca_czarna a tu link 09.12.05, 12:19
        owca_czarna napisała:

        www.waligorski.art.pl/liryka.php?litera=e&nazwa=713
    • andrzejg Dlaczego kobiety żyją dłużej... 09.12.05, 13:06
      Rodzice oglądali tv i mama powiedziała: "Jest już późno,jestem zmęczona, pójdę
      spać".Poszła do kuchni zrobić kanapki dla nas na jutrzejszy lunch, wypłukała
      kolby kukurydzy, wyjęła mięso z lodówki na dzisiejszą kolację, sprawdziła ile
      jest płatków śniadaniowych w puszce, nasypała cukru do cukierniczki, położyła
      łyżki i miseczki na stole i przygotowała ekspres do zaparzenia kawy na jutro
      rano. Potem włożyła już upraną odzież do suszarki, załadowała nową partię do
      pralki, uprasowała koszulę i przyszyła guzik.Sprzątnęła ze stołu pozostawioną
      grę, postawiła telefon na ładowarkę i odłożyła książkę telefoniczną do
      szuflady. Podlała kwiaty, opróżniła kosze na śmieci i powiesiła ręcznik do
      wysuszenia. Potem ziewnęła, przeciągnęła się i poszła do sypialni. Zatrzymała
      się przy biurku i napisała kartkę do nauczyciela, odliczyła trochę kasy na
      wycieczkę w teren i wyciągnęła podręcznik schowany pod krzesłem. Podpisała
      kartkę urodzinową dla przyjaciółki, zaadresowała kopertę i nakleiła znaczek
      oraz zapisała, co kupić w sklepie spożywczym. Obie kartki położyła obok
      torebki.Potem Mama zmyła twarz mleczkiem "trzy w jednym",posmarowała się
      kremem "na noc i przeciw starzeniu", umyła zęby i opiłowała paznokcie. Ojciec
      zawołał: "Myślałem że poszłaś do łóżka". "Właśnie idę" - odpowiedziała Mama.
      Wlała trochę wody do miski psa i wypuściła kota na dwór, potem sprawdziła czy
      drzwi są zamknięte i czy światło na zewnątrz jest zapalone.Zajrzała do pokoju
      każdego dziecka, wyłączyła lampki i telewizory, powiesiła koszulki, wrzuciła
      brudne skarpety do kosza i krótko pogadała z jednym z dzieci, jeszcze
      odrabiającym lekcje. W swoim pokoju Mama nastawiła budzenie, wyłożyła ubranie
      na jutro, naprawiła stojak na buty. Dopisała 3 rzeczy do listy 6
      najważniejszych czynności do wykonania. Pomodliła się i wyobraziła sobie,że
      osiągnęła swoje cele.W tym samym czasie Tata wyłączył telewizor i oznajmił "w
      powietrze":"Idę spać". Co też bez namysłu uczynił. Coś nadzwyczajnego w tej
      historii? Zastanawiasz się, dlaczego kobiety żyją dłużej? "BO JESTEŚMY
      SKONSTRUOWANE NA DŁUGI PRZEBIEG".... ( i nie możemy umrzeć wcześniej, bo tyle
      mamy jeszcze do zrobienia !!!)

      • owca_czarna Re: Dlaczego kobiety żyją dłużej... 09.12.05, 13:26
        andrzejg napisał:

        > Rodzice oglądali tv i mama powiedziała: "Jest już późno,jestem zmęczona, pójdę
        > spać".Poszła do kuchni zrobić kanapki dla nas na jutrzejszy lunch, wypłukała
        > kolby kukurydzy, wyjęła mięso z lodówki na dzisiejszą kolację, sprawdziła ile
        > jest płatków śniadaniowych w puszce, nasypała cukru do cukierniczki, położyła
        > łyżki i miseczki na stole i przygotowała ekspres do zaparzenia kawy na jutro
        > rano. Potem włożyła już upraną odzież do suszarki, załadowała nową partię do
        > pralki, uprasowała koszulę i przyszyła guzik.Sprzątnęła ze stołu pozostawioną
        > grę, postawiła telefon na ładowarkę i odłożyła książkę telefoniczną do
        > szuflady. Podlała kwiaty, opróżniła kosze na śmieci i powiesiła ręcznik do
        > wysuszenia. Potem ziewnęła, przeciągnęła się i poszła do sypialni. Zatrzymała
        > się przy biurku i napisała kartkę do nauczyciela, odliczyła trochę kasy na
        > wycieczkę w teren i wyciągnęła podręcznik schowany pod krzesłem. Podpisała
        > kartkę urodzinową dla przyjaciółki, zaadresowała kopertę i nakleiła znaczek
        > oraz zapisała, co kupić w sklepie spożywczym. Obie kartki położyła obok
        > torebki.Potem Mama zmyła twarz mleczkiem "trzy w jednym",posmarowała się
        > kremem "na noc i przeciw starzeniu", umyła zęby i opiłowała paznokcie. Ojciec
        > zawołał: "Myślałem że poszłaś do łóżka". "Właśnie idę" - odpowiedziała Mama.
        > Wlała trochę wody do miski psa i wypuściła kota na dwór, potem sprawdziła czy
        > drzwi są zamknięte i czy światło na zewnątrz jest zapalone.Zajrzała do pokoju
        > każdego dziecka, wyłączyła lampki i telewizory, powiesiła koszulki, wrzuciła
        > brudne skarpety do kosza i krótko pogadała z jednym z dzieci, jeszcze
        > odrabiającym lekcje. W swoim pokoju Mama nastawiła budzenie, wyłożyła ubranie
        > na jutro, naprawiła stojak na buty. Dopisała 3 rzeczy do listy 6
        > najważniejszych czynności do wykonania. Pomodliła się i wyobraziła sobie,że
        > osiągnęła swoje cele.W tym samym czasie Tata wyłączył telewizor i oznajmił "w
        > powietrze":"Idę spać". Co też bez namysłu uczynił. Coś nadzwyczajnego w tej
        > historii? Zastanawiasz się, dlaczego kobiety żyją dłużej? "BO JESTEŚMY
        > SKONSTRUOWANE NA DŁUGI PRZEBIEG".... ( i nie możemy umrzeć wcześniej, bo tyle
        > mamy jeszcze do zrobienia !!!)
        >

        Hehehe i tu potwierdził się TEST SZCZOTECZKI DO MYCIA ZĘBÓW i nikt mi nie powie,
        że nie mam racji.

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=28584772&a=28625966
        pozdrawiam

        czarna_owca
        • andrzejg Re: Dlaczego kobiety żyją dłużej... 09.12.05, 16:38
          Bo kobiety to takie roztrzepańce,jednak sympatyczne
          Urozmaicają zycie

          A.
        • hymen Re: Dlaczego kobiety żyją dłużej... 10.12.05, 13:38
          owca_czarna napisała:

          >
          > Hehehe i tu potwierdził się TEST SZCZOTECZKI DO MYCIA ZĘBÓW i nikt mi nie
          powie
          > ,
          > że nie mam racji.
          >
          > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=28584772&a=28625966

          Hehe, dzięki za Waligórskiego. Gdy spytać kobiety, którędy się dostać do
          jakiegoś miejsca, zwykle wybierze ona bezmyślnie drogę najkrótszą. Mężczyzna
          zastanowi się chwilę i będzie się starał podać drogę, którą dostać się tam
          będzie można najszybciej. Reakcja mężczyzny na kobietę latającą ze szczoteczką
          do zębów w buzi zawrze się między popukaniem się w głowę a złapaniem za pirze i
          zamknięciem w łazience.
          • owca_czarna Re: Dlaczego kobiety żyją dłużej... 10.12.05, 14:34
            hymen napisał:

            > owca_czarna napisała:
            >
            > >
            > > Hehehe i tu potwierdził się TEST SZCZOTECZKI DO MYCIA ZĘBÓW i nikt mi nie
            >
            > powie
            > > ,
            > > że nie mam racji.
            > >
            > > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=28584772&a=28625966

            > Reakcja mężczyzny na kobietę latającą ze szczoteczką
            > do zębów w buzi zawrze się między popukaniem się w głowę a złapaniem za pirze
            i zamknięciem w łazience.

            Dobra już nie będę wracała do szczoteczki do zębów i przyznam, że z autopsji
            znam ... zamknięcie w łazience big_grinbig_grin. Ale stamtąd też wspaniale robi się "dziam
            dziam" bo w wielkej płycie echo niesie big_grinbig_grinbig_grin

            pozdrawiam big_grinbig_grinbig_grin

            czarna_owca
          • andrzejg Re: Dlaczego kobiety żyją dłużej... 10.12.05, 15:00
            z doświadczenia wiem,że nie należy pytac się kobiety o drogę, gdy jest się
            samochodem.Wskaże kierunek (chyba że je pomyli), ale jest prawie pewne,że
            natkniesz się na zakaz wjazdu.

            A.
            • owca_czarna Re: Dlaczego kobiety żyją dłużej... 10.12.05, 15:29
              andrzejg napisał:

              > z doświadczenia wiem,że nie należy pytac się kobiety o drogę, gdy jest się
              > samochodem.Wskaże kierunek (chyba że je pomyli), ale jest prawie pewne,że
              > natkniesz się na zakaz wjazdu.
              >
              > A.

              Andrzeju, jakbym swój opis widzia. Nie mam prawa jazdy, ale jako pilot jestem
              niezła wink, wskazując kierunek "w prawo" mówię "w lewo", o zmroku nie potrafię
              ocenić odległości, zapominając też, że światła drogowe są białe a nie czerwone
              smile) W nocy to w ogóle nie zwracam uwagi na drogę ale, gdy niebo jest bezchmurne,
              gapię się w gwiazdy i szukam satelitow. Dobrze, że nigdy nie chciałam być
              kierowcą, przynajmniej o jedno zagrożenie mniej big_grin

              czarna_owca

              • andrzejg Re: Dlaczego kobiety żyją dłużej... 10.12.05, 15:35
                Rozmawiałem kiedyś z żona o problemie zauwazalnym w ,że tak nazwę
                'przemysłowych kuchniach', to znaczy w restauracjach,cukierniach,
                barach i takich tam.Szefem kuchni najczęściej jest mężczyzna i nie
                wynika to jedynie ze słabszej pozycji płci pieknej w zyciu zawodowym.
                Wynika to bezpośrednio z cech opisanych w tym wątku.Otóż kobieta jest
                bardzo drobiazgowa, a mężczyzna machnie na wiele spraw ręka i pcha sprawę
                do przodu nie zauwazając drobiazgów.Kobiecie szkoda coś zepsuć , co jest
                nieuniknione przy eksperymentowaniu , szukaniu nowej potrawy, a mężczyzna
                ma to gdzieś, byle do przodu...ale jeden bez drugiej, czy na odwrót, jest kaleka

                smile

                A.
    • dokowski Skąd ty to wziąłeś?! 09.12.05, 16:13
      hymen napisał:

      > Stereotyp mówi: mężczyzna ma prostą osobowość, kobieta skomplikowaną

      To wśród mężczyzn trafiają się częściej wybitni naukowcy czy artyści. Postać
      narkomana, geniusza, schizofrenika, szaleńca, proroka to oczywiście przypadki
      skrajne ale jest oczywiste, że kojarzą się z mężczyznami. Stereotyp mówi
      właśnie, że to mężczyzna ma bogatą i skomplikowaną osobowość, a nie kobieta -
      skromna i cicha niewiasta.

      O kobiecie stereotyp mówi, że ma dużą wrażliwość, poczas gdy mężczyzna jest
      gruboskórny.
      • hymen Z głowy Dokumendo! i z paru innych miejsc. 10.12.05, 13:33
        dokowski napisał:

        > hymen napisał:
        >
        > > Stereotyp mówi: mężczyzna ma prostą osobowość, kobieta skomplikowaną
        >
        > To wśród mężczyzn trafiają się częściej wybitni naukowcy czy artyści. Postać
        > narkomana, geniusza, schizofrenika, szaleńca, proroka to oczywiście przypadki
        > skrajne ale jest oczywiste, że kojarzą się z mężczyznami. Stereotyp mówi
        > właśnie, że to mężczyzna ma bogatą i skomplikowaną osobowość, a nie kobieta -
        > skromna i cicha niewiasta.

        A ty skąd wziąłeś te bajania? A w ogóle co za stereoty Ci do Łba strzelił, żeby
        skomplikowaną osobowość kojarzyć z byciem naukowcem?


        >
        > O kobiecie stereotyp mówi, że ma dużą wrażliwość, poczas gdy mężczyzna jest
        > gruboskórny.

        A to raczej coś mniejszego niż stereotyp.
        • wikul Z życia 10.12.05, 23:40
          Niestrzeżony przejazd. Na przejeździe obok kompletnie rozbitego małego Fiata
          policjant przepytuję pania kierującą cudem i bez szwanku ocalałą z wypadku :
          - widziała pani pociąg,
          - widziałam,
          - i co, mimo tego wjechala pani na przejazd ?
          - pewnie, przecież ja miałam pierszeństwo.
    • hymen Re: Prawdziwie męski temat, kobiety! 13.12.05, 12:00
      W związku z apelem Tebe o uczciwe przedstawienie sprawy:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=654&w=33181923&a=33410368
      Przyznaję uczciwie, że intencją powielenia wątku z Forum Mężczyzna była chęć
      sprawdzenia, czy różni się podejście uczestników obu forów do identycznego
      tematu. Efektem ubocznym była również sprawa przetestowania jakości i
      sprawności moderowania na forum mężczyzna. Uważam, że Aqanet jest specyficznym
      forum i powielenie na nim wątku z jakiegoś innego forum (to nie mój pomysł,
      inni zrobili to wcześniej) w niczym nie narusza ani netykiety ani regulaminów i
      nie może stanowić podstawy do wycinania wątku na innych forach.

      • jenisiej Re: Prawdziwie męski temat, kobiety! 14.12.05, 01:16
        Odwaliłeś kawał dobrej robotywink

        Pozdrawiamsmile
        • wikul Dzisiaj do realizatorów dołączyła grupa pań ... 14.12.05, 01:21
          (...)Dzisiaj do realizatorów dołączyła grupa pań redaktorek, które w liczbie
          kilku tysięcy krążą po korytarzach stacji telewizyjnych w Polsce. Przechodząc
          różne szczeble kariery, dorwały się też do wpływu na realizację programów. Są
          to tak zwane redaktorki zamawiające, czyli decydujące o obsadach, pieniądzach i
          pracy wielu ludzi.
          - Walduś, daj mi tego Murzyna! No, proszę cię, daj mi Murzyna! - błagalnym
          tonem prosiła pani redaktor w trakcie pewnej transmisji programu muzycznego.
          Chodziło o to, aby realizator pokazał na ekranie czarnego muzyka, który akurat
          spodobał się pani redaktor "zamawiającej".
          Telewizja w Polsce od samego początku była sfeminizowana.
          Do obrzydzenia.
          J.Gruza
    • wikul Dwie płcie , dwa światy 15.12.05, 01:33
      Dwie płcie, dwa światy
      Helena Cronin* 24-06-2005

      Mężczyzn i kobiety różnią skłonności, zdolności, wartości, potrzeby, interesy i
      ambicje - inaczej ukształtowane w toku ewolucji biologicznej. Te właśnie
      odmienne preferencje, a nie bezmyślne dążenie do "równych proporcji", powinna
      odzwierciedlać rozumna polityka społeczna

      Ostatnio zastanawiam się sporo nad związkiem między dwiema kwestiami. Z jednej
      strony mamy to, co nauka mówi nam o różnicach między mężczyznami a kobietami,
      jakie wyłoniły się w toku ewolucji - czyli współczesny darwinizm. Z drugiej -
      publiczną percepcję nauki, krytyczną i podszytą całkowitym niezrozumieniem.
      Oczywiście, próby zastosowania teorii ewolucji do naszego własnego gatunku
      zawsze budziły opór, ale gdy natrafiamy na kwestie różnic płciowych, przeradza
      się on wręcz we wrogość.

      Problem tkwi jednak w mieszaniu nauki i polityki. Wydaje się, że ludzie uznali,
      iż jeśli nie podobają im się ideologiczne implikacje odkryć naukowych, to wolno
      odrzucić naukę, a w jej miejsce podstawić własną wersję prawdy. A przecież
      nauka nie upoważnia do formułowania wniosków ideologicznych. Nauka mówi o tym,
      co jest, a nie o tym, co powinno być. Jeśli więc z naukowych przesłanek
      wywodzone są oceny moralne, należy zakwestionować tok rozumowania, a nie
      przesłanki. Tymczasem ludzie tak niechętnie przyjmują owe wnioski, że odrzucają
      naukę, zamiast szukać błędów w rozumowaniu.(...)
Pełna wersja