I mnie w opiece swej miej........

IP: *.echostar.pl 22.10.02, 19:02
Dopóki nam ziemia kręci się,
dopóki jest tak czy siak,
Panie ofiaruj każdemu z nas,
czego mu w życiu brak -
mędrcowi darować głowę racz,
tchórzowi dać konia chciej,
sypnij grosz szczęściarzom...
I mnie w opiece swej miej.

Dopóki nam ziemia obraca się,
o Panie daj nam znak -
tym, którzy pragną władzy,
niech władza im pójdzie w smak,
daj szczodrobliwym odetchnąć,
raz niech zapłacą mniej,
daj Kainowi skruchę...
I mnie w opiece swej miej.

Ja wiem, że Ty wszystko możesz,
ja wierzę w Twą moc i gest,
jak wierzy żołnierz zabity,
że w siódmym niebie jest,
jak zmysł każdy chłonie
z wiarą Twój ledwie słyszalny głos,
jak wszyscy wierzymy w Ciebie,
nie wiedząc, co niesie los.

Panie zielonooki, mój Boże jedyny spraw -
dopóki nam ziemia toczy się,
zdumiona obrotem spraw,
dopóki czasu i prochu wciąż jeszcze wystarcza jej -
daj każdemu po trochu...
I mnie w opiece swej miej.







    • Gość: XXL Re: I mnie w opiece swej miej........ IP: *.echostar.pl 22.10.02, 19:16
      Pierwsza miłość z wiatrem gna, z niepokoju drży
      Druga miłość życie zna i z tej pierwszej drwi
      A ta trzecia jak tchórz w drzwiach przekręca klucz
      I walizkę ma spakowaną już.

      Pierwsza wojna - pal ją sześć, to już tyle lat.
      Druga wojna - jeszcze dziś winnych szuka świat
      A tej trzeciej co chce przerwać nasze dni,
      Winien będziesz ty, winien będziesz ty.

      Pierwsze kłamstwo, myślisz : ech, zażartował ktoś
      Drugie kłamstwo - gorzki śmiech, śmiechu nigdy dość.
      A to trzecie, gdy już przejdzie przez twój próg
      Głębiej zrani cię, niż na wojnie wróg.

      • Gość: dodo Re: I mnie w opiece swej miej........ IP: 209.226.65.* 22.10.02, 19:32
        pospolny los, polacy, nas z dawien dawna zbratal -
        na dole i niedole, na dobro i na zlo.
        gdy trebacz nad krakowem w hejnale stromym wzlata
        z nadzieja strzyge uchem i szabli szuka dlon.

        tak ladnie wygladamy w strzepiacych sie ubrankach,
        jak lament jaroslawy jest placz matczyny "idz",
        gdy siedemnastoletni, grajacy na organkach,
        jak zawsze wyruszamy - by sie za wolnosc bic.

        coz wolnosc? wybrac pociag i miec w pogardzie konie?
        coz wolnosc? tluc szklanice? w noc spiewac, we dnie spac?
        natura juz w kolebce wszczepila nam ironie,
        lecz jest prawdziwa wolnosc - bedziemy przy nij trwac!

        kto jeszcze pojdzie z nami - to problem, oczywista.
        dowodztwo kto obejmie, kto stanie posrod ciur,
        na kogo ruszyc najpierw a kto w zaciszna przystan
        ukradkiem, milczkiem wplynie spomiedzy raf i chmur.

        gra trebacz na krakowem - choc polegl, gry nie przerwal,
        bo wielka jego milosc - gra miastu larum... cyt...
        agnieszko, mysmy w szkole - za chwile dluga przerwa,
        czy slyszysz, gdzies za sciana puscili twista z plyt...
        • Gość: XXL Re: I mnie w opiece swej miej........ IP: *.echostar.pl 22.10.02, 19:37
          Na włóczęgę już wyruszyć przyszła pora
          Las nas goni śpiewem ptaków, szumem drzew
          I wołają nas już pola i jeziora
          Zeszłoroczny nasz wesoły pomnąc śpiew

          Ludzie maja swoje sprawy, ludzie lubią się bogacić
          Pełne brzuchy mają, chcą mieć pełen trzos
          A ja gonię, a ja gonię swe marzenia
          Szczęścia szukam gdzie kaczeńce i gdzie wrzos

          Tym co iść nie lubią mówię do widzenia
          Za dni kilka może znów powrócę tu
          Idę w świat by tam dogonić swe marzenia
          Aby spełnić kilka swoich złotych snów

          Więc z dziewczyna swą pod rękę
          I z gitarą, i z piosenką
          Precz mi troski, przecz przykrości, słońce świeć
          Idę gonić, idę gonić swe marzenia
          I spokoju szukać pośród starych drzew

          Tak to proste, ze i gadać szkoda czasu
          Lepiej plecak wziąć i iść przed siebie wprost
          Szukać wiatru i zapachu szukać lasu
          Jak najdalej zadymionych wielkich miast

          Zrozum bracie, tak to trzeba
          Łóżkiem trawa, dachem drzewa
          Z wiatrem biegać i z ptakami śpiewać w glos
          Trzeba gonić, trzeba gonić swe marzenia
          A nie czekać ile trosk przyniesie los
          • Gość: U Re: I mnie w opiece swej miej........ IP: *.214.97.166.Dial1.Boston1.Level3.net 24.10.02, 03:52
            Gość portalu: XXL napisał(a):

            > Na włóczęgę już wyruszyć przyszła pora
            > Las nas goni śpiewem ptaków, szumem drzew
            > I wołają nas już pola i jeziora
            > Zeszłoroczny nasz wesoły pomnąc śpiew
            >
            > Ludzie maja swoje sprawy, ludzie lubią się bogacić
            > Pełne brzuchy mają, chcą mieć pełen trzos
            > A ja gonię, a ja gonię swe marzenia
            > Szczęścia szukam gdzie kaczeńce i gdzie wrzos
            >
            > Tym co iść nie lubią mówię do widzenia
            > Za dni kilka może znów powrócę tu
            > Idę w świat by tam dogonić swe marzenia
            > Aby spełnić kilka swoich złotych snów
            >
            > Więc z dziewczyna swą pod rękę
            > I z gitarą, i z piosenką
            > Precz mi troski, przecz przykrości, słońce świeć
            > Idę gonić, idę gonić swe marzenia
            > I spokoju szukać pośród starych drzew
            >
            > Tak to proste, ze i gadać szkoda czasu
            > Lepiej plecak wziąć i iść przed siebie wprost
            > Szukać wiatru i zapachu szukać lasu
            > Jak najdalej zadymionych wielkich miast
            >
            > Zrozum bracie, tak to trzeba
            > Łóżkiem trawa, dachem drzewa
            > Z wiatrem biegać i z ptakami śpiewać w glos
            > Trzeba gonić, trzeba gonić swe marzenia
            > A nie czekać ile trosk przyniesie los



            A ja jedu,a ja jedu za tumanom
            Za tumanom i za zapachom tajgi

            Dlugo szukalem tej piosenki.XXL-dziekuje.
            Wylaczam maszyne i biore sie za gitare.
    • Gość: Miriam Re: I mnie w opiece swej miej........ IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 22.10.02, 19:41
      O tak!
      Bardzo lubię Okudżawę, ładnie spiewał tę pieśń Gustaw Lutkiewicz, prawda?

      pozdrawiam Miriam
      • Gość: XXL Re: I mnie w opiece swej miej........ IP: *.echostar.pl 22.10.02, 19:50
        To taki mały przerywnik na refleksję.
        Tu w tym morzu burz.

        Zaraz sobie wezmę gitarę i trochę pogram.......
    • Gość: XXL Re: I mnie w opiece swej miej........ IP: *.echostar.pl 22.10.02, 22:17
      A kiedy nie sposób już płynąć pod prąd
      Nie sposób już wyrwać się z matni
      Niebieski trolejbus zabiera mnie stąd
      Trolejbus
      Ostatni

      Mój promie północny, żeglujesz przez noc
      I nie dbasz: głęboka czy płytka
      Gdy zbierasz nas wszystkich - idących na dno
      Z bulwarów
      Rozbitków

      Ach, otwórz podwoje: przechodzień czy gość
      Ja wiem, że tonącym śród nocy
      Ktoś z twych pasażerów, z załogi twej ktoś
      Udzieli
      Pomocy

      Jam z nimi już nieraz uchodził od klęsk
      Jam ramię ich czuł przy ramieniu...
      A jednak naprawdę w milczeniu jest sens
      Jest dobroć
      W milczeniu

      Ucieczko przegranych, gościnny twój próg
      A Moskwa jak rzeka wezbrana
      I ból co od rana pod skronią się tłukł -
      Ustają
      Do rana



      • Gość: dodo Re: I mnie w opiece swej miej........ IP: 209.226.65.* 24.10.02, 00:17
        kto sie na zwiazek targnie nasz
        surowej godzien bedzie kary,
        gdy zrobi to - na jego leb
        peknietej nawet nie dalbys gitary!
        ma nas na oku wiek i wie,
        gdzie w tyralierze lancuch rzadszy -
        podajmy sobie rece wraz, podajmy sobie rece wraz,
        bo zle stuleciu z oczu patrzy!

        nie dla nas rozgwar cudzych uczt,
        wdziek podejrzanych prawd - nie dla nas,
        biel pior od pochwal milsza nam
        niechby juz pozostala nieskalana.
        gdy ciemniak nam powiada, ze
        sadzone nam dalekie cele -
        podajmy sobie rece wraz, podajmy sobie rece wraz -
        zlaczmy ramiona, przyjaciele!

        gdy przyjdzie dzielic caly kram -
        slodkie nie skusza nas kolacze,
        nie nam uchyli raj swych bram -
        ofelia moze za to nas oplacze...
        dopokad zas nie zagrzmial dzwon,
        ze czas sie zbierac - czeka droga
        podajmy sobie rece wraz, podajmy sobie rece wraz -
        zlaczmy ramiona swe, na boga!
    • kontrolant Re: I mnie w opiece swej miej........ 24.10.02, 00:38
      Polecam stronę
      bard-cafe.komkon.org/bae/okudjava.htm
      Jakość dzwięku niestety tylko w RealPlay... no ale sam klimacik smile))

      PS.Radzę ustawić przeglądarkę na odbiór cyrylicy, bo inaczej wygląda to
      dziwnie wink
      Pozdro
      Kontrolant też lubiący Okudżawę smile))
      • Gość: dodo Re: I mnie w opiece swej miej........ IP: 209.226.65.* 24.10.02, 00:58
        pewien dunski krol, co zyl
        na wojennym szlaku
        choc w opalach nieraz byl,
        nigdy nie czul strachu.
        innych strach wsrod swistu kul
        zmienial w lodu sople,
        krola nie, bo pijal krol
        czarodziejskie krople.

        oto bajka jak w sam raz
        dla tych co o swicie,
        jak my, ida w wojny czas
        tracic mlode zycie.
        a kto chowa dudy w miech
        bojac sie okropnie,
        ten dunskiego krola niech
        kropli sobie kropnie!

        przeszly wojny, chwile zle
        a na swiecie bialym
        w czas pokoju krople te
        tez by sie przydaly -
        kto je znajdzie - niech da znac
        i niech mu pomoga...
        ja sie w zyciu wole bac,
        byle wiedziec kogo!
        • kontrolant Re: I mnie w opiece swej miej........ 24.10.02, 01:06
          Lubię tłumaczenia tekstów, ale jeszcze bardziej lubię słuchać w oryginale smile
    • Gość: J.Bond Re: I mnie w opiece swej miej........ IP: *.96.252.64.snet.net 24.10.02, 05:58
      Baby, I've been waiting,
      I've been waiting night and day.
      I didn't see the time,
      I waited half my life away.
      There were lots of invitations
      and I know you sent me some,
      but I was waiting
      for the miracle, for the miracle to come.
      I know you really loved me.
      but, you see, my hands were tied.
      I know it must have hurt you,
      it must have hurt your pride
      to have to stand beneath my window
      with your bugle and your drum,
      and me I'm up there waiting
      for the miracle, for the miracle to come.

      Ah I don't believe you'd like it,
      You wouldn't like it here.
      There ain't no entertainment
      and the judgements are severe.
      The Maestro says it's Mozart
      but it sounds like bubble gum
      when you're waiting
      for the miracle, for the miracle to come.

      Waiting for the miracle
      There's nothing left to do.
      I haven't been this happy
      since the end of World War II.

      Nothing left to do
      when you know that you've been taken.
      Nothing left to do
      when you're begging for a crumb
      Nothing left to do
      when you've got to go on waiting
      waiting for the miracle to come.

      I dreamed about you, baby.
      It was just the other night.
      Most of you was naked
      Ah but some of you was light.
      The sands of time were falling
      from your fingers and your thumb,
      and you were waiting
      for the miracle, for the miracle to come

      Ah baby, let's get married,
      we've been alone too long.
      Let's be alone together.
      Let's see if we're that strong.
      Yeah let's do something crazy,
      something absolutely wrong
      while we're waiting
      for the miracle, for the miracle to come.

      Nothing left to do ...

      When you've fallen on the highway
      and you're lying in the rain,
      and they ask you how you're doing
      of course you'll say you can't complain
      • d_nutka Re: I mnie w opiece swej miej........ntx 24.10.02, 06:58
    • Gość: michal Re: I mnie w opiece swej miej........ IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 24.10.02, 09:14


      Parada wojskowa
      Parada wojskowa
      Miedziane trąbki, już zagrały,
      Popatrzcie - co za marsz wspaniały!
      Oddziały tu i tam oddziały -
      Miarowo wojsko kroczy...
      Tłum śpiewa, wzrok synkowi płonie,
      I z dumy serce rośnie żonie...
      I ty stań, matko, w naszym gronie,
      Czemu odwracasz wzrok?

      Będziemy mogli jeszcze pożyć,
      Nim palba nas i śmierć zatrwoży,
      Więc po co martwić się - a może
      Nie przyjdą gorzkie noce?

      Dla ciebie dzisiaj ta muzyka,
      Gra trębacz, miedź do ust przytyka,
      Dygoce warga przy ustniku,
      Dygoce tak, dygoce...


      Cyrk
      To nie park. dokąd się chadza, by odetchnąć
      i pogadać.
      W cyrku się nie wysiaduje, tu wzlatuje się i spada.
      Kiedy patrzysz pod kopułę, wtedy miarę rzeczy znasz
      i o żadnych dyrdymałkach myśleć ani mi się waż.

      Wdzięk odprasowanych wdzianek budzi żałość i pogardę
      i uśmieszki lukrowane funta kłaków nie są warte
      wobec pysznych pióropuszy na rasowych końskich
      łbach,
      wobec twarzy, w których tai się nadzieja a nie
      strach.
      Jak cudownie, o, nadziejo, rozpościerasz skrzydeł
      dwoje,
      jak urzeka magia święta i odwieczne czary twoje:
      raz na zawsze pożegnana, utracona już na mur,
      czarnoksięsko nas nawiedzasz w uskrzydlonym szumie
      piór,
      pogrzebana, opłakana - znów się jawisz na arenie,
      gdzie bywalca zblazowanie, ignoranta przerażenie,
      jesteś znów, lecz nie nad tymi orli swój zataczasz krąg
      co od wzlotów i spadania wolą załamanie rąk.


      Piosenka o robaku
      To rzecz doprawdy niesłychana, żeby
      Na taki pomysł zwykły robak wpadł:
      Zapragnął naraz ujrzeć siódme niebo,
      Zapragnął oddać komuś cały świat.

      Od dawna tak dokoła było pusto,
      Powszednie wszystko stało się i mdłe.
      I wtedy robak stworzył sobie bóstwo
      Na obraz i na podobieństwo swe.
      Nie drżała ziemia, w niebie znak nie gorzał,
      Tylko się lekko rozstąpiła mgła,
      Kiedy ją wreszcie dnia szóstego stworzył
      I ujrzał, jak w paletku lichym szła.

      Czym prędzej, nie czekając na nic więcej,
      Do domu swego zaniósł ją przez próg,
      Pocałunkami ogrzał zimne ręce
      I pantofelki stare zdjął jej z nóg.

      A cienie ich zawisły ponad progiem.
      Na dalszą drogę już nie miały sił.
      Tak pięknie i tak smutne jakby bogiem,
      Jakby człowiekiem każdy z cieni był.


      Do widzenia, chłopcy
      Cos ty, wojno, zrobiła?
      Jak mogłaś tak?...
      Opustoszał park miejski i sad.
      Chłopcy głowy podnieśli, ruszyli w takt...
      W jednej chwili przybyło im lat.
      Obejrzeli się tylko od proga i już
      w ciemność poszli czwórkami i w dal.
      Do widzenia, chłopaki.
      Chłopcy,
      cóż,
      wróćcie, cało, jeżeli się da.
      Nie żałujcie wrogowi granatów, kul,
      idźcie śmiało, gdy werbel gra,
      ale wróćcie, chłopaki, z bitewnych pól,
      wróćcie do nas, jeżeli się da.
      Ach wojenko przeklęta - zgiełk boju, kurz,
      zamiast ślubów, rozłąka i znój.
      Dawno nasze dziewczęta oddały już
      młodszym siostrom weselny strój.
      Łomot butów żołnierskich, wybuchów błysk
      i szynele spłowiałe, i dym...
      Ech,
      dziewczęta,
      naplujcie oszczercy w pysk!
      Przyjdzie czas - policzymy się z nim.
      Niech tam mówi, że zwiódł was kołowrót dróg,
      że zmieniła was wojna do cna.
      Do widzenia dziewczyny.
      Na miły Bóg,
      wróćcie do nas, jeżeli się da.


      Piosenka o piechocie
      Wybaczcie piechocie,
      że tak nierozumna, że braknie jej tchu.
      My zawsze w pochodzie,
      gdy wiosna nad ziemią szaleje od bzu.
      Jak długo tak można?
      Bezdroża, mokradła i błoto, i piach,
      i wierzba przydrożna
      jak siostra pobladła zostaje we łzach.
      Nie wierzcie pogodzie,
      gdy deszcze trzydniowe zaciągnie wśród drzew.
      Nie wierzcie, nie wierzcie,
      gdy w sadach słowiki zakrzyczą co sił -
      wy jeszcze nie wiecie,
      co komu pisane i kto będzie żył.
      Uczyłaś ojczyzno,
      że żyć trzeba umieć i słyszeć twój głos...
      Kolego mężczyzno,
      a jednak niezgorszy przypada ci los.
      My zawsze w pochodzie
      i tylko to jedno nas zrywa ze snu:
      dlaczego w pochodzie,
      gdy wiosna nas ziemią szaleje od bzu?
      Dlaczego w odwrocie,
      gdy wiosna nad ziemią szaleje od bzu?


      ***
      Zła nie pamiętam ani krzywdy, ni wielkich słów, ni małych czynów...
      I co zdążyłem w porę dostrzec, i co uciekło przed oczyma -
      Wszystkom zapomniał, jakbym dno wysadził z beczki wieku swego...
      Jam wyżył, jam się z piekła wymknął, nie zostawiając tam niczego.

      I teraz żyję gdzieś pośrodku, pomiędzy wojną a zaciszem,
      Grzechami obarczyłem Boga, a cnoty nas jej konto piszę,
      Nie zostawiłem ni popiołów, ni nawet bólu na jej lądzie
      I tylko wzrok mój gdzieś tam niczym robaczek świętojański błądzi.

      W jego zielonej aureoli, w świetlistych i magicznych kołach
      Majaczą mi szczęśliwi ślepcy o wielkich pustych oczodołach,
      Brzmi słodki chór na wysokości, grzmi huk na wszystkie świata strony
      I sierżant Pietrow w kabłąk zgięty leży jak nowo narodzony.


      Koguty
      Koguty piały raz po raz
      W mrok wyciągając szyje
      Jak gdyby wiersze cały czas
      Recytowały czyjeś

      W tym pianiu z chandry było coś
      Tej męskiej i przepastnej
      Kiedy jak złodziej lub jak gość
      Drzwi się otwiera własne

      Pianie leciało w dal i w mrok
      Spadało gdzieś w nieznane -
      Tak nie kochaną twarz i lok
      Gładzi się, patrząc w ścianę

      Kiedy pieszczota jest jak zgrzyt
      Ale brak sił na zdradę...
      Pewnie dlatego szary świt
      Tak długo nie chciał nadejść


      Piosenka o otwartych drzwiach
      Gdy zamieć wyje niczym wilk,
      gdy w nocy mróz uderza,
      nie zamykajcie, proszę, drzwi,
      otwórzcie je na ścieżaj...

      I kiedy przyjdzie w drogę iść,
      a drogi - nie przetarte,
      wychodząc nie ryglujcie drzwi,
      zostawcie je otwarte.

      Niech inni myślą: cud się stał,
      A to nie cud bynajmniej!
      Od żaru serca sosny żar niech
      w piecu raz się zajmie...

      I niechaj ciepło w ścianach tkwi,
      niech noc się wyda krótka...
      Nie warte funta kłaków drzwi,
      marnego grosza - kłódka.


      Ostatni trolejbus
      A kiedy nie sposób już płynąć pod prąd
      Nie sposób już wyrwać się z matni
      Niebieski trolejbus zabiera mnie stąd
      Trolejbus
      Ostatni

      Mój promie północny, żeglujesz przez noc
      I nie dbasz: głęboka czy płytka
      Gdy zbierasz nas wszystkich - idących na dno
      Z bulwarów
      Rozbitków

      Ach, otwórz podwoje: przechodzień czy gość
      Ja wiem, że tonącym śród nocy
      Ktoś z twych pasażerów, z załogi twej ktoś
      Udzieli
      Pomocy

      Jam z nimi już nieraz uchodził od klęsk
      Jam ramię ich czuł przy ramieniu...
      A jednak naprawdę w milczeniu jest sens
      Jest dobroć
      W milczeniu

      Ucieczko przegranych, gościnny twój próg
      A Moskwa jak rzeka wezbrana
      I ból co od rana pod skronią się tłukł -
      Ustają
      Do rana


      Ballada o królu
      A kiedy na państwo ościenne wyruszał nasz król
      Królowa na drogę sucharów mu wór nasuszyła
      I dziury na szatach mężowskich starannie zaszyła
      I w dwóch zawiniątkach mu dała machorkę i sól

      A kiedy się żegnał i zamku przekroczyć miał próg
      Objęła go czule i łzę uroniła rzęsistą
      A dajże im w kość, bo okrzyczy cię lud pacyfistą
      I zabierz im słodkie pierniczki, bo przecież to wróg

      Pod wodzą kaprala oddziały czekają już dwa
      Dwóch smutnych żołnierzy i tyluż żołnierzy wesołych
      Król rzekł - Furda prasa i radio, i cztery żywioły!
      Victoria nas czeka i w ogóle, chłopcy hurra!

      Nim zmilkły oklaski, marszowa rozległa się pieśń
      Po drodze do armii król rozkaz skierował odgórny
      Wesołych żołnierzy dać kazał do intendentury
      A smutnych żołnierzy zostawił w piechocie i cześć!

      I oto jutrzenka zwycięstwa już błyska zza chmur
      Trzech smutnych żołnierzy spisano co prawda na manko
      A kapral moralny pion tracąc ożenił się z branką
      Lecz łupem zwycięzców ogromny pierniczków padł wór

      Więc grzmijcie orkiestry, niech serca uderzą nam w takt
      Niech smutek przelotny nam piersi radosnej nie gniecie
      Cóż smutnym żołnierzom po życiu na wesołym świecie
      A słodkich pierniczków dla wszystkich nie starczy i tak


      Piosenka amerykańskiego żołnierza
      Zatupię podkutymi buciorami
      Automat w garść i torba z sucharami
      W ochronną barwę władza mnie ubierze
      Jak dobrze być żołnierzem, żołnierzem

      Zostały w domu troski i kłopoty
      Nie trzeba mi ni "floty", ni roboty
      Kto za mną na przechadzkę się wybierze?
      Jak miło być żołnierzem, żołnierzem

      A reszta mnie na szczęście nie obchodzi
      Ojczyzna każe, o cóż je
    • Gość: michal Re: I mnie w opiece swej miej........ IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 24.10.02, 09:29
      Zatupię podkutymi buciorami
      Automat w garść i torba z sucharami
      W ochronną barwę władza mnie ubierze
      Jak dobrze być żołnierzem, żołnierzem

      Zostały w domu troski i kłopoty
      Nie trzeba mi ni "floty", ni roboty
      Kto za mną na przechadzkę się wybierze?
      Jak miło być żołnierzem, żołnierzem

      A reszta mnie na szczęście nie obchodzi
      Ojczyzna każe, o cóż jeszcze chodzi?
      To ona cały gips na siebie bierze
      Jak łatwo być żołnierzem, żołnierzem


      Buty
      Znów buty, buty, buty tupot nóg
      I ptaków oszalałych czarny wiatr
      Kobiety stają u rozstajnych dróg
      Piechocie odchodzącej patrzą w świat

      Czy słyszysz werbel, werbel, werbel gra
      Żołnierzu żegnaj ją, przeżegnaj ją
      Odchodzi pluton, tylko mgła i mgła
      I tylko przeszłość nie zachodzi mgłą
      A męstwo nasze gdzie na miły Bóg

      Gdy przyjdzie wrócić na rodzinny próg
      Kobiety za pazuchą kładą je
      Jak pisklę ukradzione nam we śnie
      A gdzie kobiety nasze, powiedz gdzie
      Kiedy nadejdzie wytęskniony dzień
      Witają w progu nas i wiodą tam

      Gdzie wszystko nasze ukradziono nam
      A nam nie łzy, nie załamanie rąk
      A my z nadzieją w nadchodzące dni
      A pośród pól żerują stada wron
      A pośród lat echami wojna brzmi

      I znów w zaułkach buty, tupot nóg
      I ptaków oszalałych czarny targ
      Kobiety stają u rozstajnych dróg
      W żołnierski podgolony patrzą kark


      Puszkin
      Co było, nie wróci i szaty rozdzierać by próżno
      Cóż, każda epoka ma własny porządek i ład
      A przecież mi żal, że tu w drzwiach nie pojawi się Puszkin

      Tak chętnie bym dziś choć na kwadrans na koniak z nim wpadł
      Dziś już nie musimy piechotą się wlec na spotkania
      I tyle jest aut, i rakiety unoszą nas w dal
      A przecież mi żal, że po Moskwie nie suną już sanie

      I nie ma już sań, i nie będzie już nigdy, a żal
      Podziwiam i wielbię mój wiek, mego stwórcę i mistrza
      Genialny mój wiek, piękny wiek pragnę cenić i czcić
      A przecież mi żal, że jak dawniej śnią nam się bożyszcza

      I jakoś tak jest, że gotowiśmy czołem im bić
      No cóż, nie na darmo zwycięstwem nasz szlak się uświetnił
      I wszystko już jest, cicha przystań, non-iron i wikt
      A przecież mi żal, że nad naszym zwycięstwem niejednym
      Górują cokoły, na których nie stoi już nikt

      Co było nie wróci, wychodzę wieczorem na spacer
      I nagle spojrzałem na Arbat i - ach, co za gość!
      Rżą konie u sań, Aleksander Siergiejewicz przechadza się
      I głowę bym dał, że już jutro wydarzy się coś
Pełna wersja