reketerzy :))

16.01.06, 18:05
serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,3115544.html
ale to specyfika nie tylko Solidarności. W coś takiego przeradza się każdy
związek zawodowy
    • dachs i gangsterzy 16.01.06, 19:52
      "Protestujący przeciwko planom liberalizacji usług portowych w UE dokerzy
      wybijali szyby w gmachu Parlamentu Europejskiego w Strasburgu - podała agencja
      Associated Press."
      • xiazeluka W skrócie: pasożytnicza hołota 17.01.06, 09:15
        No, teraz już tylko brakuje nam do pełni szczęścia towarzysza FałCeI, który
        zacytuje szmatławiec Lewica.pl: "...nie sposób sobie wyobrazić praw człowieka
        bez istnienia związków zawodowych, finansowanych z budżetu..."
        • dachs Re: W skrócie: pasożytnicza hołota 17.01.06, 09:26
          jego nie jestem specjalnie ciekaw bo nudziarz straszny, ale czekam na głosy
          innych popleczników związkowych bandziorów.
    • dachs kiedyś gangsterzy dziś deputowani 19.01.06, 08:19
      kiedy związkowcy w USA (pocz. XX w.) zwracali sie pomoc do gangsterów, czynili
      to ze świadomością, że to co chcą przeprowadzić nie licuje z wolnością i prawem
      i że tylko zbójeckimi metodami mogą wymusić ograniczenie innym dostępu do pracy.

      Świat się tymczasem ucywilizował i rolę gangsterów przejmują deputowani europejscy.

      "Aż 532 eurodeputowanych zagłosowało za odrzuceniem projektu dyrektywy, która
      przewidywała, że załogi statków będą mogły same rozładowywać towar i że
      armatorzy będą mogli wynajmować zewnętrzne (czytaj: tańsze) ekipy dokerów."
      • hasz0 rolę gangsterów przejmują deputowani europejscy 19.01.06, 08:55
        Pełna zgoda.
        Gangsterstwo i... porubstwo.
        Marsze 1-majowe zamienili na marsze równości.
        A co ze związkami zawodowymi pracodawców?
      • januszcz Re: kiedyś gangsterzy dziś deputowani 19.01.06, 10:41
        Marynarzom powinno się zainstalować w tyłkach grabie, tak, aby mogli zamiatając
        jednocześnie grabićsmile)

        To, co borsuku napisałeś pasuje być może do Twojego wyobrażenia o życiu na
        morzu, ale zapewniam, że może to mieć niewiele wspólnego z rzeczywistością.
        Człowiek, który znajduje się w rejsie, powiedzmy miesiąc lub więcej powinien w
        miarę możliwości skorzystać z dobrodziejstw lądu, kiedy statek zawinie do portu
        a nie zajmować się za czy rozładunkiem. Załogi statków w chwili obecnej są
        okrojone do absolutnego minimum i załogom pływającym raczej się nie nudzi.
        Mit wczasów pod banderą już nie jest do utrzymania. Załogi statków są
        wykorzystane na 120%.

        Ja wiem, że ci, co zarabiają dużo (np.armatorzy czy czarterujący) chcieliby
        jeszcze wiecej, ale nie widzę uzasadnienia dla ich pazerności. Nie słychać
        jakoś o licznych bankructwach właścicieli statków. Przeciwnie - jest boom w
        przewozach i stocznie mają portfele pełne zamówień.

        W sprawie dokerów (poza tymi, którzy noszą worki na plecach) też nie jest to
        proste. Do obsługi za, czy wyładunków muszą być ludzie posiadajacy odpowiednie
        kwalifikacje (obsługa urzadzeń dźwigowych, transportu poziomego etc).
        Do tego dochodzą fachowcy od utrzymania infrastruktury portowej, która musi być
        pełnosprawna i której nie można powierzyć ludziom z ulicy.

        J.
        • dachs Re: kiedyś gangsterzy dziś deputowani 19.01.06, 10:57
          januszcz napisał:


          > Człowiek, który znajduje się w rejsie, powiedzmy miesiąc lub więcej powinien w
          > miarę możliwości skorzystać z dobrodziejstw lądu, kiedy statek zawinie do
          > portu a nie zajmować się za czy rozładunkiem.

          A więc to raczej marynarze powinni protestować przeciw tej wytycznej. Tymczasem
          protestuja dokerzy. Czyżby strajk solidarnościowy?

          > Mit wczasów pod banderą już nie jest do utrzymania. Załogi statków są
          > wykorzystane na 120%.

          W takich warunkach nie ma sposobu, by jeszcze zajmowały sie wyładunkiem. Wiec po
          co protesty?

          > W sprawie dokerów (poza tymi, którzy noszą worki na plecach) też nie jest to
          > proste. Do obsługi za, czy wyładunków muszą być ludzie posiadajacy odpowiednie
          > kwalifikacje (obsługa urzadzeń dźwigowych, transportu poziomego etc).
          > Do tego dochodzą fachowcy od utrzymania infrastruktury portowej, która musi
          > być pełnosprawna i której nie można powierzyć ludziom z ulicy.

          Za wykorzystanie infrastruktury portowej armator i tak płaci, a im więcej z niej
          korzysta, tym więcej powinien płacić. Jak mu własna załoga, albo ludzie z ulicy
          ładunek zniszczą to sam się zwroci do fachowców-dokerów.
          Narazie dokerzy, a wraz z nimi eurodeputowani stawiaja sie w sytuacji chuligana,
          który stanie przed Twoją furtką i jak będziesz chciał włożyć walizkę do swojego
          bagażnika w samochodzie oświadczy, że tylko on ma prawo robić i do tego za
          opłatą. I może nawet zrobi to rzeczywiście lepiej niż Ty.
          Jest to zwykłe wymuszenie. Tak to się nazywa w kodeksie karnym.
          • januszcz Re: kiedyś gangsterzy dziś deputowani 19.01.06, 11:13
            dachs napisał:
            ... to raczej marynarze powinni protestować przeciw tej wytycznej. Tymczasem
            > protestuja dokerzy. Czyżby strajk solidarnościowy?
            =================
            Absolutnie niesmile) Dokerzy walczą o swoje. Są na ladzie, widzą się codziennie,
            reagują na zagrożenie egzystencji.

            Marynarze są rozproszeni po świecie. Mój sąsiad kpt.żw ma dwóch synów marynarzy
            (jeden jest już I mechanikiem a drugi kapitanem) Spotykają się na wspólnej
            wigilii raz na kilka lat. To ilustruje problem.

            Na marginesie protesty marynarzy też mają nierzadko miejsce, głównie z powodu
            niepłaconych od miesiecy pensji. Gdyby nie związki zawodowe, często nie
            otrzymywaliby jej wcale. To nie ma nic wspólnego z komuną. Ludzie muszą mieć
            prawo do obrony swoich interesów.
            • xiazeluka Re: kiedyś gangsterzy dziś deputowani 19.01.06, 11:24
              Wszyscy walczą o swoje - stąd logiczny wniosek, że nikogo nie należy obdarzać
              przywilejami. W tym konkretnym przypadku rozładunek statków przeprowadzają ci,
              którzy zaoferują lepszą stawkę lub jakość usługi. Dekretowanie kto może, a kto
              nie rozładowywać koraby jest zbędne.

              Służba na statkach nie jest przymusowa, ani nie powinna zaskakiwać długimi
              rejsami - jeśli kogoś uwiera wielomiesięczne rozstanie, niech zmieni zawód.
              Jeśli jednak nań się zdecydował, to niech nie szlocha potem, że widuje żonę dwa
              razy w roku. jeśli jest tu jakiś problem, to wyłącznie w mózgownicach
              socjalistów.

              Gangi branżowe, czyli tzw. związki zawodowe, nie są potrzebne do realizacji
              żądań płacowych wynikających z umów o pracę. Jeśli ludzie nie otrzymują
              umówionych płac, to kierują się do sądu, jednocześnie wymawiając świadczenie
              pracy, bandyci związkowi są niepotrzebnym, kosztownym pośrednikiem.
              A niepłacący armator upada.
            • januszcz Re: kiedyś gangsterzy dziś deputowani (errata) 19.01.06, 11:29

              Wysłało mi się przed dokończeniem...

              dachs napisał:
              ... to raczej marynarze powinni protestować przeciw tej wytycznej. Tymczasem
              > protestuja dokerzy. Czyżby strajk solidarnościowy?
              =================
              Absolutnie niesmile) Dokerzy walczą o swoje. Są na ladzie, widzą się codziennie,
              reagują na zagrożenie egzystencji.

              Marynarze są rozproszeni po świecie. Mój sąsiad kpt.żw ma dwóch synów marynarzy
              (jeden jest już I mechanikiem a drugi kapitanem) Spotykają się na wspólnej
              wigilii raz na kilka lat. To ilustruje problem.

              Na marginesie protesty marynarzy też mają nierzadko miejsce, głównie z powodu
              niepłaconych od miesiecy pensji. Gdyby nie związki zawodowe, często nie
              otrzymywaliby jej wcale. To nie ma nic wspólnego z komuną. Ludzie muszą mieć
              prawo do obrony swoich interesów.

              > Za wykorzystanie infrastruktury portowej armator i tak płaci, a im więcej z
              nie
              > j
              > korzysta, tym więcej powinien płacić. Jak mu własna załoga, albo ludzie z
              ulicy
              > ładunek zniszczą to sam się zwroci do fachowców-dokerów.
              > Narazie dokerzy, a wraz z nimi eurodeputowani stawiaja sie w sytuacji
              chuligana > który stanie przed Twoją furtką i jak będziesz chciał włożyć
              walizkę do swojego
              > bagażnika w samochodzie oświadczy, że tylko on ma prawo robić i do tego za
              > opłatą. I może nawet zrobi to rzeczywiście lepiej niż Ty.
              ===============
              Pięknie przerysowałeś problem. Port, to nie jest ulica. Port jest firmą, na
              którą składają się nabrzeża, magazyny, place składowe, dźwigi, transport,
              bocznice kolejowe, warsztaty i pewnie jeszcze wiele innych.
              Wyobrażasz sobie, że byłoby możliwe, aby na terenie tej firmy, żyjącej ze
              świadczenia usług dla statków pojawiła się inna i zaczęła świadczyć usługi nie
              posiadając nic poza chęcią do pracy?

              Z resztą takie rozwiązania już nawet na komuny funkcjonowały. Były to tzw.
              rezerwy portowe. Port miał czasami spiętrzenie przeładunków i aby wykonać pracę
              potrzeba było więcej pracowników. Rezerwy składały się z ludzi, którzy chcieli
              dorobić do swojej pensji zarabianej gdzie indziej. Przychodzili również
              studenci. Ale rezerwy nie odbierały pracy zatrudnionym na stałe. Nawet w
              tamtych czasach nie zatrudniano pracowników więcej niż potrzeba.

              J.
              • dachs Re: kiedyś gangsterzy dziś deputowani (errata) 19.01.06, 11:43
                januszcz napisał:

                > Absolutnie niesmile) Dokerzy walczą o swoje. Są na ladzie, widzą się codziennie,
                > reagują na zagrożenie egzystencji.

                Maja prawo walczyć o swoje, ale niech nie zwalczają przy tym cudzego.

                > Marynarze są rozproszeni po świecie. Mój sąsiad kpt.żw ma dwóch synów marynarzy
                > (jeden jest już I mechanikiem a drugi kapitanem) Spotykają się na wspólnej
                > wigilii raz na kilka lat. To ilustruje problem.

                Nie bardzo widzę w jaki sposób ilustruje. Co to ma do dokerów?

                > Pięknie przerysowałeś problem. Port, to nie jest ulica.
                To inaczej. Wyobraź sobie, że pięknego wiosennego poranka postanawiasz zamieść
                chodnik przed domem, bo Twoja wiśnia już przekwitła, a na opadłych płatkach
                poślignęła sie właśnie sąsiadka.
                I zjawia sie pikieta zawodowych zamiataczy ulic i zabrania Ci tego, bo oni z
                tego żyją. Bulić, Panie Januszu - mówią.
                I to jest właśnie dokładnie ta sytuacja.
                Port i jego urządzenia należą do dokerów w takim samym stopniu jak ulica do jej
                zamiataczy.


                > Z resztą takie rozwiązania już nawet na komuny funkcjonowały. Były to tzw.
                > rezerwy portowe. Port miał czasami spiętrzenie przeładunków i aby wykonać
                > pracę
                > potrzeba było więcej pracowników. Rezerwy składały się z ludzi, którzy chcieli
                > dorobić do swojej pensji zarabianej gdzie indziej. Przychodzili również
                > studenci.

                To osłabia argument o potrzebie fachowości.
                • januszcz Re: kiedyś gangsterzy dziś deputowani (errata) 19.01.06, 12:06
                  dachs napisał:

                  > januszcz napisał:
                  >
                  > > Absolutnie niesmile) Dokerzy walczą o swoje. Są na ladzie, widzą się codzien
                  > nie,
                  > > reagują na zagrożenie egzystencji.
                  >
                  > Maja prawo walczyć o swoje, ale niech nie zwalczają przy tym cudzego.
                  ==============
                  Nie rozumiemy się borsuku. Port to jest przedsiebiorstwo. Obcy mogą z tym
                  przedsiebiorstwem konkurować, jak wybudują sobie inny port.

                  > > Marynarze są rozproszeni po świecie. Mój sąsiad kpt.żw ma dwóch synów mar
                  > ynarzy
                  > > (jeden jest już I mechanikiem a drugi kapitanem) Spotykają się na wspólne
                  > j
                  > > wigilii raz na kilka lat. To ilustruje problem.
                  >
                  > Nie bardzo widzę w jaki sposób ilustruje. Co to ma do dokerów?
                  ==============
                  Napisałeś poprzednio, że marynarze nie protestują. Ja zilustrowałem problemy
                  marynarzy ze zorganizowaniem protestu: rozproszenie po świecie itd.

                  > > Pięknie przerysowałeś problem. Port, to nie jest ulica.
                  > To inaczej. Wyobraź sobie, że pięknego wiosennego poranka postanawiasz zamieść
                  > chodnik przed domem, bo Twoja wiśnia już przekwitła, a na opadłych płatkach
                  > poślignęła sie właśnie sąsiadka.
                  > I zjawia sie pikieta zawodowych zamiataczy ulic i zabrania Ci tego, bo oni z
                  > tego żyją. Bulić, Panie Januszu - mówią.
                  ============
                  No to raz jeszczetongue_outort, to nie jest ulica.

                  > I to jest właśnie dokładnie ta sytuacja.
                  > Port i jego urządzenia należą do dokerów w takim samym stopniu jak ulica do
                  jej
                  > zamiataczy.
                  ================
                  Port nie należy do dokerów, ale ma właściciela, któremu z pewnością nie będzie
                  podobało się szwendanie się obcych.

                  >
                  > > Z resztą takie rozwiązania już nawet na komuny funkcjonowały. Były to tzw
                  > .
                  > > rezerwy portowe. Port miał czasami spiętrzenie przeładunków i aby wykonać
                  >
                  > > pracę
                  > > potrzeba było więcej pracowników. Rezerwy składały się z ludzi, którzy ch
                  > cieli
                  > > dorobić do swojej pensji zarabianej gdzie indziej. Przychodzili również
                  > > studenci.
                  >
                  > To osłabia argument o potrzebie fachowości.
                  ================
                  Przeciwnie - wzmacnia. Rezerwy wykorzystuje się do prostych robót pod nadzorem
                  dokerów: noszenie worków, trymowanie wegla w ładowniach, układanie towarów na
                  paletach czy okrywanie plandekami towarów na placach składowych. Rezerwy nigdy
                  nie pracowały na specjalistycznym sprzęcie.

                  J.
                  • dachs Re: kiedyś gangsterzy dziś deputowani (errata) 19.01.06, 12:24
                    januszcz napisał:

                    > Port nie należy do dokerów, ale ma właściciela, któremu z pewnością nie będzie
                    > podobało się szwendanie się obcych.

                    Ani nie mrukne gdy właściciel portu oświadczy, że do obsługi swoich urżadzeń
                    dopuści tylko dokerów. Ale narazie, zamiast właściciela portu słyszę
                    eurodeputowanych, no i widzę bandę łobuzów z kłonicami w rękach.
                    • januszcz Re: kiedyś gangsterzy dziś deputowani (errata) 19.01.06, 12:45
                      Borsuku, ja już chyba wyczerpałem swoje argumenty, jednak nie mogę nie pozwolić
                      sobie na uwagę, że ZZ Solidarność był (per analogiam)dla "właścicieli" Polski
                      również "bandą łobuzów z kłonicami w rekach".
                      Zwalczane w USA związki zawodowe jednak w końcu zyskały prawo obywatelstwa co w
                      żaden dający się udowodnić sposób nie przyczyniło się do upadku tego państwa.
                      Mam wrażenie, że bardziej odpowiada Ci sposób traktowania siły roboczej w
                      Chinach. Mnie nie.

                      J.
                      • dachs Re: kiedyś gangsterzy dziś deputowani (errata) 19.01.06, 13:14
                        januszcz napisał:

                        > Borsuku, ja już chyba wyczerpałem swoje argumenty, jednak nie mogę nie
                        > pozwolić sobie na uwagę, że ZZ Solidarność był (per analogiam)dla
                        > "właścicieli" Polski również "bandą łobuzów z kłonicami w rekach".

                        Solidarność walczyła o przyzwoite warunki życia, a nie nie dopuszcznie innych do
                        pracy. To jest różnica


                        > Zwalczane w USA związki zawodowe jednak w końcu zyskały prawo obywatelstwa co
                        > w żaden dający się udowodnić sposób nie przyczyniło się do upadku tego
                        > państwa.

                        W swojej początkowej historii posługiwały sie nawet gangsterami do
                        przeprowadzenia swoich blokad. Skńczyło sie tym, że teraz gangsterzy posługują
                        się zwiażkami zawodowymi, a w odróżnieniu od związkowych przywódcow, nie
                        pochodzą z wyboru, więc pilnują żeby w walce z kapitalistą ten iostatni zbytnio
                        nie ucierpiał, bo wtedy sami stracą.

                        > Mam wrażenie, że bardziej odpowiada Ci sposób traktowania siły roboczej w
                        > Chinach. Mnie nie.

                        Warunki pracy w Chinach są takie, na jakie chińskie społeczeństwo stać.
                        Jeżeli wprowadzimy tam w tej chwili europejskie stawki, to chińaskie wyroby
                        przestana być konkurencyjne, przedsiębiorcy zbankrutują i chińscy robotnicy
                        zamiast pracować za głodową pensję będą zdychać z głodu.
                        Ale w sporze o dokerów nie o to chodzi. Chodzi o samą koncepcję monopolizowania
                        miejsca pracy. Nie wiem jakie stanowisko zajmowałes w sporze o korporacje
                        zawodowe (w szczególnosci chodziło o Izby Adwokackie).
                        Ja byłem przeciw korporacjom i nadal to stanowisko podtrzymuję.
                        • januszcz Re: kiedyś gangsterzy dziś deputowani (errata) 19.01.06, 13:59
                          dachs napisał:
                          > Warunki pracy w Chinach są takie, na jakie chińskie społeczeństwo stać.
                          > Jeżeli wprowadzimy tam w tej chwili europejskie stawki, to chińaskie wyroby
                          > przestana być konkurencyjne, przedsiębiorcy zbankrutują i chińscy robotnicy
                          > zamiast pracować za głodową pensję będą zdychać z głodu.
                          =============
                          Trudno odmówić racji temu co tu napisałeś. Pewnie w większości krajów tak jest,
                          że płaci się ludziom tak jak pracodawcę stać. Europejskie stawki są szalenie
                          zróżnicowane w różnych krajach i w związku z pogorszeniem się
                          koniunktury "bandyci z kłónicami..." idą na ustępstwa godząc się na niższą
                          płacę, czy rezygnując z innych przywilejów. Świadczy to jednak o tym, że jak
                          na "bandytów" mają dość dobrze rozwiniety instynkt samozachowawczy i generalnie
                          nie występują przeciw chlebodawcom na tyle agresywnie aby ich doprowadzić do
                          bankructwa.

                          > Ale w sporze o dokerów nie o to chodzi. Chodzi o samą koncepcję
                          monopolizowania miejsca pracy.
                          =================
                          Wciąż tego nie rozumiem. Port jest takim samym miejscem pracy jak stocznia czy
                          huta. Stocznia ma zatem "monopol" na budowę statków w obrebie swojego terenu a
                          port nie powinien mieć?

                          Nie wiem jakie stanowisko zajmowałes w sporze o korporacje
                          > zawodowe (w szczególnosci chodziło o Izby Adwokackie).
                          > Ja byłem przeciw korporacjom i nadal to stanowisko podtrzymuję.
                          =================
                          Miałem dokładnie takie samo zdanie jak Twoje, lecz problem był jednak nieco
                          inny. Adwokaci działają na wolnym rynku a ograniczanie aplikacji spowodowane
                          było chęcia ograniczania konkurencji. Nie słyszałem aby portowcy ograniczali
                          budowę portów z tej właśnie przyczyny, że te porty stana się dla już
                          istniejacych konkurencją.

                          J.
                          • dachs Re: kiedyś gangsterzy dziś deputowani (errata) 19.01.06, 14:32
                            januszcz napisał:

                            > Wciąż tego nie rozumiem. Port jest takim samym miejscem pracy jak stocznia czy
                            > huta. Stocznia ma zatem "monopol" na budowę statków w obrebie swojego terenu a
                            > port nie powinien mieć?

                            Port ma "monopol" na przeładunek towarów. Gdzie indziej nie da się tych towarów
                            przeładować Tylko w porcie statek znajdzie miejsce do cumowania, dżwigi, wózki,
                            wagony kolejowe i bramę do miasta.

                            Dokerzy to pracownicy portu. Kolejarze to pracownicy kolei, a marynarze to
                            pracownicy statku.
                            Jeżeli teraz statek zawija do portu to bywa, że dokerzy przeładowują towary ze
                            statku na wagony. Odbywa sie to tak, że pod statek podjeżdza pociąg i dokerzy
                            dźwigami podnoszą towar ze statku i opuszczaja go na wagon.
                            Ale statek może mieć własne dźwigi (na ogół ma) i zupełnie rewelacyjnego faceta
                            do ich obsługi. Ten facet przez całą drogę czuwał nad tym, żeby ładunek dotarł
                            bez szwanku do portu przeznaczenia. Teraz bardzo by chciał mieć pewność, że bez
                            szwanku wzląduje na podstawionym wagonie. Wie, że zrobi to najlepiej sam.
                            Ale nie może, bo chuligani z kłonicami mu nie pozwolą. Bo to ich rewir, ich
                            podwórko.
                            Na śmietniskach jedna banda śmieciarzy przegania drugą. Na rogu jedna
                            prostytutka nie pozwoli stanąć drugiej - zwłaszcza gdy ładniejsza.
                            W korporacji adwokackiej, adwokat nie dopuści obcego - zwłaszcza gdy zdolniejszy.
                            To wsyzstko sa fasety tego samego zachowania.
                            Ja rozumiem motywy, ale nie pochwalam takiego działania

                            > Miałem dokładnie takie samo zdanie jak Twoje, lecz problem był jednak nieco
                            > inny. Adwokaci działają na wolnym rynku a ograniczanie aplikacji spowodowane
                            > było chęcia ograniczania konkurencji. Nie słyszałem aby portowcy ograniczali
                            > budowę portów z tej właśnie przyczyny, że te porty stana się dla już
                            > istniejacych konkurencją.

                            A slyszałeś, żeby adwokaci ograniczali budowę sądów?
                            Dokerzy nie dopuszczaja konkurencji na terenie tego samego portu dokładnie tak
                            samo jak adwokaci na terenie tego samgo sądu.
Pełna wersja