wikul
18.01.06, 17:21
Mówił w programie "Zbliżenie" na antenie Radia TOK FM Janusz Korwin-Mikke.
Rozmawiał Kladiusz Slezak, Radio TOK FM 17-01-2006,
Klaudiusz Slezak.: Od czterdziestu lat jest na scenie politycznej, ale tylko
raz miał na nią realny wpływ. Znany jest z kontrowersyjnych wypowiedzi,
zwłaszcza na temat kobiet i legalizacji marihuany. Ojciec szóstki dzieci i
posiadacz niezmiennego od lat image'u człowieka w muszce. W
dzisiejszym "Zbliżeniu" gościem jest pierwszy mizogin polskiej polityki,
Janusz Korwin-Mikke.
Janusz Korwin-Mikke: Protestuję przeciwko "mizogin". Ja jestem jak
najbardziej miłośnikiem kobiet.
K.S.: Protestuję Pan przeciwko nazywaniu Pana mizoginem, jednak Pana
wypowiedzi o kobietach są bardzo kontrowersyjne.
J.K.-M.: W moim otoczeniu jest na ogół więcej kobiet niż mężczyzn, wśród
głosujących na mnie jest więcej kobiet niż mężczyzn, więc nie wiem skąd u
Pana się to bierze. Feministki mnie nie lubią, ale feministki nienawidzą
kobiet. Feministki uważają, że tylko co męskie jest ważne, a to co robia
kobiety to jest nieistotne.
K.S.: To jaki jest Pana stosunek wobec kobiet?
J.K.-M.: Ja uwielbiam kobiety! Oczywiście, kobiece kobiety. Kobieta powinna
być kobieca, tak jak mężczyzna powinien być męski.
K.S.: A tak po męsku - jakie są te kobiece kobiety?
J.K.-M.: Proszę Pana, nie będziemy mówili, co to jest kobieca kobieta. Każdy
mężczyzna wie i każda kobieta też wie.
K.S.: A Maria Kaczyńska, na przykład, jest kobieca?
J.K.-M.: Nie mam pojęcia, raczej się dyskutuje o kobiecości kobiet w trochę
młodszym wieku... Ale tak, ona jest dość kobieca.
K.S.: A co Pana zdaniem powinny robić kobiety? Bo Pan jest kojarzony z takim
hasłem: "Kobiety do garów". Czy rzeczywiście tak powinno być?
J.K.-M.: Ależ skąd! Dlaczego nie do fortepianu?
K.S.: A czy kobiety powinny siedzieć w domu?
J.K.-M.: Co znaczy siedzieć w domu? Gdyby Pan powiedział lekarzowi: Panie
doktorze, Pan teraz pracuje tylko sześć godzin dziennie. Niech Pan pójdzie do
pracy i pracuje jako maszynistka czy tam sekretarka, to by powiedział: Pan
mnie obraża. Gdy Pan powie Pani domu, kóra prowadzi firmę, jaką jest dom:
teraz, dzięki nowym wynalazkom, wymyślonym przez mężczyzn oczywiście, teraz
Pani pracuje tylko sześć godzin dziennie, to niech Pani pójdzie do biura na
sekretarkę - to jest obraza kobiety, oczywiście. Dlaczego ona ma pracować na
dwóch albo na trzech etatach, jako zaopatrzeniowiec jeszcze? Niektóre głupie
kobiety się na to godzą, ale normalne kobiety mówią: niech mężczyzna na mnie
pracuje! Jeżeli w Rzymie starożytnym siedział sobie Pan w swojej willi, i na
niego pracował niewolnik, to kto był Panem, a kto był niewolnikiem? Jeżeli
Pani domu jest w domu, a facet na nią pracuje, to kto jest Panem, a kto jest
niewolnikiem? Natomiast głupie feministki, czyli agentki mężczyzn, wyganiają
kobiety, to oni są zadowoleni: inni pracują na nich. Siedzi sobie facet w
biurze, jak dyrektor, trzy baby na niego zasuwają, on sobie tylko fajkę i nic
ważnego nie robi, potem w domu też mu podsuwają wszystko pod nos...
Feministki to są agentki mężczyzn, naprawdę. To są kompletne idiotki i tyle.
K.S.: Troszkę rewolucyjne te Pana poglądy...
J.K.-M.: To feministki są rewolucyjne...
K.S.: Kobiety przez ostatnie sto lat to sobie wywalczyły...
J.K.-M.: Jakie kobiety?! Przecież to agentki mężczyzn! A kto płaci
feministkom? Przecież parlament to są w większości mężczyźni... Parlament,
rząd - męski - daje im pieniądze. Przecież czyje to są agentki?
K.S.: A jeżeli są kobiety, które same chcą iść do pracy? To co, to nie
powinny?
J.K.-M.: A niech pracują! Ja lubię to, niech na mnie pracują! Wie Pan co, ja
mogę mieć cztery żony, wszystkie będą na mnie pracować, ja nie będę nic
robił, co mi tam.
K.S.: Właśnie chciałem zapytać o Pana córki, które startowały w ostatnich
wyborach. Same z siebie startowały, czy startowały bo Pan je wypchnął do tych
wyborów?
J.K.-M.: Zależy która. Zuzanna bardziej myśli politycznie, Kora jest mniej
polityczna.
K.S.: Ale to Pan im pomagał w tym startowaniu, czy same startowały?
J.K.-M.: Nie, same. Miały zresztą niezłe wyniki, muszę powiedzieć. Parę
tysięcy głosów podostawały.
K.S.: A to się nie kłóci trochę z tym, że powinny gospodarstwo domowe
prowadzić?
J.K.-M.: Ale one są w tym wieku, że jeszcze nie prowadzą gospodarstwa
domowego. Kora prowadzi firmę, taki fajny butik na rogu Oboźnej prowadzi
damski, a Zuzanna jest raczej śpiewaczką, studiuje też coś tam nie wiem po
co, myślę, że za mąż wyjdzie niedługo, się zaręczyła właśnie kilka dni temu.
(...)
serwisy.gazeta.pl/tokfm/1,70505,3116930.html