Gość: Kicia
IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl
13.11.02, 23:06
Z Marianem Jurczykiem, prezydentem elektem Szczecina, rozmawia Monika Zdebska
Gratulujemy Panu zwycięstwa. Zostanie Pan prezydentem Szczecina po raz drugi.
Co skłoniło Pana do kandydowania?
- Wiele spraw. Przede wszystkim były to prośby wielu osób, skierowane do mnie
kilka miesięcy przed wyborami.
Dlaczego szczecinianie, Pana zdaniem, oddali głos na Pana?
- Wyborcom odpowiada stabilność moich przekonań politycznych, czyli to, o
czym mówię od dawna. Między innymi o konieczności zaniechania sprzedaży ziemi
obcokrajowcom, likwidacji zakładów pracy, skutecznej walki z bezrobociem.
Najwyższą wartość stanowi dla mnie Bóg, następnie drugi człowiek. Największą
troską zamierzam objąć drugiego człowieka i za tym najwyraźniej opowiedzieli
się wyborcy.
Jakie działania na rzecz Szczecina uważa Pan za priorytetowe?
- Przede wszystkim zamierzam pomagać ludziom najbiedniejszym. Podjąłem już
działania w kierunku powołania banku miejskiego w oparciu o pozostały kapitał
miejski i Polonię w celu wspomagania małych i średnich przedsiębiorstw.
Postanowiłem zamrozić czynsze za mieszkania lokalne, to znaczy nie
przeprowadzać podwyżek. Kolejny mój krok będzie dotyczył uwłaszczenia za
symboliczną złotówkę. Ze względu na położenie geograficzne Szczecina należy
mieć na uwadze nasz stan posiadania. W swoim programie podkreśliłem wyraźnie
walkę z korupcją. Nie będzie z mojej strony litości dla nieuczciwych osób.
Będziemy żyć skromnie, ale uczciwie. Uważam za konieczne poszukiwanie
inwestycji zarówno ze Wschodu, jak i z Zachodu. Zrobię wszystko, by Szczecin
był otwartym oknem na świat. Istotna jest dzisiaj sprawa Stoczni
Szczecińskiej, już w tej chwili pracuję nad powołaniem zespołu ludzi, który
zajmie się działaniami na rzecz jej rozwoju i przemysłu okrętowego w ogóle.
Pracuje w nim bowiem aż 100 tys. ludzi. Sprawa Stoczni Szczecińskiej ma
znaczenie międzynarodowe.
Z kim zamierza pracować Pan jako prezydent?
- Ze wszystkimi ludźmi dobrej woli. Nadszedł czas zaniechania podziałów
politycznych na lewicę i prawicę. Musimy mieć wspólne cele. Siła zawsze jest
w jedności, a nie w zacietrzewieniu. Zamierzam współpracować z ludźmi spoza
układów politycznych, co będzie zupełną nowością w skali Polski.
Czy spodziewał się Pan zwycięstwa?
- Wiedziałem z rozmów z ludźmi, że szeroka kampania wyborcza Edmunda
Runowicza była źle odbierana. Dzisiaj widać, że było to wyrzucenie pieniędzy
w błoto. Nie można prowadzić takiej kampanii, gdy ludzie mają coraz mniej
pieniędzy. Poza tym uważam za gorszące ściąganie głowy państwa w celu
agitacji. Poparcie dla mojej osoby było wyraźne już w pierwszej turze wyborów.
Dziękuję za rozmowę.