abprall
07.02.06, 19:08
był to ja w chlewiku , i przysiadła się starsza dama..(hospital-ex-
pielęgnierka), przychodzi ab und zu na piwoncje ...czyli od czasu do czasu..
zawsze karmi tam zamieszkałe koty ( na tarasie i w krzakach otaczających
chlewik)......
dialog ::
ona: pan wie że kocham zwierzęta..
ja: o ! pani geniu (znam jej imię) to znaczy że i mnie , jam też zwierzak...
usmiechnęła się... i tak weszła w introduce......:
„wie pan ,obok wielu zwierząt , mam parę kotów ,ale jeden jest super”....
ja : ?
otóż , gdy byłam chora , on siadał na mojej pierś-klatce , tak ogrzewał
mnie ,aż wyszłam z opresji...
ja: a jak on się zwie, bo wiem ,że pani zwierza mają swoje imia..
ona :„odkurzacz”
?
ona : bo gdy włączam odkurzacz , to wszystkie inne koty spier’dalają , a on
kładzie się na dywanie i czeka bym go ssawką odkurzyła....przewraca się na
boki a nawet plecy , nadstawiając różne obszary swego ciała..lubi to
pasjami....no i stąd odkurzacz.....
ja : kelner ! proszę jeden chmiel dla tej pani....
-------
PS - to z zycia wzięte , fotografa przy tym nie było...
-------------
pieprzone cywile