Gość: Galba
IP: 213.17.161.*
18.11.02, 12:13
Postanowiłem stworzyć wątek, w którym wytłumaczę moje stanowisko w sprawie
prób przyłączenia Polski do Unii Europejskiej. Z tym, że nie będę tu
występował jako konserwatysta (co czyniłem dotychczas) lecz jako Katolik.
Dlaczego? Otóż od pewnego czasu istnieje pewien wyjątkowo perfidny trend
europropagandy (nie tylko na Forum), który opiera się na argumentacji
pseudoreligijnej. Najdziwniejsze jest, że bronią tą walczą głównie... ludzie
zazwyczaj wrogo nastawieni do Wiary.
Wrogowie Kościoła (pragnący włączyć go w polityczne rozgrywki) mówią: KK jest
jednoznacznie prounijny więc i jego członkowie tacy muszą być (w domyśle: jak
nie - to fora ze dwora!). Mamy tu do czynienia z 2 nadużyciami:
1. Kwestia sympatii tego czy innego biskupa do UE, NAFTA, FIFA czy innego
MKOlu nie jest kwestią religijną! Pan Bóg nie napisał: XI – Unię czcić
będziesz i akces do niej poprzesz bowiem słusznym jest to. A skoro już się co
do tego zgodziliśmy to nie możemy nie wyciągnąć z tego następującego wniosku:
biskupi wypowiadając się w sprawach politycznych oddają się co najwyżej
swojemu hobby nie zaś posłudze kapłańskiej. Gdybyśmy chcieli się kierować
takimi regułami jakie proponują nam zwolennicy teokratycznej dyktatury
(Michnik, pseudoksiądz Pieronek, a na Forum Janusz czy Blong) musielibyśmy
również uznać, iż obowiązkiem Katolika jest kibicowanie AS Roma czy innej
Cracovii (bo tak kibicuje ten czy inny hierarcha)! Absurd – nieprawdaż?
2. Czy można powiedzieć, że KK jest prounijny? Jak w takim razie
interpretować słowa hierarchów, które wypowiadali kilkanaście jeszcze lat
temu: mamy nadzieję, że władze Polski Ludowej poprowadzą Naród ku dostatniej
przyszłości, itp. Czyż Papierze nie życzyli powodzenia największym nawet swym
przeciwnikom? Czy nie mamy tu do czynienia ze zwykłą dyplomatyczną kurtuazją?
Czy jeśli Jan Paweł II przyjmuje na audiencji piłkarzy AC Milan i mówi:
życzę wam zdobycia mistrzostwa Włoch – czy oznacza to, że kibicowanie
drużynie Lazio jest sprzeciwianiem się woli Papieża lub nawet grzechem? Nie!
Więcej – jaka jest w tej kwestii wola JPII nie wie nikt poza nim samym,
przecież każdej wizytującej go drużynie mówi to samo. To samo dotyczy
wizytujących Stolicę Piotrową polityków – większość usłyszy to co mile
połechce ich uszęta, taki po prostu jest styl świętej dyplomacji
Katolik w przeciwieństwie do zwichrowanych moralnie i logicznie ateistyczno-
lewicowych wielbicieli dyktatury (nawet jeśli miałaby to być teodyktatura)
rozumie, że przynależność do jakiejś organizacji, nawet tak specyficznej jak
wspólnota religijna, nie pociąga za sobą obowiązku ślepego posłuszeństwa
wobec zarządzających tą organizacją ludzi oraz traktowania każdego ich słowa
(na najbłahszy nawet temat) jako słów ziemskiego wcielenia boskiej istoty.
Ktoś, kto stoi poza KK (np. wielu publicystów GW, Polityki, Wprost czy innych
pism kryptototalitarnych) i stwierdza z satysfakcją: Ha! Wy parszywi
eurosceptycy! JP II coś powiedział i wy teraz musicie tak samo mówić; wydaje
sobie jednoznaczne świadectwo. Jest niezaprzeczalnie upośledzonym duchowo
człowiekiem, który nie potrafi wyobrazić sobie życia inaczej niż tylko jako
ciągłej relacji Pan – Niewolnik. Owi biedni postępowcy żyją w więzieniu
politycznej poprawności (nie wolno im samodzielnie myśleć a jak już jednak
pomyślą to w żadnym wypadku nie wolno im powiedzieć tego o czym myślą), która
jest najgroźniejszą odmianą współczesnego totalitaryzmu. Do głowy im nie
przyjdzie, że Kościół może być wspólnotą Wolnych Ludzi a łączącą ich cechą
nie jest wspólny stosunek do Unii czy AC Milanu lecz wiara w Boską obecność.
Niektórzy z poza- i wewnątrzkościelnych wrogów KK przedstawiają pewną
szokującą ofertę skierowaną do prawdziwie wierzących Polaków: wejdźcie do
bezbożnej Unii i nawracajcie ją! Nic bardziej bałamutnego! Czy przyzwoity
człowiek przystępuje do gangu, morduje, kradnie i gwałci wespół z szubrawcami
tylko po to by móc ich (między jednym napadem a drugim) sprowadzać na dobrą
drogę? Pozwolę sobie nie odpowiadać na to pytanie.
Wartościami wielce cenionymi przez wiernych członków KK są Wolność i Prawda.
Jak je pogodzić z postawą takich osób jak T.Pieronek (pseudoksiądz w randze
biskupa), który wezwanie do uczciwej debaty na temat Integracji skwitował
pogardliwą uwagą: Chcą debaty? Niech sobie debatują. My się w debaty bawić
nie będziemy, bo sprawa jest oczywista.???
Czy Katolik ma prawo milczeć widząc takiego łajdaka przebranego w szaty
noszone przed laty przez polskich patriotów (Skarga, Kordecki czy Wyszyński)?
Czy może uznawać takiego osobnika za swego współtowarzysza? Czy siłą ma
odsuwać od siebie skojarzenia z butnym Cyrankiewiczem AD 1956? Czy wolno mu
milczeć gdy widzi jak Koścół jego Przodków zawłaszczają szpicle na żołdzie
obcych i od 2 tysięcy lat wrogich mu żywiołów? Nie!
Powiedzmy to wreszcie głośno! Księża sukienka nie chroni przed głupotą,
pokusą i zaprzaństwem! Nie przypadkowo podczas Insurekcji Kościuszkowskiej na
rynkach polskich miast dyndali na szubienicy pospołu zdrajcy w kontuszach i
biskupich szatach! Czas to powiedzieć jasno: katolik nie tylko nie musi
uznawać zwierzchnictwa pseudobiskupów pokroju T.Pieronka – jemu ich
zwierzchności uznać nie wolno.
Galba