Abrallku, artykuł fajny. :))

18.02.06, 00:46

serwisy.gazeta.pl/metro/1,50145,3168718.html
Niemieckie lotnisko

Załoga samolotu linii Lufthansa (po niemiecku): Ziemia, podajcie nasz czas
pozwolenia na start

Ziemia (po angielsku): Jeśli chcesz poznać odpowiedź, musisz mówić po angielsku.

Lufthansa (po angielsku): Jestem Niemcem, pilotuję niemiecki samolot w
Niemczech. Dlaczego mam mówić po angielsku?

Nieznany głos (z pięknym brytyjskim akcentem): Bo przegraliście tę cholerną
wojnę!

i wiele innych big_grinbig_grinbig_grin:

owca_czarna
    • patience Re: hehehhhh dobre/nt 18.02.06, 10:35

      • owca_czarna Re: hehehhhh dobre/nt 18.02.06, 12:25
        Dobrze, że chociaż Ty Pati się uśmiechnęłaś. Adresatowi widocznie nie było do
        śmiechu. Pokazał swą minorową minę, bo dawno nie było Ewy. Za to ja więcej mu
        nic nie zadedykuję smile

        owca_czarna
    • jaceq Re: Abrallku, artykuł fajny. :)) 18.02.06, 14:31

      Kiedyś na jakimś australijskim usenecie był zbiór cały wyjątków z takich
      książek, co to piloci usterki wpisują oddając samolot mechanikom, po czym ci
      usuwają usterki i wpisem do tej samej książki potwierdzają.

      Kilka z pamięci:

      Pilot: "Samolot w powietrzu zachowuje się niestabilnie i nerwowo."
      Mechanik: "Samolot pouczono, by się uspokoił i zachowywał rozsądnie."

      Pilot: "Silnik nr 3 został zgubiony"
      Mechanik: "Silnik nr 3 po krótkich poszukiwaniach został odnaleziony na prawym
      skrzydle."

      Pilot: "Po dwóch godzinach lotu awarii uległ radar nawigacyjny."
      Mechanik: "Ten model samolotu nie jest wyposażony w radar nawigacyjny."

      Pilot: "Z silnika nr 2 dochodzi dziwny dźwięk, jakby ktoś uderzał młotkiem."
      Mechanik: Zabrano młotek gościowi, który mieszka w silniku nr 2."

      Pilot: "Z okolic silnika nr 2 dochodzi jęczący odgłos."
      Mechanik: "Oddano młotek gościowi, który mieszka w silniku nr 2."

      Pilot: "Stewardessy skarżą się, że im zimo w czasie lotu."
      Mechanik: "Testy naziemne nie potwierdzają istnienia problemu."


      * * *


      I jeszcze to:

      "Niemieccy kontrolerzy lotu na lotnisku we Frankfurcie należą do niecierpliwych.
      Nie tylko oczekują, że będziesz wiedział, gdzie jest twoja bramka, ale również,
      jak tam dojechać, bez żadnej pomocy z ich strony.Tak więc z pewnym rozbawieniem
      słuchaliśmy (my w Pan Am 747) poniższej wymiany zdań między kontrolą naziemną
      lotniska frankfurckiego a samolotem British Airways 747 Speedbird 206:

      Speedbird 206: "Dzień dobry, Frankfurt, Speedbird 206 wyjechał z pasa lądowania."
      Kontrola naziemna: "Guten Morgen. Podjedź do swojej bramki."

      Wielki British Airways 747 wjechał na główny podjazd i zatrzymał się.

      Kontrola naziemna: "Speedbird, pospiesz się, wiesz gdzie masz jechać?"
      Speedbird 206: "Chwilę, Kontrola, szukam mojej bramki."
      Kontrola (z arogancką niecierpliwością): "Speedbird 206, co, nigdy nie byłeś we
      Frankfurcie!?"
      Speedbird 206 (z zimnym spokojem): A tak, byłem tu, w 1944. W innym typie
      Boeinga, ale tylko żeby coś zrzucić. Nie zatrzymywałem się tutaj"


      * * *

      American 702: "Wieża, American 702 przełączamy się na Odloty. Jeszcze jedno: po
      tym, jak się podnieśliśmy widzieliśmy jakieś martwe zwierzę na końcu pasa."

      Wieża: "Continental 635, macie pozwolenie na start, przejdzcie na Odloty na
      124,7. Słyszeliście co mówił American 702?"

      Continental 635: "Continental 635, pozwolenie na start odebrane, i tak,
      słyszeliśmy, co mówił American 702 i już zawiadomiliśmy naszą firmę cateringową"


      * * *

      Podczas podjazu załoga lotu US Air 2771 do Fort Lauderdale źle skręciła i w
      rezultacie stanęła nos w nos z samolotem United 727.Zirytowany damski głos
      kontrolera złajał załogę US Air, krzycząc: "US Air 2771, gdzie wy jedziecie?
      Mówiłam, że macie skręcić w prawo, na pas C! A wy skręciliście na D!
      Zatrzymajcie się natychmiast. Wiem, że trudno wam odróżnić C od D, ale spróbujcie!

      Ciągnąc swoją tyradę do zakłopotanej załogi, krzyczała histerycznie: Boże,
      wszystko popieprzyliście! Całe wieki zajmie odkręcanie tego! Zostańcie, gdzie
      jesteście i nie ruszajcie się zanim nie powiem! Oczekujcie instrukcji do
      podjazdu za jakieś pół godziny; chcę żebyście jechali dokładnie gdzie wam
      wskażę, kiedy wskażę i jak wam wskażę! Zrozumieliście mnie, US Air 2771?

      "Tak jest, proszę pani" - odpowiedziała pokornie załoga. Oczywiście na
      częstotliwości kontroli naziemnej zapadła śmiertelna cisza. Nikt nie chciał
      ruszać zirytowanej pani z kontroli naziemnej w jej obecnym stanie. W każdym
      kokpicie oczekującego na start samolotu wzrastało napięcie. I wtedy
      nierozpoznany dotąd pilot złamał tę ciszę, pytając drżącym głosem: "Ground
      Control, czy ty czasem nie byłaś kiedyś moją żoną?"


      ____
      • jaceq Widzę, 18.02.06, 15:19

        że się powtórzyłem parę razy. Nie przewidziałem crying otóż albowiem, że artykuł
        przytoczony przez Owcę może mieć więcej, niż jedną stronę. CÓŻ, sygnał, by iść
        spać i po obudzeniu zastanowić się, co począć z tak pięknym wieczorem. Chyba się
        przejdę do chlewika i wyciągnę abpralla za uszy na jakąś wódkę za te chińskie
        parowozy.
        ____
Pełna wersja