Gość: +++Ignorant
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
23.11.02, 23:16
Na przełomie sierpnia i września 2002 r. wiele środków przekazu w Polsce
nadzwyczaj agresywnie zaatakowało Radio Maryja i ojca Tadeusza Rydzyka,
założyciela i dyrektora tego Radia. Sążniste artykuły, tematy dyskusji
prowadzonych w mediach, tendencyjne ujęcia filmowe i fotografie zamieszczane
w różnych czasopismach miały stworzyć wrażenie, iż tzw. problem Radia Maryja
jest najważniejszy, jeśli nie na świecie, to na pewno w Polsce. Jednak każdy,
kto zapoznał się z treścią owych napaści medialnych, bez trudu zauważał pewne
cechy charakterystyczne podjętej akcji medialnej. Warto na owe napaści
spojrzeć teraz, gdy - jak się wydaje - atak ów trochę zelżał i można ukazać
ich cechy charakterystyczne w pewnego rodzaju syntezie owego zjawiska.
Przedstawienie niniejszej syntezy nie oznacza, iż napaści na Radio Maryja i
na ojca Tadeusza Rydzyka ustały i że wreszcie atakujący rezygnują z
propagowania kłamstwa. Nie ma pewności, że np. jutro albo pojutrze nie
rozpocznie się kolejny zmasowany atak na toruńską rozgłośnię i jej Dyrektora.
Dla oszczerców każda okazja może okazać się dobra. A przecież w przyszłym
tygodniu odbędzie się posiedzenie Konferencji Episkopatu Polski. Można więc
spodziewać się, że wówczas znowu wzmogą swoje ataki. Warto więc jeszcze dziś
spojrzeć na te niedawne działania w ujęciu syntetycznym, aby nie ulegać
kolejnej manipulacji atakujących. Trzeba bowiem wiedzieć, że oni wszyscy
uderzając w Radio Maryja, uderzają również w Kościół katolicki w Polsce.
Cechy charakterystyczne medialnych ataków
Każdy, do kogo dotarły publikowane w różnych mediach napaści na Radio Maryja,
z pewnością potrafi określić ich cechy charakterystyczne. Oto najważniejsze z
nich:
- Ataki ukazywały się w czasopismach o różnych tytułach i były podpisywane
różnymi nazwiskami, a uwiarygodnianie przywoływanych w nich nieprawdziwych
informacji chciano uzyskać przez ich wielokrotne przywoływania. Jednak
jedność ideowa mediów uczestniczących w ataku, prawie jednakowy czas
upowszechnienia, konstrukcja publikacji oraz te same kłamstwa powielane w
każdym z nich wnikliwy odbiorca przyjmuje jako dowód istnienia zorganizowanej
akcji przeciwko Radiu Maryja i Ojcu Dyrektorowi tej rozgłośni;
- W wypowiedziach i artykułach atakujących Radio pod przykrywką obrony
Kościoła przed wymyśloną "schizmą" w rzeczywistości uderzano w sam Kościół;
- Główne uderzenie skierowano przeciwko katolickiej, ogólnopolskiej
radiostacji oraz przeciwko jej Dyrektorowi, przedstawiając tę radiostację i
jej Dyrektora jako największe zło. Z opisów zawartych w tych publikacjach
wynika, iż jest to po prostu "ropiejący wrzód" na tkance Kościoła, którego
sam Kościół nie potrafi usunąć i z pomocą spieszą mu liberalne środki
przekazu;
- Powszechnie operowano kłamstwem, przeinaczaniem faktów, wyrywaniem słów z
kontekstu, oszczerstwami, wymyślano tzw. fakty prasowe nie mające nic
wspólnego z rzeczywistością albo powoływano się na wcześniej już publikowane
w tych samych środkach przekazu informacje o takich wymyślonych "faktach
prasowych";
- Udział w zmasowanej akcji atakowania biorą głównie te środki przekazu,
które stale i intensywnie uczestniczą w demoralizowaniu polskiego
społeczeństwa i redukowaniu oddziaływania Kościoła na życie Narodu. Wszystkie
te środki przekazu można zaliczyć do tzw. mediów liberalnych, przeciwnych
Kościołowi i zwalczających nauczanie Kościoła.
Cel ataków
Przy określaniu głównego celu ataków liberalnych mediów na Radio Maryja i
Ojca Dyrektora tej rozgłośni można posłużyć się słowami samych napastujących.
Niekiedy cel ten w zacietrzewieniu określają wyraźnie, bez jakiejkolwiek
żenady. Jednoznaczne sformułowanie tego celu zapisane zostało np. w "Gazecie
Wyborczej" (z 9.09.2002 r.). Tam, przy komentowaniu artykułu pt. "Głową w
mur", zamieszczonego w "Rzeczpospolitej" (z 5.09.2002 r.) autorstwa
redaktora "Tygodnika Powszechnego" wyraźnie wezwano do wspólnego atakowania
Radia Maryja, pisząc: "każdy mur ma swoją wytrzymałość. Uderzajmy wspólnie -
choćby delikatnie - a na pewno zacznie się kruszyć. I może w końcu doczekamy
się Radia Maryja bez ojca Rydzyka". Owa "delikatność uderzeń" jest
iluzoryczna, ale chęć niszczenia Radia jest tu wyraźnie widoczna.
Na podstawie lektury wielu artykułów skierowanych przeciwko Radiu Maryja i
Ojcu Dyrektorowi rysuje się wyraźny cel tych zorganizowanych ataków. Można go
określić jako mieszczący się między "planem minimum" i "planem maksimum". W
programie maksymalnym mieści się znalezienie podstaw (nieważne, że
wymyślonych, nie mających nic wspólnego z rzeczywistością) do zamknięcia
Radia Maryja. Jeśli jednak tego celu atakujący rozgłośnię nie mogliby
osiągnąć, to wówczas chcieliby chociaż odsunąć ojca Tadeusza Rydzyka od
wpływu na Radio Maryja i jego program. O tym pisze wyraźnie przywołany wyżej
autor z "Gazety Wyborczej". Atakującym wydaje się, że Radio Maryja bez Ojca
Dyrektora będzie można łatwiej zniszczyć albo ukształtować je na modłę
neoliberalną.
Przyczyny zmasowanego ataku w mediach liberalnych
Radio Maryja już prawie 11 lat pełni swą służbę Bogu, Kościołowi, Ojczyźnie i
Narodowi Polskiemu. Jest bardzo ważnym narzędziem Nowej Ewangelizacji.
Dociera z modlitwą i katechezą do wielu milionów Polaków w Polsce i poza jej
granicami. Przekazuje nauczanie Kościoła oraz uczy, w jaki sposób
współcześnie żyć zgodnie z tym nauczaniem.
Od początku w działalności Radia po stronie mikrofonu uczestniczą bardziej
świadkowie niż profesjonaliści. Większość współpracowników staje się
dziennikarzami dzięki praktyce zdobywanej podczas pracy w rozgłośni.
Współpracownicy Radia wypełniają swoje zadania najczęściej jako
wolontariusze.
Z Radiem od początku aktywnie współpracują jego słuchacze. Przyjęta formuła
tzw. otwartego mikrofonu pozwala słuchaczom nie tylko aktywnie uczestniczyć w
kształtowaniu programu, ale również czuć się odpowiedzialnymi za "swoje
Radio".
Przed prawie 11 laty powstała i rozwija się skuteczna organizacja, niezależna
od reklamodawców, od dotacji, od finansów globalnego biznesu. Jest za to
wspierana ofiarami swoich słuchaczy. Dzięki temu może głosić prawdę.
Każdy, kto porówna działalność Radia Maryja z nauczaniem Kościoła
katolickiego w sprawie środków przekazu (por. np. "Aetatis novae"), bez trudu
zauważy, iż występuje w tym zakresie pełna zgodność. Radio Maryja pokazuje
bowiem, w jaki sposób praktycznie można zrealizować zadania katolickich
środków przekazu ujęte w nauczaniu Kościoła i Ojca Świętego.
To wszystko wywołuje ataki na Radio Maryja i na Ojca Dyrektora tej rozgłośni.
Decydenci liberalni (tak krajowi, jak i zagraniczni), dysponując kapitałem i
wielkonakładowymi środkami przekazu, nie mogąc uzależnić od siebie tej
katolickiej rozgłośni, podejmują przez cały czas i z różnym nasileniem próby
zniszczenia jej prawdziwego wizerunku. Podatni na te próby są głównie ci,
którzy Radia nie słuchają, a obraz kreślony przez atakujących przyjmują za
rzeczywistość.
Główne etapy napaści na Radio Maryja i Ojca Dyrektora
W przeszłości, przez całe minione ponad 10 lat, występowały zawsze napaści na
Radio Maryja. Jeszcze gdy było to Radio rozgłośnią o niewielkim zasięgu,
starano się uniemożliwić jej zakup aparatury nadawczej, nakładając
nieuzasadnione, wysokie cła. Potem, gdy Zgromadzenie, działając przez Ojca
Założyciela Radia, wystąpiło o przyznanie Radiu koncesji na program
ogólnopolski, w tychże samych mediach liberalnych podjęto próbę wyśmiania
pomysłu ("Ci katolicy myślą, że utrzymają taką rozgłośnię! Skąd mają na to
pieniądze?").
Od 1994 r. toczyła się prawdziwa batalia o przyznanie Radiu częstotliwości.
Dopiero kontrola, wymuszona przez Sejm wybrany w 1997 r., przeprowadzona
przez Najwyższą Izbę Kontroli w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji
(KRRiT) pokazała, do jakich, naruszających prawo, sposobów uciekał się ten
konstytucyjny organ w Polsc