JKM O unii...

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.11.02, 00:05
Janusz Korwin-Mikke


W miarę jak Unia Europejska coraz bardziej trzeszczy w posadach, coraz
bardziej gorączkowo działa “Konwent”, mający stworzyć euro-konstytucję. Jak
się okazało, wypichcił już nawet 18-stronicowy “Projekt wstępny traktatu
konstytucyjnego”. Co bardzo rzeczowo i starannie opisali w “Rzeczpospolitej”
pp. Stefan Hambura i Mariusz Muszyński - specjaliści od prawa niemieckiego,
europejskiego i międzynarodowego.

Poczytajmy to uważnie. Przede wszystkim zaskoczyło mnie, że prawnicy uważają,
że Unii Europejskiej... nie ma! Istnieją tylko trzy traktaty międzypaństwowe -
natomiast w sensie formalnoprawnym nadal działają Wspólnoty Europejskie, i
nawet akty prawne notowane są w Dzienniku Urzędowym Wspólnot Europejskich, a
nie “UE”!! Wśród prawników trwa spór, “czy osobowość prawna pozostaje przy
Wspólnocie Europejskiej, czy przeszła już na Unię”. Ciekaw jestem, kto z
naszych polityków (i negocjatorów) o tym w ogóle wie - bo ja, powtarzam, nie
wiedziałem!

To jednak miałoby się skończyć. “Projekt” to konstytucja państwa
federacyjnego, a “państwom członkowskim przysługują uprawnienia, które nie
zostały w konstytucji przyznane Unii”. I co tu bredzić o zachowaniu
suwerenności...

Dalej Autorzy piszą, że art. 46 projektu:

“określa zasady postępowania w kwestii dobrowolnego wystąpienia z Unii na
podstawie jednostronnej decyzji państwa członkowskiego oraz instytucjonalne
konsekwencje takiego kroku. Jest to zasadnicza zmiana kierunku myślenia na
temat przyszłych struktur. Dzisiaj powszechnie uważa się, iż zwykłe
wystąpienie z Unii oraz z WE jest niedopuszczalne. Możliwości takiej nie
przewiduje bowiem żaden z traktatów, a nie wynika to też z samej natury umów
międzynarodowych. Ocena ta opiera się na preambule do traktatu
ustanawiającego WE oraz traktatu o UE, które wskazują przeciwną drogę
do “coraz ściślejszej unii narodów europejskich”. Ponieważ same traktaty
zawarte są na czas nieokreślony, pojedyncze głosy doktryny poszukujące
możliwości wystąpienia z Unii na podstawie klauzuli rebus hic stantibus nie
znajdują szerszego posłuchu. Przyjęcie do konstytucji europejskiej nie tylko
samej możliwości wystąpienia, ale i określenie skutków takiego kroku dla
samej Unii, a także wprowadzenie jasnych zasad proceduralnych wystąpienia
uspokoi część eurosceptyków oraz będzie stanowić demokratyczną przeciwwagę
dla federacyjnych rozwiązań zawartych w innych artykułach”.

I wszystko jasne - tylko po co mydlić ludziom oczy. W tej chwili bez zgody
wszystkich innych państw, jedno państwo wystąpić nie może. Niezrozumiały jest
tylko zwrot o “demokratycznej przeciwwadze dla rozwiązań federacyjnych” - ale
zapewne P.T. Autorzy słowa “demokratyczny” używają w znaczeniu “słuszny”
lub “dobry”. Obawiam się, że wprowadzenie tego artykułu ma tylko jeden cel -
właśnie: uspokoić część euro-sceptyków. No, więc ja nie jestem uspokojony.
Zresztą najpierw dokona się Anschlußu, a dopiero potem przyjmie konstytucję;
już bez tego punktu...

Tuż obok, w tymże wydaniu “Rzplitej” przeczytać można o tym, jak UE “surowo
kontroluje” mleko w proszku z Ukrainy i nakłada “cło antydumpingowe na polski
mocznik”... Ale już następnego dnia, feralnego 13 listopada,
Czytelniczy “Rzplitej” mogli się dowiedzieć, że rację miał Janusz Korwin-
Mikke - twierdzący od roku, że Polska do UE nie wejdzie, a już na pewno nie 1
I 2002 r. - a nie sfora piesków merdających ogonkami przed drzwiami Brukseli.
Czytamy:

“Verheugen wykluczył, że poszerzenie Unii nastąpi z początkiem 2004 roku. -
Nie możemy wywierać zbytniej presji na parlamenty krajów “15”, które muszą
ratyfikować traktat. To spowodowałoby bardzo negatywną reakcję deputowanych.
Ratyfikacja musi być przeprowadzona w spokojnej atmosferze. Nie można wymagać
od parlamentarzystów, aby zatwierdzili w ciągu 6 miesięcy 6 tysięcy stron
tekstów prawnych - oświadczył komisarz.

Eksperci Komisji Europejskiej tłumaczyli wczoraj, że najbardziej
prawdopodobnym terminem poszerzenia Unii będzie 1 maja lub 1 czerwca 2004
roku. - Wszystkie wcześniejsze terminy dają zbyt mało czasu na ratyfikację”.

Jednak p. Jędrzej Bielecki z Brukseli pisze wprost: “Zbyt krótkie terminy
mogłyby rozjuszyć deputowanych w krajach “15”. A i bez tego ich poparcie dla
przyjęcia do wspólnoty nowych państw nie jest gwarantowane”.

Co zapewne oznacza, że III RP może pożegnać się z “absolutnie pewnym”
członkostwem w UE, o którym rządzący gang cały czas zapewniał. Natomiast inne
pieski robią dobrą minę do złej gry: JACEK SARYUSZ-WOLSKI, były szef
UKIE: “Przesunięcie rozszerzenia było przesądzone już od dawna, dlatego
Bruksela nigdy oficjalnie nie mówiła o dacie 1 stycznia 2004 r. Ale to
rzeczywiście może być korzystne ekonomicznie dla nas. Tyle tylko, że
opóźnienie rozszerzenia nie rozwiązuje długofalowych zasad naszych rozliczeń
z Brukselą. To tylko lekka ulga w pierwszym roku. I tak fundamentalną kwestią
jest redukcja naszej składki i skrócenie okresu dochodzenia do pełnych dopłat
dla rolników”.

JAN KUŁAKOWSKI, były główny negocjator: “Słyszałem o takim rozwiązaniu kilka
dni temu w Brukseli”.

Ciekawe tylko, dlaczego cały czas byliśmy zapewniani, że jest to data
oficjalna i ostateczna - nieprawdaż? I dlaczego “było to przesądzone już od
dawna”, a p.prof. Kułakowski usłyszał “o takim rozwiązaniu kilka dni temu w
Brukseli”? Ja nie byłem w Brukseli, tylko uważnie czytałem wypowiedzi w
internecie (znam, chwalić Boga i nauczycieli, kilka języków europejskich...) -
a wiedziałem. Zresztą Tadeusz Iwiński zna nawet ponoć kilkadziesiąt
języków...

Na zakończenie wieści o UE: p. Katarzyna Szymańska-Borginon pisze
w “Newsweeku” (pod tytułem “Walka zręcznie pozorowana”wink, że rację miał nasz
Czytelnik, p. Adam Malina, który przed tygodniem napisał, że te “negocjacje”
są ukartowane. P. KSB pisze wprost:


“Unijni przywódcy zdecydowali w ubiegłym tygodniu, że na rozwój regionalny w
latach 2004-2006 Polska dostanie o 1,4 mld euro mniej niż planowała Komisja
Europejska. - Tę sumę obcięto, byście mogli potem ucieszyć się z jej
odzyskania - powiedział “Newsweekowi” jeden z urzędników KE. Sukces zostanie
ogłoszony prawdopodobnie jeszcze przed grudniowym szczytem Unii w
Kopenhadze”.

Czas ulega przyśpieszeniu. Niedawno pisaliśmy: “to, co w innych tygodnikach
czytacie dziś, w “Najwyższym CZASIE!” było 7 lat temu”. Teraz trzeba
pisać: “7 dni temu”... Konkurencja depce nam po piętach!!

Janusz Korwin-Mikke n






    • Gość: mielony Re: JKM O unii... IP: *.dipool.highway.telekom.at 24.11.02, 20:00
      a w tamtym roku ktos mu kose ozenil w bebech tez mi majestat.jkm,smieszny
      brydzysta w muszce
    • Gość: babariba JKM nie umie obsługiwać kalkulatora n/t IP: *.sokolka.sdi.tpnet.pl 24.11.02, 23:17
      • Gość: mietek Re: JKM nie umie obsługiwać kalkulatora n/t IP: proxy / *.lodz.mm.pl 25.11.02, 09:26
        Natomiast Ty umiesz i dlatego prawdopodobnie czujesz się geniuszem.
        • Gość: babariba Re: JKM nie umie obsługiwać kalkulatora n/t IP: *.sokolka.sdi.tpnet.pl 25.11.02, 09:54
          Gość portalu: mietek napisał:

          > Natomiast Ty umiesz i dlatego prawdopodobnie czujesz się geniuszem.
          ********************************************************************

          geniuszem nie czuję się. Ja geniuszem jestem.
          natomiast JKM nie umie obsługiwać kalkulatora (dopuszczanego od kilku lat na
          klasówkach z matematyki już wszkołach podstawowych).
          Za to autorytatywnie wypowiada się...
          Pas
    • alfalfa Re: JKM O unii... 24.11.02, 23:31
      Przecież to zabawne - z jednej strony nie chcesz integraci a z drugiej
      krytykujesz jej opóźnienie?
      • Gość: ktos Re: JKM O unii... IP: *.acn.pl 24.11.02, 23:53
        alfalfa napisał:

        > Przecież to zabawne - z jednej strony nie chcesz integraci a z drugiej
        > krytykujesz jej opóźnienie?

        Krytykuje sie fakt, ze eurobandyci nawet na temat daty kreca.
      • maretina Re: JKM O unii... 25.11.02, 09:58
        alfalfa napisał:

        > Przecież to zabawne - z jednej strony nie chcesz integraci a z drugiej
        > krytykujesz jej opóźnienie?
        to sie nazywa ignorancja zdrowego rozsadku alfalfawink
        pozdrawiam
Pełna wersja