jarow35
02.12.02, 14:05
Wyobraźmy sobie, że ktokolwiek bombarduje USA, czy też nawet Honduras,
podniósłby się słuszny krzyk, a tu nic.
To nie jest kwestia światowego żandarma czy supermocarstwa, to jest głęboka
zmiana w świadomości.
Najlepszym przykładem jest rozważna dotychczas "Rzeczpospolita", w której B.
Wildstein uzasadnia, że przeciwnicy wojny z Irakiem wspierają reżim w
Chinach, Rosji itd. Kilka lat temu Wildsteina uznanoby za przygłupa (skądinąd
słusznie), a teraz jest to artykuł polemiczny (chyba ze zdrowym rozsądkiem).