Gość: harry
IP: *.autocom.pl / *.net.autocom.pl
04.12.02, 01:26
"Gwiazdom" polskiej lewicy ( u nas to niestety postkomuna

) powinęła się
noga . Oszołomieni swoimi sukcesami wyborczymi, wynikami , popadli niemal w
samouwielbienie.
Pierwsze ostrzeżenie dostali podczas wyborów samorządowych. Pewni siebie
Leszek M. i Olek K. wspierali intensywnie kampanię kandydatów SLD na
prezydentów miast. Jaki był tego koniec , wiemy wszyscy , a najlepiej sami
zaintereswani. Ale to był przysłowiowy "pikuś".
Teraz przyszła natomiast poważna PORAŻKA. Chodzi o negocjacje z Unią
Europejską.
Nasz premier, niezmiernie cieszył sie ze zwycięstwa Schroedera w wyborach w
Niemczech. Bo to ponoć jego świetny kolega, prawie przyjaciel - możnaby
wnioskować z deklaracji Leszka.
Kilka dni temu premier pojechał więc do Niemiec zabiegać o poparcie dla nas w
ostatniej fazie negocjacji z UE. Oczywiście je dostał, więc wrócił
zadowolony.
A dziś okazuje się , że kanclerz Niemiec nie dość , że nas NIE WSPIERA to
jeszcze kwestionuje i tak już kompromisowe stanowisko Danii w naszej sprawie.
Mówiąc krótko , premier przekonał się jak "ważny" (lol) jest dla kanclerza ,
i jaką ten ostani przykłada wagę do ustaleń z Leszkiem. Schroeder ma
ważniejszy interes u siebie, dba o dobre notowania, więc łatwo wycofuje się
wcześniejszych deklaracji.
Teraz Leszek i Olek krążą nad Europą od miasta do miasta, odwiedzając co
ważniejsze persony i próbukjąc coś jeszcze "wyskubać". Sukces wątpliwy, ale
mimo mojej antypatii do tych osób trzymam kciuki bo przecież o nasze wspólne
dobro chodzi.
Przechodząc do konkluzji, postaram się wskazać przyczynę ww sytuacji. Moim
zdaniem o takim przebiegu spraw zadecydowały indywidualne cechy dwu
najważniejszych urzędników w naszym państwie.
(Wiem , że ich zwolennicy zaczną teraz słać na mnie gromy , ale piszę co
myślę)
Dla mnie (a jak widać nie tylko) są to osoby bez autorytetu . Ludzie , którzy
od młodości pełnili działalność polityczną , stopniowo pokonując kolejne
etapy "kariery" , mając na celu tylko coraz większą władzę .Swój sukces
oparli na nie zawsze uczciwej konkurecji , zawdzięczając go w głównej mierze
skutecznej "reklamie politycznej" a nie sprawnej polityce propaństwowej,
przynoszącej konkretne efekty.
Brakuje im "tego czegoś" , aby być osobami wobec których nie wypada składać
niespełnianych obietnic, gdyż np. reprezentują sobą pewne wartości.
No cóż ,tak wybrał naród ...