Równouprawnienie wg Macieja

24.03.06, 19:59
,,Kiedyś w głębokim PRL-u było hasło "kobiety na traktory". Dziś socjalizm
dotarł na Zachód i już nie tylko chodzi o traktory, ale o wszystkie męskie
funkcje. Równocześnie w imię równości namawia się mężczyzn do kobiecych ról.
Przedstawia się ich przy przewijaniu dzieci, przy gotowaniu, przy zmywaniu
naczyń, przy pielęgnacji chorych itd. Ponoć wszyscy jednakowo do wszystkiego
się nadajemy. Tego wymaga ideologia feministyczna i aktualna polityczna
poprawność.

Tymczasem mężczyźni i kobiety się różnią. Ten oczywisty fakt gdzieś się
dzisiaj w świadomości powszechnej gubi. Chodzi tu nie tylko o różnice
fizyczne, które dla wszystkich są widoczne, ale i o psychiczne. Jednych od
drugich nie sposób odłączyć. (...) Ze względu na swą rolę biologiczną kobieta
jest wyposażona w cechy potrzebne do jej pełnienia, a mężczyzna w cechy
potrzebne do roli, jaka jemu z natury rzeczy przypada. Właściwości żeńskie i
męskie nie stanowią przeciwieństw. One się wzajemnie uzupełniają. ‘’


No właśnie i dlatego prawdziwi mężczyźnie nie powinni przewijać dzieci,
gotować, zmywać i pielęgnować chorych.
Dodam jeszcze, że tymi interesującymi spostrzeżeniami Maciej Giertych nie
podzielił się z sąsiadem przy piwie. To fragment przemówienia, jakie
wygłosił w Brukseli na konferencji "The Demasculinization of the European
Man" .

Eurodeputowani udali się nam wyjątkowo.
    • rs_gazeta_forum Re: Równouprawnienie wg Macieja 24.03.06, 23:55
      Evo, akurat w przytoczonym fragmencie p. Maciej Giertych ma rację co do meritum,
      różnimy się i uzupełniamy jednocześnie, argumentuje to tylko nieszczęśliwie, co
      jako panu mocno już starszemu może i należy wybaczyć, bo pewnie wyobraził sobie,
      jak musi przewijać dziecko... Zresztą, nie powierzyłbym mu tak odpowiedzialnego
      zadania, czy nawet jego potomkowi (dziecko mogłoby już nie chcieć do końca życia
      wsiąść na konia).
      Wstawia też beznadziejną gadkę o rolach, naturze rzeczy itp., a zapomina o
      rozwoju cywilizacji, z której wytworów (nie tylko fizycznych przecież) sam
      korzysta i jej fundamentalnym wpływie na nasz sposób życia. Ale co do meritum...
      • ewa8a Re: Równouprawnienie wg Macieja 25.03.06, 08:43
        Co do tego, że różnią się fizycznie, nie mam wątpliwości i wcale nie twierdzę,
        że kobieta byłaby równie dobrym co mężczyzna drwalem, natomiast różnice
        psychiczne nie mają wiele wspólnego z płcią – są podłe, okrutne kobiety i
        łagodni, delikatni mężczyźni. Wymienione przez tego zabawnego staruszka
        czynności takie jak gotowanie, czy zmywanie może równie dobrze wykonywać
        każdy, a pielęgnowanie chorych to sprawa predyspozycji psychicznych,
        przypisywanych głównie kobietom, a przecież troskliwość to także cech wielu
        mężczyzn.
        Jeśli chodzi o przewijanie – gdyby pan Maciej robił to w stosunku do swoich
        dzieci, bez większego problemu przewinąłby także i wnuki i zrobiłby to równie
        dobrze jak Maciejowa. Ja sama też w tej chwili nieco obawiałbym się takiego
        zadania i wolałbym go uniknąć.
        Pan Maciej najwyraźniej jest zwolennikiem tradycyjnego podziału ról i ma do
        tego absolutne prawo, a jeśli jego żona ma również takie poglądy, mogą je sobie
        ku zadowoleniu obojga wcielać w życie w swoim domowym zaciszu, ale dlaczego pan
        Maciej musi je wygłaszać jako polski eurodeputowany i ubolewać, że ,, w imię
        równości namawia się mężczyzn do kobiecych ról’’ , tego nie pojmuję.

        Należy jednak się cieszyć, że pan Maciej nie podzielił się przy okazji swoim
        pomysłem na zmniejszenie bezrobocia, polegającym na tym, że kobiety zajmą sie
        domem i zwolnią miejsca pracy dla mężczyzn, bo w tym momencie takie zjawisko
        przyrodnicze jak pan Maciej mogłoby wzbudzić nadmierne zainteresowanie na
        zachodzie Europy, a dociekliwi wyciągnęliby przy okazji więcej
        jego ,,filipinek ‘’.

        > argumentuje to tylko nieszczęśliwie, co jako panu mocno już starszemu może i
        należy wybaczyć,

        Czy wobec tego, owego starszego pana nie należałoby przytrzymać w domu, gdzie w
        wygodnych bamboszkach mógłby wpajać bliskim drogie mu zasady, zamiast robić ze
        swojego kraju pośmiewisko ?
        • rs_gazeta_forum Re: Równouprawnienie wg Macieja 25.03.06, 14:04
          Jak sama piszesz, różnice są. Ja uważam, że są też różnice w pewnym nastawieniu
          do świata, choćby wynikające z różnej ilości różnych hormonów - jak piszą, gdy
          20 chłopców i 20 dziewcząt przechodzi koło drabiny, przeciętnie 19 chłopców na
          nią wejdzie choć na jeden stopień, a spośród dziewcząt 19 minie ją obojętnie.
          Tyle, że jak zawsze prawie i każde stwierdzenie i to jest interpretowane, i to w
          kierunku, w jakim komu jest wygodne.
          I to jest problem, a nie sprzeczki, czy kobieta nadaje się na tragarza, czy
          mężczyzna na wychowawcę do przedszkola. Bo ja z chęcią mając do wyboru te dwie
          czynności oddał bym się tej drugiej - gdzieś tam piq trywializuje nieco ten temat.
          Pan MG niestety interpretuje brzmiąc fałszywie. Przy tym, gdyby robił to na
          własny rachunek, jak piszesz, to pół biedy, niestety robi to na nasz.
          A mój post pierwszy miał jedno przesłanie - by walcząc z fałszywą interpretacją
          nie wylewać dziecka z kąpielą - czy to przez mamę, czy to przez tatę.
        • palnick Ewuniu co z Twoją tożsamością?????!!!! 26.03.06, 08:38
          ewa8a napisała:

          > Ja sama też w tej chwili nieco obawiałbym się takiego zadania i wolałbym go
          > uniknąć.
          ------
          Chę?
          • ewa8a Re: Ewuniu co z Twoją tożsamością?????!!!! 26.03.06, 10:44
            No właśnie Palnicku, przeczytałam po jakimś czasie swój własny post i włosy
            stanęły mi dęba – tożsamość zakłóciła się nawet w dwóch miejscach, poniżej zaś
            napisałam ,,dwóm rozmówcĄ’’. Palę się ze wstydu.
    • piq Równouprawnienie wg Macieja jak najbardziej 25.03.06, 00:13
      Wprawdzie nie jestem miłośnikiem tego "stryjka stanu wojennego", ale
      zdecydowanie ma tu rację. To nie chodzi o to, że facet nie może robić pewnych
      rzeczy - on je robi gorzej. Podobnie kobieta robiąca pewne rzeczy robi je gorzej
      od facetów. To chyba jasne. Wydaje mi się, że kobieta-tragarz jest znacznie
      mniej wydajna od faceta, a opiekun do dzieci czy pielęgniarz chorych ma znacznie
      mniej cierpliwości niż opiekunka.

      A równouprawnienie - przepraszam, że piszę oczywistości - nie może po prostu
      polegać na stwierdzeniu, że różne osoby nadają się jednakowo do tego samego.
      Gdybyśmy postawili beznogiego inwalidę na starcie biegu na 100 m ze zdrowymi, to
      czy takie równouprawnienie jest fair? Natomiast z powodzeniem możemy go wystawić
      w konkurencji do stanowiska wicedyrektora ds. technicznych, jeżeli ma wiedzę i
      umiejętności.
    • kaczka_balbinka Re: Równouprawnienie wg Macieja 25.03.06, 04:31
      Giertych, Glemp, JKM, Kaczki to ludzie ktorym wydaje sie ze moga odwrocic bieg
      historii.
      Oni zgodnie z "naukami"swojego papieza marza by zaprowadzic na swiecie taki
      porzadek jak przykazal ich macho-bog: kobiety do uslug a mezczyzni na polowanie.
      Caly czas siegaja do tego samego kretynskiego argumentu o roznicach pomiedzy
      kobietami a mezczynami, w zwiazku z czym... Giertych to jest stara glenda i
      pie.. ktorej nie zaswita w konserwie na karku, ze kobieta wprawdzie nie
      podniesie jednorazowo 100kg ale w ciagu dnia dyguje z siatkami, torbami,
      kublami, ktorych sumaryczna waga kilkakrotnie przekracza ciezary podnoszone
      przez malzonka w ciagu tygodnia - on zazwyczaj ma lumbago.
      Pytanie tylko o czym glendzi jeden szowinista z drugim skoro do pracy potrzebny
      mi jest komputer, na ktorym jestem lepsza od wiekszosci znanych mi mezczyzm.
      Odpowiadam: doladnie po to samo. Aby w trosce o moje dobro odstawic mnie od
      pracy przy komputerze (bo zarabianie na utrzymanie to nie moja rola i
      dostawienie mnie do kuchni oraz reszty uslug wykonywanych z wdziecznosci za
      bycie wzieta na utrzymanie. By jeden zakompleksiony zdechlak z drugim mogli czuc
      sie dowartosciowani.

      • ewa8a Różnica pomiędzy kobietą a mężczyzną 25.03.06, 11:44

        Maciej Giertych ma ciekawe poglądy, ale i tak nie dorówna JKM, który uważa, że
        prawo wyborcze dla kobiet jest bez sensu, bo kobieta zagłosuje i tak, jak
        będzie chciał mąż czy ojciec.
        Dla rozrywki polecam Ci marcowy numer Opoki w Kraju – tzw ,,wydawnictwa
        seryjnego,ukazującego się w nieregularnych odstępach czasu pod redakcją
        Macieja Giertycha’’, szczególnie tabelkę, w której autor wypunktował róznice
        pomiedzy mężczyzną, a kobietą.

        www.ciemnogrod.net/owk/owk56.htm

        Zwróć uwagę, jak ten specjalista od drzew świetnie zna naturę kobiet. Wie np,
        że kobieta chce by mężczyzna się domyślił, czego ona pragnie, natomiast on nie
        ma zamiaru snuć domysłów, tylko wali prawdą po oczach. W sytuacji konfliktowej
        kobieta płacze, mężczyzna natomiast NADUŻYWA PRZEWAGI FIZYCZNEJ !!!!! Ona
        pragnie miłości, on uznania.
        Maciej Giertych to jednak oryginał, prawdziwa ozdoba kÓrnika.
        PS. Cieszę się Krzysiu, że wreszcie wróciłeś.
        • hymen Re: Różnica pomiędzy kobietą a mężczyzną 25.03.06, 12:29
          Kobieta
          Fizycznie słabsza, łagodniejsza
          W sytuacji konfliktowej wykorzystuje słabość, płacze
          Delikatna, łatwo zranić, łatwiej ustępuje
          Dla niej ważne drobiazgi, umie o nich pamiętać
          Kieruje się uczuciem, wyczuwa sytuację
          Chce by mężczyzna się domyślił, czego ona pragnie
          Łatwiej adaptuje się do nieprzewidzianej sytuacji. Łatwiej improwizuje. Działa
          spontanicznie
          Dla niej ważniejsze są sprawy domowe i o nich myśli w zakładzie pracy
          Przede wszystkim pragnie miłości
          Chce się czuć bezpieczną pod opieką męża

          Mężczyzna
          Silniejszy, twardszy
          W sytuacji konfliktowej nadużywa przewagę fizyczną
          Łatwiej zniesie nawet ostrą krytykę
          Pilnuje by sprawy ważne nie utonęły w natłoku drobiazgów
          Kieruje się rozumem, wyczucia mu brak
          Trudno mu się domyślić. Sam mówi wprost
          Lubi być przygotowanym. W sytuacjach nieoczekiwanych odnajduje się trudniej.
          Potrzebuje namysłu
          Dla niego ważniejsze są sprawy zawodowe, myśli o nich w domu
          Pragnie uznania
          Chce opiekę roztaczać, wykazać się opiekuńczością
          ============

          To tytułowe różnice z linku. Nieco uproszczone, nieco naiwne ale twierdzenie,
          że to wszystko niedorzeczność jest właśnie niedorzecznością.
          • ewa8a Re: Różnica pomiędzy kobietą a mężczyzną 25.03.06, 15:50
            Nie użyłam wprawdzie słowa ,,niedorzeczność’’, ale skoro juz padło, powiedz jak
            inaczej można nazwać te bzdury ?
            Kiedy czytam te cechy, które wg pana Macieja ma mieć kobieta, jestem
            przekonana, ze pan Maciej wcale do kobiet by mnie nie zaliczył, bo gdy
            przeanalizowałam ten tekst dokładnie i kiedy już atak śmiechu minął,
            stwierdziłam, że nie posiadam, zadnej z wymienionych . Zastanawiam sie jedynie,
            co autor miał na myśli, pisząc ,, Dla niej ważniejsze są sprawy domowe i o nich
            myśli w zakładzie pracy’’. Na wszelki wypadek także się pod tym nie podpisuję,
            bo może po prostu chodziło mu jakąś zupę, która sie przypaliła poprzedniego
            dnia.
            • dachs Re: Różnica pomiędzy kobietą a mężczyzną 25.03.06, 16:09
              ewa8a napisała:
              > Zastanawiam sie jedynie, co autor miał na myśli, pisząc ,, Dla niej ważniejsze
              > są sprawy domowe i o nich myśli w zakładzie pracy’’.


              Może zna moja żonę, kobietę skadinąd znakomitą zawodowo i która bez swojego
              zawodu żyć by nie mogła.
              Otóz mojej żonie zdarza sie bardzo często dzwonić do mnie z jakichś dalekich
              miast ze zleceniami domowymi.
              Mnie, chociaż do mojej pracy nie byłem nigdy tak przywiązany, nie zdarzyło się
              to nigdy.
              • andrzejg Re: Różnica pomiędzy kobietą a mężczyzną 25.03.06, 16:21
                dachs napisał:

                >
                > Może zna moja żonę, kobietę skadinąd znakomitą zawodowo i która bez swojego
                > zawodu żyć by nie mogła.
                > Otóz mojej żonie zdarza sie bardzo często dzwonić do mnie z jakichś dalekich
                > miast ze zleceniami domowymi.
                > Mnie, chociaż do mojej pracy nie byłem nigdy tak przywiązany, nie zdarzyło się
                > to nigdy.
                >

                Pracuję z żoną w jednej własnej firmie i do tego 24 h na dobę i nie
                mam takich doświadczeń z dyrygowaniem zdalnym, ale mogę potwierdzić:
                w pracy to ona przypomina mi o obowiązkach domowych.Czy z nich się
                wywiązują własciwie?Spytajcie sięi jej samej.

                Jeszcze mnie nie opusciłasmile)

                Z MAciejem zgodzę się w jednym:
                "Właściwości żeńskie i męskie nie stanowią przeciwieństw. One się wzajemnie
                uzupełniają. ‘

                A.
                • dachs Re: Różnica pomiędzy kobietą a mężczyzną 25.03.06, 16:25
                  andrzejg napisał:

                  > Z MAciejem zgodzę się w jednym:
                  > "Właściwości żeńskie i męskie nie stanowią przeciwieństw. One się wzajemnie
                  > uzupełniają.

                  Otóz to. I te wszystkie wojenki to skrajny idiotyzm.
              • ewa8a Re: Różnica pomiędzy kobietą a mężczyzną 25.03.06, 16:29
                dachs napisał:

                > Może zna moja żonę,

                Być może zna twoją żonę, ale jestem pewna, że nie zna mojego męża, któremu
                chyba nie zdarzyło się, by do mnie nie zadzwonił przynajmniej raz dziennie z
                jakąś sprawą domową. Obserwuje moich kolegów z pracy i widzę, ze robią to samo
                co on.
                W` pracy myśli się o różnych sprawach, niezależnie od płci.
                • andrzejg to kwestia dogrania 25.03.06, 16:49
                  trafi swój na swego i sa szcześliwi

                  A.
                  • ewa8a Re: to kwestia dogrania 25.03.06, 17:00
                    Rzecz jasna. Bo jeśli pan Maciej trafi na kobietę, która spełnia następujące
                    warunki:

                    ,,Fizycznie słabsza, łagodniejsza
                    W sytuacji konfliktowej wykorzystuje słabość, płacze
                    Delikatna, łatwo zranić, łatwiej ustępuje
                    Dla niej ważne drobiazgi, umie o nich pamiętać
                    Kieruje się uczuciem, wyczuwa sytuację
                    Chce by mężczyzna się domyślił, czego ona pragnie
                    Łatwiej adaptuje się do nieprzewidzianej sytuacji. Łatwiej improwizuje. Działa
                    spontanicznie
                    Dla niej ważniejsze są sprawy domowe i o nich myśli w zakładzie pracy
                    Przede wszystkim pragnie miłości
                    Chce się czuć bezpieczną pod opieką męża ‘’

                    A będzie szczęśliwa, jesli znajdzie męzczyznę o następujacych cechach
                    (skorzystałam ze skrypty Hymena):
                    ,,Silniejszy, twardszy
                    W sytuacji konfliktowej nadużywa przewagę fizyczną
                    Łatwiej zniesie nawet ostrą krytykę
                    Pilnuje by sprawy ważne nie utonęły w natłoku drobiazgów
                    Kieruje się rozumem, wyczucia mu brak
                    Trudno mu się domyślić. Sam mówi wprost
                    Lubi być przygotowanym. W sytuacjach nieoczekiwanych odnajduje się trudniej.
                    Potrzebuje namysłu
                    Dla niego ważniejsze są sprawy zawodowe, myśli o nich w domu
                    Pragnie uznania
                    Chce opiekę roztaczać, wykazać się opiekuńczością’’

                    to wszystko jest w najlepszym porządku, ale niech pan Maciej nie obnosi się ze
                    swoim szczęciem po całym świecie, przedstawiając je jako wzorzec.
                    • andrzejg na tej samej zasadzie mogę 25.03.06, 17:06
                      wpisać te wszystkie cechy całkiem odwrotnie i wyjdzie jakeś coś bezsensownego

                      Uważam ,że ludzie dobierają się według swoich poglądów
                      Owszem.Często im się nie trafi,ale zasada ,że kobieta z mężczyzną uzupełniają'się jest ciągle aktualna.

                      A.
                    • piq to wszystko, co jest napisane w tej litanii:... 25.03.06, 17:47
                      > ,,Fizycznie słabsza, łagodniejsza
                      > W sytuacji konfliktowej wykorzystuje słabość, płacze
                      > Delikatna, łatwo zranić, łatwiej ustępuje
                      > Dla niej ważne drobiazgi, umie o nich pamiętać
                      > Kieruje się uczuciem, wyczuwa sytuację
                      > Chce by mężczyzna się domyślił, czego ona pragnie
                      > Łatwiej adaptuje się do nieprzewidzianej sytuacji. Łatwiej improwizuje. Działa
                      > spontanicznie
                      > Dla niej ważniejsze są sprawy domowe i o nich myśli w zakładzie pracy
                      > Przede wszystkim pragnie miłości
                      > Chce się czuć bezpieczną pod opieką męża ‘’
                      >
                      > A będzie szczęśliwa, jesli znajdzie męzczyznę o następujacych cechach
                      > (skorzystałam ze skrypty Hymena):
                      > ,,Silniejszy, twardszy
                      > W sytuacji konfliktowej nadużywa przewagę fizyczną
                      > Łatwiej zniesie nawet ostrą krytykę
                      > Pilnuje by sprawy ważne nie utonęły w natłoku drobiazgów
                      > Kieruje się rozumem, wyczucia mu brak
                      > Trudno mu się domyślić. Sam mówi wprost
                      > Lubi być przygotowanym. W sytuacjach nieoczekiwanych odnajduje się trudniej.
                      > Potrzebuje namysłu
                      > Dla niego ważniejsze są sprawy zawodowe, myśli o nich w domu
                      > Pragnie uznania
                      > Chce opiekę roztaczać, wykazać się opiekuńczością’’

                      ...mozna przeczytać w normalnych współczesnych książeczkach wydawanych przez
                      wcale niezacofanych terapeutów czy psychologów, choćby w jakże modnej ze dwa
                      lata temu "Kobiety są z Wełny a mężczyźni z Mięsa". Chodziło o Wełnianki i
                      Mięsjan. Znaczy Wenusjanki i Marsjan.

                      Często zdarza się, że zaburzenia w identyfikacji i akceptacji cech przyrodzonych
                      własnej płci powoduje psychiczne zaburzenia. Fakt, że jest się chłopem, nie
                      wyklucza oczywiście mycia pupy dziecku, garów albo odkurzania. Fakt bycia babą
                      nie wyklucza sukcesów w rajdach samochodowych. Chodzi natomiast o zdanie sobie
                      sprawy z odmienności, które bez wątpienia są, i są z grubsza wuymienione
                      powyżej. I często terapeuci muszą "przywracać" pacjentów do ich normalnych ról
                      płciowych, bo podział został kulturowo zaburzony.
                      Faktem jest również, że męskie dojrzewanie polega na odnalezieniu we własnej
                      naturze i uruchomieniu cech nazywanych zwykle kobiecymi.
                      Ciekawe, że nic nie wiadomo o kobiecym dojrzewaniu. Może kobiety są z tego
                      zwolnione?
                    • hymen Re: to kwestia dogrania 25.03.06, 18:56
                      ewa8a napisała:

                      >
                      > to wszystko jest w najlepszym porządku, ale niech pan Maciej nie obnosi się
                      ze
                      > swoim szczęciem po całym świecie, przedstawiając je jako wzorzec.

                      Na tej samej zasadzie, niech pani Ewa nie obnosi się ze swoim szczęsciem po
                      Aquanecie, iż w ogóle nie różni się od mężczyzny i nie pasuje w żaden sposób
                      do wzorca wink.
                      • ewa8a Re: to kwestia dogrania 25.03.06, 19:22
                        hymen napisał:

                        > Na tej samej zasadzie, niech pani Ewa nie obnosi się ze swoim szczęsciem po
                        > Aquanecie, iż w ogóle nie różni się od mężczyzny i nie pasuje w żaden sposób
                        > do wzorca wink.

                        Nie widzisz różnicy z obnoszeniem się ze swoimi poglądami po forum, które czyta
                        PARĘ osób, a wygłaszaniem ich przez eurodeputowanego, który reprezentuje
                        kraj ?
                        Źle zrozumiałeś Hymenie, ja nie sugeruje, iz nie różnię się od mężczyzny –
                        wprost przeciwnie bardzo się od niego róznię (np ta siła fizyczna w sytuacjach
                        konfliktowych wcale mi się nie kojarzy z normalnym mężczyzną), ja piszę wprost,
                        że nie mam nic wspólnego z mimozą, stworzoną w wyobraźni Macieja Giertycha.
                        • hymen Re: to kwestia dogrania 25.03.06, 19:30
                          ewa8a napisała:

                          > hymen napisał:
                          >
                          > > Na tej samej zasadzie, niech pani Ewa nie obnosi się ze swoim szczęsciem
                          > po
                          > > Aquanecie, iż w ogóle nie różni się od mężczyzny i nie pasuje w żaden sp
                          > osób
                          > > do wzorca wink.
                          >
                          > Nie widzisz różnicy z obnoszeniem się ze swoimi poglądami po forum, które
                          czyta
                          >
                          > PARĘ osób, a wygłaszaniem ich przez eurodeputowanego, który reprezentuje
                          > kraj ?

                          Całe szczęście, że kraj a nie mnie, bo byłoby po mnie. Ewa nadużyła by siły
                          fizycznej wink

                          > Źle zrozumiałeś Hymenie, ja nie sugeruje, iz nie różnię się od mężczyzny –
                          > ;
                          > wprost przeciwnie bardzo się od niego róznię (np ta siła fizyczna w
                          sytuacjach
                          > konfliktowych wcale mi się nie kojarzy z normalnym mężczyzną), ja piszę
                          wprost,
                          >
                          > że nie mam nic wspólnego z mimozą, stworzoną w wyobraźni Macieja Giertycha.

                          OK Ty w sytuacjach konfliktowych jesteś twarda, trudno Cię zranić i nie
                          wykorzystujesz swoich słabości. Ale mężczyzna często nadużywa siły fizycznej, a
                          kobieta zwykle łatwiej ustępuje. Przy czym nie chodzi tu o konflikt między
                          kobietą a mężczyzną a sytuacje konfliktowe ogółem.
                          • ewa8a Re: to kwestia dogrania 25.03.06, 19:36
                            W sytuacjach konfliktowych nie używam siły fizycznej, nawet przemocy słownej –
                            czy zauwazyłeś bym kiedykolwiek na forum kogoś obrzuciła wyzwiskami ? a juz
                            tym bardziej nie płaczę - ,,W sytuacji konfliktowej wykorzystuje słabość,
                            płacze’’ ha, ha, ha.
                            • hymen Re: to kwestia dogrania 25.03.06, 19:40
                              ewa8a napisała:

                              > W sytuacjach konfliktowych nie używam siły fizycznej, nawet przemocy słownej
                              &#
                              > 8211;
                              > czy zauwazyłeś bym kiedykolwiek na forum kogoś obrzuciła wyzwiskami ? a juz
                              > tym bardziej nie płaczę - ,,W sytuacji konfliktowej wykorzystuje słabość,
                              > płacze’’ ha, ha, ha.

                              Przecież uzgodniliśmy, że zachowujesz się inaczej smile))))
                              • ewa8a Re: to kwestia dogrania 25.03.06, 19:49
                                A dlaczego własciwie tak uparcie przyrównujesz mnie do schematów, stworzonych
                                przez Giertycha-seniora? Jeśli zgadzasz się z nim, dlaczego nie napiszesz –
                                tak , jestem typowym mężczyzną, mam większość wymienionych cech, a prawdziwa
                                kobieta szlocha w sytuacjach konfliktowych i koniecznie chce, by ktoś się nią
                                opiekował, bo sama by zginęła, marzy tylko o miłości, a w pracy myśli głównie o
                                obowiązkach domowych.
                                • hymen Re: to kwestia dogrania 26.03.06, 18:26
                                  ewa8a napisała:

                                  > A dlaczego własciwie tak uparcie przyrównujesz mnie do schematów, stworzonych
                                  > przez Giertycha-seniora?

                                  No zejdź sama z siebie, bo to Ty podałaś siebie za przykład pisząc, że nie masz
                                  nic wspólnego z mimozą wykreowaną przez Giertycha. Nie chcesz być alternatywnym
                                  wzorcem? Odnieś się w sposób rzeczowy do ściągniętych z linku haseł.


                                  Jeśli zgadzasz się z nim, dlaczego nie napiszesz ̵
                                  > 1;
                                  > tak , jestem typowym mężczyzną, mam większość wymienionych cech, a prawdziwa
                                  > kobieta szlocha w sytuacjach konfliktowych i koniecznie chce, by ktoś się nią
                                  > opiekował, bo sama by zginęła, marzy tylko o miłości, a w pracy myśli głównie
                                  o
                                  >
                                  > obowiązkach domowych.

                                  A po co, skoro to jedynie Twoje projekcje. Mamy rozmawiać o stereotypach
                                  Giertycha, nie o Twoich wizjach przecież. Znajdż mi kobietę, która nie oczekuje
                                  bezpieczeństwa w związku małżeńskim, wtedy pogadamy.
                                  • ewa8a Re: to kwestia dogrania 26.03.06, 20:50
                                    >Nie chcesz być alternatywnym wzorcem? Odnieś się w sposób rzeczowy do
                                    ściągniętych z linku haseł.

                                    Nie chcę, a do haseł zaraz się odniosę, pod warunkiem, że nie będziesz ich
                                    przeinaczał.

                                    > Znajdż mi kobietę, która nie oczekuje
                                    bezpieczeństwa w związku małżeńskim, wtedy pogadamy.

                                    No właśnie, tak a’propos przeinaczania - dlaczego mamy rozmawiać o
                                    bezpieczeństwie w związku małżeńskim ?
                                    Kobieta wg Giertycha ,, chce się czuć bezpieczną POD OPIEKĄ męża’’, a to
                                    zasadnicza różnica.
                                    • hymen Re: to kwestia dogrania 26.03.06, 21:24
                                      ewa8a napisała:

                                      > No właśnie, tak a’propos przeinaczania - dlaczego mamy rozmawiać o
                                      > bezpieczeństwie w związku małżeńskim ?
                                      > Kobieta wg Giertycha ,, chce się czuć bezpieczną POD OPIEKĄ męża’’
                                      > , a to
                                      > zasadnicza różnica.

                                      Owszem, jest róznica. Ale na czym ona polega, a raczej na czym opiera się
                                      bezpieczeństwo w związku? Od czego ono zależy? Sądzę, że sformułowanie
                                      podkreslone przez Ciebie bardzo Ci nie leży, ale na ile ono jest nieprawdziwe?
                                      Jest oczywiście pewna sfera relacji wzajemnych, na ktorych opiera się
                                      bezpieczeństwo. Jedna z tych relacji opiera się na zaufaniu i obowiązuje w obie
                                      strony. Nie jest to wszystko co wiąże się z bezpieczeństwem.
                                      • ewa8a Re: to kwestia dogrania 27.03.06, 18:52
                                        No ...tak Hymenie. Chyba wszystko jasne. Dziekuję Ci za przedstawienie swojego
                                        punktu widzenia.
                                        • hymen Re: to kwestia dogrania 28.03.06, 08:46
                                          ewa8a napisała:

                                          > No ...tak Hymenie. Chyba wszystko jasne. Dziekuję Ci za przedstawienie
                                          swojego
                                          > punktu widzenia.

                                          Proszę bardzo, czekam teraz na Twój. Zdaje się, na tym polega dyskusja.


                                          >
                    • dachs Ewo, a jeżeli zestawić tak 25.03.06, 19:01

                      Wobec fizycznie słabszej, łagodniejszej kobiety mężczyzna nadużywa przewagi
                      fizycznej (nosi ją na rękach), wykorzystuje fakt iż kobieta jest delikatna,
                      łatwo ją zranić i łatwiej ustępuje, nie zwraca uwagi na krytykę, nie domyśla się
                      czego pragnie kobieta, potafi się skupić tylko na jednym, nie zauważa ważnych
                      drobazgów wokół, nie potrafi działać spontanicznie, ciągle sie nad czymś
                      zastanawia, zamiast pragnać miłości, pragnie uznania i narzuca sie partnerce ze
                      swoja opiekuńczością.

                      Mielibyśmy opis sytuacji niewiele odbiegający od tego, jaki nam serwują liczne
                      organizacje feministycne.

                      Przy okazji odpowiedź na Twoją sygnaturkę:

                      "Pornografia łamie kręgosłup rodziny. A.Sobecka?"
                      - Jeszcze nie miała okazji.
                      • ewa8a Re: Ewo, a jeżeli zestawić tak 25.03.06, 20:39
                        Ej, coś z tym przykładem jest nie tak. Nie wiem co lansują organizacje
                        feministyczne, ale nie sadzę by było to noszenie na rękach, obraz kobiety,
                        którą łatwo zranić, ustępującej na kazdym kroku. Jestem w ogóle przeciwko
                        lansowaniu jakiegokolwiek modelu układów damsko-meskich. Ludzie się dobierają
                        wg uznania. Jedne kobiety lubią być prowadzone za rączkę i jest im z tym
                        dobrze, drugie sobie czegoś takiego nie wyobrazają, ale niech taki stary
                        piernik nie wygłupia się w Brukseli, gwałcenie prostytutki przyniosło polskim
                        eurodeputowanym wystarczająco dużo wstydu.
        • palnick Re: Różnica pomiędzy kobietą a mężczyzną 26.03.06, 08:54
          Nie wiem kto jest autorem ale to bardzo siekawa scenka:

          Powiedzmy, że facetowi imieniem Stefan podoba się kobieta... nazwijmy ją Jolka.
          Zaprasza ją do kina. Ona się zgadza, spędzają razem miły wieczór. Kilka dni
          później proponuje jej obiad w restauracji i znów oboje są zadowoleni. Zaczynają
          się spotykać regularnie i żadne z nich nie widuje się z nikim innym.
          Aż któregoś wieczoru w samochodzie, Jolka zauważa: "A wiesz, że dziś mija
          dokładnie sześć miesięcy odkąd się spotykamy ?" W samochodzie zapada cisza. Dla
          Jolki wydaje się ona strasznie głośna. Dziewczyna myśli: "Kurcze, może nie
          powinnam była tego mówić. Może on nie czuje się dobrze w naszym związku. Może
          sądzi, że próbuję na nim wymusić jakieś zobowiązania, których on nie chce, albo
          na które nie jest jeszcze gotowy".
          A Stefan myśli: "O rany. Sześć miesięcy".
          Jolka myśli: "A tak w sumie to i ja sama nie jestem pewna, czy chcę takiego
          związku. Czasami chciałabym mieć więcej przestrzeni, więcej czasu, żebym mogła
          przemyśleć, co chcę dalej zrobić z tym związkiem. Czy ja naprawdę chcę, żebyśmy
          posuwali się dalej...? W zasadzie... do czego my dążymy? Czy tylko będziemy się
          nadal spotykać na tym poziomie intymności? Czy może zmierzamy ku małżeństwu ?
          Ku dzieciom ? Ku spędzeniu ze sobą całego życia ? Czy ja jestem już na to
          gotowa ? Czy ja go właściwie w ogóle znam ?"
          A Stefan myśli: "... czyli... to był... zobaczmy... czerwiec, kiedy zaczęliśmy
          się umawiać, zaraz po tym, jak odebrałem ten samochód, a to znaczy... spójrzmy
          na licznik... Cholera, już dawno powinienem zmienić olej!"
          A Jolka myśli: "Jest zmartwiony. Widzę to po jego minie. Może to jest zupełnie
          inaczej ? Może on oczekuje czegoś więcej - większej intymności, większego
          zaangażowania... Może on wyczuł - jeszcze zanim sama to sobie uświadomiłam -
          moją rezerwę. Tak, to musi być to. To dlatego on tak niechętnie mówi o swoich
          uczuciach. Boi się odrzucenia."
          A Stefan myśli: "I muszą jeszcze raz sprawdzić pasek klinowy. Cokolwiek te
          barany z warsztatu mówią, on nadal nie działa dobrze. Zwalają winę na mrozy.
          Jakie mrozy? Jest 8 stopni, a ten silnik pracuje jak stara śmieciara! A ja
          głupi jeszcze zapłaciłem tym niekompetentnym złodziejom 6 stówek."
          A Jolka myśli: "Jest zły. Nie winię go. Też bym była na jego miejscu zła. No -
          to moja wina, kazać mu przez to przechodzić, ale nic nie poradzę na to, co
          czuję. Po prostu nie jestem pewna..."
          A Stefan myśli: "Pewnie powiedzą, że gwarancja tego nie obejmuje. To właśnie
          powiedzą.... Chamy."
          A Jolka myśli: "Może jestem po prostu idealistką, czekającą na rycerza na
          białym koniu, kiedy siedzę obok wspaniałego mężczyzny, z którym lubię być, na
          którym naprawdę mi zależy, któremu chyba także zależy na mnie. Mężczyzny, który
          cierpi z powodu mojej egoistycznej, dziecinnej, romantycznej fantazji."
          A Stefan myśli: "Gwarancja! Ja im dam gwarancję! Powiem, żeby ją sobie wsadzili
          w d...... Ja chcę mieć sprawny wóz"
          Stefan - odzywa się Jolka.
          - Co? - pyta Stefan, wyrwany niespodziewanie z zamyślenia.
          - Nie dręcz się już tak - kontynuuje Jolka, a jej oczy zaczynają napełniać się
          łzami. Może nigdy nie powinnam... Czuję się tak... (załamuje się i zaczyna
          szlochać)
          - Ale co? - dopytuje się Stefan
          - Jestem taka głupia... Wiem, że nie ma rycerza. Naprawdę wiem. To głupie. Nie
          ma rycerza i nie ma konia....
          - Nie ma konia? - pyta zdziwiony Stefan
          - Myślisz, ze jestem głupia, prawda ? - pyta Jolka.
          - Nie! - odpowiada Stefan, szczęśliwy, że wreszcie zna prawidłową (chyba)
          odpowiedź na jej pytanie. - Ja tylko... Ja tylko po prostu... Potrzebuję trochę
          czasu... (następuje 15-sekundowa cisza, podczas której Stefan, myśląc
          najszybciej jak potrafi, próbuje znaleźć bezpieczną odpowiedź. W końcu trafia
          na jedną, która wydaje mu się niezła)
          - Tak. - mówi.
          - Jolka, głęboko wzruszona, dotyka jego dłoni. - Och, Stefan, naprawdę tak
          czujesz? - pyta.
          - Jak? - odpowiada pytaniem Stefan.
          - No, o tym czasie... - wyjaśnia Jolka.
          - Nnnoo... Tak.
          (Jolka odwraca się ku niemu i patrzy mu głęboko w oczy, sprawiając, że Stefan
          zaczyna się czuć bardzo nieswojo i obawiać, co też ona może teraz powiedzieć,
          zwłaszcza, jeśli dotyczy to konia.... W końcu Jolka przemawia) -Dziękuje ci,
          Stefan.
          - To ja dziękuję - odpowiada z ulgą mężczyzna. Potem odwozi ją do domu, gdzie
          rozdarta, umęczona dusza chlipie w poduszkę aż do świtu, podczas gdy Stefan
          wraca do siebie, otwiera paczkę chipsów, włącza telewizor i natychmiast
          pochłania go powtórka meczu tenisowego między dwoma Szwedami, o których nigdy
          wcześniej nie słyszał. Cichy głos w jego głowie podpowiada mu, że w samochodzie
          wydarzyło się dziś coś ważnego, ale Stefan jest pewny, że nigdy nie zrozumie
          co, więc stwierdza, że lepiej wcale o tym nie myśleć (tę samą taktykę stosuje w
          stosunku do wielu tematów - np. głodu na świecie).
          Następnego dnia Jolka zadzwoni do swej najbliższej przyjaciółki, może do dwóch
          i przez sześć godzin będą omawiać tę sytuację. Drobiazgowo zanalizują wszystko,
          co ona powiedziała i wszystko, co on powiedział, po raz pierwszy, drugi i n-ty,
          interpretując każde słowo, każdą minę i każdy gest, szukając niuansów znaczeń,
          rozważając każdą możliwość... Będą o tym dyskutować, przez tygodnie, może przez
          miesiące, nie osiągając żadnej konkluzji, ale także wcale się tym nie nudząc.
          W tym samym czasie, Stefan, pijąc piwo ze wspólnym przyjacielem jego i Jolki,
          zastanowi sie i zapyta:
          - Janusz, nie wiesz, czy Jolka miała kiedyś konia?
          • ewa8a No i czego dowodzi ta historyjka? 26.03.06, 10:52
            Nie pokazuje różnic pomiędzy kobietą, a mężczyzną, ale podejście do sprawy.
            Stefan zaczął spotykać się z Jolka, bo ta akurat nawinęła mu się pod rękę, jak
            widać robi to bez większego zainteresowania.
            Gdyby Stefan był zainteresowany poważnie Jolką, nigdy by do takiej sytuacji nie
            doszło, bo Stefan chłonąłby kazde jej słowo, a zamiast o samochodzie myślałby
            o.....powiedzmy oczach Jolki.
            • palnick Re: No i czego dowodzi ta historyjka? 26.03.06, 11:02
              ewa8a napisała:

              > Nie pokazuje różnic pomiędzy kobietą, a mężczyzną, ale podejście do sprawy.
              ----------
              Czy to nie jest różnica?
              -------
              • ewa8a Re: No i czego dowodzi ta historyjka? 26.03.06, 11:07
                > Nieprawda. Interesuje się Jolką po męsku smile

                Mam nadzieję, że w tym momencie jakiś ,,Stefan” zaprotestuje przeciwko
                utożsamianiu go z tym indywiduum.
              • ewa8a A oto inny Stefan 26.03.06, 11:10
                www.per.ry.pl/fotki/3.gif
                • palnick No widzisz :) 26.03.06, 13:25
                  Sama potwierdzasz, ze jednak są róznice smile)))
                  • ewa8a Re: No widzisz :) 26.03.06, 15:44

                    Tak, są różnice, ale pomiędzy normalnym mężczyzną, a Stefanem, bo rozwój
                    Stefana, co widać na zamieszczonym gifie w pewnym momencie się zatrzymał.
                    Nie oznacza to jednak, że na Stefana nie znajdzie się amatorka, bo taka,
                    która ,, przede wszystkim pragnie miłości,
                    chce się czuć bezpieczną pod opieką męża ‘’ jest skłonna Stefanowi wiele
                    wybaczyć.
    • kaczka_balbinka Wywod Giertycha oparty jest na klamstwie, Ewo 25.03.06, 22:00
      " Dziś próbuje się nam wmawiać, że różnic nie ma, że obie płcie są jednakowo
      przystosowane do każdej pracy."

      To jest oczywiste klamstwo bo nawet tzw. najbardziej wsciekle feministki nie
      lansuja czegos podobnego, z uwagi na znajomosc ograniczen. Feministki wcale nie
      pragna by przed kobietami otwierac podwoje do prac takich jak reczne kopanie
      odkrywek kanalizacyjnych czy gornictwo. Te kretynizmy i podobne to
      paszkwilanctwo mezczyzn pokroju Giertycha czy Korwina-Mikke - uprawiane z
      blogoslawienstwem ich moralnych autorytetow. Smieszni ludzie bo nie
      rozumiejacy, ze od wykonywania takich prac to my mamy wlasnie ich smile

      Drugim zaklamaniem jest ideotyp kobiety - autorstwa wyzej wymienionych. Ten
      sluzyc ma ustawieniu nas na przynaleznym nam miejscu. Jesli nie pasujesz do jego
      kretynskiej definicji to lepiej by bylo abys zawstydzila sie i zastanowila nad
      soba. Jesli nie wykonasz odpowiedniej pracy nad soba i nie dopasujesz sie do
      wzorca to znaczy ze, poprzez odniesienie do giertychowej definicji, nie jestes
      kobieta. Albo tez kobieta z problemami, czyli kobieta nadajaca sie do leczenia
      zamknietego (najlepiej). Jesli jednak bedziesz zbyt ostentacyjnie obnosic sie ze
      swa "kobiecoscia inaczej" to giertychowi odsadza Cie od plci i czci, a jak
      trzeba to i od qurw wyzwa - bys znala swoje miejsce Ty a innym ku przstrodze.
      Pewnie nie ci tutaj, bo takich zadan maja oni swoich ludzi - doswaidczylam na
      wielu forach wiec wiem co mowie. Twoi polemisci to taka sama konserwa jak ten
      Giertych , tyle, ze oni sa zbyt cwani by otwarcie identyfikowac sie z tym starym
      oslem i narazac na odstrzal. W zamian odwalaja robote "uspokajaczy" ktorzy nie
      dyskutuja jednak ze stanowiskiem Giertycha lecz z Twoim. Staraja sie zbic Cie z
      pantalyku.

      Czy zauwazylas by ktorys z Twoich polemistow doszukal sie czegos niestosownego w
      wypowiedzi Giertycha?

      Giertychowe jest typowo katolickim podejsciem polegajacym na stworzeniu Ci
      wzorca a nastepnie na ciaglym szczypaniu - bys sie ulepszala. I jestes swieta -
      albo jestes szczypana.

      Wywnioskowalam, ze i Ty bardzo stesknilas sie za Krzysiem52. Pozostaje mi zyczyc
      Ci aby kiedys wrocil smile

      Sprawdz poprosze poczte.
      • jan_zizka [...] 25.03.06, 22:15
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • ewa8a Re: Wywod Giertycha oparty jest na klamstwie, Ewo 25.03.06, 23:58
        Ależ ja doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że obraz kobiety, przedstawionej
        przez Giertycha moim dwóm rozmówcą bardzo odpowiada, ale wprost nie
        identyfikują z nim, bo to jakby nie było nieco obciachowa postać, podobnie jak
        zwolennicy Leppera tez nie ujawniają się tu ze swoimi sympatiami.
        Ja nie mam nic przeciwko poglądom Giertycha, pod warunkiem, że wypowiada je
        jako osoba prywatna, a nie jako reprezentant Polski na forum międzynarodowym,
        bo to co dla mnie jest dowcipem, obcokrajowca może zszokować.

        > Twoi polemisci to taka sama konserwa jak ten
        Giertych

        To dobrze, w przeciwnym wypadku nie ma polemiki.

        > Giertychowe jest typowo katolickim podejsciem polegajacym na stworzeniu Ci
        wzorca a nastepnie na ciaglym szczypaniu - bys sie ulepszala. I jestes swieta -
        albo jestes szczypana.

        Naprawdę sądzisz, że ta metoda może być w stosunku do mnie skuteczna ?
        • kaczka_balbinka Re: Wywod Giertycha oparty jest na klamstwie, Ewo 26.03.06, 01:25
          Ależ ja doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że obraz kobiety, przedstawionej
          przez Giertycha moim dwóm rozmówcą bardzo odpowiada, ale wprost nie
          identyfikują z nim, bo to jakby nie było nieco obciachowa postać, podobnie jak
          zwolennicy Leppera tez nie ujawniają się tu ze swoimi sympatiami.
          Ja nie mam nic przeciwko poglądom Giertycha, pod warunkiem, że wypowiada je
          jako osoba prywatna, a nie jako reprezentant Polski na forum międzynarodowym,
          bo to co dla mnie jest dowcipem, obcokrajowca może zszokować.

          > Twoi polemisci to taka sama konserwa jak ten
          Giertych

          To dobrze, w przeciwnym wypadku nie ma polemiki.

          > Giertychowe jest typowo katolickim podejsciem polegajacym na stworzeniu Ci
          wzorca a nastepnie na ciaglym szczypaniu - bys sie ulepszala. I jestes swieta -
          albo jestes szczypana.

          Naprawdę sądzisz, że ta metoda może być w stosunku do mnie skuteczna ?

          Mysle ze bez wzgledu na skutki posladki i tak sa wyszczypane?

          Przez wieki caly bylysmy ustawiane w kacie wlasnie poprze odnoszenie do wzorca,
          ktoremu - jak tylko ktorys pan i wladca zechcial - moglysmy dorownac co najwyzej
          po smierci. Jak to dobrze ze ten glupawy kosciolek ma coraz mniej do powiedzenia
          na swiecie, a juz niedlugo takze w Polsce wykopany zostanie tam gdzie jego miejsce.

          Czy zauwazylas by na tym forum odbywala sie dyskusja na temat ukarania przez te
          koscielna jedze Kruk Radia FM - za zarty z katolickiej nauki spolecznej w czesci
          dot. przedslubnego pozycia? Bo ja nie zauwazylam, ale moze... Dobrze by bylo
          pogadac na ten temat bo to juz byla granda na miare generala Franco. Czyzby
          tutejsi konserwatysci nie zauwazyli rewolucji obyczajowej i niszczenia wolnosci
          ktore im samym sa niezbedne do zycia?

          Dopisalam jeszcze troche, a wiec sprawdz poprosze smile


          Ten Krzys52 mocno znienawidzony byc musi przez milosciwy lud bozy. No zeby samo
          pojawienie sie osoby przypominajhacej go moglo wywolac tyle emocji... Ciekawe
          naco bedzie stac tych dzikuskow gdy sam Krzys52 zdecyduje o powrocie. Toz oni
          wypala sie niebozeta do tej pory, i same katolickie wraki tkwic beda w piaskach
          Aquanet. smile

          • hymen Re: Wywod Giertycha oparty jest na klamstwie, Ewo 26.03.06, 18:31
            kaczka_balbinka napisała:

            > Czy zauwazylas by na tym forum odbywala sie dyskusja na temat ukarania przez
            te
            > koscielna jedze Kruk Radia FM - za zarty z katolickiej nauki spolecznej w
            czesc
            > i
            > dot. przedslubnego pozycia?

            Kaczusiu, wskazaną w praktyce alternatywą katolickiej wizji kobiety jest
            obciaganie laski w szkolnej toalecie i wielkie zadowolenie z tytułu
            zamieszczenia filmiku z tej przyjemnej czynności w internecie. To wszystko
            pewnie w ramach sprzeciwu wobec Ojca Rydzyka, jego radia i kościoła w ogóle.
    • dachs Fakty i komentarze 26.03.06, 08:39
      Panie drogie i ty balbinkowy tworku coś z ziobra kaczorka powstał.
      Strasznie się na tego nieszczęsnego Giertycha rzuciłyście, od czci i wiary go
      odsądzacie, a nieładnie to i politycznie niepoprawnie ad personam dyskutować,
      miast treścią merytoryczną sie zająć.
      Żeście politycznie niepoprawne to i dobrze, ale że prostego dość tekstu
      analitycznie przeczytac nie jesteście w stanie tylko dlatego, że to Giertych
      powiedział, to już jest zasmucające.
      Bo o cóż można sie w tym tekście oburzać? O fakty? Z faktami się nie dyskutuje,
      nie da się. Więc o komentarze.
      Rozbijmy więc tekst na fakty i oburzajace komentarze.

      Kiedyś w głębokim PRL-u było hasło "kobiety na traktory". - fakt

      Dziś socjalizm dotarł na Zachód - fakt

      i już nie tylko chodzi o traktory, ale o wszystkie męskie funkcje. - fakt

      Równocześnie w imię równości namawia się mężczyzn do kobiecych ról. -fakt

      Przedstawia się ich przy przewijaniu dzieci, przy gotowaniu, przy zmywaniu
      naczyń, przy pielęgnacji chorych itd. - fakt

      Ponoć wszyscy jednakowo do wszystkiego się nadajemy. - oburzający komentarz

      Tego wymaga ideologia feministyczna i aktualna polityczna poprawność. -
      oburzający komentarz

      Tymczasem mężczyźni i kobiety się różnią. - fakt

      Ten oczywisty fakt gdzieś się dzisiaj w świadomości powszechnej gubi. -
      oburzający komentarz

      Chodzi tu nie tylko o różnice fizyczne, które dla wszystkich są widoczne, ale i
      o psychiczne. -fakt

      Jednych od drugich nie sposób odłączyć. - fakt

      (...) Ze względu na swą rolę biologiczną kobieta jest wyposażona w cechy
      potrzebne do jej pełnienia, -fakt

      a mężczyzna w cechy potrzebne do roli, jaka jemu z natury rzeczy przypada. -fakt

      Właściwości żeńskie i męskie nie stanowią przeciwieństw. - oburzający komentarz

      One się wzajemnie uzupełniają. - oburzający komentarz

      O co się zatem tak oburzacie na Giertycha?
      Przeciw czemu kaczuszka pisze elaboraty przekraczajace jej umysłowe mozliwości?
      Przeciw tym paru zdaniom:

      1.Ponoć wszyscy jednakowo do wszystkiego się nadajemy.
      2.Tego wymaga ideologia feministyczna i aktualna polityczna poprawność.
      3.Ten oczywisty fakt gdzieś się dzisiaj w świadomości powszechnej gubi
      4.Właściwości żeńskie i męskie nie stanowią przeciwieństw.
      5.One się wzajemnie uzupełniają.

      Całuje rączki szanownym paniom i idę zrobić mojej borsuczce śniadanie.

      borsuk
      • ewa8a Re: Fakty i komentarze 26.03.06, 11:22
        > Dziś socjalizm dotarł na Zachód – fakt

        Socjalizm dotarł tam znacznie wcześniej niż dziś (Szwecja) i nie widzę związku
        ustroju z sednem wywodu MG.

        > i już nie tylko chodzi o traktory, ale o wszystkie męskie funkcje. - fakt

        Pojęcia nie mam jakie ,,męskie funkcje’’ ma na myśli, a to co przychodzi mi do
        głowy nie bardzo pasuje do tego poważnego, nobliwego starca, więc zostawiam to
        w spokoju.

        > Równocześnie w imię równości namawia się mężczyzn do kobiecych ról. -fakt
        >Przedstawia się ich przy przewijaniu dzieci, przy gotowaniu, przy zmywaniu
        naczyń, przy pielęgnacji chorych itd. – fakt

        I to są właśnie zdania, które najbardziej mnie bulwersują. NAMAWIA ! Te dwa
        zdania sugerują dobitnie, iz pan MG nie pochwala takiego zachowania mężczyzn,
        najprawdopodobniej uważa za rzecz niemęską wykonywanie tych czynności.
        Nikt mężczyzn do niczego nie namawia i nie lansuje modelu mężczyzny przy
        garach i pralce. W zmywaniu i przewijaniu dzieci jest najwidoczniej coś
        kompromitującego i niegodnego prawdziwego mężczyzny. Jeszcze raz zwrócę uwagę,
        że pan MG wypowiadał te słowa jako reprezentant państwa polskiego. To on w
        tym momencie ,,namawia’’ do pewnego zachowania i lansuje wzorzec polskiego
        mężczyzny.

        > Tego wymaga ideologia feministyczna i aktualna polityczna poprawność. -
        oburzający komentarz

        Tak oburzający. Staruszek znów miesza politykę i ideologię do normalnego biegu
        spraw. To życie wymusza na nas pewne zachowania, czy się to Giertychowi podoba,
        czy nie.

        > Całuje rączki szanownym paniom i idę zrobić mojej borsuczce śniadanie.

        Taak ? Borsuczce śniadanie ? Maciej Giertych mógłby w tym momencie uznać, że
        jesteś pod wpływem lansowania feministycznej ideologii.
      • kaczka_balbinka Re: Fakty i komentarze - dlaczego nie? :))) 26.03.06, 20:36
        Rozbijmy więc nieco staranniej tekst na fakty, a o oburzajacych komentarzach
        pomowmy pozniej.

        kobiety - fakt; traktory - fakt

        socjalizm - fakt; Zachód - fakt

        męskie funkcje. - fakt

        kobiece role -fakt

        przewijanie dzieci, gotowanie, zmywanie naczyń, pielęgnacja chorych - fakty

        Tymczasem mężczyźni i kobiety się różnią. - fakt

        Gdybys zaczal od rzeczy prostych to moze doszedl bys do czegos, a tak -
        zakalapuckales sie panie Dahs co pisze sie Borsuk.

        Pozdrawiam

        Balbinka smile
    • kaczka_balbinka Równouprawnienie wg Macieja - polega na dawaniu 26.03.06, 21:11
      Mezczyzna) "Kieruje się rozumem, wyczucia mu brak" - tu zgadzam sie z panem
      Giertychem w 50 procentach a z druga czescia opinii w stu. W czesci pierwszej
      nie mowil oczywiscie o sobie a wiec nie wiem o co mu chodzilo.


      Kawalek o antykoncepcji jest super. Istny biskup z pana Macieja jest smile

      Chyba poswiece sie studiom geniuszu tego pana.


      Antykoncepcja

      Antykoncepcja, to nic innego jak wykreślenie biologicznych
      konsekwencji współżycia płciowego. To oddzielenie stosunku płciowego od jego
      funkcji prokreacyjnych. Korzysta się z przyjemności pożycia płciowego, bez
      otwarcia na jego podstawowy biologiczny cel. Nie tylko partner czy partnerka,
      ale także mąż czy żona, przy ubezpłodnionym stosunku, staje się jedynie
      dostarczycielem przyjemności, narzędziem do zaspakajania pragnień. Zamiast być
      podmiotem miłości, staje się jej przedmiotem. Dawanie przekształca się w branie,
      w używanie drugiej osoby.

      Zamknięcie się na prokreację to wyzwanie rzucone płodności. Obecny kryzys
      demograficzny świata zachodniego jest tego konsekwencją.


      Hmmm, to czy to znaczy, ze jak ja daje to takze biore i uzywam?


      • dachs Re: Równouprawnienie wg Macieja - polega na dawan 26.03.06, 22:52
        dawno Cię nie widziałem, ...na kaczych łapach
        • kaczka_balbinka Re: Równouprawnienie wg Macieja - polega na dawan 26.03.06, 23:00
          dachs napisał:

          > dawno Cię nie widziałem, ...na kaczych łapach

          Kulturalny mezczyzna powiedzialby... na kaczych łapkach smile

          Jesli mowilby o moich...

          Pozdrawiam

          Balbinka
      • ewa8a Re: Równouprawnienie wg Macieja - polega na dawan 26.03.06, 23:31
        Mam lepszy fragment.
        Znamy wreszcie powód bezpłodności kobiet, mężczyzn i ......ryb.

        ,,Hormony te wydzielane z moczem trafiają do ścieków miejskich, nie są
        wyłapywane przez oczyszczalnie i wracają do człowieka wraz z wodą. Kobietę
        pozbawiają zdolności do owulacji (taki jest ich cel), a u mężczyzn powodują
        spadek żywotności nasienia. Szeroko już udokumentowana jest demaskulinizacja i
        redukcja płodności u ryb w rzekach poniżej wielkich miast.’’.

        kaczka_balbinka napisała:

        > Chyba poswiece sie studiom geniuszu tego pana.

        Ja także, bo dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że on jest lepszy od Rydzyka.
        Ale już nie dzisiaj, bo jutro wstaję skoro świt. Dobranoc Balbinko.
        • kaczka_balbinka No to ja teraz nie wiem, Ewa - czy licznych groma 27.03.06, 04:49
          gromadek dzieci nie mamy dlatego ze: nie chcemy z powodu wygodnictwa; bo nie
          stac jest nas na nie; czy tez z niemoznosci prokreacji spowodowanej
          bezplodnoscia za przyczyna cyrkulacji hormonow antykoncepcyjnych w obiegu
          zamknietym wody. W zaleznosci od okolicznosci twierdzi stary osiol to co mu
          akurat jest wygodniej, i nawet nie zastanowi sie sklerotyk, ze te glupoty
          przeczytac moze ktos kto jeszcze nie ma zaawansowanej miazdzycy, czy wczesnego
          wodoglowia. Innych poucza a sam bezwstydny jest. sad

          No ale przynajmiej wiemy teraz dlaczego polska konserwa katolicka slynie w
          swiecie z glupoty. Oni edukowani sa na Giertychu.

          Popatrz jak on boleje nad tym, ze (mezczyzni) "przestają być odpowiedzialni za
          prokreację. To matka, jeśli zechce, urodzi dziecko i uczyni mężczyznę ojcem, a
          jeżeli nie zechce, to je zabije i on już ojcem nie będzie. Ojcostwo przestaje
          zależeć od jego woli. W rezultacie przestaje też się czuć odpowiedzialnym za
          ojcostwo."

          Bez watpienia wzdycha Giertych do tych starych wspanialych czasow, gdy, uwazasz,
          misja zony bylo oczekiwanie meza w pozycji lezacej i z rozwartymi udami - gdy
          zgodnie z naukami kosciola obowiazkiem jego bylo ciagle podkreslanie wlasnej
          dominacji (czyli zadne figle migle a wlasnie po bozemu), przy czym on oczywiscie
          domagal sie tego bez wzgledu na nauki. Pozniej byla ciaza, dzieci i tak dalej az
          ona juz wiecej nie mogla. I w takiej wlasnie relacji malzenskiej widzi pan
          Giertych mezczyzne odpowiedzialnego!! za ojcostwo, a macierzynstwo
          (niewatpliwie) za swiadome. Trzeba przyznac ze ma gosc poczucie humoru smile))

          Pozdro smile

          Balbinka
          • ewa8a Re: No to ja teraz nie wiem, Ewa - czy licznych g 27.03.06, 19:07
            Dużo tracą politycy brukselscy, bo nie znają wszystkich złotych myśli naszego
            Macieja. Np
            ,,Antykoncepcja, to nic innego jak wykreślenie biologicznych konsekwencji
            współżycia płciowego. To oddzielenie stosunku płciowego od jego funkcji
            prokreacyjnych. Korzysta się z przyjemności pożycia płciowego, bez otwarcia na
            jego podstawowy biologiczny cel. Nie tylko partner czy partnerka, ale także mąż
            czy żona, przy ubezpłodnionym stosunku, staje się jedynie dostarczycielem
            przyjemności, narzędziem do zaspakajania pragnień. Zamiast być podmiotem
            miłości, staje się jej przedmiotem. Dawanie przekształca się w branie, w
            używanie drugiej osoby.’’

            Mam wrazenie, ze dostarczycielem przyjemności to ten Maciej raczej nie był, co
            najwyżej podmiotem miłości.
            • dachs Re: No to ja teraz nie wiem, Ewa - czy licznych g 27.03.06, 19:13
              ewa8a napisała:

              > Dużo tracą politycy brukselscy, bo nie znają wszystkich złotych myśli naszego

              Czy znaczy to, że fragmenty z których sie teraz słusznie natrząsacie nie należą
              do tekstu wymienionego w temacie wątku?
              • ewa8a Re: No to ja teraz nie wiem, Ewa - czy licznych g 27.03.06, 19:18
                Wszystkich swoich poglądów pan Maciej nie zdązył jeszcze`zaprezentować w
                Brukseli - wszystko zatem przed nim. My zboczyliśmy nieco z tematu i
                analizujemy nysli, zawarte w tym linku.

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=39138941&a=39165369
            • kaczka_balbinka Re: No to ja teraz nie wiem, Ewa - czy licznych g 28.03.06, 03:11
              No i w dalszym ciagu nie wiem, Ewa - czy jak daje to takze biore?

              Zgodnie z giertychowym podzialem rol oraz zestawem roznic jedno z nas moze
              dawac, a dla drugiego natura przewidziala branie. My zdecydowanie dajemy, Ewa smile
              i nic sie na to nie poradzi bo sam Bog tak chcial.
              Tradycyjny mezczyzna natomiast, czyli taki z przwdziwego giertychowego
              zdarzenia, daje wylacznie na utrzymanie rodziny - reszte bierze. Nalezy sie. smile
              • ewa8a Re: No to ja teraz nie wiem, Ewa - czy licznych g 28.03.06, 17:59
                kaczka_balbinka napisała:

                > No i w dalszym ciagu nie wiem, Ewa - czy jak daje to takze biore?

                Masz na myśli Balbinko ,,stosunek ubezpłodniony’’?
                Prawdę mówiąc nie zrozumiałam, jak to jest z tym dawaniem, które przekształca
                się w branie czyli używanie drugiej osoby, ale jeśli branie jest dawaniem, to
                chyba pełna symbioza, obie strony zadowolone i po co to paskudne słowo
                UŻYWANIE ?!

                > My zdecydowanie dajemy, Ewa smile
                i nic sie na to nie poradzi bo sam Bog tak chcial.

                Tu się nie zgodzę –
                ,,Nie tylko PARTNER czy partnerka, ale także MĄŻ
                czy żona, przy ubezpłodnionym stosunku, staje się jedynie dostarczycielem
                przyjemności, narzędziem do zaspakajania pragnień’’.
                Widzisz zatem, jak perwersyjne mogą być kobiety, dla których mąż lub partner (o
                zgrozo!) to tylko ,,dostarczyciel’’ przyjemności. Czy to przypadkiem nie jest
                jakieś feministyczne podejście do sprawy ? Pan Maciej podkreśla, że ma to
                miejsce w przypadku ,,stosunku ubezpłodnionego” ( to określenie jest bomba!
                włączam je do swojego repertuaru). Zastanawiam się jak to jest
                w ,,płodnionym’’. Obie strony mają przyjemność, czy żadna ?
    • allegro.con.brio babeczka z kompleksami? 26.03.06, 21:32
      > No właśnie i dlatego prawdziwi mężczyźnie nie powinni przewijać dzieci,
      > gotować, zmywać i pielęgnować chorych.

      Nigdzie tego nie napisał.
    • centre.gravity Re: Równouprawnienie wg Macieja 27.03.06, 11:59
      wybierajcie dalej jako swoich przedstawicieli zdewocialych sklerotycznych
      staruchow, tylko ie dziwcie się pozniej, ze mowia o polsce skansen europy.
      • ewa8a Re: Równouprawnienie wg Macieja 27.03.06, 19:13
        Grawitacjo ! Mam nadzieję, że nie do mnie skierowane jest twoje święte
        oburzenie.
        Na tym forum raczej nikt nie przyzna ci się, że głosował na Giertycha, ale jak
        widać jego poglądy podziela kilka osób.
        • dachs Re: Równouprawnienie wg Macieja 27.03.06, 19:43
          ewa8a napisała:

          > Na tym forum raczej nikt nie przyzna ci się, że głosował na Giertycha, ale jak
          > widać jego poglądy podziela kilka osób.

          Nic dziwnego, że nad krajem panują kaczory.
          Jeżeli przedstawiciele tzw. "światłej" frakcji narodu nie potrafią odróżnić
          krytycznego spojrzenia od bezwarunkowanego poparcia, to co się dziwić tak
          ukochanemu przez Kurskiego "ciemnemu narodowi".
    • wikul Równouprawnienie wg Ministerstwa Obrony Narodowej 30.03.06, 18:48
      Wojsko wzywa kobiety!

      Aleksandra Krzyżaniak-Gumowska 29-03-2006,

      Panie dostają wezwania na wiosenny pobór. Dla wielu to niespodzianka: teraz
      przepisy nakazują stawiać się na komisję wojskową przedstawicielkom nowych
      zawodów

      Katarzyna Siennicka, studentka piątego roku psychologii społecznej, w połowie
      marca dostała list zaadresowany do niej tak: "Pan Siennika [pisownia
      oryginalna] Katarzyna". A w nim: "Na podstawie ( ) ustawy o powszechnym
      obowiązku obrony Rzeczpospolitej Polskiej ( ) wzywam Pana do osobistego
      zgłoszenia się do poboru w dniu 26.04.2006". Setnie się uśmiała. List pokazała
      swojemu chłopakowi. Ten zaczął rozsyłać do znajomych e-maile: "Kaśka idzie do
      wojska!". (...)

      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,60935,3245766.html
Inne wątki na temat:
Pełna wersja