maretina
27.12.02, 09:59
nie wiem jak wy, ale ja trzymam za te kobiete kciuki.
Śmiertelny piorun w telefonie
Sąd orzeknie czy Telekomunikacja Polska SA przez swoje zaniedbanie ponosi
odpowiedzialność za śmierć człowieka
Odszkodowania i renty za śmierć męża domaga się od Telekomunikacji Polskiej
SA mieszkanka Gdańska. 43-letni Wiesław J. zginął od uderzenia pioruna w
czasie rozmowy telefonicznej.
Hanna i Wiesław J. mieszkali w Gdańsku, byli szczęśliwym małżeństwem. Ich
szczęście skończyło się nagle 17 czerwca 2001 roku. Tego dnia państwo J.
wypoczywali wraz z przyjaciółmi w swoim domku w Kotuszewie koło Lęborka.
Wieczorem nad wsią rozpętała się burza z piorunami, padał ulewny deszcz.
Około godziny 23 zadzwonił telefon. Słuchawkę podniósł Wiesław J. - tym samym
momencie niebo przecięła błyskawica. Mężczyzna zginął porażony piorunem.
Hanna J. do tej pory nie może pozbierać się po tej tragedii. Grzecznie
przeprasza, ale nie chce z nami rozmawiać. O tym, co było dalej, mówi nam jej
pełnomocnik, mecenas Mariusz Zabłotny.
- Postanowiliśmy pozwać do sądu Telekomunikację Polską. Dlaczego? Ponieważ
firma ta nie poinformowała mojej klientki ani jej męża, że w czasie burzy nie
można odbierać telefonów, bo może to spowodować śmierć - mówi mecenas
Zabłotny. - Bezspornym jest, że linia telefoniczna, przez którą przeszło
wyładowanie, należy do TP SA i że to ona powinna zadbać o taką informację.
Skoro tego nie uczyniła, ponosi odpowiedzialność za skutki zaniedbania.
Ciekawa jest opinia na ten temat Telekomunikacji Polskiej. Odrzuca ona
oczywiście pozew twierdząc, że "wiedza o niedopuszczalności korzystania z
urządzeń elektrycznych w czasie burzy oraz nieprzewidywalności działania sił
natury jest wiedzą powszechną i od pokoleń utrwaloną w społeczeństwie".
- Wiem, że trzeba wyłączać lodówkę, komputer czy telewizor. Ale, to że nie
można rozmawiać przez telefon, pierwsze słyszę - mówi mecenas. - Moja
klientka twierdzi, że nikt jej nic takiego nie mówił. Według Prawa
Telekomunikacyjnego urządzenia telekomunikacyjne powinny być m.in. bezpieczne
w używaniu. Według nas nie zostało to w tym przypadku zachowane.
Hanna J. domaga się 2 tys. zł odszkodowania i 500 złotych miesięcznie renty.
Sprawa jest już w lęborskim sądzie.
- Jest to jedynie część przyszłego roszczenia - wyjaśnia Mariusz Zabłotny. -
Chodzi nam głównie o to, by sąd wydał wyrok: czy Telekomunikacja ponosi winę
za ten tragiczny wypadek, czy nie.