samsaranathanal
23.10.01, 16:43
Ten wątek nie jest skierowany do zwolenników generała Pinocheta będących
jednocześnie przeciwnikami SLD
Ten wątek nie jest skierowany do zwolenników generała Pinocheta będących
jednocześnie zwolennikami SLD (są tacy?

)
Ten wątek nie jest skierowany do przeciwników generała Pinocheta będących
zwolennikami SLD.
Ten wątek jest skierowany do potępiających generała Pinocheta (a najlepiej
uważających, że generał Pinochet et consortes kwalifikuje się co najmniej do
długoletniej odsiadki) będących zwolennikami SLD.
Czy już wiecie o co Was chcę zapytać? Tak, moje pytanie brzmi: jak to można
pogodzić? Bo że można, w to nie wątpię...
Ja doskonale rozumiem, że można być wrogiem metod zastosowanych przez gen. P.
Ja doskonale rozumiem oburzenie na szwadrony śmierci i inne nieprawne działania.
Podzielam pogląd, że cel nie uświęca środków... Też uważam, że dla kwalifikacji
zbrodni nie ma różnicy czy zabito 10, 300, 3000 czy 30 000...
Tylko jak potępienie gen Pinocheta można pogodzić z pochwałą SLD? Toż to tak
jakby popierać w głosowaniu partię założoną przez kolegów Pinocheta

)
Oba środowiska polityczne dokonały zamachów stanu.
Oba z pomocą armii
Oba z powodu zagrożenia istnienia państwa (nie będziemy tu omawiać na ile
uzasadnione było to zagrożenie - przyjmijmy na chwilę dla dobra dyskusji, że
RÓWNIE uzasadnione)
Oba na podstawie wątpliwego uzasadnienia prawnego (uchwała parlamentu i uchwała
Rady Państwa)
Za obu rządów dochodziło do śmierci cywili - bez sądu.
Oba oddały władzę w sposób pokojowy.
Ludzie odpowiedzialni za oba przewroty i wspierający je na wysokich
stanowiskach nadal są czynni politycznie - w Polsce jeden z działaczy
totalitarnego aparatu został ostatnio nawet premierem
Jest jedna różnica: stan wojenny został wprowadzony PÓŹNIEJ - czyli jeśli
miałoby tu zadziałć przedawnienie - to powinno ono prędzej objąć środowisko
polityczne Gen. Pinocheta

)
Pomóżcie mi zrozumieć: jak można pogodzić niechęć do Pinocheta i sympatię do
SLD...
pozdrawiam serdecznie
Sam