piq
28.05.06, 22:29
Papa B16 jest super. Z pewnością nie jest to "papież na tymczasem", ma własną
charyzmatyczną osobowość i coś, czego czasami brakowało poprzedniemu papie,
który lubił filozoficzno-teologiczne dywagacje - B16 potrafi z precyzją
chirurga wyciąć problem i pokazać go jasno i bez niedomówień. Jest klarownym
mówcą i dobrym nauczycielem.
Moim zdaniem przedstawił też, czy raczej podkreślił - co umknęło niedouczonym
pożal się Boże komentatorom tiwi - nowy element w nauczaniu papieskim: że
wierni są osobnymi, różniącymi się pod każdym względem jednostkami, a wiara
jest kwestią niesłychanie osobistą. Podkreślał to kilkakrotnie. Z drugiej
strony zakreślił granice dywagacji teologicznych: nie mogą rewidować
absolutnych podstaw doktryny KK. To nowość, która mnie cieszy.
Podobało mi się też powracanie do źródeł i podstaw, czyli do Pisma. Każde
wystąpienie było w zasadzie analizą i egzegezą niewielkiego fragmentu ze
starego lub nowego testamentu. To zachęta do studiowania Pisma - w czym jest
śmiały, gdyż większość herezji wzięła się ze studiowania Pisma.
Podoba mi się też jego ekipa od pogody z Auschwitz: od ciemnych chmur smutku i
winy, przez deszcz oczyszczenia, tęczę obietnicy (wg Pisma "położył Pan swój
łuk na obłoku" na znak dla Noego i jego rodziny, że potopu już nigdy nie
będzie) do słoneczka. Kiedyś ta papistowska sztuczka z pogodą będzie mu
liczona do kanonizacji.
Ja nie jestem katolikiem - jestem chrześcijaninem w moim jednoosobowym
kościele, ale papie B16 będę kibicował.