Gość: Cogito
IP: *.krakow.ppp.tpnet.pl
16.03.01, 16:33
Nie wierzę w to, że Polacy zaplanowali, zorganizowali i przeprowadzili mord na
Żydach w Jedwabnem.
A to z tego powodu, że wiele spraw jest w całej tej historii mocno wątpliwych.
1.Nie wierzę w to, iż społeczność polska w Jedwabnem zebrała się i uchwaliła,
że wyłapie wszystkich Żydów i spali ich w stodole Polaka. Polacy, gdyby to
mieli zainicjować, to do spalenia Żydów wybraliby, najpewniej jakiś żydowski
budynek. Z analogicznych powodów nie wierzę, że właściciel tejże stodoły brał w
całym zdarzeniu czynny udział z własnej woli. Jeśli była mowa o tym, że Polacy
w Jedwabnem mordowali Żydów również dla ich majątku, to wielce wątpliwe, iżby
własny majątek w tym celu poświęcali.
2. Nie wierzę w to, że Polacy mieli możliwości techniczne aby wyłapać i spędzić
wszystkich Żydów w jedno miejsce. Szansa, że Polacy - połowa mieszkańców
Jedwabnego - nie dysponując bronią, wyłapią i spalą Żydów, jest taka sama, jak
to, że Żydzi zrobią to samo z Polakami.
3. Nie wierzę w to, że Polacy wpadli na pomysł, aby spalić Żydów. Polacy, gdyby
z własnej inicjatywy zaczęli mordować, to pewnie w ruch poszłyby siekiery, kosy
i rozpoczęłaby się gonitwa po miasteczku. Dlatego, iż Polacy nie mieli szans
zmusić kilka, czy kilkanaście setek ludzi aby bez większego oporu zebrali się w
jednym miejscu po to, iżby można ich było spalić.
4.Bardzo trudno byłoby mi uwierzyć, że Polacy udali się do Niemców z propozycją
spalenia Żydów w stodole Polaka i z prośbą o pomoc w tym dziele. Gdyby istniała
współpraca między Polakami i Niemcami, to pewnie obie strony dogadałyby się co
do tego, iż do miejsca mordu lepiej będzie wybrać budynek, czy nawet kilka
budynków, należących do mordowanych, a nie mordujących. Byłby to wyjątkowy
przypadek masowej współpracy Polaków z okupantem.
Co, w tej sprawie, jest dla mnie bardzo prawdopodobne.
1.Istniała wśród części Polaków niechęć, nienawiść do pojedynczych albo i do
wszystkich Żydów. Sprawa dość oczywista, biorąc pod uwagę przedwojenne stosunki
między Polakami i Żydami oraz usilną pomoc,jakiej Żydzi udzielali bolszewikom w
eksterminacji Polaków.
2. Część Polaków - mieszkańców Jedwabnego - wykorzystując bezkarność, bezprawie
jakie wtedy panowało oraz zachęty ze strony Niemców, dała upust swej nienawiści
do Żydów. Trudno powiedzieć kto to był. Czy to, tak zwani, porządni obywatele,
czy miejscowi bandyci, czy też jedni i drudzy. W tym narodzie, jak i pewnie w
każdym, nie brak hien, chętnie żerujących na cudzym nieszczęściu.
3. Część Polaków zapewne brała w tym zdarzeniu udział ze strachu przed
represjami ze strony Niemców. Tutaj akurat trudno się dziwić. Dziś często się
zdarza,że ktoś jest bity, okradany lub nawet mordowany, w biały dzień, na ulicy
i nikt nie udziela mu pomocy.
Obarczanie Polaków odpowiedzialnością za mord na Żydach W Jedwabnem to pomysł
dośc drastyczny, obliczony zapewne na wzbudzenie niechęci do Polski i Polaków,
wmówienie narodowi poczucia winy za coś, czemu winnym nie jest, może to być
wreszcie próba rozmycia odpowiedzialności Niemców hitlerowskich za Holokaust
jako taki. Samym Grossem kierowały zapewne o wiele niższe pobudki - nie jest on
wszak pierwszym żydowskim szmalcownikiem, który na Holokauście robi grubą kasę.
Murowanym efektem manipulacjii Grossa jest polaryzacja stanowisk, skłócenie
wśród Polaków oraz generalny wzrost "podskórnej", skrywanej niechęci do Żydow.
Czym to może zaowocować w przyszłości?
Na całą sprawę relacji polsko - żydowskich można też spojrzeć z innego punktu
widzenia.
Otóż, fakt, że wśród Polaków, zwłaszcza tych z nizin społecznych, popularne
były i są nastroje antyżydowskie, wynika ze słabości tych pierwszych i rosnącej
siły drugich. Społeczność żydowska w wielu polskich miasteczkach byla prężna,
pracowita, dobrze zorganizowana. Natomiast Polacy jak to Polacy: i pracować się
za bardzo nie chce, i wódki by się człowiek napił, i zabawiłby się, i brak
konsekwencji, i zapał słomiany itd., itp. Efekt: wzrastająca siła ekonomiczna
mniejszości żydowskiej, relatywna pauperyzacja Polaków, wzrost, wśród nich
poczucia zagrożenia, nasilenie nastrojów antyżydowskich i wojna polsko-
żydowska. Proces naturalny, jasny jak słońce i uniwersalny. Tak samo działo i
dzieje się na całym świecie i to nie tylko między Polakami i Żydami.
Polacy, gdy mieli przewagę niszczyli Żydów. Żydzi gdy mieli przewagę niszczyli
Polaków. Na marginesie, to ciekawe, czy są gdzieś jakieś szacunki co do liczby
Polaków, którzy z inicjatywy współbraci Żydów wylądowali w kazamatach NKWD i na
białych niedźwiedziach.
Dopóki dominującą warstwą w Polsce była szlachta, antysemityzm mógł mieć w
Polsce podłoże religijne a to się, chyba (nie jestem pewien) raczej nie
zdarzało. Kiedy na arenę polityczną weszli chłopi i robotnicy, to się okazało,
że na dole drabiny społecznej mają silną konkurencję i nie są w stanie z nią
rywalizować, nawet dlatego, że poprzednie elity (szlachta) raczej ich do tej
konkurencji nie przygotowały (oględnie mówiąc).
Z historii wiadomo, że Żydzi jak i każda inna społeczność, kiedy może to
opanowuje i dominuje słabszych od siebie. Konkwistadorzy w Ameryce Południowej,
osadnicy europejscy w Północnej, Żydzi w Palestynie po wyjściu z Egiptu, robili
dokładnie to samo.
Czy można mieć za złe społecznościom, które przegrywając konkurencję w
dziedzinie ekonomii z napływową ludnością, dla nich pod każdym względem obcą, w
obronie przed dominacją, uciekają się do bardziej drastycznych form walki?
Można! Amerykanie mieli "za złe" Indianom, że tamci nie chcieli dobrowolnie
oddać im swojej ziemi i niszczyli ich wszelkimi sposobami. Wszystko zależy od
systemu wartości, jaki zostaje narzucony danej narodowości przez społeczność
międzynarodową lub tego, który w tej społeczności jest najsilniejszy i od tego
czy owa narodowość pozwala sobie ten system narzucić. To wielopłaszczyznowa
wojną ideologiczna. A zwycięzców nikt nie osądza. Kto przegra ten jest winny.
Polacy, niestety, ostatnio dość często przegrywają.
Nie każdy wychodzi z tej wojny zwycięsko, jak np. Talibowie.