Mity i IPN

20.01.03, 13:56
"Historycy IPN przeciwstawili się też mitowi rozpowszechnionemu w
środowiskach kombatanckich, że zbrodni sądowych dopuszczali się głównie
niekompetentni pracownicy wymiaru sprawiedliwości - z awansu i po
kilkumiesięcznych kursach. Blisko 70 procent wyroków śmierci w powojennej
Polsce orzeczono do 1948 roku, a w tym czasie większość sędziów i
prokuratorów stanowili przedwojenni absolwenci prawa na polskich uczelniach.
Wśród nich "niemała liczba okres okupacji spędziła w szeregach Armii
Krajowej, również tacy, których sumienia obarcza orzeczenie kilkunastu,
czasem nawet kilkudziesięciu wyroków śmierci" - mówił w "Biuletynie IPN"
Szwagrzyk."
-------------------------------------
No i wszystko jasne - sanacja podglebiem komunistycznych zbrodni.
Gdzie ja to już czytałem...


arch.rp.pl/a/rz/2003/01/20030120/200301200063.html?k=on;t=2002122120030120
    • Gość: Piort Re: Mity i IPN IP: *.man.polbox.pl 20.01.03, 15:09
      Po co wracać do tych spraw? Było kiedyś takie prawo, teraz jest inne. Co miał
      zrobić sędzia płk. Tatara gdy ten przyznał się na rozprawie do zdrady i
      szpiegostwa? Nawet gdyby był przekonany, że płk. Tatar jest niewinny, to
      musiałby wydać taki wyrok, bo wtedy obowiązywało takie prawo. Dura lex sed lex.
      Po zakończeniu II wojny światowej w Polsce trwała krwawa wojna domowa i padały
      ofiary po obydwu stronach, naturalnie większe po stronie patriotów. Wtedy
      najważniejsze było zakończenie wzajemnego mordowania się i komunistyczne
      władze, jako silniejsze i wspierane przez Armię Czerwoną, usprawiedliwiały
      wszelkie postępowanie pozwalające zwalczyć liczne naówczas podziemie. W czasach
      pokoju te metody były by niedopuszczalne, ale wtedy? Każdy oddział partyzancki
      musiał mieć żywność, boń, amunicję i kwatery niezaleznie od tego czy chciano mu
      je dać dobrowolnie czy nie. Najbardziej cierpiała ludność cywilna i tak
      wyniszczona przez wojnę. Gdyby nie okrucieństwa bezpieki, wojska i milicji, to
      wojna domowa przeciągnęła by się do lat 60-tych i zginęło by dużo więcej ludzi.
      A że niesprawiedliwie? Kto rozsądny oczekuje sprawiedliwości? W stanie wojennym
      szło się bezwzględnie do więzienia za pędzenie bimbru. Nic nie mógł pomóc
      wyrozumiały sędzia ani fakt że to pędzenie miało miejsce dawno temu i w
      nieznacznych ilościach. Czy ktoś rozsądny domaga się rehabilitacji z tego
      powodu? Nikt, bo wtedy takie prawo obowiązywało sędziów, a sędziowie są
      funkcjonariuszami państwa, jakie by ono nie było. Nie można wciąż rozliczać
      przeszłości, bo jej nie zmienimy, za to bardzo sobie utrudniamy zycie.
      • andrzejg wyciągnęłem ważne wnioski 20.01.03, 15:20
        Trzeba swoich oponentów potraktować 'z buta','za mordę ich i do ziemi'
        albo lepiej 'pod ziemię'.Za ileś tam lat znajdzie się Piort mówiący 'przecież
        było takie prawo'.Być może było takie prawo i należy ubolewać ,że było
        niesprawiedliwe i do tego ktoś musiał je egzekwować.Nie zmienia to faktu ,ze
        mogło to być złe prawo.Jeżeli było złe ,to tym bardziej należy naswietlać te
        zaszłe wydarzenia , aby nie powtarzać błędów.Cóż z tego ,że okoliczności
        historyczne są inne.Mentalność człowieka nie zmienia sie tak szybko.W naszym
        własnym interesie powinniśmy przeanalizować tamte historyczne przypadki.

        Całkiem inaczej ma się sprawa , gdy mieliśmy do czynienia z łamaniem prawa.
        Jak mógł się ktoś przyznać do winy będąc niewinnym?Czy te środki śledcze
        były zgodne z ówczesnym prawem?

        Andrzej
        • Gość: Piort Re: wyciągnęłem ważne wnioski IP: *.man.polbox.pl 20.01.03, 15:46
          Andrzeju, jeżeli sadzisz ze teraz machina sprawiedliwości działa inaczej, to
          się grubo mylisz. Odpowiednio przesłuchany i Ty byś się przyznał do zabójstwa
          gen.Papały. Świadek koronny zezna wszystko, co mu prokurator każe, a Ty
          przesłuchany odpowiednimi metodami sam uwierzysz w swoją winę i przyznasz się
          przed sądem. Czego Ci nie życzę.
      • karlin Re: Mity i IPN 20.01.03, 15:42
        Gość portalu: Piort napisał(a):

        >Gdyby nie okrucieństwa bezpieki, wojska i milicji, to wojna domowa
        przeciągnęła by się do lat 60-tych i zginęło by dużo więcej ludzi.<


        >Nie można wciąż rozliczać przeszłości, bo jej nie zmienimy, za to bardzo sobie
        utrudniamy zycie.<
        ---------------------------------------
        Wyjątkowo tandetny (i łajdacki) pragmatyzm. Na kim chcesz zrobić wrażenie?
    • indris O zbrodniach sądowych 20.01.03, 15:24
      Ten artykuł wbrew pozorom nie jest oskarżeniem sanacji, ale pewnej koncepcji
      roli sędziego, która była rozpowszechniona nie tylko za sanacji. Wg tej
      koncepcji sędzia jest czymś w rodzaju maszyny do stosowania prawa, bez
      wchodzenia w jego meritum. Na podobnej zasadzie działali sędziowie III Rzeszy,
      z których znaczna część była wykształcona jeszcze na przedhitlerowskich
      uniwersytetach.
      • karlin Re: O zbrodniach sądowych 20.01.03, 16:06
        indris napisał:

        > Ten artykuł wbrew pozorom nie jest oskarżeniem sanacji, ale pewnej koncepcji
        roli sędziego, która była rozpowszechniona nie tylko za sanacji. Wg tej
        koncepcji sędzia jest czymś w rodzaju maszyny do stosowania prawa, bez
        wchodzenia w jego meritum. Na podobnej zasadzie działali sędziowie III Rzeszy,
        z których znaczna część była wykształcona jeszcze na przedhitlerowskich
        uniwersytetach.<
        ---------------------------
        Skąd Twoje przekonanie o sanacyjnych "maszynach do stosowania prawa" i dlaczego
        tak łatwo przychodzi Ci zestawianie ich z hitlerowcami?

        Zacytowany przeze mnie fragment artykułu świadczy o tym, że w Instytucie
        Pamięci Narodowej AD 2003 dominują wytyczne, a może poglądy, zgodnie z którymi
        przy ocenie komunistycznych zbrodni zawsze trzeba szukać współwinnych.
        Oczywiście wśród ofiar.

        Jak myślisz, czy w cytowanym w artykule opracowaniu IPN równie łatwo, jak
        nawiązanie do przedwojennego wykształcenia powojennych, polskich sędziów,
        znalazło by się np. nawiązanie do ich pochodzenia, narodowości?
    • Gość: Piort Re: Mity i IPN IP: *.man.polbox.pl 21.01.03, 09:34
      Czemu nie przyjąć historii takiej, jaka była? To co się działo, to fakty i
      dorabianie inerpretacji niczego nie zmieni. Jeżeli przyjąć Twoje rozumowanie,
      to dążąc do sprawiedliwości powinnismy scigać prawnuka kogoś, kto podczas
      powstania styczniowego wydał polskiego patriotę w ręce carskich żołdaków. Czy
      nie lepiej przyjąć, że były takie czasy i różni ludzie zachowywali się różnie,
      ale można ich oceniac tylko w kategoriach moralnych. Wszelkie inne podejście
      powoduje niekończące się wendetty. Ciekawe, że do rozliczeń przeszłości dążą
      ludzie, którym się nie powiodło, często zwykli nieudacznicy usiłujący zwalić
      winę za swoje niepowodzenia na jakieś zdarzenia z przeszłości, nieraz
      zamierzchłej. W czasach wojny działo się mnóstwo niesprawiedliwości, w stanie
      zagrożenia dochodzą do głosu najniższe instynkty i to, choć obrzydliwe, jest
      ludzkie. Nie wyeliminujesz tego z ludzkiej natury, wystarczy przypomnieć sobie
      1968 rok, gdy dla niewiekich nawet korzyści denuncjowano osoby pochodzenia
      żydowaskiego i wtedy można zrozumieć i Jedwabne, można przypomniec sobie
      postępowanie Polaków na zajmowanej Ukrainie i ich odwet po klęsce wrześniowej,
      można jątrzyć narody przeciwko sobie, tylko po co?
      • Gość: siedem Re: Mity i IPN IP: 213.216.66.* 21.01.03, 10:03
        Gość portalu: Piort napisał(a):

        > Czemu nie przyjąć historii takiej, jaka była?

        a czemu Niemcy nie przyjeli historii takiej jaka byla?

        To co się działo, to fakty i
        > dorabianie inerpretacji niczego nie zmieni.

        no nie?

        Jeżeli przyjąć Twoje rozumowanie,
        > to dążąc do sprawiedliwości powinnismy scigać prawnuka kogoś, kto podczas
        > powstania styczniowego wydał polskiego patriotę w ręce carskich żołdaków. Czy
        > nie lepiej przyjąć, że były takie czasy i różni ludzie zachowywali się
        różnie,

        ... i odwiedzac muzeum ku czci Hitlera. co chłopina była winna. takie czasy.

        > ale można ich oceniac tylko w kategoriach moralnych. Wszelkie inne podejście
        > powoduje niekończące się wendetty.

        nie wendetty. wybicie do nogi czerwonych kanalii likwiduje problem. reszta
        czerwonego chłamu wycofuje swoje ryje z mediów i z polityki.

        Ciekawe, że do rozliczeń przeszłości dążą
        > ludzie, którym się nie powiodło, często zwykli nieudacznicy usiłujący zwalić
        > winę za swoje niepowodzenia na jakieś zdarzenia z przeszłości, nieraz
        > zamierzchłej.


        zapomniales dodac ze ci ludzie maja rozzarzone zrenice, nieswiezy oddech i
        garba.

        W czasach wojny działo się mnóstwo niesprawiedliwości, w stanie
        > zagrożenia dochodzą do głosu najniższe instynkty i to, choć obrzydliwe, jest
        > ludzkie. Nie wyeliminujesz tego z ludzkiej natury, wystarczy przypomnieć
        sobie
        > 1968 rok, gdy dla niewiekich nawet korzyści denuncjowano osoby pochodzenia
        > żydowaskiego i wtedy można zrozumieć i Jedwabne, można przypomniec sobie
        > postępowanie Polaków na zajmowanej Ukrainie i ich odwet po klęsce
        wrześniowej,
        > można jątrzyć narody przeciwko sobie, tylko po co?

        naturalnym w ludzkiej naturalnosci tez jest to ze kanalia broni kanalii.
        jakos tak razniej czuja sie w swoim towarzystwie
        5040
        • Gość: Piort Re: Mity i IPN IP: *.man.polbox.pl 21.01.03, 10:38
          Skąd wiesz, ze Niemcy nie przyjęli historii jaka była? A czy wiesz jaka była?
          Ja trochę pamietam wojnę i nie zgadzam się na uogólnienia, że wszyscy Niemcy
          byli zbrodniarzami i ze wszyscy ponoszą winę za II Wojnę Światową i jej skutki.
          Co do Hitlera, to był produktem swoich czasów. Gdyby nie miał poparcia, to nie
          doszedł by do władzy, gdyby nie poprawił bytu obywateli Rzeszy, to nie miałby
          poparcia. Umiejetne omotanie narodu dało mu władzę absolutną. Jeżeli zyłeś w
          komuniźmie, to powinieneś wiedzieć, że głos sprzeciwu mógł dochodzić tylko z z
          za krat lub z za grobu. Jeżeli sam nie żyłeś w komuniźmie, to jesteś potomkiem
          oportunistów, bo tylko tacy przeżyli tamte czasy. Ja wierzę, ze w Polsce byli
          ideowi komuniści, inaczej musiałbym się wstydzić tego że jestem Polakiem, bo
          tych którzy otwarcie walczyli z reżymem było niewielu. Za komuny nieudacznicy
          obwiniali za swoje niepowodzenia sanację, teraz obwiniają komunę, a może są po
          prostu nieudacznikami, którzy w zadnym systemie nie osiągną sukcesu? Akurat
          mnie twoje insynuacje o bronieniu kanalii nie dotyczą, nie brałem nigdy udziału
          w życiu politycznym i do każdej władzy jestem nastawiony krytycznie, ale
          najbardziej cierpię, gdy dochodzi do głosu chamstwo, obrażające nieznanych
          sobie ludzi tylko z powodu różnicy pogladów. Takie czasy.
          • karlin Różnica poglądów między katem i ofiarą 21.01.03, 10:45
            Gość portalu: Piort napisał(a):

            >ale najbardziej cierpię, gdy dochodzi do głosu chamstwo, obrażające nieznanych
            sobie ludzi tylko z powodu różnicy pogladów.<
            ------------------------------------------------
            Cierpisz - jesteś ofiarą (może nawet nieudacznikiem).

            Ale "chamstwu" wybaczyć nie potrafisz.
            • Gość: siedem Re: Różnica poglądów między katem i ofiarą IP: 213.216.66.* 21.01.03, 11:01
              karlin napisał:

              > Gość portalu: Piort napisał(a):
              >
              > >ale najbardziej cierpię, gdy dochodzi do głosu chamstwo, obrażające nieznan
              > ych
              > sobie ludzi tylko z powodu różnicy pogladów.<
              > ------------------------------------------------
              > Cierpisz - jesteś ofiarą (może nawet nieudacznikiem).
              >
              > Ale "chamstwu" wybaczyć nie potrafisz.

              wybaczalnosc wybiorcza...

              w niedziele w telewizorze dwoje ubekow opowiadalo o swojej pracy filmowej. pani
              ubek nawet od czasu do czasu chichotała. chełpiła sie tym, ze filmowała z wózka
              dzieciecego w której siedział jej synek. najstraszliwsze przezycia tamtych
              czasów to filmowanie z nieklimatyzowanej nysy a pałowanie na ulicach to
              bylo "takie sobie ganianie" [pogarda w glosie] podpalony człowiek to "swietny
              materiał" etc...

              ZAŁOŻE SIĘ ZE TA PIERDOLONA KOMUNISTYCZNA CZERWONA KURWA WYWLOKA TEZ
              NAJBARDZIEJ BRZYDZI SIE CHAMSTWA

              5040
              • karlin Re: Różnica poglądów między katem i ofiarą 21.01.03, 11:20
                Film oglądałem - poza już wcześniej pokazywanymi, wstrzasającymi scenami
                samospalenia, nic szczególnego. Najlepsze kawałki - z przesłuchań, procesów,
                scenki kompromitujące - z prywatnych domów - od dawna w Moskwie i kilku
                prywatnych archiwach.
                Natomiast "Pani Reżyser" - boska! Jej psychodeliczny alt przypominał mi
                głos "słowika Wolnej Europy" - Aliny Grabowskiej. Wyczuwało się w nim
                obrzydzenie, ale nie tylko wobec chamstwa. Łagodna ironia wymieszana z pogardą
                dla małych, filmowanych ludzików.
                Ciekawe, czy "Pani Reżyser" nadal jakieś filmy kręci?
                • Gość: siedem Re: Różnica poglądów między katem i ofiarą IP: 213.216.66.* 21.01.03, 11:26
                  karlin napisał:

                  > Film oglądałem - poza już wcześniej pokazywanymi, wstrzasającymi scenami
                  > samospalenia, nic szczególnego. Najlepsze kawałki - z przesłuchań, procesów,
                  > scenki kompromitujące - z prywatnych domów - od dawna w Moskwie i kilku
                  > prywatnych archiwach.
                  > Natomiast "Pani Reżyser" - boska! Jej psychodeliczny alt przypominał mi
                  > głos "słowika Wolnej Europy" - Aliny Grabowskiej. Wyczuwało się w nim
                  > obrzydzenie, ale nie tylko wobec chamstwa. Łagodna ironia wymieszana z
                  pogardą
                  > dla małych, filmowanych ludzików.
                  > Ciekawe, czy "Pani Reżyser" nadal jakieś filmy kręci?


                  i o to chodzi. wystarczyło kilku najwyżej postawionych pachołków Moskwy
                  powiescic a dzis Piotr nie brzydziłby sie chamstwem a Pani Reżyser nie
                  wspominałaby Starych Dobrych Czasów. odrobina przyzwoitosci...

                  moim zdaniem ciekawostką było wplecienie mimochodem, niby od niechcenia
                  wzmianki o Nadludzkich zdolnościch Kuronia do wyczówania agentów. albo to byla
                  jakas aluzja do jego informatorstwa albo co.

                  5040
                  • karlin Re: Różnica poglądów między katem i ofiarą 21.01.03, 11:41
                    Gość portalu: siedem napisał(a):

                    > moim zdaniem ciekawostką było wplecienie mimochodem, niby od niechcenia
                    wzmianki o Nadludzkich zdolnościch Kuronia do wyczówania agentów. albo to byla
                    jakas aluzja do jego informatorstwa albo co.<
                    -----------------------------------------------------
                    Pod koniec PRL, a właściwie już w latach 70-tych, tajne służby cierpiały (znowu
                    o cierpieniu - to na pewno zainteresuje Piortasmile) na brak solidnego
                    uzasadnienia ich mostrualnej hipertrofii. Sam pomyśl - kiego grzyba jacyś
                    wywiadowcy mieliby się przed Kuroniem, czy przed innymi ukrywać? Bo ich
                    zobaczy? W jego domu podsłuch, w domu wszystkich jego bliskich znajomych i
                    znajomych znajomych też... Wśród znajomych i rodziny ostra konkurecja między TW
                    o zlecenia i zapłatę... A i tak pół Warszawy wie, gdzie taki Kuroń łazi i z kim
                    się spotyka.
                    Zresztą, trudno ich było nie zauważyć, nawet jesli tego nie chcieli. Facet
                    gadający do teczki. Elektronika wtedy była trochę inna, a raporty trzeba było
                    składać.
                    • bykk Re: do Siódemki i Karlina 21.01.03, 12:24
                      Witam!
                      Oglądałem ten "dokument"! Mnie się "podobało" jak ta SB-eczka cieszyła
                      się "o a tam to moi przyjaciele, tak po akcji nagraliśmy siebie"!
                      W dzisiejszej "Rzepie" jest świetny artykuł, też na temat IPN!
                      Właśnie widać co szykują te czerwone świnie i dlaczego!
                      Najpierw zmiana lustracji, teraz IPN i mają z głowy wyroki dla kolesi.
                      Czego to człowiek dożył?!
                      pozdrawiam
                      hej!
          • Gość: siedem Re: Mity i IPN IP: 213.216.66.* 21.01.03, 10:56
            Gość portalu: Piort napisał(a):

            > Skąd wiesz, ze Niemcy nie przyjęli historii jaka była? A czy wiesz jaka była?
            > Ja trochę pamietam wojnę i nie zgadzam się na uogólnienia, że wszyscy Niemcy
            > byli zbrodniarzami i ze wszyscy ponoszą winę za II Wojnę Światową i jej
            skutki.
            >
            > Co do Hitlera, to był produktem swoich czasów. Gdyby nie miał poparcia, to
            nie
            > doszedł by do władzy, gdyby nie poprawił bytu obywateli Rzeszy, to nie miałby
            > poparcia. Umiejetne omotanie narodu dało mu władzę absolutną. Jeżeli zyłeś w
            > komuniźmie, to powinieneś wiedzieć, że głos sprzeciwu mógł dochodzić tylko z
            z
            > za krat lub z za grobu. Jeżeli sam nie żyłeś w komuniźmie, to jesteś
            potomkiem
            > oportunistów, bo tylko tacy przeżyli tamte czasy. Ja wierzę, ze w Polsce byli
            > ideowi komuniści, inaczej musiałbym się wstydzić tego że jestem Polakiem, bo
            > tych którzy otwarcie walczyli z reżymem było niewielu. Za komuny nieudacznicy
            > obwiniali za swoje niepowodzenia sanację, teraz obwiniają komunę, a może są
            po
            > prostu nieudacznikami, którzy w zadnym systemie nie osiągną sukcesu? Akurat
            > mnie twoje insynuacje o bronieniu kanalii nie dotyczą, nie brałem nigdy
            udziału
            >
            > w życiu politycznym i do każdej władzy jestem nastawiony krytycznie, ale
            > najbardziej cierpię, gdy dochodzi do głosu chamstwo, obrażające nieznanych
            > sobie ludzi tylko z powodu różnicy pogladów. Takie czasy.


            wole być chamem jak łgarzem. najpierw zadaj sobie pytanie czy wierzysz w to co
            sam napisałeś. ale badz, prosze uczciwy wobec siebie.


            5040
    • Gość: Piort Re: Mity i IPN IP: *.man.polbox.pl 21.01.03, 12:25
      Smuci mnie brak dystansu do przeszłości. Czytałem, że po II wojnie spotkali się
      w Angli dwaj szpiedzy - brytyjski i niemiecki. Anglik mówi - wie pan,że miałem
      rozkaz zlikwidowac pana za wszelka cene - Niemiec na to - ja miałem identyczny
      rozkaz w stosunku do pana, ale wojna się skończyła więc wypijmy jeszcze
      jednego. Przypuszczam, że w PRL-u byli ludzie, którzy wierzyli ze władza ludowa
      dala im wykształcenie, mieszkanie, prace i tej władzy wiernie służyli. Z wiarą
      nie można dyskutować. Żołnierze Armii Czerwonej wierzyli, że Stalin powoła ich
      pod broń na trzeci dzień po bohaterskiej śmierci, muzułmanie rozrywają się
      wśród wrogów i wierzą że idą do nieba, mogli być i wierzący komuniści. Ci
      opisywani SB-ecy robili swoją robotę beznamiętnie, wiedzieli że ludzie których
      prześladowali zagrażają ich egzystencji, co akurat okazało sie prawdą. Nie mnie
      ich sądzić, bo słuzyli legalnemu, uznanemu przez cału świat rządowi, a moja
      moralna ocena nie ma nic do rzeczy. W początkach Solidarności trochę działałem
      w zakładzie pracy i w krytytcznej sytuacji mój szef, sekretarz partii, okazał
      się przyzwoitym człowiekiem. Zażartowałem, że będzie miał u mnie schronienie
      gdy będzie go ścigać polcja Solidarności. Teraz z drżeniem oczekuję go w
      drzwiach.
      • karlin Szef na drzwiach 21.01.03, 12:34
        Gość portalu: Piort napisał(a):
        >W początkach Solidarności trochę działałem w zakładzie pracy i w krytytcznej
        sytuacji mój szef, sekretarz partii, okazał się przyzwoitym człowiekiem.
        Zażartowałem, że będzie miał u mnie schronienie gdy będzie go ścigać polcja
        Solidarności. Teraz z drżeniem oczekuję go w drzwiach.<
        ----------------------------------------------------------
        Pomyłka. Na drzwiach, kompletnie pijanego i niesionego m.in. przez Lindę i
        Kondrata. Pewnie wkrótce znowu wpadną.

        PS
        Nie wtyd Ci, że jednak "trochę działałeś"?

        • Gość: Piort Re: Szef na drzwiach IP: *.man.polbox.pl 21.01.03, 12:40
          Teraz mi wstyd za Solidarność. Wtedy na szczęscie zorientowałem się szybko że
          chodzi o dostęp do koryta i po głośnej awanturze na zebraniu zrezygnowałem.
          • karlin Re: Szef na drzwiach 21.01.03, 13:29
            Gość portalu: Piort napisał(a):

            >Ci opisywani SB-ecy robili swoją robotę beznamiętnie, wiedzieli że ludzie
            których prześladowali zagrażają ich egzystencji, co akurat okazało sie prawdą.
            Nie mnie ich sądzić, bo słuzyli legalnemu, uznanemu przez cału świat rządowi, a
            moja moralna ocena nie ma nic do rzeczy.<

            a potem:

            > Teraz mi wstyd za Solidarność.<
            --------------------------------------
            A za SB-ków ci nie wstyd.
            Bo twoja moralna ocena nie ma nic do rzeczy.
            W tym ostatnim wypadku przyznaję tobie rację. Stosownym miejscem do wygłaszania
            przez ciebie moralnych ocen są kluby dla emerytowanych esbeków. A tam trudno
            przyjaciół potępiać.
      • Gość: siedem Re: Mity i IPN IP: 213.216.66.* 21.01.03, 12:38
        Gość portalu: Piort napisał(a):

        > ich sądzić, bo słuzyli legalnemu, uznanemu przez cału świat rządowi, a moja
        w korei północnej co wcalke temu legalnemu rzadowi nie przeszkodziło zagłodzic
        na smierc 2 mln swoich obywateli. miej troszke odwagi, tak troszke by przyznac
        po ktorej stronie lezy twoje serce i pamietaj ze nie jestes olga lipinskia zeby
        slowkiem "chamstwo!' tlumaczyc sobie swiat.

        5040
        • karlin Re: Mity i IPN 21.01.03, 13:10
          Gość portalu: siedem napisał(a):

          >miej troszke odwagi, tak troszke by przyznac po ktorej stronie lezy twoje
          serce i pamietaj ze nie jestes olga lipinskia zeby slowkiem "chamstwo!'
          tlumaczyc sobie swiat.<
          -----------------------------
          Nie pytaj o symbolikę organu na tym szczeblu ewolucji całego organizmu. Tu będą
          musiały upłynąć jeszcze tysiąclecia.

          Kto wie, czy nie z "olgą" (Pani Reżyser?) dyskutujesz.
          • Gość: siedem Re: Mity i IPN IP: 213.216.66.* 21.01.03, 13:18
            karlin napisał:

            > Kto wie, czy nie z "olgą" (Pani Reżyser?

            ta o tą Olgę mi chodzi

            ) dyskutujesz.

            kto wie

            5040
Inne wątki na temat:
Pełna wersja