sz0k
16.06.06, 13:37
Jak tu nie lubić Giertycha
14.06.2006 13:51
Rafał A. Ziemkiewicz / INTERIA.PL
Głupia sprawa; wyraźnie czuję, że coraz bardziej lubię Romana Giertycha. Mimo
jego wątpliwych decyzji kadrowych w rodzaju nominacji dla Rafała Wiecheckiego
i jego żony. Mimo oczywistych głupot, wygadywanych przez jego najbliższego
współpracownika, Wojciecha Wierzejskiego. Mimo niespecjalnie mądrego pomysłu,
by naukę patriotyzmu uczynić osobnym szkolnym przedmiotem.
Lubię Romana Giertycha tym bardziej, im bardziej jego przeciwnicy okazują się
krzykliwymi, agresywnymi rozrabiaczami, którzy nie potrafią uczciwie
wyartykułować, o co im właściwie chodzi.
Usiłuję zracjonalizować swoje odczucia. Sympatia dla Giertycha jest zapewne
odruchową reakcją mojego organizmu na fakt, iż zwalcza go Związek
Nauczycielstwa Polskiego. ZNP jest organizacją, która szkodzi polskiej
oświacie bardziej, niż ktokolwiek inny. Po pierwsze, jak każdy związek
zawodowy, broni swych członków przed weryfikacją ich przydatności do
wykonywanej pracy. Wywalczone przez ZNP przywileje dla "nauczycieli
mianowanych" sprawiają, że może w polskich szkołach pracować cała masa ludzi,
którzy zostali nauczycielami tylko dlatego, że byli za głupi na cokolwiek
innego. ZNP wspiera w oświacie biurokrację, chroni paranoiczne układy
rozmywające odpowiedzialność i uniemożliwiające podejmowanie decyzji. Nie
może inaczej, bo jest organizacją stowarzyszoną z SLD, a wcześniej, gdy SLD
miało formułę koalicji, było jednym z głównych jego podmiotów. Jeśli tacy
ludzie, podwładni Wiatra i Łybackiej, kreują się na obrońców polskiej szkoły
przed "ideologizacją", to trudno w takiej sytuacji nie polubić Giertycha.
Trudno go nie polubić, widząc antygiertychowskie manifestacje, prowadzone
przez grupkę młodocianych świrów, nawiedzonych na punkcie zwalczania religii.
Rozumiem, że pani Senyszyn ze swoim bacikiem z sex-shopu może mieć swoich
wielbicieli, ale niech się oni nazwą uczciwie jej fanklubem czy "dziećmi
Urbana" czy Stowarzyszeniem Młodych Wrogów Boga i Ojczyzny. Ukrywanie się za
szyldem eksponującym bycie uczniami jest podobnym nadużyciem, jak gdyby
partia "Nowa Lewica" nazywała się "Inicjatywą Studencką", choć miałaby do
tego podobne prawo.
Ale przede wszystkim trudno mi nie lubić Giertycha, gdy widzę, że stał się
obiektem nagonki nie z żadnego innego powodu, tylko po prostu dlatego, że
reprezentuje tradycję endecką. Moim skromnym zdaniem reprezentuje ją źle,
napisałem kiedyś, że gdyby Dmowski mógł wstać z grobu, to by wyrwaną z trumny
dechą spuścił jemu i innym działaczom LPR manto. Ale dla tzw. ogółu nie ma to
znaczenia.
Otóż powiedzieć trzeba wprost: wara od tradycji endeckiej. Endecja w swej
historii zrobiła wiele rzeczy wspaniałych, wśród których były jej zasługi dla
odzyskania przez Polskę niepodległości i wniosła wiele wartości w nasze życie
duchowe. Oczywiście, jak każdy medal i ten ma drugą stronę. ONR i RNR były
organizacjami, w których idea narodowa wyrodziła się w polską odmianę
faszyzmu, getto ławkowe i fizyczne napaści na Żydów - to były rzeczy
haniebne. Ale winy endecji są niczym wobec tego, z przeproszeniem, gnoju,
jaki ma na sumieniu polska lewica. ONR-wcy bywali bandytami, ale nigdy nie
byli zdrajcami swojej ojczyzny, podczas gdy członkowie KPP czy KomPartii
Zachodniej Ukrainy (nawet nazwą podkreślającej swą wrogość wobec państwa
polskiego) byli nimi co do jednego z zasady. Narodowcy ginęli z rąk
hitlerowców i komunistów, ale niewielu z nich poszło na kolaborację ze
stalinizmem, gdy postępowi intelektualiści, w typie Miłosza, Słonimskiego,
Dąbrowskiej czy Tuwima płaszczyli się przed Stalinem na wyścigi i wypisywali
peany przed tronem zbrodniarza.
To, że uświniona kolaboracją polska "postępowa inteligencja" dla
usprawiedliwienia swych podłości stworzyła potem mit strasznego, endeckiego
ciemnogrodu, od którego jakoby wszystko inne było lepsze, to w jakiś sposób
psychologicznie zrozumiałe. To, że ten mit wciąż w Polsce pokutuje i że słowa
endek mogą używać jako epitetu jednym głosem potomkowie KPP-owców i gó..arze
obnoszący portrety Che Guevary to rzecz obrzydliwa i budząca najgłębszy
sprzeciw.
Rafał A. Ziemkiewicz
(INTERIA.PL)
fakty.interia.pl/ziemkiewicz/news?inf=759942