"Janas musi odejść" czyli słów kilka o mediokracji

19.06.06, 13:06
"Janas musi odejść!" - zawyrokowały ustami "największych specjalistów od
piłki nożnej" (znaczy kupy jakichś podrzędnych dziennikarzyn Polszitu, TVP i
TVN) polskie (sic!) media. A jak media zawyrokowały to i oczywiście za nimi
cała masa, nie umiejącej samodzielnie myśleć, gawiedzi (tutaj: "prawdziwi
kibice piłkarscy").
Ja wiem, że z Mistrzostwami Świata to jest tak jak z wyborami. W ich trakcie
nagle wszyscy najlepiej znają się na piłce nożnej, tudzież polityce. I nie ma
chu, chu... lepszego od nich trenera, czy polityka to nie ma. Jednak to co
wyprawiają media, a za nimi ogłupiali ludzie to już naprawdę granda.

Zaczęło się wszystko od Rasiaka. Śmiechom i kpinom z tego piłkarza nie było i
nie ma końca. Dlaczego? W sumie trudno zgadnąć, gość faktycznie miał wiele
słabych występów, ale generalnie jest jednym z naszych najlepszych aktualnie
napastników (o czym świadczą chociażby transfery) i do tego bardzo potrzebnym
(jedyny wysoki, umiejący grać głową). Z Rasiaka przeniosło się na Janasa. Że
to denny trener, bo go ciągle wystawia, a nie bierze Franka, ect. No i już
pierwsze "Janas musi odejść" zaczęły się odzywać. Sprawa nabrała "rozpędu" po
pamiętnym dniu ogłoszenia powołań na MŚ. Bez Franka i Dudka, za to z
Rasiakiem... no tego media (i oczywiście "prawdziwi kibice") nie mogli
znieść. Trudno tu dyskutować czy Janas zrobił źle, czy dobrze. Nie wzięcie
Frankowskiego, który jakby nie patrzeć jednak walnie przyczynił się do tego
awansu było IMO błędem, no ale... czy z nim wypadlibyśmy lepiej? Wątpię...
Słabości w polskim teamie leżą gdzie indziej, ale o tym dalej.

W każdym razie Janas, mimo że z początku wydawało mi się, że gra twardziela
(co to mediom się nie kłania i i tak zrobi po swojemu), jednak nieco wymiękł
no i Rasiaka w tych MŚ póki co nie wystawił (zobaczymy jak będzie z
Kostaryką, ja myśle, że jak wyjdzie to może być gwiazdą wink) Niestety nie
pomogło to mu, ani drużynie (jak więc widać nie o Rasiaka rozbijała się nasza
słabość) no i dostaliśmy po dupie. Tak rozpoczęło się największe chyba
kuriozum w historii polskiej piłki nożnej, pod patronatem mediów wszelakich,
mianowicie: "Czy Janas powinien podać się do dymisji?" W trakcie Mistrzostw!
Przed ostatnim meczem grupowym! No ku.., jak wogóle można było wpaść na coś
tak debilnego, to chyba tylko Polszitowco-TVNowcy wiedzą (pewnie główni spece
od piłki nożnej Lis - komentujący otwarcie i Sekielski z Morozowskim - którzy
też nie wiadomo po ch... tam pojechali). No a Janas uraczony urywkami
starannie wyselekcjonowanych wypowiedzi kibiców ("Janas na pal!", ect.)
musiał się jeszcze z tego, nie wiadomo po kiego grzyba tłumaczyć...

No, ale było, nie było "Janas musi odejść" zostało zawyrokowane. Dlaczego
musi odejść? No jeszcze się pyta kretyn - ktoś mógłby powiedzieć. To
oczywiste, przecież nie wyszliśmy z grupy! Graliśmy tragicznie! To wszystko
oczywiście prawda, tylko ja się pytam: czy my rzeczywiście mieliśmy wyjść z
grupy? Kto i komu to obiecał? A może ktoś to sobie ubzdurał? Jak zwykle
uwierzył, że jesteśmy niewiadomo jaką potęgą? Do tego jeszcze
mieliśmy "bardzo łatwą grupę". No jak to była łatwa grupa, to ja chyba jestem
komunistą. Gospodarz - no to nawet nie wymaga komentarza; Ekwador - trzecia
drużyna z Ameryki Płd., jadąca u siebie Argentyne i Brazylie (pitolenie o
3000 m n.p.m. mnie nie rusza, Boliwia gra na ponad 5000 i nie wyszła tym
razem - była ostatnia); Kostaryka - teoretycznie outsider, ale strzela 2
bramki gospodarzom...

Dalej - graliśmy beznadziejnie. To fakt, ale czy to wina Janasa? To wina
tego, że mamy beznadziejnych (nie boje się użyć tego słowa: B E Z N A D Z I E
J N Y C H) piłkarzy. Polska piłka jest b... jest na bardzo niskim poziomie,
wystarczy spojrzeć na polską ligę, to jest po prostu europejskie dno... Moim
skromnym zdaniem nawet Jose Murinho nie awansowałby z nami z tej grupy, ba!
Ja podejrzewam, że on nie awansowałby z nami do tych MŚ. A o tym oczywiście
wszyscy zapomnieli i media i głupi kibole, którzy nie widzą, że dla polskiej
piłki ogromnym sukcesem jest już sam awans (wręcz szczyty naszych możliwości)
i że to nie wina Janasa, że gramy ch... tylko tego, że my nie umiemy kopać
tej szmaty po prostu... Tu się trzeba wziąć za polską piłkę jako taką, a nie
wyje.. Janasa, wziąć nowego, który znowu nie awansuje do ME, potem
kolejnego, który awansuje (a może i już nie) do MŚ i opadnie w grupie, itd. i
tak w kółko.

No, ale... "Janas musi odejść" - to jest uniwersalne rozwiązanie wszystkich
naszych bolączek. Aż do następnego blamażu będzie fajosko.

PS. Na zakończenie żeby nie było, że ja jakimś ślepym wielbicielem Janasa
jestem (choć cenię go za to co robił z Legią) to miało być o tych naszych
błędach i słabościach. Po pierwsze 4-5-1 z Ekwadorem to była głupota, tu
trzeba było atakować grając standard 4-4-2 (i nie bać się wystawić Rasiaka,
za to zdjąć Żurawia, który dawał skromnie mówiąć d... w ostatnich meczach
sprawdzających), kompletna posucha w naszej drużynie w środku pomocy (brak
klasycznych plejmejkerów z prawdziwego zdarzenia) - choć to akurat nie wina
Janasa, a polskich zawodników... no i jak zwykle słaba postawa naszych
obrońców, zwłaszcza bocznych - tutaj Janas przespał nadchodzące w piłce
zmiany, czyli opór ofensywni boczni obrońcy, wchodzący ostro w pole
przeciwnika i rozgrywający piłkę.

To tyle, na pocieszenie jest jeszcze to, że nie tylko my dajemy tyły w tych
mistrzostwach. Jak to mówi stare powiedzenie: "poziom piłki światowej się
wyrównuje" wink)
    • sz0k Apropo polskiego środka pomocy 19.06.06, 14:29
      Taki żarcik dzisiaj dostałem smile)

      Koniec meczu z Ekwadorem. Piłkarze pojechali do hotelu, rozeszli się
      do swoich pokoi. W jednym z pokoi czeka żona Mirka Szymkowiaka.
      Mirek wchodzi, rozbiera się i idzie pod prysznic.
      Po chwili słyszy pytanie :
      - Mirek, gdzie byłeś ?
      - Biegałem...
      - Ale ta koszulka jest sucha i nawet nie pachnie...
      • jaceq Re: Apropo polskiego środka pomocy 19.06.06, 18:13
        sz0k napisał:

        > Taki żarcik dzisiaj dostałem smile)
        >
        > Koniec meczu z Ekwadorem. Piłkarze pojechali do hotelu, rozeszli się
        > do swoich pokoi. W jednym z pokoi czeka żona Mirka Szymkowiaka....



        Koniec meczu Ekwadoru z Polską. Piłkarze pojechali do hotelu, rozeszli się
        do swoich pokoi. W jednym z pokoi czeka żona Carlosa Tenorio.
        Carlos wchodzi, rozbiera się i idzie pod prysznic.
        Po chwili słyszy pytanie :
        - Carlos, to ile przerżnęliście z tą Polską?
        - Jak to...? Wcale nie, wygraliśmy!
        - Buhahahaha, hehehe... i co, może jeszcze mi powiesz, że strzeliłeś bramkę...?

        Pozdrawiam, j.
    • jaceq Re: "Janas musi odejść" czyli słów kilka o mediok 19.06.06, 18:09
      W sumie się zgadzam z ogólnym "tenorem". To nie Janas PIERWSZY musi odejść, ale
      Listkiewicz. Ten typ ma jakiś dożywotni (chyba) mandat na rządzenie tym całym
      pier...nikiem szumnie zwanym PZPNem. Co by się nie działo, jego i tak wybiorą,
      bo mają gwarancję, że Listkiewicz nie potrząśnie tym obornikiem, przymknie oko,
      kiedy trzeba, da głos w mediach kiedy trzeba, oburzy się na wścibskich pismaków
      kiedy trzeba itp.
      Czyli - na szubienicę najpierw Listkiewicza, a wraz z nim cały ten zarząd tego
      czegoś, te walne zjazdy, bibkujący delegaci itp.


      > Zaczęło się wszystko od Rasiaka. Śmiechom i kpinom z tego piłkarza
      > nie było i nie ma końca.

      Warto przypomnieć, że śmiechom i kpinom kiedyś nie było końca z Muellera (lata
      70-te). Kaczkowaty sposób poruszania, marnowanie okazji itp. Mueller kiedy
      podrósł, kilku kluczowaych okazji jednak nie zmarnował (w Polsce zwłaszcza
      powinni to dobrze pamiętać), a Rasiak jak był nieskuteczny tak jest. Oczywiście
      ani mi się śni porównywać Muellera z Rasiakiem (choć, mimo różnic fizycznych i
      innych to ten sam typ zawodnika, realizującego b. podobne zadania).

      > jednak nieco wymiękł no i Rasiaka w tych MŚ póki co nie wystawił
      > (zobaczymy jak będzie z Kostaryką, ja myśle, że jak wyjdzie to może być
      > gwiazdą wink)

      Rasiak powinien grać p-ko Niemcom od 1-szej minuty, dokąd nie padnie. Potem
      dopiero wypoczęty Żurawski na zmęczonych Niemców (jak wypoczęty Odonkor na
      zmęczonych Polaków), opieprzony oczywiście uprzednio przez Janasa za lenistwo
      widoczne gołym okiem podczas meczu z Ekwadorem. Chyba, że Janas zauważył na
      treningach, że Rasiak jest w tak beznadziejnej formie, że nawet szkoda gadać. Na
      Kostarykę - jednak Jeleń, jako napastnik, a nie pomocnik. Na końcówkę przydałby
      się Franek, w takim właśnie meczu. U Janasa błąd błędem pogania. Możemy
      spodziewać się wszystkiego, nawet Mili w roli rozgrywającego, nawet znowu
      4-5-1 (byle nie 4-3-3!!!)

      > Nie wzięcie Frankowskiego, który jakby nie patrzeć jednak walnie przyczynił
      > się do tego awansu było IMO błędem, no ale... czy z nim wypadlibyśmy lepiej?

      Pies trącał jego zasługi, dawno i nieprawda. W Anglii był beznadziejny, w reprze
      (ostatnie mecze) - raczej też. Swoją drogą, to bardzo ciekawy przykład
      kompletnie nieudanego transferu, z klubu rzekomo gorszego do rzekomo lepszego,
      który stłamsił piłkarza będącego na fali, dosłownie wbił go w ziemię. Niechby
      sobie dalej grał w tej Hiszpanii, może by już został burmistrzem tej dziury, a
      Ekwadorowi i Kostaryce po bramie by wbił, albo i po dwie?

      > Do tego jeszcze mieliśmy "bardzo łatwą grupę". No jak to była łatwa grupa,
      > to ja chyba jestem komunistą. Gospodarz - no to nawet nie wymaga komentarza

      Ten gospodarz - podejrzewam - miałby problem z Czechami przerzynającymi z
      Afrykańcami (Ghaną bodaj). Z Amerykańcami Północnymi remisującymi z
      Makaroniarzami. Z Awstralijcami też. O kiepskawych Brazylijcach nie mówiąc.
      Tych, co wyjdą z naszej grupy może nie być nawet w ćwierćfinałach.
      No i ja tam się cieszę, że miałem satysfakcję widzieć ciężko przerażonego
      Klinsmanna jeszcze w 90-tej minucie meczu z Polską. My byliśmy słabi, Niemcy
      ciut lepsi, ale to nie znaczy, że byli dobrzy.

      > Tu się trzeba wziąć za polską piłkę jako taką, a nie wyje.. Janasa, wziąć
      > nowego, który znowu nie awansuje do ME, potem kolejnego, który awansuje (a
      > może i już nie) do MŚ i opadnie w grupie, itd. i tak w kółko.

      Oczywiście. Zacząć trzeba już natychmiast, od rozpędzenia tego towarzystwa
      wzajemnej adoracji. Efekty mogłyby być w miarę szybko, jak dorosną obecni
      12-latkowie. W dzisiejszych warunkach też dorosną, tylko że absolutnie nikt tego
      nie zauważy.
      • sz0k Dziękuję za doprezycowanie 19.06.06, 19:07
        Układzik pod nazwą PZPN trzeba rozpędzić na cztery wiatry, podobnie jak
        Ministerstwo Sportu, Rekreacji i Wioślarstwa, czy jak on tam się nazywa.
        Sprywatyzować cały sport z piłką nożną na czele i zacząć kudwa szkolić wreszcie
        tych piłkarzy, SZKOLIĆ!

        > Ten gospodarz - podejrzewam - miałby problem z Czechami przerzynającymi z
        > Afrykańcami (Ghaną bodaj). Z Amerykańcami Północnymi remisującymi z
        > Makaroniarzami. Z Awstralijcami też. O kiepskawych Brazylijcach nie mówiąc.
        > Tych, co wyjdą z naszej grupy może nie być nawet w ćwierćfinałach.
        > No i ja tam się cieszę, że miałem satysfakcję widzieć ciężko przerażonego
        > Klinsmanna jeszcze w 90-tej minucie meczu z Polską. My byliśmy słabi, Niemcy
        > ciut lepsi, ale to nie znaczy, że byli dobrzy.

        Tu nawet nie chodzi, czy gra dobrze, czy nie. Gospodarz to gospodarz,
        poradziłby sobie i z Czechami i z Brazylią, w najgorszym wypadku zremisował.
        Moim zdaniem, niestety (i mówie to ze smutkiem), Szkopy to aktualnie główny
        pretendent do tytułu i nie ważne czy zdobędzie go w piękny sposób (jak Brazylia
        2002), czy w żenujący (jak Grecy 2004). Tak mi to po prostu aktualnie "pachnie"
        po 10 dniach...
        • jaceq Re: Dziękuję za doprezycowanie 19.06.06, 20:13
          sz0k napisał:
          > Układzik pod nazwą PZPN trzeba rozpędzić na cztery wiatry, podobnie jak
          > Ministerstwo Sportu, Rekreacji i Wioślarstwa, czy jak on tam się nazywa.

          Istnienie tego "ministerstwa" jest swego rodzaju alibi dla właśnie: braku
          szkolenia, braku obiektów, sprzętu, braku elementarnej (jak pokazały obecne MŚ)
          organizacji, pomysłu, czegokolwiek. "Dlaczego nam, Q, idzie tak źle, skoro mamy
          takie wspaniałe ministerstwo?" Podejrzewam, że nawet Trzecia Liga Przyjaciół
          Rosji z g. bata nie ukręci i z ministerstwa, na które ma apetyty, nie zrobi
          powtórki z Berlina 1936, o czymś DDRowatym nie mówiąc. I bardzo dobrze, uważam.

          > zacząć kudwa szkolić wreszcie tych piłkarzy, SZKOLIĆ!

          Zgadzam się w 100%. Napisałem gdzieś niedawno, że trzeba wypatrywać 16-latków po
          różnych czwartych ligach. Pomyliłem się, na to jest już za późno. Trzeba
          "extraklasę" (to łorange przez gardło mi nigdy nie przejdzie) przemianować
          chwilowo na II ligę, reszcie lig odpowiednio obniżyć rangę, zacząć mrówczą pracę
          z ośmiolatkami, wśród dziesięciolatków już widać, kto ma talent, nie zapominać w
          szkoleniu o uczciwości i fair play i że hajtowate cwaniactwo się zupełnie, ale
          to zupełnie nie opłaca i że posada trenera reprezentacji narodowej, to jest
          zaszczyt a nie stanowisko z łapanki ulicznej. Że wujek Tomaszewski, to był
          kiedyś taki świetny bramkarz, ale wszystko czego dokonał, zawdzięcza takiemu
          trenerowi Górskiemu i grać w Jego drużynie, to był zaszczyt dla niego a nie dla
          trenera.

          > Tu nawet nie chodzi, czy gra dobrze, czy nie. Gospodarz to gospodarz,
          > poradziłby sobie i z Czechami i z Brazylią, w najgorszym wypadku zremisował.

          Pozwolę sobie nie zgodzić się mimo, że wiem, że gospodarzom ściany pomagają. W
          meczu z nami: doliczony czas - jak najbardziej zasłużenie, zdziwiłem się, że
          jeszcze nie minutę więcej. "Gol" Krzynówka - ewidentny spalony. Czerwona kartka
          Sobola - 101% zasłużona. Były pomyłki sędziowskie, ale trudno zauważalne,
          duperele, no i sędzia obdzielił nimi po równo, "nas" i "ich". Cóż, pożyjemy -
          zobaczymy.

          > Szkopy to aktualnie główny pretendent do tytułu

          Postawiłem na Argentyńców (rano, przed meczem z Serbami; kiedy jeszcze płacili
          całkiem nieźle). Nie majątek, ale sądzę, że tym razem nie stracę (jak w
          poprzednich latach). A jeśli nawet stracę, to co mi tam, przyjemność dla oka
          jest "nie do zastąpienia".
          • sz0k Święte słowa, święte słowa 19.06.06, 20:32
            > Zgadzam się w 100%. Napisałem gdzieś niedawno, że trzeba wypatrywać 16-latków
            p
            > o
            > różnych czwartych ligach. Pomyliłem się, na to jest już za późno. Trzeba
            > "extraklasę" (to łorange przez gardło mi nigdy nie przejdzie) przemianować
            > chwilowo na II ligę, reszcie lig odpowiednio obniżyć rangę, zacząć mrówczą
            prac
            > ę
            > z ośmiolatkami, wśród dziesięciolatków już widać, kto ma talent, nie
            zapominać
            > w
            > szkoleniu o uczciwości i fair play i że hajtowate cwaniactwo się zupełnie, ale
            > to zupełnie nie opłaca i że posada trenera reprezentacji narodowej, to jest
            > zaszczyt a nie stanowisko z łapanki ulicznej. Że wujek Tomaszewski, to był
            > kiedyś taki świetny bramkarz, ale wszystko czego dokonał, zawdzięcza takiemu
            > trenerowi Górskiemu i grać w Jego drużynie, to był zaszczyt dla niego a nie
            dla
            > trenera.

            Swego czasu jak zmniejszali naszą "ekstra (tfu) klase" z bodaj 18 do 16 drużyn
            to powstał straszny klangor, że jakto tak można, tak mało drużyn i wogóle
            (potem znowu były głosy żeby wrócić do 18 (sic!). Ja wtedy drapałem się w głowe
            i dziwiłem, o czym oni na Boga pitolą??? Przecież polska I liga to powinna się
            składać z 4, no góra 5 drużyn, ale żeby całą zdegradować na II ligę to nie
            pomyślałem, zaiste wyborny pomysł.

            > Pozwolę sobie nie zgodzić się mimo, że wiem, że gospodarzom ściany pomagają. W
            > meczu z nami: doliczony czas - jak najbardziej zasłużenie, zdziwiłem się, że
            > jeszcze nie minutę więcej. "Gol" Krzynówka - ewidentny spalony. Czerwona
            kartka
            > Sobola - 101% zasłużona. Były pomyłki sędziowskie, ale trudno zauważalne,
            > duperele, no i sędzia obdzielił nimi po równo, "nas" i "ich". Cóż, pożyjemy -
            > zobaczymy.

            Nie no, jak my byśmy byli gospodarzami to by to oczywiście nic nie pomogło (nie
            dysponujemy nawet taką kasą jak Koreańce na opłacenie sędziów), ale co do meczu
            Niemców z Polakami to nie był słaby mecz w wykonaniu Niemiaszków. Akcje Klosego
            i Podolskiego to były 125% bramki. Dlaczego ich nie strzelili? Tego to już nie
            wiem. W to że to Polacy i chcieli nam darować to raczej nie wierzę, już
            bradziej w "rękę Opatrzności", która chciała nas (kibiców) trochę
            poddenerwować, a może w czymś uświadomić? wink W każdym razie powinno być 2-3:0.
            • jaceq Re: Święte słowa, święte słowa 19.06.06, 21:22
              > Swego czasu jak zmniejszali naszą "ekstra (tfu) klase" z bodaj 18 do 16 drużyn

              Ano właśnie, były ligi, lepsze od naszej, 12-drużynowe. Ale nieee, w "16" więcej
              meczów, więcej drukowania, więcej prezentów dla "obserwatorów", więcej diet dla
              "działaczy" (czytałem kiedyś gdzieś, że polska liga nie "gra", że ona "działa"),
              więcej totka (dla wtajemniczonych), no, sam miód i konfitury.

              > Nie no, jak my byśmy byli gospodarzami to by to oczywiście nic nie pomogło
              > (nie dysponujemy nawet taką kasą jak Koreańce na opłacenie sędziów),

              Zgadzam się.


              > co do meczu Niemców z Polakami to nie był słaby mecz w wykonaniu
              > Niemiaszków.

              No właśnie, nie był! A mimo to Klinsmann do 90-tej minuty chodził wzdłuż linii
              bocznej jakby się spóźnił na pociąg na własny ślub. A jak już siedział, to minę
              miał jakby właśnie zrobił (przepraszam) coś w spodnie na audiencji u szefa FIFy.
              To było piękne i za to choćby wdzięczy jestem naszym piłkarzom.

              > Akcje Klosego i Podolskiego to były 125% bramki. Dlaczego ich nie
              > strzelili? Tego to już nie wiem. W to że to Polacy i chcieli nam darować to
              > raczej nie wierzę,

              Gdzieś poprzednio napisałem, że któremuś noga zadrżała, jak spojrzał w oczy
              Borucowi. Oczywiście, żartowałem. Klose i Podolski to nie tacy Niemcy jak
              Olisadebe - Polak. Słyszałem już "recepty" na uzdrowienie polskiego futbolu
              typu, co "spolszczyć Mauro Cantoro".

              > już bradziej w "rękę Opatrzności", która chciała nas
              > (kibiców) trochę poddenerwować, a może w czymś uświadomić? wink

              A wiesz, to całkiem prawdopodobne. Jeśli Opatrzność zechce pojechać po
              konsekwencji, to na meczu z Kostaryką powinniśmy wyjść jak Czesi na Ghanie. Ale
              Opatrzność jest wysoce wyrafinowana w Jej niezbadanych wyrokach. wink

              > W każdym razie powinno być 2-3:0.

              Przebieg meczu na to wskazywał, że byłby to całkiem sprawiedliwy wynik. W 1974
              wygraliśmy 3:2 z Argentyną, mistrzem świata'2006 [wink)] Sprawiedliwiej byłoby,
              gdybyśmy wygrali wówczas 6:2. W Korei w 3 meczach plus w Niemczech w 3 meczach
              wypracujemy jednak łącznie tyle sytuacji, co w pierwszej połowie ówczesnego meczu.
              • sz0k Re: Święte słowa, święte słowa 19.06.06, 21:58
                > Słyszałem już "recepty" na uzdrowienie polskiego futbolu
                > typu, co "spolszczyć Mauro Cantoro".

                To nie było by takie głupie, 24 naturalizowanych Argentyńczyków i
                Brazylijczyków i poziom naszej reprezentacji rośnie niebotycznie wink)

                > A wiesz, to całkiem prawdopodobne. Jeśli Opatrzność zechce pojechać po
                > konsekwencji, to na meczu z Kostaryką powinniśmy wyjść jak Czesi na Ghanie.
                Ale
                > Opatrzność jest wysoce wyrafinowana w Jej niezbadanych wyrokach. wink

                Myśle, że Opatrzności jest nie na ręke zbyt duża liczba samobójstw. Będzie
                pewnie tak jak 4 lata temu... znowu nieco "odbudowane" emocje, znowu kolejny
                kredyt zaufania, znowu nic się nie zmieni (poza Janasem)... ect. I tak to g...
                się bedzie ciągneło w nieskończoność...

                > Przebieg meczu na to wskazywał, że byłby to całkiem sprawiedliwy wynik. W 1974
                > wygraliśmy 3:2 z Argentyną, mistrzem świata'2006 [wink)] Sprawiedliwiej byłoby,
                > gdybyśmy wygrali wówczas 6:2. W Korei w 3 meczach plus w Niemczech w 3 meczach
                > wypracujemy jednak łącznie tyle sytuacji, co w pierwszej połowie ówczesnego
                mec
                > zu.

                Sprawiedliwie to by było jakby Węgrzy wygrali 10:0 w '54, no ale wiadomo jak to
                jest, wszyscy grają, a na końcu zawsze wygrywają te ch... wink

                PS. A Tunezja prowadzi 1:0 z Hiszpanią...
                • jaceq Re: Święte słowa, święte słowa 19.06.06, 22:15
                  sz0k napisał:
                  > poziom naszej reprezentacji rośnie niebotycznie wink)

                  Tak, na jakieś 14 miesięcy. Tyle trwała euforia związana z "naturalizacją"
                  Oliego. Potem Oli wziął i się zgreczył, co oznaczało, że powołanie go na mecz
                  jego rodzonej reprezentacji było jak faul; natychmiast łapał kontuzję.
                  Najbardziej kontuzjowany przez polskich rasistów Murzyn. wink)

                  > znowu nieco "odbudowane" emocje, znowu kolejny
                  > kredyt zaufania, znowu nic się nie zmieni (poza Janasem)...

                  ...Znowu przerąbane ME, by nam się we łbach nie poprzewracało (co jest za fatum,
                  że eliminacje ME regularnie przetrąbiamy jako czerwona latarnia, natomiast
                  eliminacje MŚ - nie; no, chyba że się świat już całkiem na nas uweźmie?)

                  > a na końcu zawsze wygrywają te ch... wink

                  Właśnie jak w '74, kiedy "te ch" wygrały półfinał z najlepszą podóczas reprą świata.

                  > PS. A Tunezja prowadzi 1:0 z Hiszpanią...

                  Nobody's, jak widać, perfect. Araby Saudyjskie też....
                • jaceq Re: Święte słowa, święte słowa 19.06.06, 22:17
                  > To nie było by takie głupie, 24 naturalizowanych Argentyńczyków i
                  > Brazylijczyków i poziom naszej reprezentacji rośnie niebotycznie wink)

                  Dodać zapomniałem, że podobne rozwiązanie przećwiczono w Szczecinie bodaj (nie
                  mam pamięci do nazw polskich klubów oprócz, może, dwóch - trzech). Sptaczeni
                  Brazylijczycy jakoś cudów w LM nie dokonali.
        • jaceq Re: Dziękuję za doprezycowanie 21.06.06, 19:36
          sz0k napisał:
          > Gospodarz to gospodarz,

          W meczu p-ko gospodarzom pokibicuję jednak Szwedom. Być może właśnie dlatego.


          Off-topic: Na lotnisku: Lepper ze swoim kreisleiterem ds. piłki nożnej i
          Listkiewicz. Czasem naprawdę nie miałbym nic przeciwko linczom.
          • sz0k To oczywiste 21.06.06, 20:11
            > W meczu p-ko gospodarzom pokibicuję jednak Szwedom. Być może właśnie dlatego.

            Nie dość, że gospodarz to jeszcze Szkopy...
            • hasz0 Ale leje! Cote d'Ivoire contra Serbia Montenegro/n 21.06.06, 20:59
    • piq panowie i chłopacy, oaz niektóre dziewczyny,... 22.06.06, 00:09
      ...pozwólcie że w ogromnej części się zgodzę z waszymi wnioskami, a zwłaszcza z
      takim, że tę bandę nierobów, niejednokrotnie spadek po prlu, o nazwie pzpn,
      należy przykładnie wychłostać, wsadzić w worki i wrzucić do Wisły. Zwłaszcza
      tego debila Listkiewicza, który po powrocie oświadczył, że "jeden mecz nam nie
      wyszedł". I jeszcze to prdelenie, że zwiunzek nie ma pieniędzy na dobrego
      trenera. Tow. Listkiewicz mógłby troszeczkę powyrzucać sekretarek-pociotek i
      nic-nie-robiących doradców z tłustymi pensyjkami i kaska by się znalazła.

      Jest wszakże inna rzecz, w której nie zgadzam się zwłaszcza z sz0kiem, choć ma
      rację jeśli chodzi o debilność qmentarzy medialnych. Śmiem twierdzić, że czy to
      w polwsadzie, czy w tiwipi poziom qmentatorów jest skandaliczny. Goście się na
      piłce nie znają opróch oklepanych stwierdzeń typu "ciąg na bramkę" nie mają nic
      do powiedzenia. Niech spyerdalają - jest to przykład niekompetentnych durniów na
      dobrze opłacanych stanowiskach.

      Ale w czemżesz się nie zgadzam: mianowicie stwierdzę, że trener Janas i jego
      sztab spierdzielili przygotowania oraz kopletnie pomieszali w głowach
      zawodnikom, wprowadzając system, którym gra Arsenal, ale nie biorąc pod uwagę,
      że Arsenal ma w środku bombowych dwóch ofensywnych pomocników, że ma bocznych
      obrońców, którzy są jednocześnie skrzydłowymi oraz skrzydłowych, którzy grają
      jak napastnicy - i na dodatek gościa nazwiskiem Henry na szpicy. Więc z czem do
      gościa. Efekt był taki, jak widzieliśmy, czyli polska drużyna nie wiedziała co
      grać - i nie umiała, bo każdy z polskich reprezentantów jest gorszym piłkarzem
      niż jego odpowiednik w Arsenalu, i w Arsenalu gra dwóch ofensywnych, a nie
      defensywnych pomocników. Do myślenia daje także fakt, że wszyscy zawodnicy
      "pierwszej" jedenastki grali gorzej niż umieją, a ich zmiennicy byli świeżsi,
      szybsi i bardzie zawzięci - co sugeruje, że "pierwszy skład" został przez
      trenera zajechany, a bycie rezerwowym uchroniło część piłkarzy przed zepsuciem.

      Dlatego uważam, że Janas się sqńczył jako trener kadry, ponieważ stracił
      autorytet wobec drużyny. Dzisiaj w tiwi Żewłakow sprytnie wykręcił się od
      odpowiedzi, czy chcieliby, żeby Janas pozostał. Myślę, że cza zatrudnić jednak
      porządnego zagranicznego trenera i wreszcie wprowadzić w polską tzw. "myśl
      trenerską" to, co nowego wymyślono w świecie już dawno. W Polsce jeżeli pokazuje
      się jakiś wybijający się piłkarz, to zwykle jest lepszy niż inni przez własny
      talent, a nie przez wysiłki trenerów, którzy najchętniej nie uczyliby młodzieży
      techniki, tylko zagoniliby ją do siłowni, a następnie zayebali tempówkami.
      Nadszedł czas piłkarzy wszechstronnych, co widać na tych mistrzostwach po tym,
      jak rozgrywają i podają środkowi obrońcy, jak atakują boczni, jak bronią
      ofensywni pomocnicy. Ja się zgodzę na przerżnięcie eliminacji do ME, byle
      wreszcie w Polsce zaczęto szkolić piłkarzy tak, jak należy, choćby we wrzucaniu
      piłki na pole karne, gdzie nikt już na świecie nie gra zawieszonych wysoko
      balonów, tylko podanie ma niemal siłę strzału. To trzeba wyremontować, zacząć od
      wypjerdzielenia tow. Listkiewicza i jego przydupasów, rozpinkolić tzw. "pion
      szkoleniowy", który zbija bąki i niewielu jest tam trenerów, którzy się uczą -
      bo w tem zawodzie należy się uczyć cały czas. Oni się zatrzymali na podręczniku
      Talagi z lat 70. I wreszcie dać kadrze świeże idee od nowego, dobrego,
      zagranicznego (nieczeskiego) selekcjonera.

      pozdrawiam Panie i Panów
      • sz0k Ja tu nie widze sprzeczności 22.06.06, 00:50
        Wręcz przeciwnie, potwierdzenie tego co napisałem na początku (a konkretnie na
        końcu pierwszego posta). Otóż Janas popełnił błędy (tak jak napisałem 4-5-1,
        brak środka pomocy oraz bocznych ofensywnych obrońców). Z tym, że zwalanie winy
        na Janasa, że my nie mamy odpowiednich (dobrych) graczy na dane pozycje jest
        trochę bez sensu. Oczywiście gdyby chłopak pomyślał i dokładnie rozplanował jak
        chce grać to może i mógłby odpowiednich wyszukać, chociaż... bądźmy szczerzy,
        tak jak zostało już stwierdzone my przede wszystkim nie mamy dobrych
        piłkarzy... (ostatnio obrodziło nam co prawda niezłymi bramkarzami i
        napastnikami, ale przy dzisiejszym sposobie gry to akurat nie są
        najistotniejsze formacje).
        I tutaj dochodzimy do sedna, do kadry trenerskiej i sposobu szkolenia naszej
        młodzieży. Jeśli czołowa drużyna polskiej ligi - Legia Warszawa, jeszcze do
        niedawna z uporem maniaka gra 3-5-2, a Wisła wprowadzając sensowne i działające
        4-4-2 stanowi wielkie aj waj w lidze, podczas gdy reszta świata gra tą formacją
        od lat, no to kiurwa o czym my tu rozmawiamy? I teraz znowu jest to samo,
        wszyscy grają skrzydłami (kluczowi zawodnicy to skrzydłowi + trend najnowszy -
        włączający się ofensywni skrzydłowi obrońcy), a my jak zwykle 100 lat za
        murzynami... także Janas nie miał pomysłu na gre - pełna zgoda, tyle że z
        takimi zawodnikami to i tak nic sensownego nie dało się wymyślić... (przecież
        oni do cholery nie dali by rady nawet grać "na Grecje" - vide te rogi
        wyjebywane 10 metrów za ostatniego zawodnika w meczu z Kostaryką).
Pełna wersja