Gość: max
IP: *.net.bialystok.pl
26.10.01, 11:27
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_011026/publicystyka/publicystyka_a_1
.html
Komu, ile i dlaczego zabrać
KRYSTYNA MILEWSKA
Jednym z podatkowych pomysłów prof. Marka Belki - a przedtem ministra Jarosława
Bauca - jest likwidacja wspólnego opodatkowania małżonków i najprawdopodobniej
również analogicznego sposobu rozliczania podatków przez samotnych rodziców.
Jaki wpływ miałaby ta zmiana na obciążenia podatkowe, przedstawiamy na
przykładzie czterech rodzin oraz dwóch osób samotnie wychowujących dzieci
(patrz tabela).
Bierzemy pod uwagę rodziny Malinowskich, Kowalskich, Jankowskich i Wiśniewskich
oraz panią Zuzię z dziećmi i pana Wojtka z dziećmi.
Malinowscy i Kowalscy
Te małżeństwa zarabiają w sumie tyle samo. Malinowscy pracują oboje, u
Kowalskich pracuje tylko jedno z nich. Dochody obu rodzin mieszczą się w
pierwszym przedziale skali podatkowej. Płacą podatki według stawki 19 proc.
Malinowscy bez względu na to, czy rozliczają się osobno czy razem - płacą tyle
samo podatku. Oboje korzystają z kwoty wolnej i oboje płacą podatek według
stawki 19 proc. Kowalski, choć pracuje sam, też oblicza podatek według tej
stawki. Rozliczając się z żoną zyskuje jedynie kwotę zmniejszającą podatek.
Pani Zuzia z dziećmi
Tyle samo - też jedną kwotę wolną - zyskuje obecnie na wspólnym rozliczeniu
(popularnie nazywanym rozliczeniem z dzieckiem) pani Zuzia - po rozwodzie
samotnie wychowująca dziecko.
Jankowscy i Wiśniewscy
Te małżeństwa są zamożniejsze, ale ich miesięczne dochody są również takie
same - wynoszą po 6000 zł brutto, co rocznie daje każdej rodzinie 72 000 zł.
Jankowscy zarabiają tyle razem. Ich zarobki są takie same. Czy będą rozliczać
się wspólnie czy osobno, podatek płacą w tej samej wysokości. W rodzinie
Wiśniewskich pracuje tylko jedna osoba. Sam Wiśniewski zarabia tyle, co
Jankowscy razem. Teraz Jankowscy i Wiśniewscy płacą podatek taki sam. Gdyby
musieli rozliczać się osobno, podatek Wiśniewskich byłby znacznie wyższy.
Pan Wojtek z dziećmi
Pan Wojtek jest wdowcem (żona nie pracowała), sam wychowuje dzieci. Zarabia
tyle co Wiśniewski czy Jankowscy razem. Gdyby zniesiono wspólne rozliczenie -
jego podatek przy tych zarobkach byłby o ok. 360 zł miesięcznie wyższy i tak
samo wysoki, jak jego kolegów kawalerów nie utrzymujących nikogo.
Małżeństwo to wspólnota
Zniesienie wspólnego rozliczenia małżeństw i samotnych rodziców spowoduje
znaczne podwyższenie podatku w rodzinach, w których choć jedno z małżonków
zarabia tyle, że podlegałoby progresywnej stawce. Rodziny z zarobkami niższymi,
z pierwszego przedziału, płaciłyby podatek nadal taki sam. Spośród najmniej
zamożnych straciłyby te rodziny, gdzie tylko jedna osoba pracuje. Straciliby
też wszyscy samotni rodzice.
Wspólne rozliczenie małżeństw istnieje od początku wprowadzenia podatku od osób
fizycznych, czyli od 1992 r., co uzasadnia się faktem istnienia małżeńskiej
wspólnoty majątkowej. Powstaje ona z chwilą zawarcia małżeństwa i ma wiele
konsekwencji prawnych, np. tę, że za długi jednego z małżonków odpowiada drugi.
Toteż gdy mąż chce poręczyć komuś pożyczkę - żona musi solidarnie też to
zrobić. Konsekwencją wspólnoty majątkowej w prawie spadkowym jest to, że do
masy spadkowej po jednym zmarłym małżonku wchodzi połowa majątku obojga, a
żyjący małżonek też ma do niej prawo w równej części z dziećmi.
Jedyni żywiciele
Dlaczego jedyni żywiciele płaciliby więcej? Skąd tak duże różnice między
wspólnym a oddzielnym opodatkowaniem? Wynikają one przede wszystkim z istnienia
progresji i kwoty wolnej. Stosowanie stawek progresywnych w obecnym prawie
podatkowym to raczej wynik ideologii niż instrument interwencji państwa. W
zagranicznych systemach podatkowych stawkom progresywnym zazwyczaj towarzyszą
ulgi podatkowe. Stawki progresywne stosuje się od pułapu pozwalającego na
wyraźne oszczędzanie, ulga podatkowa natomiast zachęca, aby wolne środki
skierować na określone wydatki.
W Polsce progresywny podatek obejmuje niekiedy rodziny, które nie mają czego
oszczędzać. Wystarczy popatrzeć na rodzinę z trójką dzieci i 40 tys. zł dochodu
rocznie. Dochód miesięczny netto tej rodziny wynosi ok. 540 zł na osobę, czyli
w granicach minimum socjalnego. W wielu bankach nie dostałaby kredytu na
mieszkanie z braku zdolności kredytowej. Ale jeśli w tej rodzinie pracuje tylko
jedna osoba, to po zniesieniu "małżeńskiego" rozliczania część jej dochodu
będzie opodatkowana wyższą stawką. A cała rodzina zapłaci o 820,68 zł podatku
więcej niż obecnie - czyli równowartość zimowych butów dla całej trójki
potomstwa.
Czy to aby lewica
W Polsce stawki progresywne to rezultat ideologii: zabrać bogatemu. Teraz
progresja zabiera pieniądze głównie zatrudnionym, lepiej wykształconym,
poszukiwanym na rynku pracy. W tej chwili nierówność w opodatkowaniu pracy i
kapitału jest bardzo wyraźna: dochody z pracy opodatkowane są stawkami
progresywnymi (19, 30, 40 proc.), dochody z kapitału liniowo: w spółkach - 28
proc., dywidenda - 15 proc. Podatek liniowy jest podatkiem proporcjonalnym: im
kto ma wyższy dochód, tym więcej płaci, ale proporcjonalnie więcej. Jakie
właściwie jest uzasadnienie na to, aby jednym zabrać z dochodu z pracy czy np.
emerytury i pracy co piątą, a innemu - co drugą złotówkę? Składki emerytalne,
na ochronę zdrowia płacimy przecież proporcjonalnie, choć nie zawsze
proporcjonalnie korzystamy z tych świadczeń. Proporcjonalne jest też
opodatkowanie kapitału - a pracy - progresywne. To właśnie progresja powoduje
rażące nierówności w opodatkowaniu rodzin. Te nierówności trochę niweluje
wspólne opodatkowanie.
Warto zauważyć, że zdeklarowani liberałowie opowiadają się za liniowym
podatkiem, identycznym i proporcjonalnym zarówno od kapitału, jak i pracy,
natomiast ugrupowania określające się jako lewica starają się wyciągnąć coraz
więcej pieniędzy właśnie od pracowników.
Dlaczego jednak tak uparcie najpierw minister Bauc, a obecnie wicepremier Belka
dążą do zniesienia wspólnego opodatkowania? Bo to posunięcie przynosi duże
zwiększenie wpływów do budżetu i łatwo wprowadzić. Jednocześnie można
twierdzić, że nie podnosimy podatków, tylko znosimy ulgę. Natomiast faktycznie
podniesiono by drastycznie podatki jedynym żywicielom rodzin, zmniejszając
bezpieczeństwo utrzymania i tak już najbardziej niepewnych jutra - tylko jedna
osoba pracuje - Polaków i Polek. -
-----------------------------------------------------------------------------
"natomiast ugrupowania określające się jako lewica starają się wyciągnąć coraz
więcej pieniędzy właśnie od pracowników"
a to echo było!
czy jakis fan UP może zaprzeczyć temu?
albo "liberał" taki jak BELKA?

)) haha! np w czym?