Gość: polishAM
IP: *.tnt34.ewr3.da.uu.net
31.01.03, 09:13
Wszystko bylo pisane o Jedwabnym. Cofnijmy sie jednak do czasu
poprzedzajacego II wojne swiatowa. Czolowe dzienniki wspolnie stwierdzily, ze
byl to okres harmoni i spokoju. To znaczy Wyborcza tak to przedstawila a
reszta bezwartosciowej makulatury to powielila. Nic jednak bardziej mylnego i
wnikliwy historyk szybko zwroci uwage, ze Jedwabne wcale nie bylo spokojne
przed 1939 rokiem. Od mniej wiecej polowy lat 30-tych zaczeto stosowac
probolszewicka propagande na mieszkancach Jedwabnego przy czym czolowa role
grali Zydzi. Czesc latwowiernych Polakow uciekla do polskiego obwodu pod
Minskiem (Dzierzynszczyzny). Przykladem tragicznym jest 16 osobowa rodzina
Downarow, ktorzy poczatkowo znalezli zatrudnienie w Minsku Litewskim, po czym
byli systematycznie mordowani od 10 kwietnia 1936 roku do 27 pazdziernika
1938 roku. Ofiarami agitacji padali tez sami Zydzi. Jeden z uciekinierow
Jakow- Jakub Bronstein piastowal funkcje w NKVD i zostal sekretarzem Zwiazku
Pisarzy Bialorusi. Zostal zastrzelony w tyl glowy 28 pazdziernika 1937 roku.
Oblicza sie, ze minskie NKWD wydalo 19 tys. 137 wyrokow smierci (wyrok I
kategorii) na obywatelach polskich. Gorsze czasy nadeszly jednak pozniej.
Jedwabne zajeli Niemcy, ale potem podarowali miasteczko Sovietom w wyniku
"przetargu brzeskiego". OD 1 pazdziernika 1939 roku JEDWABNE ZNALAZLO SIE W
OBREBIE WLADZ OBLASTI BIALOSTOCKIEJ. NKVD na tym terenie byl zarzadzany z
Bialegostoku (UNKVD Bialystok) przez Zyda Icka Byszewskiego i rezultat jego
dorobku byl imponujacy. Do 22 czerwca 1941 roku wydano 16 tys.545 wyrokow
smierci na Polakach. Po czym zaczeto departacje do lagrow z ktorych zreszta
malo kto wracal. I tak odbyly sie trzy deportacje (I-22616 lesnikow i
osadnikow), (II-8450 rodzin) i trzecia deportacja dotyczyla Zydow,
uciekinierow z GG co laczylo sie z ryzykiem dla NKVD, ktorzy przeciez
trzymali przyjacielskie stosunki z brunatnymi Hitlerowcami i przez co
przysluguje mu tytul do mojego watku pt. "Zyd Zydowi zgotowal ten los". W
dniu hitlerowskiego natarcia powierzono teren Jedwabnego Canawie i czolowym
zadaniem tego mordercy bylo wykonac wyroki smierci na wszystkich wiezniach
NKVD na terenie zach oblastii BSSR. Canawa byl zreszta poganiany przez czas i
wielokrotnie SPALAL WIEZNIOW ZYWCEM co odbylo sie na 6250 polskich wiezniach
w Berezweczu, Minsku, Ihumeniu, Borysowie. Z Brzescia i Bialegostoku NKWD-
zisci uciekli przed nadciagajacymi ekspresowo oddzialami SS. Dla Polakow byl
to oczywiscie ostatni ratunek. Zydzi zaplacili za to slono przy czym skupilo
sie to na tych Bogu Ducha winnych. Ci Zydzi, ktorzy powinni zawisnac na
stryczku byli juz dawno gleboko w Zwiazku Radzieckim. Sprawiedliwosci na
wojnie nie ma. Sa plany, zeby upamietnic te tysiace zabitych i wywiezionych
Polakow i Jedwabne jest miejcem gdzie powstalby pomnik i potem male muzeum
upamietniajace te wydarzenia. Oczywiscie na prozno mielibysmy na otwarciu
oczekiwac "elity" z Uni Wolnosci dla ktorych smierc Polakow jest niczym nie
znaczacym epizodem.