Co dziesiąta przetwórnia ryb do likwidacji..

01.02.03, 15:29
... bo nie odpowiada wymogom UE...

wiadomosci.tvp.pl/wiadomosci/8,2003013133491.strona
bolszewizm pogłębia się?
    • Gość: AndrzejG Re: Co dziesiąta przetwórnia ryb do likwidacji.. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.02.03, 17:13
      wild napisał:

      > ... bo nie odpowiada wymogom sanitarnym UE...
      >
      > bolszewizm pogłębia się?

      Dlaczego bolszewizm?A w takich Stanach nie ma żadnych norm sanitarnych?
      Któż sie przejmie tymi likwidowanymi przetwórniami?
      Konkurencja?Nie.
      Klient?Nie za bardzo , bo dzis nikt syfu nie chce kupować.
      Jedynie żyjący z tej przetwórni.Gdyby tych przepisów nie spełniało więcej
      niż połowa naszych przetwórni , to trzebaby było się zastanowic ,czy nie są
      zbyt rygorystyczne?Ale 10 % nieudaczników , którzy nie dbali o swoje interesy
      i nie modernizowali zakładów?Wildziu - wstydź się.

      A.
      • wild tobie urzędnikomuchu sanepid potrzebny w domu? 01.02.03, 17:16
        więc płać na niego sam...

        Rozdział IV

        --------------------------------------------------------------------------------

        Policja żywnościowa
        Ścieżka zbiegła się z kilkoma innymi, tworząc piaszczystą drogę, która w końcu
        zmieniła się w wysypany żużlem trakt. Wokoło zamiast dżungli rozciągały się
        żyzne pola, rozległe pastwiska i piękne sady. Na widok takich ilości jedzenia
        Jonatan znów zrobił się głodny. Skręcił na ścieżkę wiodącą do jednego ze
        schludnych, pomalowanych na biało gospodarstw, gdzie chciał zapytać o drogę. Na
        ganku zobaczył kobietę z trojgiem dzieci. Wszyscy płakali.

        - Przepraszam bardzo - zagadnął uprzejmie - czy stało się coś złego?

        Kobieta uniosła głowę i wyszlochała:

        - Chodzi o męża. Och mój biedny mąż! Wiedziałam, że prędzej czy później tak się
        to skończy - lamentowała. - Aresztowała go Policja Żywnościowa!

        - Strasznie pani współczuję. Ale kto go zatrzymał? Policja Żywnościowa? -
        zapytał Jonatan, gładząc główkę dziecka. - Za co?

        - Za to, że... no za to, że wytwarzał za dużo jedzenia! - wykrztusiła ze
        wzgardą, zaciskając przy tym zęby, żeby nie rozpłakać się znowu.

        - To produkowanie za dużej ilości jedzenia jest przestępstwem?! - Tego było już
        Jonatanowi za wiele! Ta wyspa to naprawdę dziwaczne miejsce.

        - w zeszłym roku Policja Żywnościowa wydała mu instrukcje ile żywności może
        wytwarzać i sprzedawać ludziom - podjęła kobieta. - Mówili, że niskie ceny
        godzą w interesy innych rolników.

        Przygryzła wargi i wyrzuciła: - Oni wszyscy nie dorastają mężowi do pięt!

        Nagle do uszu Jonatana doleciał gromki śmiech. Jakiś masywnie zbudowany
        mężczyzna dumnym jak paw krokiem szedł w stronę domu.

        - Cóż, najlepszy jest szewc, co bez butów chodzi, moja pani - uśmiechnął się
        szyderczo na widok trójki dzieci i wymachując ręką, polecił: - a teraz proszę
        się pakować i zaraz stąd wynosić.

        - Na pewno przyda jej się teraz czyjeś wsparcie, chłopcze - dryblas wziął ze
        stopnia schodów lalkę i podał ją Jonatanowi. - No już, zabierajcie się, ta
        ziemia należy teraz do mnie.

        - Nigdy nie dorównasz mojemu mężowi - oświadczyła kobieta, patrząc na niego z
        nienawiścią.

        - To zależy od punktu widzenia - zaśmiał się tamten grubiańsko. - z całą
        pewnością bardzo dużo produkował. Geniusz handlowy! Bardzo dobrze wiedział, co
        gdzie posiać i zasadzić, żeby zadowolić gusta kupujących. Tęga głowa! Tyle
        tylko, że zapomniał, iż ceny i rozmiary produkcji ustala Rada Lordów, która ma
        do pomocy Policję Żywnościową. Nie mógł załapać zasad polityki rolnej.

        - Ty partaczu! - ryknęła kobieta. - Wszystko robisz źle, marnujesz dobry nawóz
        i ziarno, nikt nie chce kupować twojego zboża! Siejesz je na zagrożonych
        powodziami równinach, albo na spieczonej słońcem glinie, a i tak nikogo nie
        obchodzi, że masz same straty! Rada Lordów płaci ci za marnotrawstwo!

        - Czyli że nie opłaca się być dobrym rolnikiem? - wtrącił Jonatan, marszcząc
        brwi.

        - Można sobie tylko zaszkodzić. Mój mąż, w odróżnieniu od tej kreatury, nie
        miał zamiaru podlizywać się Radzie i starał się uczciwie uprawiać ziemię.

        - Właśnie! i nie przejmował się rocznymi kontyngentami - warknął mężczyzna,
        spychając kobietę i dzieci z ganku. - Nikomu nie ujdzie na sucho opór stawiany
        Policji Żywnościowej. No już, wynocha z mojej ziemi!

        Jonatan pomógł kobiecie zapakować kilka najniezbędniejszych rzeczy i ruszyli w
        drogę. Na zakręcie odwrócili się i po raz ostatni popatrzyli w stronę
        schludnego domostwa i stodoły.

        - i co pani teraz zrobi? - zapytał Jonatan.

        - Nie stać mnie na drogie jedzenie na wsi - westchnęła - ale na szczęście mam
        jeszcze krewnych i znajomych, którzy pomogą w potrzebie. Mogę też udać się do
        miasta i błagać o pomoc Radę Lordów. Z pewnością byliby zadowoleni z takiego
        obrotu sprawy. Chodźcie, dzieci. - Wymamrotała z goryczą: - Rada wyrzuciła nas
        również dlatego, że chciała zaopiekować się tym zbirem. Ich potęga opiera się
        na uzależnianiu ludzi. Hojnie czerpią z cudzej pracy.

        Jonatan chwycił się za brzuch - już nie z głodu, lecz dlatego, że zrobiło się
        mu niedobrze.

        www.zb.eco.pl/inne/jonatan/4.htm
        • Gość: AndrzejG czy przetwórnia jest twoim domem? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.02.03, 18:24
          Nie rośmieszaj mnie wildziu.

          A.
          • wild czy przetwórnia to teren prywatny jak kuchnia? 01.02.03, 18:29
            Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

            > Nie rośmieszaj mnie wildziu.
            >
            > A.

            własność prywatna i uzurpator kontroler?

            zajmij się swoim rondlem
            • Gość: AndrzejG Re: czy przetwórnia to teren prywatny jak kuchnia IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.02.03, 18:35
              wild napisał:

              >
              > własność prywatna i uzurpator kontroler?
              >
              > zajmij się swoim rondlem

              Kuchnia to kuchnia.
              W swojej kuchni to możesz w tym rondlu i szajs gotować,
              ale nie zgodzę się abys je sprzedawał na rynku.
              Jak żes taki cwany to jedz je sobie sam.

              Przepisy kontroli sanitarnej nie obejmują prywatnych kuchni , więc nie mieszaj
              pojęć i nie wprowadzaj zamieszania.Te przepisy dotyczą zakładów sprzedających
              na rynku , a tam chciałbym miec pewnośc ,że nie kupię tego szajsu z twojej
              kuchni.Najpierw naucz się gotować w czystości , a potem wychodź na rynek.


              Smacznego wildziu

              A.
              • wild byznesmen Andrzejek i narzucanie innym umów? 01.02.03, 18:44
                Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

                > Kuchnia to kuchnia.
                > W swojej kuchni to możesz w tym rondlu i szajs gotować,

                a dlaczego mi i moim klientom na to pozwalasz?


                > ale nie zgodzę się abys je sprzedawał na rynku.

                swoją zgode zastosuj do swojej osoby i swoich znajomych... to jest moja umowa z
                moimi klientami a brzmi "jesz na własną odpowiedzialność"




                • Gość: AndrzejG Re: byznesmen Andrzejek i narzucanie innym umów? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.02.03, 18:53
                  wild napisał:

                  > Gość portalu: AndrzejG napisał(a):
                  >
                  > > Kuchnia to kuchnia.
                  > > W swojej kuchni to możesz w tym rondlu i szajs gotować,
                  >
                  > a dlaczego mi i moim klientom na to pozwalasz?
                  >

                  Bo nie stołuję sie w Twojej kuchni.

                  >
                  > > ale nie zgodzę się abys je sprzedawał na rynku.
                  >
                  > swoją zgode zastosuj do swojej osoby i swoich znajomych... to jest moja umowa
                  > z moimi klientami a brzmi "jesz na własną odpowiedzialność"
                  >
                  >


                  Ale ja jako Twój klient zwalam kontrolę Twojej higieny na innych.
                  Nie miałbym przyjemności oglądać Twoich brudnych rąk mieszających
                  pastę rybną.A ci inni dla wygody wprowadzają normy i cóż,musisz te rączki umyć.
                  Brudasku.

                  A.
                  • wild tylko zapukaj i powiedz "czy można?" 01.02.03, 19:00
                    Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

                    > Ale ja jako Twój klient zwalam kontrolę Twojej higieny na innych.

                    może na sąsiada? kolektywisto


                    > Nie miałbym przyjemności oglądać Twoich brudnych rąk mieszających
                    > pastę rybną.A ci inni dla wygody wprowadzają normy i cóż,musisz te rączki
                    umyć.
                    > Brudasku.
                    >
                    > A.

                    a ja Twoich czystych śladów na mojej podłodze...
                    • Gość: AndrzejG tylko zapukaj i powiedz 'czy można?' IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.02.03, 19:07
                      Zapukam i cóż usłyszę : 'chwileczkę, juz otwieram!'
                      Międzyczasie umyjesz rączki i będziesz udawał czyscioszka.
                      A ja nie chcę abyś udawał.Chcę abyś postępował według moich reguł.
                      Chcę abyś miał zawsze czyste ręce, a nie tylko na pokaz.
                      W końcu to Ty chcesz sprzedać ten szajs.

                      Andrzej

                      • wild reguła byznesmena do wchodzenia komuś do domu? 01.02.03, 19:14
                        Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

                        > Zapukam i cóż usłyszę : 'chwileczkę, juz otwieram!'

                        już piszę co powiedziałem: "pomyłka"

                        > Międzyczasie umyjesz rączki i będziesz udawał czyscioszka.

                        błąd wyjmuje narzedzie do obrony


                        > A ja nie chcę abyś udawał.Chcę abyś postępował według moich reguł.

                        moja reguła to kara smierci za napad


                        > Chcę abyś miał zawsze czyste ręce, a nie tylko na pokaz.

                        wtedy moe sie pobrudzic fakt

                        > W końcu to Ty chcesz sprzedać ten szajs.

                        ja rozdaję to za jako nagroda za napad

                        > Andrzej

                        projektor kontrolera cudzych kibli i kuchń
                        • Gość: AndrzejG Bredzisz wildziu IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.02.03, 19:29
                          Nie mówimy o Twojej PRYWATNEJ kuchni.W nej możesz sobie jeśc wspomniany szajs.
                          Mówimy o sprzedaży na rynku towarów Twojej produkcji i tu jestem za kontrolą
                          higieny ich wytwarzania.Jak Ci sie nie podoba to pozostań przy swoim talerzu.

                          A.

                          • wild komuchu Andrzejku ( byznesmen narzucajacy umowy ) 01.02.03, 19:40
                            Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

                            > Nie mówimy o Twojej PRYWATNEJ kuchni.W nej możesz sobie jeśc wspomniany szajs.

                            dlaczego mi na to pozwalasz?


                            > Mówimy o sprzedaży na rynku towarów Twojej produkcji i tu jestem za kontrolą
                            > higieny ich wytwarzania.Jak Ci sie nie podoba to pozostań przy swoim talerzu.
                            >
                            > A.

                            Twoja wyobraznia wyklucza możliwość sprzedazy towarów z mojej kuchni - a czemu?
                            a może coś niepasuje w wizji narzucania komuś umów?

                            to nie mogę sprzedać instalacji artystycznej np. to i owo? smile
                            czy mądry Andrzejek wymusza napis niejadalne? smile)))


                            wyobraz sobie taką umowe - teraz pasuje?

                            LIMITATION OF WARRANTIES AND LIABILITY:
                            EXCEPT FOR THE EXPRESS WARRANTY ABOVE, THE PRODUCT IS PROVIDED ON AN "AS IS"
                            BASIS, WITHOUT ANY OTHER WARRANTIES OR CONDITIONS, EXPRESS OR IMPLIED,
                            INCLUDING, BUT NOT LIMITED TO, WARRANTIES OF MERCHANTABLE QUALITY, SATISFACTORY
                            QUALITY, MERCHANTABILITY OR FITNESS FOR A PARTICULAR PURPOSE, OR THOSE ARISING
                            BY LAW, STATUTE, USAGE OF TRADE, COURSE OF DEALING OR OTHERWISE. THE ENTIRE
                            RISK AS TO THE RESULTS AND PERFORMANCE OF THE PRODUCT IS ASSUMED BY YOU.
                            NEITHER COREL NOR ITS DEALERS OR SUPPLIERS SHALL HAVE ANY LIABILITY TO YOU OR
                            ANY OTHER PERSON OR ENTITY FOR ANY INDIRECT, INCIDENTAL, SPECIAL, OR
                            CONSEQUENTIAL DAMAGES WHATSOEVER, INCLUDING, BUT NOT LIMITED TO, LOSS OF
                            REVENUE OR PROFIT, LOST OR DAMAGED DATA OR OTHER COMMERCIAL OR ECONOMIC LOSS,
                            EVEN IF WE HAVE BEEN ADVISED OF THE POSSIBILITY OF SUCH DAMAGES, OR THEY ARE
                            FORESEEABLE. WE ARE ALSO NOT RESPONSIBLE FOR CLAIMS BY A THIRD PARTY. OUR
                            MAXIMUM AGGREGATE LIABILITY TO YOU AND THAT OF OUR DEALERS AND SUPPLIERS SHALL
                            NOT EXCEED THE AMOUNT PAID BY YOU FOR THE PRODUCT. THE LIMITATIONS IN THIS
                            SECTION SHALL APPLY WHETHER OR NOT THE ALLEGED BREACH OR DEFAULT IS A BREACH OF
                            A FUNDAMENTAL CONDITION OR TERM OR A FUNDAMENTAL BREACH. SOME STATES/COUNTRIES
                            DO NOT ALLOW THE EXCLUSION OR LIMITATION OF LIABILITY FOR CONSEQUENTIAL OR
                            INCIDENTAL DAMAGES, SO THE ABOVE LIMITATION MAY NOT APPLY TO YOU.
                            • Gość: AndrzejG Wyjaśnienie jest proste IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.02.03, 19:56
                              wild napisał:

                              >
                              > Twoja wyobraznia wyklucza możliwość sprzedazy towarów z mojej kuchni - a
                              czemu?


                              Bo Ci nie wierzę , a nie jestem sam w stanie wszystkiego sprawdzić.

                              A.
                              • wild wiec dlatego narzucasz komuś swój brudny towar? 01.02.03, 20:02
                                Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

                                > wild napisał:
                                >
                                > >
                                > > Twoja wyobraznia wyklucza możliwość sprzedazy towarów z mojej kuchni - a
                                > czemu?
                                >
                                >
                                > Bo Ci nie wierzę , a nie jestem sam w stanie wszystkiego sprawdzić.
                                >
                                > A.

                                potworna wizja społeczna - miliony zasyfionych kuchni!

                                PS. sprecyzuj poziom swojej higieny...
                              • Gość: AndrzejG Dobranoc,pchły na noc ,a karaluchy pod poduchy IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.02.03, 20:04
                                po pewnie masz tego sporo w swojej kuchni.

                                Pozdr. Andrzej.
                                • wild faszysci badali wszy a Ty widze ze karaluchy! 01.02.03, 20:05
                                  słabszy wzrok?
                                  • Gość: AndrzejG Dobranoc wildziu - idź spać IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.02.03, 20:08
                                    /nt
                                    • wild no ale chociaz napisz co zrobić aby być czystym? 01.02.03, 20:14
                                      bede wiedział jak sie umyć!:]

                                      higienista.w



                                      Jaas dziis kuuupił mydełko! i szczoooteczke! i pastke!

                                      i zrobi szkolny placek!

                                      i go sprzeda koleeedzee!
                                      • Gość: AndrzejG weź kobitkę z sanepidu IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.02.03, 20:18
                                        wyszoruje Cię zgodnie z instrukcją.
                                        Tylko uważaj jaki masz szampon , bo na niektórych pisze:
                                        'po umyciu głowy czynność powtórzyć'.
                                        Trafi Ci się przygłup i bedziesz myty , myty....
                                        A.
                                        • wild kobitka z sanepidu standardem czystości! 2 mydła? 01.02.03, 20:22
                                          Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

                                          > wyszoruje Cię zgodnie z instrukcją.
                                          > Tylko uważaj jaki masz szampon , bo na niektórych pisze:
                                          > 'po umyciu głowy czynność powtórzyć'.
                                          > Trafi Ci się przygłup i bedziesz myty , myty....
                                          > A.

                                          a kto kontroluje kobitke z sanepidu?
                                          • Gość: AndrzejG wildziu-rzecznik brudasów? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.02.03, 19:04
                                            wild napisał:

                                            >
                                            > a kto kontroluje kobitke z sanepidu?

                                            Zadałeś istotne pytanie wildziu.Jak taka kobitka , bywają też i faceci
                                            przyjdzie do Twojego zakładu i zacznie się czepiać szczegółów , to cię
                                            szlag trafia i pierwszą myślą jest zapytanie - a jak franco masz u siebie
                                            w domu?Nie w tym rzecz.Ludzie z natury rzeczy są leniwi i mają przyzwyczajenia
                                            wyniesione z domu.Przyjdzie taki delikwent do pracy i tak jak jest nauczony
                                            od dzieciństwa , nie umyje rąk po wyjściu z toalety.Załozy taki swój zakład
                                            i żywnosc położy obok kanistrów z paliwem,albo zapiecze w chlebie kawałki kału
                                            z brudnych rąk.Wszystko byłoby piekne , gdyby sprzedawał on to na rynku zaraz
                                            przy swoim zakładzie , albo żeby miał produkcję na oczach klienta.Wtedy
                                            podejmujesz świadoma decyzje co do kupna.
                                            Ty rzecznik wolności ludzkiej bronisz brudu w zakładach ,a ja na to mówię nie.
                                            Nie jest istotne kto kontroluje kobitkę z sanepidu , choć i one mają nad
                                            sobą bicz.One kontrolują przestrzeganie przez Ciebie przepisów sanitarnych
                                            i nic więcej.Przeciez nie musisz działac na rynku zywnościowym - możesz
                                            pozostać w swojej kuchni i warzyc ten swój szajs.Masz wolność wyboru.

                                            Andrzej
                                            • wild haraczopęd Andrzejek na cudze dobra materialne... 02.02.03, 19:14
                                              Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

                                              > wild napisał:
                                              >
                                              > >
                                              > > a kto kontroluje kobitke z sanepidu?


                                              > Zadałeś istotne pytanie wildziu.Jak taka kobitka , bywają też i faceci
                                              > przyjdzie do Twojego zakładu i zacznie się czepiać szczegółów , to cię
                                              > szlag trafia i pierwszą myślą jest zapytanie - a jak franco masz u siebie
                                              > w domu?Nie w tym rzecz.

                                              a kto kontroluje kobitke z sanepidu?


                                              Ludzie z natury rzeczy są leniwi i mają przyzwyczajenia
                                              > wyniesione z domu.

                                              ustal kiedy Ty niejestes leniwy a wyciągasz pręt do zmuszenia mnie?


                                              > Przyjdzie taki delikwent do pracy i tak jak jest nauczony
                                              > od dzieciństwa , nie umyje rąk po wyjściu z toalety.Załozy taki swój zakład
                                              > i żywnosc położy obok kanistrów z paliwem,albo zapiecze w chlebie kawałki
                                              kału
                                              > z brudnych rąk.Wszystko byłoby piekne , gdyby sprzedawał on to na rynku zaraz
                                              > przy swoim zakładzie , albo żeby miał produkcję na oczach klienta.Wtedy
                                              > podejmujesz świadoma decyzje co do kupna.

                                              co sprzedajesz? poradnik jak być czysty?

                                              dlaczego on taki zasyfiony? czy mam za to spalić Twój dom?

                                              > Ty rzecznik wolności ludzkiej bronisz brudu w zakładach ,a ja na to mówię nie.
                                              > Nie jest istotne kto kontroluje kobitkę z sanepidu , choć i one mają nad
                                              > sobą bicz.One kontrolują przestrzeganie przez Ciebie przepisów sanitarnych
                                              > i nic więcej.Przeciez nie musisz działac na rynku zywnościowym - możesz
                                              > pozostać w swojej kuchni i warzyc ten swój szajs.Masz wolność wyboru.
                                              >
                                              > Andrzej

                                              Twója poziom higieny jest dla mnie syfem - daj mi argument aby tobie uwierzył
                                              ze jestes czysty na rynku?

                                              Ty płacisz za siebie a ja za siebie (Twoja imaginacja siebie jako panstwo to
                                              parareligijna wizja)

                                              jest umowa miedzy Tobą i sanepidem a nie Mną i Tobą o nałozenie na mnie haraczu
                                              na Twą brudą zachcianke

                                              PS. co z wszami?
                                              • Gość: AndrzejG kiedy wypływasz na tą bezludną wyspę? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.02.03, 19:47
                                                • wild kiedy Ty zaczniesz kontrolować wyroby babć! 02.02.03, 19:57
                                                  bojówkami pionierów od higieny! ... taka forma walki z wyzyskiwaczami!


                                                  www.polskaludowa.com/dzwiek/nagrania/Jozwiak_stalin.mp3
                                                  • Gość: AndrzejG Re: kiedy Ty zaczniesz kontrolować wyroby babć! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.02.03, 20:10
                                                    A co tu mają babcie do rzeczy?Czy tylko to ,że zyły w czasach Stalina?
                                                    Rozumiem ,że w poczuciu swojej wolności nie zgadzasz się utrzymywać
                                                    takich przybytków jak sanepid, lub jeszcze innych.
                                                    To wypisz się ze społeczeństwa i jedź na bezludną wyspę.
                                                    Ustanowisz tam soje bezprawie i będziesz warzył ten szajs tylko dla siebie.

                                                    A.
                                                  • wild stalinowski kontroler cudzych umów ma wizje?nie! 02.02.03, 20:53
                                                    Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

                                                    > A co tu mają babcie do rzeczy?

                                                    a co zabranisz im sprzedawac makownik dla mnie?

                                                    > Czy tylko to ,że zyły w czasach Stalina?

                                                    chodzi o tego Stalina który zmartwychwstał ( wiecznie żywa idea ) i bedzie mi
                                                    mówił co mam zjeść?



                                                    > Rozumiem ,że w poczuciu swojej wolności nie zgadzasz się utrzymywać
                                                    > takich przybytków jak sanepid, lub jeszcze innych.

                                                    jeżeli chcesz możesz wspierać ten syf...

                                                    > To wypisz się ze społeczeństwa i jedź na bezludną wyspę.

                                                    np. madagaskar?

                                                    co może łączyć trockiste-naziola z byznesem w 1936 roku?

                                                    www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=13&w=2890936&a=4436308

                                                    > Ustanowisz tam soje bezprawie i będziesz warzył ten szajs tylko dla siebie.
                                                    >
                                                    > A.

                                                    naprawde uważasz że jesteś "prawem"? i możesz zabronić mi kupować ciasto od
                                                    babci bo taka jest twoja wizja-projekcja siebie jako "prawo"?

                                                    PS. to jak z tymi owadami w lesie? mogę poskubać jagódki i je sprzedac w
                                                    kubeczku? smile Stalin przy tobie to liberał nad liberały!


                                                    "byznesmen"...

                                                  • Gość: AndrzejG Bywaj IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.02.03, 22:16
                                                    Wildziu.

                                                    Wymyślasz niestworzone rzeczy , jakieś jagody w lesie ,
                                                    jakis placek u babci.A kup sobie gdzie chcesz i co chcesz.

                                                    Cytuj swoich idoli i czytaj ich sobie sam.
                                                    Mnie już do niczego nie przekonasz , a miałem szczere intencje
                                                    zrozumiec inne podejście do zycia.

                                                    Bywaj.

                                                    Andrzej
                                                  • wild inne podejście do zycia? nielegalna zupa babci... 02.02.03, 22:57
                                                    Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

                                                    > Wildziu.

                                                    Andrzejku.

                                                    > Wymyślasz niestworzone rzeczy , jakieś jagody w lesie ,


                                                    to są za brudne? czy za czyste do sprzedazy?
                                                    o robaaaakach zapooomniałeś napisać!


                                                    > jakis placek u babci.

                                                    to już niepotrzebuję certyfikatu czystości Pana Inkwizytora?


                                                    >A kup sobie gdzie chcesz i co chcesz.

                                                    dziękuję! a mógł zabić...

                                                    > Cytuj swoich idoli i czytaj ich sobie sam.

                                                    chodzi o idolkę... tę no babcie! której jeszcze pozwoliłeś mnie nakarmić? ( za
                                                    jej pieniądze nie za Twoje! pamiętaj! )

                                                    > Mnie już do niczego nie przekonasz , a miałem szczere intencje

                                                    a ja myślałeś że cały czas z pierdlem dla niezalegalizowanej babci to
                                                    żartowałeś!

                                                    > zrozumiec inne podejście do zycia.

                                                    podejście do życia dla babci! czy dla kubeczka bez certyfikatu czystości? bo
                                                    taka przeciez natura jest kosmicznie brudna...

                                                    > Bywaj.

                                                    zapowiadają sie mroczne sny tropiciela insektów i much...?
                                                    biwak z grzybami i setkami bakterii... mrok!
                                                    może te muchy jakoś dadzą sie umyć?


                                                    > Andrzej


    • wild urzędnik z Ministerstwa Trawienia...? 01.02.03, 17:21
      Ministerstwo Trawienia
      Zastanawiając się nad historią żółwia i zająca, Jonatan zapytał o drogę do
      pałacu. Staruszka położyła mu rękę na ramieniu i ostrzegła:

      - Proszę, nie mów nikomu, że dawaliśmy ci jeść. Nie mamy pozwolenia.

      - Co? - zdziwił się młodzieniec. - Musicie mieć pozwolenie, żeby kogoś
      nakarmić?

      - w mieście tak. A jeśli władze dowiedzą się, że daliśmy ci jeść bez
      zezwolenia, możemy mieć poważne kłopoty.

      - a po co jest to zezwolenie?

      - Ma ono zagwarantować wszystkim określony standard wyżywienia. Przed laty
      mieszkańcy miasta jadali w ulicznych budkach, narożnych kawiarniach lub
      eleganckich restauracjach albo kupowali jedzenie w sklepach spożywczych, by
      gotować je sobie w domu. Rada Lordów doszła do wniosku, że nie powinno być tak,
      iż jedni jedzą lepiej od innych. Dlatego ustanowili przepisy nakazujące
      jedzenie w państwowych stołówkach, gdzie podają za darmo standardowe posiłki.

      - Oczywiście, nie są tak do końca darmowe - wtrącił się Dziadek, wyjmując
      portfel i machając nim przed oczami Jonatana. - Jedzenie jest o wiele droższe
      niż przedtem, tyle że nikt nie płaci na miejscu. Wujek Fiskus opłaca posiłki z
      naszych podatków. A ponieważ państwowe stołówki są opłacane z góry, ludzie
      przestali zaglądać do prywatnych restauracji, gdzie musieliby zapłacić za
      jedzenie po raz drugi. Prywaciarze musieli zatem podnieść ceny. Niektóre
      prywatne lokale utrzymały się dzięki garstce zamożniejszych klientów lub
      ludziom przestrzegającym specjalnych, nakazanych przez religię diet, lecz
      większość została zamknięta.

      - Po co płacić za jedzenie, skoro można zjeść za darmo w stołówce? - zapytał
      Jonatan.

      - Bo stołówki stały się okropne - roześmiała się Babcia. - Wszystko podupadło:
      kucharze, jedzenie, atmosfera. W takiej stołówce nigdy nie zwalnia się złego
      kucharza. Ich gildia ma za dobre układy. Za to naprawdę dobrzy kucharze nie
      dostają żadnych premii, żeby ci gorsi im nie zazdrościli. Morale jest niskie,
      jedzenie marne, a kartę dań układa Ministerstwo Trawienia.

      - i to jest najgorsze - zawołał Dziadek. - Starają się przypodobać znajomym i
      nikt nigdy nie jest zadowolony. Starczy popatrzeć na spory o chleb i kartofle.
      Dzień w dzień chleb na zmianę z ziemniakami. Wtedy lobby makaroniarzy
      zorganizowało kampanię na rzecz poparcia dla klusek i ryżu. Pamiętasz? -
      zwrócił się do żony. - Gdy lobby przepchnęło swoich ludzi do Ministerstwa
      Trawienia, po chlebie i kartoflach zaginął wszelki słuch.

      - Oj, Babciu, jak ja nie znoszę klusek! - zapiszczała ze wstrętem Luiza
      wychylając się zza babcinej spódnicy.

      - Lepiej łykaj bez słowa, bo przyczepi się do ciebie Komisarz Żywnościowy.

      - Komisarz Żywnościowy? - powtórzył pytająco Jonatan.

      - Ciii - syknął Dziadek i przyłożył palec do ust, rozglądając się, czy nikt nie
      nadchodzi ulicą. - Ludzie, którym państwowe jedzenie nie przypada do gustu,
      wpadają w łapy Komisarza Żywnościowego. Dzieci wołają na tych funkcjonariuszy
      Komyż. Komyże sprawdzają listę obecności podczas posiłków i ścigają wszystkich,
      którzy nie przychodzą. Delikwentów zabiera się na przymusowe dokarmianie do
      specjalnych, stołówkowych aresztów.

      - a nie moglibyśmy jeść tak zwyczajnie, w domu? - wzdrygnęła się Luiza. -
      Babcia gotuje najlepiej na świecie.

      - Nie wolno, kochanie - odparła babcia, głaszcząc dziewczynkę po głowie. -
      Niektórzy mają specjalne zezwolenia, ale ja i Dziadek nie przeszliśmy
      odpowiedniego szkolenia. Nie możemy sobie też pozwolić na różne, skomplikowane
      urządzenia do gotowania, jakich wymagają władze. Widzisz, Luizo, politycy
      uznali, że zadbają o ciebie lepiej, niż my.

      - Poza tym - włączył się Dziadek - musimy chodzić do pracy, żeby zapłacić na to
      wszystko podatki.

      Zaczął chodzić po ganku, mrucząc coś pod nosem na wpół do siebie, na wpół do
      Jonatana i Luizy.

      - Wmawiają nam, że stosunek liczby trawiących do liczby kucharzy nigdy w
      dziejach nie był taki korzystny, chociaż połowa ludności jest stale
      niedożywiona. Punktem wyjścia była idea nakarmienia wszystkich nędzarzy, a
      skończyło się na karmieniu wszystkich nędznym jadłem. Są i tacy, co nie chcą
      jeść w państwowych stołówkach i śmierć głodowa już zaczyna zaglądać im w oczy.
      Co gorsza, w stołówkach roi się od wandali i złodziei, więc nikt nie czuje się
      tam bezpiecznie.

      - Dosyć Dziadku! - wykrzyknęła Babcia, widząc strach malujący się na twarzy
      Jonatana. - Bo za nic w świecie nie będzie chciał przestąpić progu państwowej
      stołówki! Starczy, że będziesz miał przy sobie dowód osobisty, a wszystko jakoś
      się ułoży - wyjaśniła młodzieńcowi.

      - Dziękuję za radę, Babciu - powiedział Jonatan, zachodząc w głowę, jak wygląda
      dowód osobisty i jak uda mu się bez niego zdobyć coś do zjedzenia.

      - A tak nawiasem mówiąc, mógłbym dostać na drogę jeszcze kilka kromek chleba?

      - Oczywiście, ile tylko dusza zapragnie.

      Poszła do kuchni i zawinęła mu w serwetkę kilka kromek. Rozejrzała się
      ukradkiem, czy nie podgląda ich któryś z sąsiadów, po czym dumnie wyciągnęła
      rękę i podała chleb Jonatanowi.

      - Tylko uważaj, żebyś nie zgubił. Słyszeliśmy, że naszego piekarza aresztowała
      niedawno Policja Żywnościowa. Nikomu go nie pokazuj, dobrze?

      - Jasne! i dziękuję za wszystko!

      Żegnany przez całą trójkę młodzieniec wyszedł na ulicę. Było mu lżej na sercu,
      bo znalazł jakiś normalny dom na tej dziwnej wyspie.

      www.zb.eco.pl/inne/jonatan/17.htm
      • Gość: Herbert Re: urzędnik z Ministerstwa Trawienia...? IP: *.dip.t-dialin.net 01.02.03, 17:56
        Polacy nie umia pojac,ze tu chodzi o wyrownanie szansy wszystkich przetworcow.Bo jesli jedna firma prowadzi
        produkcje zgodnie z przepisami BHP,przepisami czystosci itd.ktore to powoduja wzrost jakosci ale i ceny,a inna firma wrzuca byle co do puszki,sprzedaje taniej i wygrywa konkurencje,to tez nie fair.W koncu czlowiek to nie pies,ze wyspi sie byle gdzie,zje byle co i jest zadowolony.
        Ja nie mam zamiaru cale zycie kupowac caly czas rozne produkty,probowac,oceniac degustowac,sie rozczarowywac tylko dlatego,ze co 10 producent robi syf,troche tanszy,i bez problemu moze go sprzedac.Dosc forsy juz stracilem na tych probach.Wszystko, czy tanie albo drogie ma ma byc czyste,smakowac,mniej albo wiecej...
        • wild narodowy kolektywista Herbert tropicielem kuchni? 01.02.03, 18:05
          niepotrafie zrozumiec "wyrównywania" szans


          Gość portalu: Herbert napisał(a):

          > Polacy nie umia pojac,ze tu chodzi o wyrownanie szansy wszystkich
          przetworcow.B
          > o jesli jedna firma prowadzi
          > produkcje zgodnie z przepisami BHP,przepisami czystosci itd.ktore to powoduja
          w
          > zrost jakosci ale i ceny,a inna firma wrzuca byle co do puszki,sprzedaje
          taniej
          > i wygrywa konkurencje,to tez nie fair.W koncu czlowiek to nie pies,ze wyspi
          si
          > e byle gdzie,zje byle co i jest zadowolony.
          > Ja nie mam zamiaru cale zycie kupowac caly czas rozne
          produkty,probowac,oceniac
          > degustowac,sie rozczarowywac tylko dlatego,ze co 10 producent robi
          syf,troche
          > tanszy,i bez problemu moze go sprzedac.Dosc forsy juz stracilem na tych
          probach
          > .Wszystko, czy tanie albo drogie ma ma byc czyste,smakowac,mniej albo
          wiecej...

          kupuje to co chce kupić a nie to co mi chce sprzedac Herbercik - jego
          egalitarno-komunistyczne problemy mam gdzieś...

          staraj sie staraj... juz jem rybke tłustemi łapami! smile
        • countdrakula Re: urzędnik z Ministerstwa Trawienia...? 01.02.03, 18:13
          Gość portalu: Herbert napisał(a):

          > Polacy nie umia pojac,ze tu chodzi o wyrownanie szansy wszystkich
          przetworcow.B
          > o jesli jedna firma prowadzi
          > produkcje zgodnie z przepisami BHP,przepisami czystosci itd.ktore to powoduja
          w
          > zrost jakosci ale i ceny,a inna firma wrzuca byle co do puszki,sprzedaje
          taniej
          > i wygrywa konkurencje,to tez nie fair.W koncu czlowiek to nie pies,ze wyspi
          si
          > e byle gdzie,zje byle co i jest zadowolony.
          > Ja nie mam zamiaru cale zycie kupowac caly czas rozne
          produkty,probowac,oceniac
          > degustowac,sie rozczarowywac tylko dlatego,ze co 10 producent robi
          syf,troche
          > tanszy,i bez problemu moze go sprzedac.Dosc forsy juz stracilem na tych
          probach
          > .Wszystko, czy tanie albo drogie ma ma byc czyste,smakowac,mniej albo
          wiecej...


          Poza tym trzeba jakos kontrolowac ilosc polowow bo pustynia w Baltyku zostanie.
          Juz prawie jest pustynia.
          • wild i poza tem tez trzeba kontrolowac ilość świń? 01.02.03, 18:17
            countdrakula napisał:

            > Poza tym trzeba jakos kontrolowac ilosc polowow bo pustynia w Baltyku
            zostanie.
            > Juz prawie jest pustynia.

            kontrola urodzen świn... już wiem! ( to po etapie rozdania ziemi chłopom? )
            • countdrakula Re: i poza tem tez trzeba kontrolowac ilość świń? 01.02.03, 18:21
              wild napisał:

              > countdrakula napisał:
              >
              > > Poza tym trzeba jakos kontrolowac ilosc polowow bo pustynia w Baltyku
              > zostanie.
              > > Juz prawie jest pustynia.
              >
              > kontrola urodzen świn... już wiem! ( to po etapie rozdania ziemi chłopom? )

              Nie panie kolego. Swina, jak sama nazwa wskazuje jest zwierzeciem hodowlanym.
              Natomiast ryba czy inna krewetka, zyje sobie w morzu wolno. Kontrola
              rybolowstwa to nie jest polska eureka, albo unijna. To jest zdrowy rozsadek.
              • wild to musiał napisac uczłowieczony karp! 01.02.03, 18:27
                countdrakula napisał:

                > Nie panie kolego. Swina, jak sama nazwa wskazuje jest zwierzeciem hodowlanym.
                > Natomiast ryba czy inna krewetka, zyje sobie w morzu wolno. Kontrola
                > rybolowstwa to nie jest polska eureka, albo unijna. To jest zdrowy rozsadek.

                www.akwarium.pl/
    • indris Co się pogłębia 01.02.03, 18:41
      Jeżeli coś się pogłębia, to cywilizacja. Przetwórstwo żywności było
      kontrolowane zawsze, nawet za czasów Hammurabiego (jego kodeks przewidywał za
      fałszowanie piwa - utopienie w nim fałszerza). I tak w Unii są w tej kontroli
      luki, które przepuściły np BSE...
      • Gość: YY! Re: Co się pogłębia IP: *.ustron.sdi.tpnet.pl 01.02.03, 20:48
        indris napisał:

        > Jeżeli coś się pogłębia, to cywilizacja. Przetwórstwo żywności było
        > kontrolowane zawsze, nawet za czasów Hammurabiego (jego kodeks przewidywał za
        > fałszowanie piwa - utopienie w nim fałszerza). I tak w Unii są w tej kontroli
        > luki, które przepuściły np BSE...

        Jednak nasze normy sanitarne są bardziej regorystyczne niż w UE.
        Przykład - u nas żeby zatrudnić się przy sprzedaży czy też produkcji
        żywności trzeba mieć badania które są odnotowane w "książece sanitarnej".
        W UE od Grecji do Angli, od Portugalii do Finlandii nie wiedzą co to jest.

        • Gość: Jas Re: Co się pogłębia IP: *.dip.t-dialin.net 01.02.03, 21:17
          Gość portalu: YY! napisał(a):

          > indris napisał:
          >
          > > Jeżeli coś się pogłębia, to cywilizacja. Przetwórstwo żywności było
          > > kontrolowane zawsze, nawet za czasów Hammurabiego (jego kodeks przewidywał
          > za
          > > fałszowanie piwa - utopienie w nim fałszerza). I tak w Unii są w tej kontr
          > oli
          > > luki, które przepuściły np BSE...
          >
          > Jednak nasze normy sanitarne są bardziej regorystyczne niż w UE.
          > Przykład - u nas żeby zatrudnić się przy sprzedaży czy też produkcji
          > żywności trzeba mieć badania które są odnotowane w "książece sanitarnej".
          > W UE od Grecji do Angli, od Portugalii do Finlandii nie wiedzą co to jest.
          >
          Normy bardziej regorystyczne,bo ludzie brudniejsi.
          Przejedz sie autostrada z Berlina przez Olszyne do Wroclawia i poogladaj sobie bary czy imbissbudy szybkiej obslugi(nie mowie o wielkich zajazdach,bo te moze sa podobnego standartu)na parkingach.Ten,kto nie widzi roznicy miedzy niemiecka i polska strona ten jest slepy.
          • wild czysty rasowo Jas siłą zmuszany do jedzenia jagód? 01.02.03, 21:59
            Gość portalu: Jas napisał(a):

            > Normy bardziej regorystyczne,bo ludzie brudniejsi.

            brudniejszy brud! :]


            > Przejedz sie autostrada z Berlina przez Olszyne do Wroclawia i poogladaj
            sobie
            > bary czy imbissbudy szybkiej obslugi(nie mowie o wielkich zajazdach,bo te
            moze
            > sa podobnego standartu)na parkingach.Ten,kto nie widzi roznicy miedzy
            niemiecka
            > i polska strona ten jest slepy.

            i dlatego niemcy żrą tu?
            • Gość: Leon Re: czysty rasowo Jas siłą zmuszany do jedzenia j IP: *.dip.t-dialin.net 01.02.03, 22:40
              wild napisał:

              > Gość portalu: Jas napisał(a):
              >
              > > Normy bardziej regorystyczne,bo ludzie brudniejsi.
              >
              > brudniejszy brud! :]
              >
              >
              > > Przejedz sie autostrada z Berlina przez Olszyne do Wroclawia i poogladaj
              > sobie
              > > bary czy imbissbudy szybkiej obslugi(nie mowie o wielkich zajazdach,bo te
              > moze
              > > sa podobnego standartu)na parkingach.Ten,kto nie widzi roznicy miedzy
              > niemiecka
              > > i polska strona ten jest slepy.
              >
              > i dlatego niemcy żrą tu?

              Jakie Niemcy?Chciales powiedziec Slazacy jadacy do rodzin na Slask?jadlem kurczaka,ktorego kupilem w przewoznym imbisie przy granicy w Olszynie.Ochyda.
              Kupilem synkowi po drodze w malym zajezdzie Burgera.Niejadalny.Wszedzie mrozone jedzenie odgrzewane w mikroweli.I oczywiscie nie ten standart,co w niemieckich imbisach,gdzie po za tym wszystko gotowane jest na oczach kupujacego,a nie podawane przez male okienka gdzies z syfiastego zaplecza.
              • wild Leon... 01.02.03, 22:50
                Gość portalu: Leon napisał(a):

                > wild napisał:
                >
                > > Gość portalu: Jas napisał(a):
                > >
                > > > Normy bardziej regorystyczne,bo ludzie brudniejsi.
                > >
                > > brudniejszy brud! :]
                > >
                > >
                > > > Przejedz sie autostrada z Berlina przez Olszyne do Wroclawia i poogla
                > daj
                > > sobie
                > > > bary czy imbissbudy szybkiej obslugi(nie mowie o wielkich zajazdach,b
                > o te
                > > moze
                > > > sa podobnego standartu)na parkingach.Ten,kto nie widzi roznicy miedzy
                >
                > > niemiecka
                > > > i polska strona ten jest slepy.
                > >
                > > i dlatego niemcy żrą tu?
                >
                > Jakie Niemcy?Chciales powiedziec Slazacy jadacy do rodzin na Slask?jadlem
                kurcz
                > aka,ktorego kupilem w przewoznym imbisie przy granicy w Olszynie.Ochyda.
                > Kupilem synkowi po drodze w malym zajezdzie Burgera.Niejadalny.Wszedzie
                mrozone
                > jedzenie odgrzewane w mikroweli.I oczywiscie nie ten standart,co w
                niemieckich
                > imbisach,gdzie po za tym wszystko gotowane jest na oczach kupujacego,a nie
                pod
                > awane przez male okienka gdzies z syfiastego zaplecza.

                mówisz ze syf i tam kupujesz?

                dziwne - a ja o dbam o swoje pieniadze! smile


                PS. dla mnie poziom sanepidu to poziom syfu
    • countdrakula Wild 01.02.03, 21:27
      A co karte wedkaska ci zabrali, czy moze masz jeden z tych zapyzialych skupow
      sledzi, ze tak cie pasjonuje ten temat i bezmuslnie tu wypisujesz bzdety tylko
      po to by cos napisac?
      • wild (A)kwarium 01.02.03, 21:45
        countdrakula napisał:

        > A co karte wedkaska ci zabrali,



        bo rybka w słoiku lubi pływać?



        czy moze masz jeden z tych zapyzialych skupow
        > sledzi, ze tak cie pasjonuje ten temat i bezmuslnie tu wypisujesz bzdety
        tylko
        > po to by cos napisac?

        ryba! daj głos beeeee beeeeee beeee
        • countdrakula Re: (A)kwarium 01.02.03, 21:50
          wild napisał:

          > countdrakula napisał:
          >
          > > A co karte wedkaska ci zabrali,
          >
          >
          >
          > bo rybka w słoiku lubi pływać?
          >
          >


          > czy moze masz jeden z tych zapyzialych skupow
          > > sledzi, ze tak cie pasjonuje ten temat i bezmuslnie tu wypisujesz bzdety
          > tylko
          > > po to by cos napisac?
          >
          > ryba! daj głos beeeee beeeeee beeee

          Idz smierdziec w kanale chuju zwiotczaly.

          bez odbioru
          CD
    • gandalph A czy odpowiadają wymogom Sanepidu? 02.02.03, 10:53
      wild napisał:

      > ... bo nie odpowiada wymogom UE...
      >
      > <a
      href="wiadomosci.tvp.pl/wiadomosci/8,2003013133491.strona"target="_bl
      > ank">wiadomosci.tvp.pl/wiadomosci/8,2003013133491.strona</a>
      > bolszewizm pogłębia się?
      • wild a poziom Twoich wymagań określa firma Sanepid? 02.02.03, 12:37
        jeżeli tak - miesiecznie powinienes opłacić abonament za ich usługę.
        co pewien czas powinienieś sie dowiadywać który punkt sprzedarzy ma aktualne
        badania sanitarne... certyfikat!

        mi ten poziom nieodpowiada... wiec niechce ponosic kosztów na usługę jakiej
        sobie nie życzę.

        Twój całkowity koszt opodatkowania MUSI być wiekszy niz mój - dodatkowa usługa!



        To monopol "panstwa" na "certyfikaty czystosci" powoduje utrzymanie sie sie
        niskiego poziomu usług które znikłyby w demonopolizacji usługi - "certyfikat
        sanitarny" jezeli Ciebie to interesuje? mnie kontrole w babcinej kuchni
        nieinteresuja jezeli Ciebie tez dlaczego gdzie indziej?

        zaprenumerujesz sobie "ranking czystości w domu i zagrodzie" i bedziesz
        wiedział kto jest na topie z myciem kibli 8 razy na dzień coś jak Chip z
        testami komputerów.

        Tylko jest mały "problem" w komputerach to PRODUCENT płaci za test a nie
        kolektywny ogół kupujących.

        płaci ten kto tą usługę kupuje a nie ten kto niekupuje!
        • gandalph Ty nie masz żadnych wymagań, ja je mam!!! 02.02.03, 13:56
          Facet! To, że masz "pie...lca" na punkcie liberalizmu Made in UPR, to wiadomo
          od dawna. Weź sobie jednakże, zamiast wypocin swojego bożka JKM, jakikolwiek
          podręcznik ekonomii i poczytaj trochę, to (może!) zmądrzejesz. Ale - skoro nie
          rozumiesz do czego służy państwowa inspekcja sanitarna, weterynaryjna, handlowa
          itd. itd. - nie przypuszczam, by jakakolwiek lektura mogła pomóc. Przypadek
          beznadziejny!
          Zaś jeśli dalej uważasz, że wszystko należy sprywatyzować, łącznie z wojskiem,
          sądami, policją, to poczytaj sobie p. Ayn Rand, ale nie sądzę, by Ci to coś
          dało...
          • wild mów za siebie - ja mam większe wymagania niz Ty 02.02.03, 14:03
            twoje wymagania to sanepid - wiec wyskakuj sobie z drobniaków na ten sanepid

            gandalph napisał:

            > Facet! To, że masz "pie...lca" na punkcie liberalizmu Made in UPR, to wiadomo
            > od dawna. Weź sobie jednakże, zamiast wypocin swojego bożka JKM, jakikolwiek
            > podręcznik ekonomii i poczytaj trochę, to (może!) zmądrzejesz. Ale - skoro
            nie
            > rozumiesz do czego służy państwowa inspekcja sanitarna, weterynaryjna,
            handlowa
            >
            > itd. itd. - nie przypuszczam, by jakakolwiek lektura mogła pomóc. Przypadek
            > beznadziejny!
            > Zaś jeśli dalej uważasz, że wszystko należy sprywatyzować, łącznie z
            wojskiem,
            > sądami, policją, to poczytaj sobie p. Ayn Rand, ale nie sądzę, by Ci to coś
            > dało...

            o usługa ochrony przez policje? - czy w Twoim banku taka bedzie? ( wymagania
            sanepidu w ochronie... )

Inne wątki na temat:
Pełna wersja