wild 01.02.03, 15:29 ... bo nie odpowiada wymogom UE... wiadomosci.tvp.pl/wiadomosci/8,2003013133491.strona bolszewizm pogłębia się? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: AndrzejG Re: Co dziesiąta przetwórnia ryb do likwidacji.. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.02.03, 17:13 wild napisał: > ... bo nie odpowiada wymogom sanitarnym UE... > > bolszewizm pogłębia się? Dlaczego bolszewizm?A w takich Stanach nie ma żadnych norm sanitarnych? Któż sie przejmie tymi likwidowanymi przetwórniami? Konkurencja?Nie. Klient?Nie za bardzo , bo dzis nikt syfu nie chce kupować. Jedynie żyjący z tej przetwórni.Gdyby tych przepisów nie spełniało więcej niż połowa naszych przetwórni , to trzebaby było się zastanowic ,czy nie są zbyt rygorystyczne?Ale 10 % nieudaczników , którzy nie dbali o swoje interesy i nie modernizowali zakładów?Wildziu - wstydź się. A. Odpowiedz Link Zgłoś
wild tobie urzędnikomuchu sanepid potrzebny w domu? 01.02.03, 17:16 więc płać na niego sam... Rozdział IV -------------------------------------------------------------------------------- Policja żywnościowa Ścieżka zbiegła się z kilkoma innymi, tworząc piaszczystą drogę, która w końcu zmieniła się w wysypany żużlem trakt. Wokoło zamiast dżungli rozciągały się żyzne pola, rozległe pastwiska i piękne sady. Na widok takich ilości jedzenia Jonatan znów zrobił się głodny. Skręcił na ścieżkę wiodącą do jednego ze schludnych, pomalowanych na biało gospodarstw, gdzie chciał zapytać o drogę. Na ganku zobaczył kobietę z trojgiem dzieci. Wszyscy płakali. - Przepraszam bardzo - zagadnął uprzejmie - czy stało się coś złego? Kobieta uniosła głowę i wyszlochała: - Chodzi o męża. Och mój biedny mąż! Wiedziałam, że prędzej czy później tak się to skończy - lamentowała. - Aresztowała go Policja Żywnościowa! - Strasznie pani współczuję. Ale kto go zatrzymał? Policja Żywnościowa? - zapytał Jonatan, gładząc główkę dziecka. - Za co? - Za to, że... no za to, że wytwarzał za dużo jedzenia! - wykrztusiła ze wzgardą, zaciskając przy tym zęby, żeby nie rozpłakać się znowu. - To produkowanie za dużej ilości jedzenia jest przestępstwem?! - Tego było już Jonatanowi za wiele! Ta wyspa to naprawdę dziwaczne miejsce. - w zeszłym roku Policja Żywnościowa wydała mu instrukcje ile żywności może wytwarzać i sprzedawać ludziom - podjęła kobieta. - Mówili, że niskie ceny godzą w interesy innych rolników. Przygryzła wargi i wyrzuciła: - Oni wszyscy nie dorastają mężowi do pięt! Nagle do uszu Jonatana doleciał gromki śmiech. Jakiś masywnie zbudowany mężczyzna dumnym jak paw krokiem szedł w stronę domu. - Cóż, najlepszy jest szewc, co bez butów chodzi, moja pani - uśmiechnął się szyderczo na widok trójki dzieci i wymachując ręką, polecił: - a teraz proszę się pakować i zaraz stąd wynosić. - Na pewno przyda jej się teraz czyjeś wsparcie, chłopcze - dryblas wziął ze stopnia schodów lalkę i podał ją Jonatanowi. - No już, zabierajcie się, ta ziemia należy teraz do mnie. - Nigdy nie dorównasz mojemu mężowi - oświadczyła kobieta, patrząc na niego z nienawiścią. - To zależy od punktu widzenia - zaśmiał się tamten grubiańsko. - z całą pewnością bardzo dużo produkował. Geniusz handlowy! Bardzo dobrze wiedział, co gdzie posiać i zasadzić, żeby zadowolić gusta kupujących. Tęga głowa! Tyle tylko, że zapomniał, iż ceny i rozmiary produkcji ustala Rada Lordów, która ma do pomocy Policję Żywnościową. Nie mógł załapać zasad polityki rolnej. - Ty partaczu! - ryknęła kobieta. - Wszystko robisz źle, marnujesz dobry nawóz i ziarno, nikt nie chce kupować twojego zboża! Siejesz je na zagrożonych powodziami równinach, albo na spieczonej słońcem glinie, a i tak nikogo nie obchodzi, że masz same straty! Rada Lordów płaci ci za marnotrawstwo! - Czyli że nie opłaca się być dobrym rolnikiem? - wtrącił Jonatan, marszcząc brwi. - Można sobie tylko zaszkodzić. Mój mąż, w odróżnieniu od tej kreatury, nie miał zamiaru podlizywać się Radzie i starał się uczciwie uprawiać ziemię. - Właśnie! i nie przejmował się rocznymi kontyngentami - warknął mężczyzna, spychając kobietę i dzieci z ganku. - Nikomu nie ujdzie na sucho opór stawiany Policji Żywnościowej. No już, wynocha z mojej ziemi! Jonatan pomógł kobiecie zapakować kilka najniezbędniejszych rzeczy i ruszyli w drogę. Na zakręcie odwrócili się i po raz ostatni popatrzyli w stronę schludnego domostwa i stodoły. - i co pani teraz zrobi? - zapytał Jonatan. - Nie stać mnie na drogie jedzenie na wsi - westchnęła - ale na szczęście mam jeszcze krewnych i znajomych, którzy pomogą w potrzebie. Mogę też udać się do miasta i błagać o pomoc Radę Lordów. Z pewnością byliby zadowoleni z takiego obrotu sprawy. Chodźcie, dzieci. - Wymamrotała z goryczą: - Rada wyrzuciła nas również dlatego, że chciała zaopiekować się tym zbirem. Ich potęga opiera się na uzależnianiu ludzi. Hojnie czerpią z cudzej pracy. Jonatan chwycił się za brzuch - już nie z głodu, lecz dlatego, że zrobiło się mu niedobrze. www.zb.eco.pl/inne/jonatan/4.htm Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG czy przetwórnia jest twoim domem? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.02.03, 18:24 Nie rośmieszaj mnie wildziu. A. Odpowiedz Link Zgłoś
wild czy przetwórnia to teren prywatny jak kuchnia? 01.02.03, 18:29 Gość portalu: AndrzejG napisał(a): > Nie rośmieszaj mnie wildziu. > > A. własność prywatna i uzurpator kontroler? zajmij się swoim rondlem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG Re: czy przetwórnia to teren prywatny jak kuchnia IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.02.03, 18:35 wild napisał: > > własność prywatna i uzurpator kontroler? > > zajmij się swoim rondlem Kuchnia to kuchnia. W swojej kuchni to możesz w tym rondlu i szajs gotować, ale nie zgodzę się abys je sprzedawał na rynku. Jak żes taki cwany to jedz je sobie sam. Przepisy kontroli sanitarnej nie obejmują prywatnych kuchni , więc nie mieszaj pojęć i nie wprowadzaj zamieszania.Te przepisy dotyczą zakładów sprzedających na rynku , a tam chciałbym miec pewnośc ,że nie kupię tego szajsu z twojej kuchni.Najpierw naucz się gotować w czystości , a potem wychodź na rynek. Smacznego wildziu A. Odpowiedz Link Zgłoś
wild byznesmen Andrzejek i narzucanie innym umów? 01.02.03, 18:44 Gość portalu: AndrzejG napisał(a): > Kuchnia to kuchnia. > W swojej kuchni to możesz w tym rondlu i szajs gotować, a dlaczego mi i moim klientom na to pozwalasz? > ale nie zgodzę się abys je sprzedawał na rynku. swoją zgode zastosuj do swojej osoby i swoich znajomych... to jest moja umowa z moimi klientami a brzmi "jesz na własną odpowiedzialność" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG Re: byznesmen Andrzejek i narzucanie innym umów? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.02.03, 18:53 wild napisał: > Gość portalu: AndrzejG napisał(a): > > > Kuchnia to kuchnia. > > W swojej kuchni to możesz w tym rondlu i szajs gotować, > > a dlaczego mi i moim klientom na to pozwalasz? > Bo nie stołuję sie w Twojej kuchni. > > > ale nie zgodzę się abys je sprzedawał na rynku. > > swoją zgode zastosuj do swojej osoby i swoich znajomych... to jest moja umowa > z moimi klientami a brzmi "jesz na własną odpowiedzialność" > > Ale ja jako Twój klient zwalam kontrolę Twojej higieny na innych. Nie miałbym przyjemności oglądać Twoich brudnych rąk mieszających pastę rybną.A ci inni dla wygody wprowadzają normy i cóż,musisz te rączki umyć. Brudasku. A. Odpowiedz Link Zgłoś
wild tylko zapukaj i powiedz "czy można?" 01.02.03, 19:00 Gość portalu: AndrzejG napisał(a): > Ale ja jako Twój klient zwalam kontrolę Twojej higieny na innych. może na sąsiada? kolektywisto > Nie miałbym przyjemności oglądać Twoich brudnych rąk mieszających > pastę rybną.A ci inni dla wygody wprowadzają normy i cóż,musisz te rączki umyć. > Brudasku. > > A. a ja Twoich czystych śladów na mojej podłodze... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG tylko zapukaj i powiedz 'czy można?' IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.02.03, 19:07 Zapukam i cóż usłyszę : 'chwileczkę, juz otwieram!' Międzyczasie umyjesz rączki i będziesz udawał czyscioszka. A ja nie chcę abyś udawał.Chcę abyś postępował według moich reguł. Chcę abyś miał zawsze czyste ręce, a nie tylko na pokaz. W końcu to Ty chcesz sprzedać ten szajs. Andrzej Odpowiedz Link Zgłoś
wild reguła byznesmena do wchodzenia komuś do domu? 01.02.03, 19:14 Gość portalu: AndrzejG napisał(a): > Zapukam i cóż usłyszę : 'chwileczkę, juz otwieram!' już piszę co powiedziałem: "pomyłka" > Międzyczasie umyjesz rączki i będziesz udawał czyscioszka. błąd wyjmuje narzedzie do obrony > A ja nie chcę abyś udawał.Chcę abyś postępował według moich reguł. moja reguła to kara smierci za napad > Chcę abyś miał zawsze czyste ręce, a nie tylko na pokaz. wtedy moe sie pobrudzic fakt > W końcu to Ty chcesz sprzedać ten szajs. ja rozdaję to za jako nagroda za napad > Andrzej projektor kontrolera cudzych kibli i kuchń Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG Bredzisz wildziu IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.02.03, 19:29 Nie mówimy o Twojej PRYWATNEJ kuchni.W nej możesz sobie jeśc wspomniany szajs. Mówimy o sprzedaży na rynku towarów Twojej produkcji i tu jestem za kontrolą higieny ich wytwarzania.Jak Ci sie nie podoba to pozostań przy swoim talerzu. A. Odpowiedz Link Zgłoś
wild komuchu Andrzejku ( byznesmen narzucajacy umowy ) 01.02.03, 19:40 Gość portalu: AndrzejG napisał(a): > Nie mówimy o Twojej PRYWATNEJ kuchni.W nej możesz sobie jeśc wspomniany szajs. dlaczego mi na to pozwalasz? > Mówimy o sprzedaży na rynku towarów Twojej produkcji i tu jestem za kontrolą > higieny ich wytwarzania.Jak Ci sie nie podoba to pozostań przy swoim talerzu. > > A. Twoja wyobraznia wyklucza możliwość sprzedazy towarów z mojej kuchni - a czemu? a może coś niepasuje w wizji narzucania komuś umów? to nie mogę sprzedać instalacji artystycznej np. to i owo? czy mądry Andrzejek wymusza napis niejadalne? ))) wyobraz sobie taką umowe - teraz pasuje? LIMITATION OF WARRANTIES AND LIABILITY: EXCEPT FOR THE EXPRESS WARRANTY ABOVE, THE PRODUCT IS PROVIDED ON AN "AS IS" BASIS, WITHOUT ANY OTHER WARRANTIES OR CONDITIONS, EXPRESS OR IMPLIED, INCLUDING, BUT NOT LIMITED TO, WARRANTIES OF MERCHANTABLE QUALITY, SATISFACTORY QUALITY, MERCHANTABILITY OR FITNESS FOR A PARTICULAR PURPOSE, OR THOSE ARISING BY LAW, STATUTE, USAGE OF TRADE, COURSE OF DEALING OR OTHERWISE. THE ENTIRE RISK AS TO THE RESULTS AND PERFORMANCE OF THE PRODUCT IS ASSUMED BY YOU. NEITHER COREL NOR ITS DEALERS OR SUPPLIERS SHALL HAVE ANY LIABILITY TO YOU OR ANY OTHER PERSON OR ENTITY FOR ANY INDIRECT, INCIDENTAL, SPECIAL, OR CONSEQUENTIAL DAMAGES WHATSOEVER, INCLUDING, BUT NOT LIMITED TO, LOSS OF REVENUE OR PROFIT, LOST OR DAMAGED DATA OR OTHER COMMERCIAL OR ECONOMIC LOSS, EVEN IF WE HAVE BEEN ADVISED OF THE POSSIBILITY OF SUCH DAMAGES, OR THEY ARE FORESEEABLE. WE ARE ALSO NOT RESPONSIBLE FOR CLAIMS BY A THIRD PARTY. OUR MAXIMUM AGGREGATE LIABILITY TO YOU AND THAT OF OUR DEALERS AND SUPPLIERS SHALL NOT EXCEED THE AMOUNT PAID BY YOU FOR THE PRODUCT. THE LIMITATIONS IN THIS SECTION SHALL APPLY WHETHER OR NOT THE ALLEGED BREACH OR DEFAULT IS A BREACH OF A FUNDAMENTAL CONDITION OR TERM OR A FUNDAMENTAL BREACH. SOME STATES/COUNTRIES DO NOT ALLOW THE EXCLUSION OR LIMITATION OF LIABILITY FOR CONSEQUENTIAL OR INCIDENTAL DAMAGES, SO THE ABOVE LIMITATION MAY NOT APPLY TO YOU. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG Wyjaśnienie jest proste IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.02.03, 19:56 wild napisał: > > Twoja wyobraznia wyklucza możliwość sprzedazy towarów z mojej kuchni - a czemu? Bo Ci nie wierzę , a nie jestem sam w stanie wszystkiego sprawdzić. A. Odpowiedz Link Zgłoś
wild wiec dlatego narzucasz komuś swój brudny towar? 01.02.03, 20:02 Gość portalu: AndrzejG napisał(a): > wild napisał: > > > > > Twoja wyobraznia wyklucza możliwość sprzedazy towarów z mojej kuchni - a > czemu? > > > Bo Ci nie wierzę , a nie jestem sam w stanie wszystkiego sprawdzić. > > A. potworna wizja społeczna - miliony zasyfionych kuchni! PS. sprecyzuj poziom swojej higieny... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG Dobranoc,pchły na noc ,a karaluchy pod poduchy IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.02.03, 20:04 po pewnie masz tego sporo w swojej kuchni. Pozdr. Andrzej. Odpowiedz Link Zgłoś
wild faszysci badali wszy a Ty widze ze karaluchy! 01.02.03, 20:05 słabszy wzrok? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG Dobranoc wildziu - idź spać IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.02.03, 20:08 /nt Odpowiedz Link Zgłoś
wild no ale chociaz napisz co zrobić aby być czystym? 01.02.03, 20:14 bede wiedział jak sie umyć!:] higienista.w Jaas dziis kuuupił mydełko! i szczoooteczke! i pastke! i zrobi szkolny placek! i go sprzeda koleeedzee! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG weź kobitkę z sanepidu IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.02.03, 20:18 wyszoruje Cię zgodnie z instrukcją. Tylko uważaj jaki masz szampon , bo na niektórych pisze: 'po umyciu głowy czynność powtórzyć'. Trafi Ci się przygłup i bedziesz myty , myty.... A. Odpowiedz Link Zgłoś
wild kobitka z sanepidu standardem czystości! 2 mydła? 01.02.03, 20:22 Gość portalu: AndrzejG napisał(a): > wyszoruje Cię zgodnie z instrukcją. > Tylko uważaj jaki masz szampon , bo na niektórych pisze: > 'po umyciu głowy czynność powtórzyć'. > Trafi Ci się przygłup i bedziesz myty , myty.... > A. a kto kontroluje kobitke z sanepidu? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG wildziu-rzecznik brudasów? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.02.03, 19:04 wild napisał: > > a kto kontroluje kobitke z sanepidu? Zadałeś istotne pytanie wildziu.Jak taka kobitka , bywają też i faceci przyjdzie do Twojego zakładu i zacznie się czepiać szczegółów , to cię szlag trafia i pierwszą myślą jest zapytanie - a jak franco masz u siebie w domu?Nie w tym rzecz.Ludzie z natury rzeczy są leniwi i mają przyzwyczajenia wyniesione z domu.Przyjdzie taki delikwent do pracy i tak jak jest nauczony od dzieciństwa , nie umyje rąk po wyjściu z toalety.Załozy taki swój zakład i żywnosc położy obok kanistrów z paliwem,albo zapiecze w chlebie kawałki kału z brudnych rąk.Wszystko byłoby piekne , gdyby sprzedawał on to na rynku zaraz przy swoim zakładzie , albo żeby miał produkcję na oczach klienta.Wtedy podejmujesz świadoma decyzje co do kupna. Ty rzecznik wolności ludzkiej bronisz brudu w zakładach ,a ja na to mówię nie. Nie jest istotne kto kontroluje kobitkę z sanepidu , choć i one mają nad sobą bicz.One kontrolują przestrzeganie przez Ciebie przepisów sanitarnych i nic więcej.Przeciez nie musisz działac na rynku zywnościowym - możesz pozostać w swojej kuchni i warzyc ten swój szajs.Masz wolność wyboru. Andrzej Odpowiedz Link Zgłoś
wild haraczopęd Andrzejek na cudze dobra materialne... 02.02.03, 19:14 Gość portalu: AndrzejG napisał(a): > wild napisał: > > > > > a kto kontroluje kobitke z sanepidu? > Zadałeś istotne pytanie wildziu.Jak taka kobitka , bywają też i faceci > przyjdzie do Twojego zakładu i zacznie się czepiać szczegółów , to cię > szlag trafia i pierwszą myślą jest zapytanie - a jak franco masz u siebie > w domu?Nie w tym rzecz. a kto kontroluje kobitke z sanepidu? Ludzie z natury rzeczy są leniwi i mają przyzwyczajenia > wyniesione z domu. ustal kiedy Ty niejestes leniwy a wyciągasz pręt do zmuszenia mnie? > Przyjdzie taki delikwent do pracy i tak jak jest nauczony > od dzieciństwa , nie umyje rąk po wyjściu z toalety.Załozy taki swój zakład > i żywnosc położy obok kanistrów z paliwem,albo zapiecze w chlebie kawałki kału > z brudnych rąk.Wszystko byłoby piekne , gdyby sprzedawał on to na rynku zaraz > przy swoim zakładzie , albo żeby miał produkcję na oczach klienta.Wtedy > podejmujesz świadoma decyzje co do kupna. co sprzedajesz? poradnik jak być czysty? dlaczego on taki zasyfiony? czy mam za to spalić Twój dom? > Ty rzecznik wolności ludzkiej bronisz brudu w zakładach ,a ja na to mówię nie. > Nie jest istotne kto kontroluje kobitkę z sanepidu , choć i one mają nad > sobą bicz.One kontrolują przestrzeganie przez Ciebie przepisów sanitarnych > i nic więcej.Przeciez nie musisz działac na rynku zywnościowym - możesz > pozostać w swojej kuchni i warzyc ten swój szajs.Masz wolność wyboru. > > Andrzej Twója poziom higieny jest dla mnie syfem - daj mi argument aby tobie uwierzył ze jestes czysty na rynku? Ty płacisz za siebie a ja za siebie (Twoja imaginacja siebie jako panstwo to parareligijna wizja) jest umowa miedzy Tobą i sanepidem a nie Mną i Tobą o nałozenie na mnie haraczu na Twą brudą zachcianke PS. co z wszami? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG kiedy wypływasz na tą bezludną wyspę? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.02.03, 19:47 Odpowiedz Link Zgłoś
wild kiedy Ty zaczniesz kontrolować wyroby babć! 02.02.03, 19:57 bojówkami pionierów od higieny! ... taka forma walki z wyzyskiwaczami! www.polskaludowa.com/dzwiek/nagrania/Jozwiak_stalin.mp3 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG Re: kiedy Ty zaczniesz kontrolować wyroby babć! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.02.03, 20:10 A co tu mają babcie do rzeczy?Czy tylko to ,że zyły w czasach Stalina? Rozumiem ,że w poczuciu swojej wolności nie zgadzasz się utrzymywać takich przybytków jak sanepid, lub jeszcze innych. To wypisz się ze społeczeństwa i jedź na bezludną wyspę. Ustanowisz tam soje bezprawie i będziesz warzył ten szajs tylko dla siebie. A. Odpowiedz Link Zgłoś
wild stalinowski kontroler cudzych umów ma wizje?nie! 02.02.03, 20:53 Gość portalu: AndrzejG napisał(a): > A co tu mają babcie do rzeczy? a co zabranisz im sprzedawac makownik dla mnie? > Czy tylko to ,że zyły w czasach Stalina? chodzi o tego Stalina który zmartwychwstał ( wiecznie żywa idea ) i bedzie mi mówił co mam zjeść? > Rozumiem ,że w poczuciu swojej wolności nie zgadzasz się utrzymywać > takich przybytków jak sanepid, lub jeszcze innych. jeżeli chcesz możesz wspierać ten syf... > To wypisz się ze społeczeństwa i jedź na bezludną wyspę. np. madagaskar? co może łączyć trockiste-naziola z byznesem w 1936 roku? www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=13&w=2890936&a=4436308 > Ustanowisz tam soje bezprawie i będziesz warzył ten szajs tylko dla siebie. > > A. naprawde uważasz że jesteś "prawem"? i możesz zabronić mi kupować ciasto od babci bo taka jest twoja wizja-projekcja siebie jako "prawo"? PS. to jak z tymi owadami w lesie? mogę poskubać jagódki i je sprzedac w kubeczku? Stalin przy tobie to liberał nad liberały! "byznesmen"... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AndrzejG Bywaj IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.02.03, 22:16 Wildziu. Wymyślasz niestworzone rzeczy , jakieś jagody w lesie , jakis placek u babci.A kup sobie gdzie chcesz i co chcesz. Cytuj swoich idoli i czytaj ich sobie sam. Mnie już do niczego nie przekonasz , a miałem szczere intencje zrozumiec inne podejście do zycia. Bywaj. Andrzej Odpowiedz Link Zgłoś
wild inne podejście do zycia? nielegalna zupa babci... 02.02.03, 22:57 Gość portalu: AndrzejG napisał(a): > Wildziu. Andrzejku. > Wymyślasz niestworzone rzeczy , jakieś jagody w lesie , to są za brudne? czy za czyste do sprzedazy? o robaaaakach zapooomniałeś napisać! > jakis placek u babci. to już niepotrzebuję certyfikatu czystości Pana Inkwizytora? >A kup sobie gdzie chcesz i co chcesz. dziękuję! a mógł zabić... > Cytuj swoich idoli i czytaj ich sobie sam. chodzi o idolkę... tę no babcie! której jeszcze pozwoliłeś mnie nakarmić? ( za jej pieniądze nie za Twoje! pamiętaj! ) > Mnie już do niczego nie przekonasz , a miałem szczere intencje a ja myślałeś że cały czas z pierdlem dla niezalegalizowanej babci to żartowałeś! > zrozumiec inne podejście do zycia. podejście do życia dla babci! czy dla kubeczka bez certyfikatu czystości? bo taka przeciez natura jest kosmicznie brudna... > Bywaj. zapowiadają sie mroczne sny tropiciela insektów i much...? biwak z grzybami i setkami bakterii... mrok! może te muchy jakoś dadzą sie umyć? > Andrzej Odpowiedz Link Zgłoś
wild urzędnik z Ministerstwa Trawienia...? 01.02.03, 17:21 Ministerstwo Trawienia Zastanawiając się nad historią żółwia i zająca, Jonatan zapytał o drogę do pałacu. Staruszka położyła mu rękę na ramieniu i ostrzegła: - Proszę, nie mów nikomu, że dawaliśmy ci jeść. Nie mamy pozwolenia. - Co? - zdziwił się młodzieniec. - Musicie mieć pozwolenie, żeby kogoś nakarmić? - w mieście tak. A jeśli władze dowiedzą się, że daliśmy ci jeść bez zezwolenia, możemy mieć poważne kłopoty. - a po co jest to zezwolenie? - Ma ono zagwarantować wszystkim określony standard wyżywienia. Przed laty mieszkańcy miasta jadali w ulicznych budkach, narożnych kawiarniach lub eleganckich restauracjach albo kupowali jedzenie w sklepach spożywczych, by gotować je sobie w domu. Rada Lordów doszła do wniosku, że nie powinno być tak, iż jedni jedzą lepiej od innych. Dlatego ustanowili przepisy nakazujące jedzenie w państwowych stołówkach, gdzie podają za darmo standardowe posiłki. - Oczywiście, nie są tak do końca darmowe - wtrącił się Dziadek, wyjmując portfel i machając nim przed oczami Jonatana. - Jedzenie jest o wiele droższe niż przedtem, tyle że nikt nie płaci na miejscu. Wujek Fiskus opłaca posiłki z naszych podatków. A ponieważ państwowe stołówki są opłacane z góry, ludzie przestali zaglądać do prywatnych restauracji, gdzie musieliby zapłacić za jedzenie po raz drugi. Prywaciarze musieli zatem podnieść ceny. Niektóre prywatne lokale utrzymały się dzięki garstce zamożniejszych klientów lub ludziom przestrzegającym specjalnych, nakazanych przez religię diet, lecz większość została zamknięta. - Po co płacić za jedzenie, skoro można zjeść za darmo w stołówce? - zapytał Jonatan. - Bo stołówki stały się okropne - roześmiała się Babcia. - Wszystko podupadło: kucharze, jedzenie, atmosfera. W takiej stołówce nigdy nie zwalnia się złego kucharza. Ich gildia ma za dobre układy. Za to naprawdę dobrzy kucharze nie dostają żadnych premii, żeby ci gorsi im nie zazdrościli. Morale jest niskie, jedzenie marne, a kartę dań układa Ministerstwo Trawienia. - i to jest najgorsze - zawołał Dziadek. - Starają się przypodobać znajomym i nikt nigdy nie jest zadowolony. Starczy popatrzeć na spory o chleb i kartofle. Dzień w dzień chleb na zmianę z ziemniakami. Wtedy lobby makaroniarzy zorganizowało kampanię na rzecz poparcia dla klusek i ryżu. Pamiętasz? - zwrócił się do żony. - Gdy lobby przepchnęło swoich ludzi do Ministerstwa Trawienia, po chlebie i kartoflach zaginął wszelki słuch. - Oj, Babciu, jak ja nie znoszę klusek! - zapiszczała ze wstrętem Luiza wychylając się zza babcinej spódnicy. - Lepiej łykaj bez słowa, bo przyczepi się do ciebie Komisarz Żywnościowy. - Komisarz Żywnościowy? - powtórzył pytająco Jonatan. - Ciii - syknął Dziadek i przyłożył palec do ust, rozglądając się, czy nikt nie nadchodzi ulicą. - Ludzie, którym państwowe jedzenie nie przypada do gustu, wpadają w łapy Komisarza Żywnościowego. Dzieci wołają na tych funkcjonariuszy Komyż. Komyże sprawdzają listę obecności podczas posiłków i ścigają wszystkich, którzy nie przychodzą. Delikwentów zabiera się na przymusowe dokarmianie do specjalnych, stołówkowych aresztów. - a nie moglibyśmy jeść tak zwyczajnie, w domu? - wzdrygnęła się Luiza. - Babcia gotuje najlepiej na świecie. - Nie wolno, kochanie - odparła babcia, głaszcząc dziewczynkę po głowie. - Niektórzy mają specjalne zezwolenia, ale ja i Dziadek nie przeszliśmy odpowiedniego szkolenia. Nie możemy sobie też pozwolić na różne, skomplikowane urządzenia do gotowania, jakich wymagają władze. Widzisz, Luizo, politycy uznali, że zadbają o ciebie lepiej, niż my. - Poza tym - włączył się Dziadek - musimy chodzić do pracy, żeby zapłacić na to wszystko podatki. Zaczął chodzić po ganku, mrucząc coś pod nosem na wpół do siebie, na wpół do Jonatana i Luizy. - Wmawiają nam, że stosunek liczby trawiących do liczby kucharzy nigdy w dziejach nie był taki korzystny, chociaż połowa ludności jest stale niedożywiona. Punktem wyjścia była idea nakarmienia wszystkich nędzarzy, a skończyło się na karmieniu wszystkich nędznym jadłem. Są i tacy, co nie chcą jeść w państwowych stołówkach i śmierć głodowa już zaczyna zaglądać im w oczy. Co gorsza, w stołówkach roi się od wandali i złodziei, więc nikt nie czuje się tam bezpiecznie. - Dosyć Dziadku! - wykrzyknęła Babcia, widząc strach malujący się na twarzy Jonatana. - Bo za nic w świecie nie będzie chciał przestąpić progu państwowej stołówki! Starczy, że będziesz miał przy sobie dowód osobisty, a wszystko jakoś się ułoży - wyjaśniła młodzieńcowi. - Dziękuję za radę, Babciu - powiedział Jonatan, zachodząc w głowę, jak wygląda dowód osobisty i jak uda mu się bez niego zdobyć coś do zjedzenia. - A tak nawiasem mówiąc, mógłbym dostać na drogę jeszcze kilka kromek chleba? - Oczywiście, ile tylko dusza zapragnie. Poszła do kuchni i zawinęła mu w serwetkę kilka kromek. Rozejrzała się ukradkiem, czy nie podgląda ich któryś z sąsiadów, po czym dumnie wyciągnęła rękę i podała chleb Jonatanowi. - Tylko uważaj, żebyś nie zgubił. Słyszeliśmy, że naszego piekarza aresztowała niedawno Policja Żywnościowa. Nikomu go nie pokazuj, dobrze? - Jasne! i dziękuję za wszystko! Żegnany przez całą trójkę młodzieniec wyszedł na ulicę. Było mu lżej na sercu, bo znalazł jakiś normalny dom na tej dziwnej wyspie. www.zb.eco.pl/inne/jonatan/17.htm Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Herbert Re: urzędnik z Ministerstwa Trawienia...? IP: *.dip.t-dialin.net 01.02.03, 17:56 Polacy nie umia pojac,ze tu chodzi o wyrownanie szansy wszystkich przetworcow.Bo jesli jedna firma prowadzi produkcje zgodnie z przepisami BHP,przepisami czystosci itd.ktore to powoduja wzrost jakosci ale i ceny,a inna firma wrzuca byle co do puszki,sprzedaje taniej i wygrywa konkurencje,to tez nie fair.W koncu czlowiek to nie pies,ze wyspi sie byle gdzie,zje byle co i jest zadowolony. Ja nie mam zamiaru cale zycie kupowac caly czas rozne produkty,probowac,oceniac degustowac,sie rozczarowywac tylko dlatego,ze co 10 producent robi syf,troche tanszy,i bez problemu moze go sprzedac.Dosc forsy juz stracilem na tych probach.Wszystko, czy tanie albo drogie ma ma byc czyste,smakowac,mniej albo wiecej... Odpowiedz Link Zgłoś
wild narodowy kolektywista Herbert tropicielem kuchni? 01.02.03, 18:05 niepotrafie zrozumiec "wyrównywania" szans Gość portalu: Herbert napisał(a): > Polacy nie umia pojac,ze tu chodzi o wyrownanie szansy wszystkich przetworcow.B > o jesli jedna firma prowadzi > produkcje zgodnie z przepisami BHP,przepisami czystosci itd.ktore to powoduja w > zrost jakosci ale i ceny,a inna firma wrzuca byle co do puszki,sprzedaje taniej > i wygrywa konkurencje,to tez nie fair.W koncu czlowiek to nie pies,ze wyspi si > e byle gdzie,zje byle co i jest zadowolony. > Ja nie mam zamiaru cale zycie kupowac caly czas rozne produkty,probowac,oceniac > degustowac,sie rozczarowywac tylko dlatego,ze co 10 producent robi syf,troche > tanszy,i bez problemu moze go sprzedac.Dosc forsy juz stracilem na tych probach > .Wszystko, czy tanie albo drogie ma ma byc czyste,smakowac,mniej albo wiecej... kupuje to co chce kupić a nie to co mi chce sprzedac Herbercik - jego egalitarno-komunistyczne problemy mam gdzieś... staraj sie staraj... juz jem rybke tłustemi łapami! Odpowiedz Link Zgłoś
countdrakula Re: urzędnik z Ministerstwa Trawienia...? 01.02.03, 18:13 Gość portalu: Herbert napisał(a): > Polacy nie umia pojac,ze tu chodzi o wyrownanie szansy wszystkich przetworcow.B > o jesli jedna firma prowadzi > produkcje zgodnie z przepisami BHP,przepisami czystosci itd.ktore to powoduja w > zrost jakosci ale i ceny,a inna firma wrzuca byle co do puszki,sprzedaje taniej > i wygrywa konkurencje,to tez nie fair.W koncu czlowiek to nie pies,ze wyspi si > e byle gdzie,zje byle co i jest zadowolony. > Ja nie mam zamiaru cale zycie kupowac caly czas rozne produkty,probowac,oceniac > degustowac,sie rozczarowywac tylko dlatego,ze co 10 producent robi syf,troche > tanszy,i bez problemu moze go sprzedac.Dosc forsy juz stracilem na tych probach > .Wszystko, czy tanie albo drogie ma ma byc czyste,smakowac,mniej albo wiecej... Poza tym trzeba jakos kontrolowac ilosc polowow bo pustynia w Baltyku zostanie. Juz prawie jest pustynia. Odpowiedz Link Zgłoś
wild i poza tem tez trzeba kontrolowac ilość świń? 01.02.03, 18:17 countdrakula napisał: > Poza tym trzeba jakos kontrolowac ilosc polowow bo pustynia w Baltyku zostanie. > Juz prawie jest pustynia. kontrola urodzen świn... już wiem! ( to po etapie rozdania ziemi chłopom? ) Odpowiedz Link Zgłoś
countdrakula Re: i poza tem tez trzeba kontrolowac ilość świń? 01.02.03, 18:21 wild napisał: > countdrakula napisał: > > > Poza tym trzeba jakos kontrolowac ilosc polowow bo pustynia w Baltyku > zostanie. > > Juz prawie jest pustynia. > > kontrola urodzen świn... już wiem! ( to po etapie rozdania ziemi chłopom? ) Nie panie kolego. Swina, jak sama nazwa wskazuje jest zwierzeciem hodowlanym. Natomiast ryba czy inna krewetka, zyje sobie w morzu wolno. Kontrola rybolowstwa to nie jest polska eureka, albo unijna. To jest zdrowy rozsadek. Odpowiedz Link Zgłoś
wild to musiał napisac uczłowieczony karp! 01.02.03, 18:27 countdrakula napisał: > Nie panie kolego. Swina, jak sama nazwa wskazuje jest zwierzeciem hodowlanym. > Natomiast ryba czy inna krewetka, zyje sobie w morzu wolno. Kontrola > rybolowstwa to nie jest polska eureka, albo unijna. To jest zdrowy rozsadek. www.akwarium.pl/ Odpowiedz Link Zgłoś
indris Co się pogłębia 01.02.03, 18:41 Jeżeli coś się pogłębia, to cywilizacja. Przetwórstwo żywności było kontrolowane zawsze, nawet za czasów Hammurabiego (jego kodeks przewidywał za fałszowanie piwa - utopienie w nim fałszerza). I tak w Unii są w tej kontroli luki, które przepuściły np BSE... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: YY! Re: Co się pogłębia IP: *.ustron.sdi.tpnet.pl 01.02.03, 20:48 indris napisał: > Jeżeli coś się pogłębia, to cywilizacja. Przetwórstwo żywności było > kontrolowane zawsze, nawet za czasów Hammurabiego (jego kodeks przewidywał za > fałszowanie piwa - utopienie w nim fałszerza). I tak w Unii są w tej kontroli > luki, które przepuściły np BSE... Jednak nasze normy sanitarne są bardziej regorystyczne niż w UE. Przykład - u nas żeby zatrudnić się przy sprzedaży czy też produkcji żywności trzeba mieć badania które są odnotowane w "książece sanitarnej". W UE od Grecji do Angli, od Portugalii do Finlandii nie wiedzą co to jest. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jas Re: Co się pogłębia IP: *.dip.t-dialin.net 01.02.03, 21:17 Gość portalu: YY! napisał(a): > indris napisał: > > > Jeżeli coś się pogłębia, to cywilizacja. Przetwórstwo żywności było > > kontrolowane zawsze, nawet za czasów Hammurabiego (jego kodeks przewidywał > za > > fałszowanie piwa - utopienie w nim fałszerza). I tak w Unii są w tej kontr > oli > > luki, które przepuściły np BSE... > > Jednak nasze normy sanitarne są bardziej regorystyczne niż w UE. > Przykład - u nas żeby zatrudnić się przy sprzedaży czy też produkcji > żywności trzeba mieć badania które są odnotowane w "książece sanitarnej". > W UE od Grecji do Angli, od Portugalii do Finlandii nie wiedzą co to jest. > Normy bardziej regorystyczne,bo ludzie brudniejsi. Przejedz sie autostrada z Berlina przez Olszyne do Wroclawia i poogladaj sobie bary czy imbissbudy szybkiej obslugi(nie mowie o wielkich zajazdach,bo te moze sa podobnego standartu)na parkingach.Ten,kto nie widzi roznicy miedzy niemiecka i polska strona ten jest slepy. Odpowiedz Link Zgłoś
wild czysty rasowo Jas siłą zmuszany do jedzenia jagód? 01.02.03, 21:59 Gość portalu: Jas napisał(a): > Normy bardziej regorystyczne,bo ludzie brudniejsi. brudniejszy brud! :] > Przejedz sie autostrada z Berlina przez Olszyne do Wroclawia i poogladaj sobie > bary czy imbissbudy szybkiej obslugi(nie mowie o wielkich zajazdach,bo te moze > sa podobnego standartu)na parkingach.Ten,kto nie widzi roznicy miedzy niemiecka > i polska strona ten jest slepy. i dlatego niemcy żrą tu? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Leon Re: czysty rasowo Jas siłą zmuszany do jedzenia j IP: *.dip.t-dialin.net 01.02.03, 22:40 wild napisał: > Gość portalu: Jas napisał(a): > > > Normy bardziej regorystyczne,bo ludzie brudniejsi. > > brudniejszy brud! :] > > > > Przejedz sie autostrada z Berlina przez Olszyne do Wroclawia i poogladaj > sobie > > bary czy imbissbudy szybkiej obslugi(nie mowie o wielkich zajazdach,bo te > moze > > sa podobnego standartu)na parkingach.Ten,kto nie widzi roznicy miedzy > niemiecka > > i polska strona ten jest slepy. > > i dlatego niemcy żrą tu? Jakie Niemcy?Chciales powiedziec Slazacy jadacy do rodzin na Slask?jadlem kurczaka,ktorego kupilem w przewoznym imbisie przy granicy w Olszynie.Ochyda. Kupilem synkowi po drodze w malym zajezdzie Burgera.Niejadalny.Wszedzie mrozone jedzenie odgrzewane w mikroweli.I oczywiscie nie ten standart,co w niemieckich imbisach,gdzie po za tym wszystko gotowane jest na oczach kupujacego,a nie podawane przez male okienka gdzies z syfiastego zaplecza. Odpowiedz Link Zgłoś
wild Leon... 01.02.03, 22:50 Gość portalu: Leon napisał(a): > wild napisał: > > > Gość portalu: Jas napisał(a): > > > > > Normy bardziej regorystyczne,bo ludzie brudniejsi. > > > > brudniejszy brud! :] > > > > > > > Przejedz sie autostrada z Berlina przez Olszyne do Wroclawia i poogla > daj > > sobie > > > bary czy imbissbudy szybkiej obslugi(nie mowie o wielkich zajazdach,b > o te > > moze > > > sa podobnego standartu)na parkingach.Ten,kto nie widzi roznicy miedzy > > > niemiecka > > > i polska strona ten jest slepy. > > > > i dlatego niemcy żrą tu? > > Jakie Niemcy?Chciales powiedziec Slazacy jadacy do rodzin na Slask?jadlem kurcz > aka,ktorego kupilem w przewoznym imbisie przy granicy w Olszynie.Ochyda. > Kupilem synkowi po drodze w malym zajezdzie Burgera.Niejadalny.Wszedzie mrozone > jedzenie odgrzewane w mikroweli.I oczywiscie nie ten standart,co w niemieckich > imbisach,gdzie po za tym wszystko gotowane jest na oczach kupujacego,a nie pod > awane przez male okienka gdzies z syfiastego zaplecza. mówisz ze syf i tam kupujesz? dziwne - a ja o dbam o swoje pieniadze! PS. dla mnie poziom sanepidu to poziom syfu Odpowiedz Link Zgłoś
countdrakula Wild 01.02.03, 21:27 A co karte wedkaska ci zabrali, czy moze masz jeden z tych zapyzialych skupow sledzi, ze tak cie pasjonuje ten temat i bezmuslnie tu wypisujesz bzdety tylko po to by cos napisac? Odpowiedz Link Zgłoś
wild (A)kwarium 01.02.03, 21:45 countdrakula napisał: > A co karte wedkaska ci zabrali, bo rybka w słoiku lubi pływać? czy moze masz jeden z tych zapyzialych skupow > sledzi, ze tak cie pasjonuje ten temat i bezmuslnie tu wypisujesz bzdety tylko > po to by cos napisac? ryba! daj głos beeeee beeeeee beeee Odpowiedz Link Zgłoś
countdrakula Re: (A)kwarium 01.02.03, 21:50 wild napisał: > countdrakula napisał: > > > A co karte wedkaska ci zabrali, > > > > bo rybka w słoiku lubi pływać? > > > czy moze masz jeden z tych zapyzialych skupow > > sledzi, ze tak cie pasjonuje ten temat i bezmuslnie tu wypisujesz bzdety > tylko > > po to by cos napisac? > > ryba! daj głos beeeee beeeeee beeee Idz smierdziec w kanale chuju zwiotczaly. bez odbioru CD Odpowiedz Link Zgłoś
gandalph A czy odpowiadają wymogom Sanepidu? 02.02.03, 10:53 wild napisał: > ... bo nie odpowiada wymogom UE... > > <a href="wiadomosci.tvp.pl/wiadomosci/8,2003013133491.strona"target="_bl > ank">wiadomosci.tvp.pl/wiadomosci/8,2003013133491.strona</a> > bolszewizm pogłębia się? Odpowiedz Link Zgłoś
wild a poziom Twoich wymagań określa firma Sanepid? 02.02.03, 12:37 jeżeli tak - miesiecznie powinienes opłacić abonament za ich usługę. co pewien czas powinienieś sie dowiadywać który punkt sprzedarzy ma aktualne badania sanitarne... certyfikat! mi ten poziom nieodpowiada... wiec niechce ponosic kosztów na usługę jakiej sobie nie życzę. Twój całkowity koszt opodatkowania MUSI być wiekszy niz mój - dodatkowa usługa! To monopol "panstwa" na "certyfikaty czystosci" powoduje utrzymanie sie sie niskiego poziomu usług które znikłyby w demonopolizacji usługi - "certyfikat sanitarny" jezeli Ciebie to interesuje? mnie kontrole w babcinej kuchni nieinteresuja jezeli Ciebie tez dlaczego gdzie indziej? zaprenumerujesz sobie "ranking czystości w domu i zagrodzie" i bedziesz wiedział kto jest na topie z myciem kibli 8 razy na dzień coś jak Chip z testami komputerów. Tylko jest mały "problem" w komputerach to PRODUCENT płaci za test a nie kolektywny ogół kupujących. płaci ten kto tą usługę kupuje a nie ten kto niekupuje! Odpowiedz Link Zgłoś
gandalph Ty nie masz żadnych wymagań, ja je mam!!! 02.02.03, 13:56 Facet! To, że masz "pie...lca" na punkcie liberalizmu Made in UPR, to wiadomo od dawna. Weź sobie jednakże, zamiast wypocin swojego bożka JKM, jakikolwiek podręcznik ekonomii i poczytaj trochę, to (może!) zmądrzejesz. Ale - skoro nie rozumiesz do czego służy państwowa inspekcja sanitarna, weterynaryjna, handlowa itd. itd. - nie przypuszczam, by jakakolwiek lektura mogła pomóc. Przypadek beznadziejny! Zaś jeśli dalej uważasz, że wszystko należy sprywatyzować, łącznie z wojskiem, sądami, policją, to poczytaj sobie p. Ayn Rand, ale nie sądzę, by Ci to coś dało... Odpowiedz Link Zgłoś
wild mów za siebie - ja mam większe wymagania niz Ty 02.02.03, 14:03 twoje wymagania to sanepid - wiec wyskakuj sobie z drobniaków na ten sanepid gandalph napisał: > Facet! To, że masz "pie...lca" na punkcie liberalizmu Made in UPR, to wiadomo > od dawna. Weź sobie jednakże, zamiast wypocin swojego bożka JKM, jakikolwiek > podręcznik ekonomii i poczytaj trochę, to (może!) zmądrzejesz. Ale - skoro nie > rozumiesz do czego służy państwowa inspekcja sanitarna, weterynaryjna, handlowa > > itd. itd. - nie przypuszczam, by jakakolwiek lektura mogła pomóc. Przypadek > beznadziejny! > Zaś jeśli dalej uważasz, że wszystko należy sprywatyzować, łącznie z wojskiem, > sądami, policją, to poczytaj sobie p. Ayn Rand, ale nie sądzę, by Ci to coś > dało... o usługa ochrony przez policje? - czy w Twoim banku taka bedzie? ( wymagania sanepidu w ochronie... ) Odpowiedz Link Zgłoś