v.ci
08.07.06, 14:33
Od 7 lipca stawka za najpopularniejszy zakład naszej narodowej loterii
drożeje o 60 proc. Nowa cena pojedynczego zakładu Dużego Lotka wynosić będzie
2 złote, w miejsce dotychczasowych 1,25 zł. 40 groszy z każdego zakładu
trafiać będzie inwestycje sportowe oraz kulturę (dotąd było to 25 groszy).
- Zmiana stawki jest elementem naszej strategii i polityki marketingowej -
poinformowała rzecznika prasowa Totalizatora Sportowego Magdalena
Wojciechowska. Jej zdaniem podwyżka sprawi, że zakłady będą bardziej
atrakcyjne, bowiem w ślad za opłatami wzrosną również wygrane. Za
tzw. "szóstkę" będzie można wygrać ok. 1 mln 600 tys. zł, a nie - jak dotąd -
1 mln 200 tys. zł.
Nowa, wyższa stawka ma przyczynić się do wzrostu obrotów TS. - Spowoduje też
zwiększenie częstotliwości i wysokości kumulacji - stwierdziła rzeczniczka.
Wojciechowska powiedziała, że Totalizator dokładnie przeanalizował
wprowadzenie podwyżki, a zgodę na nią wydało Ministerstwo Finansów.
Rzeczniczka podkreśliła, że podobne działania były przeprowadzone w innych
krajach członkowskich Unii.
Totalizator Sportowy realizuje monopol państwa w dziedzinie gier liczbowych i
loterii pieniężnych. Właścicielem 100 proc. udziałów w spółce jest Skarb
Państwa. Głównym zadaniem TS jest generowanie środków do budżetu. W roku 2004
z Totalizator wpłacił do państwowej kasy 1,33 mld zł. W zeszłym roku z 25-
procentowych dopłat na sport przekazał 450 mln zł, a na kulturę 118 mln zł.
Te wyniki nie oznaczają jednak, że TS jest w dobrej kondycji. W I kwartale
br. przychody spółki spadły o blisko 20 proc. Totalizator traci też
gwałtownie udziały w rynku - głównie na rzecz automatów do gry, z których
wpływy do budżetu są zdecydowanie mniejsze.
***
Poprzedni szef TS, mianowany przez SLD Mirosław Roguski, został w styczniu
zwolniony przez premiera Kazimierza Marcinkiewicza. Szef rządu odwołał
wówczas również cały skład rady nadzorczej, zastępując go nowym. Urzęduje ona
do dziś, mimo iż sąd uznał zmiany za nielegalne.
Rada od początku próbuje przeprowadzić konkurs na nowego prezesa. W pierwszym
z nich wystartował protegowany Kaczyńskich, poseł PiS Marian Piłka, który
będąc członkiem nowej rady jednocześnie zamierzał sam na siebie zagłosować.
Protest przedstawiciela skarbu państwa sprawił, że konkurs unieważniono.
Według nieoficjalnych informacji w trzecim, trwającym właśnie konkursie,
największe szanse na fotel prezesa ma związany kiedyś z LPR Waldemar
Milewicz, a dziś z PiS, który w 2002 r. podpisał deklarację Polskiego
Komitetu Niepodległościowego sprzeciwiającego się wejściu Polski do Unii
Europejskiej.