Bezczelność pedalstwa nie zna granic

18.07.06, 17:06
Co to jest "homofobia"? Nie wiadomo. Czy ktoś z Was posiada to "uprzedzenie"?
Na pewno - oto najciekawsze oznaki "homofobii" prosto ze strony zboczonych
kretynek (porozumienie.lesbijek.org/stop_homofobii.php):

Stop homofobii
Poradnia Antyhomofobiczna ostrzega: być może jesteś nosicielem ciężkiej
choroby zakaźnej!
Koniecznie przeczytaj i przekonaj się, czy jesteś homofobem.
Pamiętaj: na Twoją homofobię cierpią też inni!


Czy jestem homofobem?

* jeśli oceniam i traktuję wrogo lesbijki i gejów tylko na podstawie tego, że
są lesbijkami i gejami, osobami homoseksualnymi, a nie zwracam uwagi na to,
jakimi są ludźmi - jestem homofobem; [A jeśli oceniam innych tylko na
podstawie tego, że są heteroseksualni - to kim jestem? Heterofobem?]

* jeśli od otoczenia, w którym dorastałem i wychowywałem się, od mojej
rodziny i kolegów, przejąłem niechęć wobec osób homoseksualnych - jestem
homofobem; [Jak widać, osoby wychowane w porządnych domach są "homofobami",
ponieważ nie padają na kolana przed zboczeńcami, a co więcej,
odczuwają "niechęć" wobec np. pedofili]

* jeśli lesbijki i geje budzą we mnie wstręt, niechęć, obrzydzenie,
pobłażliwość, pogardę - jestem homofobem; [słabo zakumuflowana próba
postawienia świata na głowie: co ma odczuwać heteroseksualna osoba na widok
homoseksualnego aktu płciowego? Zachwyt, miłość, uwielbienie?]

* jeśli opowiadam dowcipy o "lesbach" i "pedałach" - jestem homofobem; (Jeśli
opowiadam dowcipy o Anglikach, kotach i abstrakcji - jestem uprzedzonym
anglofobem, kotofobem i antypikassem]

* jeśli moje odczucia w stosunku do lesbijek i gejów prowadzą do czynnych
wystąpień przeciwko nim - jestem homofobem; [Raczej przestępcą, tępe lesby]

* jeśli uważam się za osobę tolerancyjną, ale nie życzę sobie widzieć
lesbijek i gejów w miejscach publicznych (radzę im: "róbcie to w domu - po
kryjomu") - jestem homofobem; [W miejscach publicznych znajdują się ludzie, a
nie seksualiści, wy homoidiotki. Tak samo normalny seks nie jest dopuszczalny
w miejscach publicznych.]

* jeśli stosuję wobec nich przemoc fizyczną (np. biję) - jestem homofobem.
[Pobicie pedała to homofobia, pobicie normalnej osoby już nie. Poproście tow.
Czwartek o pomoc w redagowaniu tego manifestu nienawiści, same nie dajecie
sobie rady]

Muszę to zmienić, bo:

moja homofobia prowadzi do szerzenia nienawiści, przez co wszystkim żyje się
gorzej - także mnie, bo raz zasiana nienawiść powraca i kiedyś ktoś może
potraktować mnie tak, jak ja traktuję lesbijki i gejów; [Słuszna konstatacja,
zapewne skierowana do zoofilów, pedofilów i amatorów uciech cielesnych ze
zwłokami]

* jako homofob sprawiam ból i cierpienie, czasami osobom najbliższym, np.
członkom własnej rodziny; [Interesująca obserwacja, szkoda, że nie rozwinięta]

* moja homofobia oparta jest na niezgodnych z prawdą założeniach, ponieważ
lesbijki i geje nie są tacy, jak mi się wydaje, dlatego jako homofob widzę
zniekształcony obraz świata, źle oceniam innych i siebie, homofobia jest
ograniczeniem także dla mnie; [Depozytariuszami moskiewskiej "prawdy" są
lesby, które to zdanie wyjkoncypowały]

Mogę to zmienić, bo:
co prawda moja homofobia, jak każde uprzedzenie, jest oporna na zmianę (jeśli
ktoś chce wpłynąć na moje poglądy, bronię się, denerwuję, zacinam, wpadam we
wściekłość), ale nie jest niezniszczalna i mogę z nią walczyć;

[No, i to jest najlepsze! Moje poglądy = homofobia, a więc trzeba poglądy
zmienić! W świecie Orłela można posiadać jedynie urzędowo zatwierdzone przez
Ministerstwo Prawdy poglądy]

* moja homofobia jest efektem życia w homofobicznym społeczeństwie, jest
wyuczona - a więc mogę się jej "oduczyć"; [Rada za radę: pedalstwo to też
odruch wyuczony w kiblu na Dworcu Centralnym w Warszawie, można ze zboczenia
wyjść, po prostu przestając szukać okazji do zarobienia 20 PLN]

* moja homofobia wynika z niesłusznych przekonań, które uznałem za prawdę,

[Monopol na słuszne przekonania mają niehomofoby, zapewne z definicji]

Na koniec się pytam: czy normalni ludzie mogą wydalić z siebie takie gó..?
    • wikul Re: Bezczelność pedalstwa nie zna granic 18.07.06, 19:20
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,60935,3491578.html
      • jaceq Re: Bezczelność pedalstwa nie zna granic 19.07.06, 01:17
        Bez przesady. Może nie powinienem się wypowiadać o męskiej urodzie (bo znam się
        na tym jak Wiechecki na tzw. gospodarce morskiej), ale - odpytawszy większą
        część Ładniejszej Połowy mojej rodziny doszliśmy, że:

        1. Tylko Roman. Członek, nawet honorowy, to jednak członek a nie jakiś ch...
        2. Bosak ma w sobie coś ze skrzyżowania Heydricha z Jackiem Kurskim. Laseczka
        siedząca obok niego podoba się nam wszystkim zdecydowanie bardziej.
        3. Parda powinien być wykluczony z konkursu, bo nie spełnia wymogów formalnych
        przynależności gatunkowej.
        4. Kubiński znacznie przypomina Kaligulę (z rzeźby w warszawskich Łazienkach),
        więc od biedy można go uznać za przystojnego.
        5. Dlaczego nic nie wspomniano o Robercie "Warce" Strąku, naszym cichym
        faworycie? To, że znajduje się na liście transferowej - jeszcze wszak nic nie
        znaczy.
        • wikul Re: Bezczelność pedalstwa nie zna granic... 19.07.06, 02:07
          ...im wolno wszystko, zaczepiać innych, obrabiajać im dupy, a potem wrzeszczeć
          na cały swiat że są w Polsce dyskryminowani ?
          Taką wredna mentalność, nazywa się w Polsce mentalnością Kalego.
          • jaceq Re: Bezczelność pedalstwa nie zna granic... 19.07.06, 02:21
            wikul napisał:
            > Taką wredna mentalność, nazywa się w Polsce mentalnością Kalego.

            Mentalność socjalfaszystów od Romana? Zgadzam się.
    • rycho7 jestem homofobem 18.07.06, 22:55
      xiazeluka napisała:

      > Koniecznie przeczytaj i przekonaj się, czy jesteś homofobem.

      Akurat nie musze nic czytac aby wiedziec co sadze. Zaspakajanie seksualnych
      zachciewajek w sposob odbiegajacy od szarej codziennosci jest po prostu
      kosztowne. Szara codziennosc z wlasna zona i bachorami jest dostatecznie
      kosztowna. Wszelkie odchylenia sa znacznie kosztowniejsze. Dlatego tez wszelkie
      dewianty (celibanty tez) po prostu mnie okradaja jak moga. A ja mam czelnosc to
      zauwazac i znam ich sposoby kradziezy. Moge sie ewentualnie leczyc z checi
      zbrojnego odzyskania moich strat. Leczyc na koszt pedalow z jakimis dobrymi
      laskami. Muzy lagodza obyczje. Jak mawia pewien pedal.
      • pozarski Re: jestem homofobem 18.07.06, 22:59
        To nie byly Muzy a muzyka, ktora lagodzila obyczaje za szarych gomulkowskich
        czasow. Owym pedalem byl Waldorf, ktory z wiekiem stawal sie coraz bardziej
        pedalski. Tez nie lubie pedalow.
        • rycho7 milosc nie jedno ma imie 19.07.06, 08:40
          pozarski napisał:

          > Owym pedalem byl Waldorf

          Piszac akurat myslalem o innym osobniku. A w muzyce nie mam zamiaru sie
          zakochiwac. Wole muzy. Byle nie muzealne.
          • pozarski Re: milosc nie jedno ma imie 19.07.06, 08:48
            Moglbys jeszcze wybrac Muzy i delektowac sie przy dobrej muzyce.
    • alfalfa Re: Bezczelność pedalstwa nie zna granic 19.07.06, 02:46
      Przepraszam, ale pedałami się nie zajmuję bo gdyby, to zaraz jakiś pedał mi
      zacznie jakieś insynuacje podawać, że na temat pedałów piszę bo mam jakieś
      braki czy uprzedzenia. Odwalcie sie pedały i bawcie się ze sobą, silwuple.
      Gó...o mnie obchodzi czy wam jest dobrze czy źle, czyli dokładnie tak samo jak
      Was gó...o obchodzi moja osoba. I niech tak zostanie. Mi to nie przeszkadza ale
      jeżeli wam owszem - na drzewo banansy prostować! Zawsze byliście i będziecie -
      marginesem.
      A.
    • jaski Re: Bezczelność pedalstwa nie zna granic 19.07.06, 02:49
      Co to jest homofobia? Alez to bardzo proste pytanie. Poslozmy sie przykladem
      moze? Co to jest homophob? Ano stancie przed lustrem, usmiechnijcie sie i juz
      macie homofoba. I to usmiechnietego. Czyli happy homofob. I to bez rzucania
      jajami tudziez innymi obiektami co nieco smierdzacymi. Czyli jest jakis
      humanitarny postep. Bo jak nie, to na jakas parade pojdziesz, a wiesz, na
      paradzie jak to na paradzie, zawsze mozna po ryju wziac, a to od tych, a to od
      tamtych(ci w sumie nie bija, ale kto wie), a to od niebieskich. W imie prawa. A
      wziac w morde w imie prawa to podobno nie boli. (Podobno, mi sie jakos nigdy
      sie nie udalo).Ale AD rem;

      * jeśli oceniam i traktuję wrogo lesbijki i gejów tylko na podstawie tego, że
      > są lesbijkami i gejami, osobami homoseksualnymi, a nie zwracam uwagi na to,
      > jakimi są ludźmi - jestem homofobem; [A jeśli oceniam innych tylko na
      > podstawie tego, że są heteroseksualni - to kim jestem? Heterofobem?]

      Wierz mi, Twoja orientacja sexualna mnie nie interesuje. Ba, to tylko Twoj
      problem. Koledzy Cie bili jak byles 'maly'? Ej, nie Ciebie jednego, wszak
      dzieci okrotne sa. No to nie ma sie czego wstydzic. Nihil humane etc, etc.
      A kim jestes Skywalker? To juz Twoj problem. TAki pies sadownika moze, co to
      nie kuma, a szczeka? Karawana i tak sie toczy. Na razie jestes Durniem.
      Zauwazyles, ze z duzej litery???.Walmy dalej

      * jeśli od otoczenia, w którym dorastałem i wychowywałem się, od mojej
      > rodziny i kolegów, przejąłem niechęć wobec osób homoseksualnych - jestem
      > homofobem;

      Homofobia to Twoj wybor. Zanczy kapucha nie dziala(nic nowego) i myslenie boli.
      Jakos tak w 1974. komuchy zakupily licencje na kolorowe tv. Coz, wolicie
      Skywalker zawsze czarno - biale? Podobno jest 16 mln. odbic szarosci na
      monitorze VGA. A VGA to juz historia.No, ale Polak potrafi.


      I wiesz co, nie chce mi sie dalej robic za pomocnika blazna. Wiec sobie daruje.
      Tylko jeszcze, naprawde nie kumam, jak dwie panienki zajete soba Ciebie nie
      racuja, to Ty chyba jajec nie masz? No chyba ze jakies sluby klasztorne
      zlorzyles i karmelita bosym chcesz zostac. Ale, to juz Twoja brozka. I tak juz
      na koniec Skywalker, to akurat we mnie budza wstert wszystcy YNTELAKTYALISCI,
      ktorzy czerpia wiedze o realnym zyciu z mniej lub bardziej przeterminowanych
      ksiazek.Swiat jednak idzie z postepem, chcesz czy nie.





      • xiazeluka ...podobnie jak głupota komuchów 19.07.06, 10:21
        Towarzyszu, nie zdołaliście wydusić z siebie definicji "homofobii", uciekając
        się do raczej prostackiego przykładu. Jesteście homofobem? Można domyślać się,
        że nie uważacie się za takiego, więc Wasze tremo ma najwyraźniej jakieś inne
        właściwości od zwierciadeł innych osób. A tak w ogóle - to kiedy stoicie przed
        lustrem to widać odbicie?

        Wierzę Wam na słowo, towarzyszu, że moja "orientacja" Was nie interesuje.
        Niestety - interesuje zboczeńców, którzy z seksualizmu robią etykietki i
        przyklejają je wszystkim na czoła. Czym jest owa obelga na "h", jeśli nie seks-
        cezurą, durniu pisany mała literą?

        "Homofobia" nie jest moim wyborem, to wybór zboczeńców, którzy mnie od homofoba
        wyzywają. To oni mają problem ze sobą, a nie ja. Cała ta "homofobia" występuje
        jedynie w zboczonych wyobrażeniach dewiantów seksualnych, walczących z biologią
        i ogólnie Naturą: odczuwanie wstrętu wobec zachowań obrzydliwych JEST
        zjawiskiem normalnym, a nie uprzedzeniem. Nie odczuwacie wstrętu, towarzyszu,
        na widok smakosza ludzkich kup? No, no, towarzyszu, nie podejrzewałem Was o
        takie fantazje.

        Popatrzcie, towarzyszu:

        "...homofobia” tak naprawdę nigdy nie istniała, nie istnieje i dzięki Bogu
        prawdopodobnie istnieć nie będzie, ponieważ niechęć do homoseksualizmu jest w
        każdym przypadku jak najbardziej uzasadniona. Osoby, które taką niechęć
        odczuwają, mają do homoseksualizmu po prostu wstręt fizyczny, rodzaj
        spotęgowanego obrzydzenia, którego pochodzenie i rola dają się łatwo objaśnić
        fizjologicznymi mechanizmami służącymi zachowaniu gatunku. Jeśli u
        homoseksualistów takie fizjologiczne mechanizmy są wyłączone, to jest to bardzo
        silny argument, za tym, iż homoseksualizm jest dewiacją. W normalnym XIX wieku,
        kiedy jeszcze socjaliści nie zdążyli sprostytuować nauki, nigdy nie doszłoby do
        uznania przez Światową Organizację Zdrowia, że homoseksualizm nie jest dewiacją
        przede wszystkim dlatego, że nikomu nie przyszedłby do głowy pomysł powoływania
        takiego biurokratycznego dziwoląga, po drugie – że nikomu wtedy nie przyszłoby
        do głowy, by naukowe prawdy ustalać przez głosowanie, i po trzecie – że wtedy
        nauka jeszcze nie poddała się terrorowi politycznej poprawności i badacze po
        prostu ogłaszali wyniki swoich badań, nie czekając na zatwierdzenie ich przez
        michnikowszczyznę.

        Jeśli zatem potępianie, a nawet zakaz „homofobii” potraktować serio, to trzeba
        by dojść do wniosku, że chodzi tu o zmuszenie wszystkich ludzi odczuwających do
        homoseksualizmu uzasadniony wstręt, o stłumienie tego uczucia, a przynajmniej –
        o zmuszenie ich do starannego ukrywania go. Krótko mówiąc – że chodzi tu o
        zmuszenie miliardów ludzi do zadania gwałtu swoim naturalnym odruchom i
        ograniczenie im swobody manifestowania własnych uczuć. W obliczu takiej
        uzurpacji żaden normalny człowiek nie może pozostać obojętny, więc nic
        dziwnego, że im bardziej lobby homoseksualne usiłuje tym swoim zuchwałym
        urojeniom nadawać rangę norm prawnych, tym silniejszy budzi to opór i sprzeciw
        i tym większa rodzi się niechęć wobec homoseksualistów. Czy jest
        ona „nieuzasadniona”? Nic podobnego! Uzasadniona jest jak najbardziej. Normalny
        człowiek zawsze odczuwa niechęć wobec każdego, kto usiłuje go zmusić do
        aprobowania czegoś mu wstrętnego, a przynajmniej – do udawania takiej aprobaty."

        Zrozumieliście cokolwiek z powyższego, błaźnie z podmiejskiego cyrku
        objazdowego? Przydałoby się Wam nieco świeżego powiewu rozsądku, ponieważ
        bredzicie w politpoprawnym stylu takie głupoty, że odczuwam homofobiczny wstręt
        do resztek Waszego karminowego rozumku. Towarzyszu, zacznijcie myśleć
        samodzielnie, zamiast epatować żałosnymi frazesami w rodzaju "Świat się
        zmienia".



        PS. Dwie panienki zajęte sobą to bardzo sympatyczny widok. Nie rozumiem jednak,
        dlaczego domagają się ode mnie aprobaty - czy ja się ich pytam, czy wolno
        zbliżyć mi się do żony?
        • sen.dzia.li Jesteś nienormalny? Ciężko zboczony? 19.07.06, 11:19
          Tym razem temat postu nie jest tylko ozdobą. To pytanie. Przepraszam za nazbyt
          osobiste może pytanie do kolegi forumowicza, sam tu (na forum) nie uznaję wielu
          rodzajów pytań dotyczących mojej prywatnośći, ale nie płynie ono z bycia
          ciekawskim, tylko jest związane z tym, że bez odpowiedzi na nie (w zasadzie sam
          mógłbym sobie jej udzielić, ale nie chciałbym Cię skrzywdzić pochopnym
          myśleniem na Twój temat) cały Twój poprzedni wywód (ten, który - w pewnych
          skrótach - cytuję) staje się całkowicie niezrozumiały. A w końcu sam go
          napisałeś.

          To, że skracam Twój wywód, powoduje, że nawet nieco mniej bystrzy forumowicze
          zrozumieją, dlaczego zadaję takie pytanie. Bo ten, którego nazywasz durniem z
          małej litery, zrozumiałby chyba bez podkreślania intencji skrótami.





          > niechęć do homoseksualizmu jest w
          > każdym przypadku jak najbardziej uzasadniona. Osoby, które taką niechęć
          > odczuwają, mają do homoseksualizmu po prostu wstręt fizyczny, rodzaj
          > spotęgowanego obrzydzenia, którego pochodzenie i rola dają się łatwo objaśnić
          > fizjologicznymi mechanizmami służącymi zachowaniu gatunku


          > chodzi tu o zmuszenie wszystkich ludzi odczuwających do
          > homoseksualizmu uzasadniony wstręt


          > PS. Dwie panienki zajęte sobą to bardzo sympatyczny widok. Nie rozumiem
          > jednak,
          > dlaczego domagają się ode mnie aprobaty - czy ja się ich pytam, czy wolno
          > zbliżyć mi się do żony?
          • xiazeluka Odpowiedź: nie 19.07.06, 12:11
            Proszę wybaczyć zdawkowość odpowiedzi, jednak zdaje się, że jest wystarczająca.
            Radzę także zwracać baczniejszą uwagę na znaki w rodzaju "". Dzięki temu unika
            się zadawania zbędnych pytań.
            • nick.kertiz Re: Odpowiedź: nie 19.07.06, 13:48
              Naturalnie, ze jest wystarczająca.

              Usprawiedliwiam mój post:

              Unika się - można w ogóle zwracać baczniejszą uwagę na te znaki, gdy sa użyte.
              Gdy nie są użyte, swobodnie można nie uniknąć, a wręcz naprawdę trudno jest
              zwracać baczniejszą uwagę (na coś, czego zwyczajnie nie ma).

              Było:
              ___________

              Popatrzcie, towarzyszu:

              "...homofobia" tak naprawdę nigdy nie istniała
              ________



              Powinno być:

              Popatrzcie, towarzyszu:

              "..."homofobia" tak naprawdę nigdy nie istniała
              • xiazeluka Re: Odpowiedź: nie 19.07.06, 13:55
                Było również " na końcu drugiego akapitu, ponadto "... chyba jest w miarę
                czytelne, o nieco odmiennej poetyce stylu nie wspominając?

                Za literówkę oczywiście przepraszam.
                • nick.kertiz Wierzę, 19.07.06, 14:22
                  że nie jesteś Stanisławem...


                  Ale po tym całym zamieszaniu moja krytyka ma dalej sens, choć jej ostrze szybko
                  okazało się nadgryzione i wyszczerbione (moja wina).

                  Bo jest tak, że ktos z was dwóch jest niekonsekwentny albo ma źle w głowie albo
                  sobie tylko jaja robi z czytelnika.
                  • xiazeluka Re: Wierzę, 19.07.06, 14:26
                    nick.kertiz napisał:

                    > Bo jest tak, że ktos z was dwóch jest niekonsekwentny albo ma źle w głowie
                    albo sobie tylko jaja robi z czytelnika.

                    Konkretnie poproszę.
                    • nick.kertiz Re: Wierzę, 19.07.06, 14:52
                      xiazeluka napisała:


                      > Konkretnie poproszę.



                      Podpisałbyś sie w pełni pod merytoryczną, logiczną zawartoscią fragmentu, który
                      przytoczyłeś odpowiadając uzytkownikowi forum?

                      Mniemam że nie, ale jeśli byc może jednak tak, to mimo udzielonej juz
                      odpowiedzi, znów powraca pytanie: "jestes nienormalny, ciężko zboczony?".

                      Przy całym moim uznaniu dla niego ja bym sie oczywiście nie podpisał. Tyle że w
                      moim przypadku sprawa jest prosta - ja nie przytaczam tej jego opinii, nie
                      komentuje w tym watku postów jaskiego, nie zakładam takich wątkow jak ten
                      własnie, który zalożyłeś.
                      • xiazeluka Re: Wierzę, 19.07.06, 14:59
                        Miało być konkretnie, niestety poskąpiłeś mi przyjemności delektowania się
                        Twoimi tekstami, decydując się na poplątanie tropów. Może więc skończymy z
                        odgrywaniem scenki pt. "Przesłuchanie na Łubiance" i pogawędzimy bez uników: co
                        konkretnie nie podoba Ci się w zacytowanym fragmencie? Emocjonalność w osądzie
                        sugeruje, że jest to coś wysoce nienormalnego.

                        PS. Z całym szacunkiem, jednak zakończenie Twojego postu sprawia wrażenie
                        napisanego lewą ręką: co tu robisz, skoro temat dla Ciebie jest obojetny?
                        Zrozumiałbym, gdybyś był kuratorem tow. jaskiego...
                        • sen.dzia.li Wiara 19.07.06, 15:33
                          > Miało być konkretnie, niestety poskąpiłeś mi przyjemności delektowania się
                          > Twoimi tekstami, decydując się na poplątanie tropów. Może więc skończymy z
                          > odgrywaniem scenki pt. "Przesłuchanie na Łubiance" i pogawędzimy bez uników:
                          co
                          > konkretnie nie podoba Ci się w zacytowanym fragmencie? Emocjonalność w
                          osądzie
                          > sugeruje, że jest to coś wysoce nienormalnego.
                          >
                          > PS. Z całym szacunkiem, jednak zakończenie Twojego postu sprawia wrażenie
                          > napisanego lewą ręką: co tu robisz, skoro temat dla Ciebie jest obojetny?
                          > Zrozumiałbym, gdybyś był kuratorem tow. jaskiego...


                          Nie, absolutnie nie chodzilo, ze temat nieważny. Chodzilo mi o to, że moje
                          podejście jest wyraźnie inne, zresztą wielokrotnie na forum zaznaczałem swoją
                          tolerancje i zrozumienie dla zboków (czywiście nie bezgraniczna tolerancję i
                          nie bezgraniczne zrozumienie).

                          Do rzeczy. S wierzy, że zna wstręt miliardów ludzi, wierzy ze ten wstręt jest
                          naturalny i fizjologiczny. Pisze, że "niechęć do homoseksualizmu jest w
                          każdym przypadku jak najbardziej uzasadniona" W każdym wypadku jak najbardziej
                          uzasadniona. To bardzo mocne, zobowiązujące wyrażenie.

                          Ja nie podzielam chyba żadnych radykalnych postulatów politycznych środowisk
                          homoseksualnych. Choć byc moze bylbym chetny wyjść na przeciw ich mniej
                          radykalnych postulatów, mniejsza o szczegóły. Ja jestem facetem i preferuję
                          kobiety, a nie facetów - w sensie moich preferencji seksualnych.
                          Ale to wszystko nie oznacza niechęci wobec homoseksualizmu! Zdaje mi sie ze nie
                          odczuwam takiej niechęci, zawsze wolę homoseksualistę niż totalnego głupka na
                          przykład!

                          Ale ja wcale nie muszę pisać o sobie. Mam materiał, żeby pisać o Tobie. W
                          swoim "pe-esie" do jaskiego piszesz, że to sympatyczne, jak dwie babki maja się
                          goraco ku sobie, tak goraco, ze aż je to rozbiera. Tymczasem głęboko mylący się
                          S twierdzi: niechęć do homoseksualizmu jest w każdym przypadku jak najbardziej
                          uzasadniona.

                          Czy to naprawdę bylo niejasne? Czy nie jestes czasem niesprawiedliwy sugerując
                          że robię uniki?
                          • xiazeluka Domyślałem się treści wyrzutu 19.07.06, 16:24
                            Aczkolwiek, być może uchybiając zasadom dobrego wychowania, wolałem, byś swoje
                            pretensje napisał pierwszy. Jeśli Cię to dotknęło, to przepraszam.

                            1. Nie jest mi znane pojęcie "bezgranicznej tolerancji", mam wrażenie, że
                            chodzi Ci raczej o "przyzwolenie". Wydaje się, że każde cudze postępowanie,
                            zachowanie może być tolerowane, przynajmniej dopóty, dopóki nie narusza
                            wolności innych. Wtedy zresztą mówimy o przestępstwie, występku, zbrodni,
                            ewentualnie usprawiedliwiając sprawcę.
                            Być może się czepiam, więc skoryguj, jeśli tak jest.

                            Ja zboczeńców toleruję, dbając jednocześnie z pedanterią, by ich poczynania nie
                            były gwałtem na mojej wolności, by swoje szlochy o tolerancję raczyli stosować
                            także wobec siebie. Stąd ten wątek.

                            2. Są dwie możliwości: albo wstręt wobec dewiantów jest fizjologiczny, albo nie.
                            Jeśli jest, to nie ma o czym dyskutować, ponieważ powinno występować "w każdym
                            przypadku". Jeśli nie, to wtedy faktycznie mamy pewnien problem, który jednak
                            najpierw należy właściwie rozpoznać. Weźmy na przykład smakoszy odchodów -
                            budzą oni wstręt "w każdym wypadku", nieprawdaż? Możemy naturalnie zastrzec, że
                            od tego "każdego" odcinamy margines samych kupojadów, najwyraźniej nie
                            odczuwających negatywnych doznań. Okej, lecz jest to pewna zbytnia
                            drobiazgowość, zbędna w tekście pochodzących z felietonu: trudno przecież co
                            chwila przypominać, że marginesy nie stanowią normy, a jedynie ją wyjaskrawiają?

                            A zatem - amatorzy ekstermentów budzą wstręt. Dlaczego? Z racjonalnego powodu?
                            Czy jest to jednak odruch, nie poprzedzony myślą? Działa tu raczej fizjologia,
                            a nie rozum. Tak samo jest z pedałami - homoseksualny akt dwóch zboczeńców
                            pobudza do wymiotów, nie dlatego, że ktoś mnie (rodzina, środowisko, koledzy)
                            tak nastawił, tylko jest to równie obrzydliwe jak konsumpcja kupki - odrazy
                            wobec tej ostatniej czynności nikt mnie przecież nie nauczył.

                            3. Niechęć do homoseksualizmu jako, za przeproszeniem, ruchu społecznego nie
                            jest tym samym, co wstręt wobec zwierzęcych praktyk jego przedstawicieli. W
                            tekście nazilesb padło określenie "wstręt", sugerujące, że chodzi nie tylko o
                            ich zboczenie jako takie, lecz również czułości seksualne. Mam wrażenie, że p.
                            Stanisław pisał o tym drugim znaczeniu, przynajmniej w tym konkretnym przypadku.
                            Potwierdzeniem jest to, że p. Stanisław czasami cytuje np. Łajlda - a więc
                            docenia jego inteligencję, aczkolwiek z pewnością odniósłby się ze wstrętem do
                            jego homoamorów.

                            4. Pisząc o wstręcie wobec pedałów, mężczyźni mają na myśli przedstawicieli
                            swojej płci. Nie wiem, jak to jest u białogłów, jednak faceci, wzrokowcy wszak,
                            z podziwem i przyjemnością wpatrują się w niewieście ciała. Im tych ciał
                            więcej, tym lepiej. Ponadto w tym przypadku nie zachodzi możliwość penetracji w
                            sposób nie wymagający dodatkowych akcesoriów, więc poziom odrazy jest raczej
                            nikły.
                            Zdaje się, że kobiecy akt homoseksualny nie wywołuje u mężczyzn wstrętu,
                            ponieważ widzą raczej kobiety, a nie dewiantki.
          • dachs Sąd wychodzi z falszywych przesłanek 19.07.06, 13:17
            Dalekie od zboczenia jest uczucie obrzydzenia na widok obśliniających się
            wzajemnie facetów, zupełnie nie jest zboczeniem niechęć do czerpania radości z
            grzebania się w kale.
            Mając pełne zrozumienie dla samego faktu istnienia koprofagów, fetyszystów,
            nekrofilów, pedofilów, kanibali, zoofilów, geofilów, gerontofilów i
            homoseksualistów, rezerwuję sobie prawo nazywania tych wszystkich (jakże
            naturalnych samym faktem swego istnienia) orientacji seksualnych - zboczeniami.
            To prawo gwarantuje mi Słownik Poprawnej Polszczyzny pod redakcja prof.
            Doroszewskiego, oraz paru innych mniej ważnych dokumentów od Magna Charta,
            poprzez Bill of Rights, do Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka ONZ, które do
            prawa poprawnego posługiwania się językiem ojczystym dodają mi gwarancję
            wolności sumienia i wyrażania swoich poglądów.

            sen.dzia.li napisał:

            > To, że skracam Twój wywód, powoduje, że nawet nieco mniej bystrzy forumowicze
            > zrozumieją, dlaczego zadaję takie pytanie.

            To, że skracasz swój wywód powoduje, że tylko forumowicz, który jest w stanie
            zapamiętać poprzedni post wie, że cytowane przez Ciebie zdanie brzmiało:

            Jeśli zatem potępianie, a nawet zakaz „homofobii” potraktować serio, to trzeba
            by dojść do wniosku, że chodzi tu o zmuszenie wszystkich ludzi odczuwających do
            homoseksualizmu uzasadniony wstręt, o stłumienie tego uczucia, a przynajmniej –
            o zmuszenie ich do starannego ukrywania go. Krótko mówiąc – że chodzi tu o
            zmuszenie miliardów ludzi do zadania gwałtu swoim naturalnym odruchom i
            ograniczenie im swobody manifestowania własnych uczuć."

            a nie:

            > > chodzi tu o zmuszenie wszystkich ludzi odczuwających do
            > > homoseksualizmu uzasadniony wstręt
            • rycho7 dwa sigma 19.07.06, 13:42
              dachs napisał:

              > rezerwuję sobie prawo nazywania tych wszystkich (jakże
              > naturalnych samym faktem swego istnienia) orientacji seksualnych -
              > zboczeniami.

              Ja preferuje pewna dalej idaca neutralnosc ocen. W spolecznosciach istnieje
              zawsze pewne kontinuum (spektrum) zachowan. W zdecydowanej wiekszosci podlegaja
              one statystycznie tak zwanen krzywej Gausa (rozklad NORMALNY). Poza sigma
              (odchyleniem normalnym) sa zarowno wariaci jak i geniusze. Wszystko jest w
              porzadku gdy ludzie nie szkodza sobie nawzajem. Jak mnie wegetarianin nie
              okrada to jest mi obojetne co on je. Toleruje nawet koszernych wegetarian.

              Nie lubie nawet ekologow przy 30 stopniowym mrozie gdy im protestacyjna farba
              jeszcze nie zamarzla. Nawet gdy ekolodzy sa Polakami-katolikami
              heteropsychicznymi.

              Oczywiscie to co jest poza dwa sigma to zboczenie. Identycznie jak nagrodzeni
              Noblem.
        • jaski Re: ...podobnie jak głupota komuchów 19.07.06, 14:06
          Towarzysz nawet nie probowal. Przyklad powinnien byc prostacki, wtedy kazdy
          latwiej zrozumie. Nie jestem homofobem ani homo. Dwu(liczba dowolna)
          sliniacych sie facetow nie rajcuje mnie zupelnie, jest to tylko wysoce
          nieestetyczny widok. Ale skoro to lubia?

          Wierzę Wam na słowo, towarzyszu, że moja "orientacja" Was nie interesuje.
          > Niestety - interesuje zboczeńców, którzy z seksualizmu robią etykietki i
          > przyklejają je wszystkim na czoła. Czym jest owa obelga na "h", jeśli nie
          seks-
          > cezurą, durniu pisany mała literą
          Zara, kto tu robi etykiety? Ktos Wam zabrania pojsc na dziwki? Zabrania bzyknac
          zone? Wyzywa od hetero zboczencow? Obelga na H czy CH? Jesli na H no to
          przeciez sam sie prosisz piszac takie texty. A potem w placz- pedaly mnie nie
          lubia i przezywaja. No jak dziecek.
          Odczowanie wstretu jest normalne i nikt Wam wstretu odzczowac nie zabrania. Nie
          chcecie- to nie robcie. Prostacko, jak zwykle, szkoda czasu na pierdzielenie w
          wyrafinowany, pseudonaukowy sposob o rzeczach oczywistych. Jaki jest kon, kazdy
          widzi, nie? Z tego samego powodu nie chce mi sie rewazowac Wam jakims podobnym
          bzdurnym cytatem z 'autorytetu'-temat jest bzdetny i idiotyczny.
          • xiazeluka Coś Wam się poprzestawiało w łepetynie 19.07.06, 14:26
            jaski napisał:

            > Nie jestem homofobem ani homo.

            O tym decydują lesby z Poradni Antyhomofobicznej.

            > Dwu(liczba dowolna)
            > sliniacych sie facetow nie rajcuje mnie zupelnie, jest to tylko wysoce
            > nieestetyczny widok. Ale skoro to lubia?

            Nie ma znaczenia, co "oni" lubią. Mowa jest o Waszych odczuciach, to one są na
            cenzurowanym przez nazilesby.

            > Zara, kto tu robi etykiety? Ktos Wam zabrania pojsc na dziwki? Zabrania
            bzyknac zone? Wyzywa od hetero zboczencow?

            Najwyraźniej nie zadaliście sobie trudu przeczytania postu otwierającego wątek.
            Ja wiem, że lektura wynurzeń homokretynek jest nużąca, jednak skoro zabieracie
            głos, to zapoznajcie się z podmiotem dyskusji.

            > Jesli na H no to przeciez sam sie prosisz piszac takie texty.

            Dokładnie odwrotnie, przymulony towarzyszu. Lesbom nie podoba się to, że mam
            czelność pisać teksty, w których przedstawiam własne poglądy - różne z ich
            osądami - i właśnie dlatego mnie wyzywają. Zauważcie - one nie polemizują, lecz
            oceniają.
            A propos - "takie teksty" to znaczy konkretnie jakie?

            > A potem w placz- pedaly mnie nie
            > lubia i przezywaja. No jak dziecek.

            Nie interesują mnie odczucia pedałów, aczkolwiek ich obchodzą moje poglądy -
            zamierzają je brutalnie zmienić na "właściwe".

            > Odczowanie wstretu jest normalne i nikt Wam wstretu odzczowac nie zabrania.

            Tu mamy potwierdzenie, że postu otwierającego wątek nie przeczytaliście.
            Owszem, nazilesby zabraniają mi odczuwać wstręt, ponieważ jest to
            objaw "homofobii", a "homofobię" należy leczyć.

            > Prostacko, jak zwykle, szkoda czasu na pierdzielenie w
            > wyrafinowany, pseudonaukowy sposob o rzeczach oczywistych.

            Skoro zaoszczędziliście czas, to przeczytajcie wreszcie wyznania swoich
            zboczonych idolek.

            > temat jest bzdetny i idiotyczny.

            Obawiam się, że nie. Walka z "homofobią" stała się oficjalną rozrywką
            darmozjadów z Parlamentu Jewropejskiego czy jakiejś takiej podobnej mafii.
    • sz0k Re: Bezczelność pedalstwa nie zna granic 19.07.06, 23:25
      > Na koniec się pytam: czy normalni ludzie mogą wydalić z siebie takie gó..?

      Nie.
Pełna wersja