abprall
21.07.06, 19:12
"Afera kartoflana" wywołana błędami w tłumaczeniu?
IAR 12:40 - Dziennik "Tageszeitung" nie nazwał polskiego
prezydenta "złodziejaszkiem". Tak twierdzą eksperci ze Stowarzyszenia
Tłumaczy Polskich. Chodzi o satyryczny tekst "Die Tegeszeitung" z 26 czerwca,
pod tytułem, które niektóre media przetłumaczyły jako "Młody polski kartofel.
Złodziejaszkowie, którzy chcą zawładnąć światem".
Stowarzyszenie ma przede wszystkim zastrzeżenia do tłumaczenia w niektórych
mediach słowa "Schurken", które - zdaniem ekspertów - niesłusznie
przetłumaczono jako "złodziejaszki.
Monika Kokoszycka, członek zarządu głównego Stowarzyszenia Tłumaczy Polskich
wyjaśniła, że dopuszczalne jest tłumaczenie tego słowa jako "łotry"
lub "łobuzy", ewentualnie "dranie" czy "szubrawcy", ale nie "złodziejaszki",
co jednoznacznie sugeruje przestępczy tryb życia opisywanej osoby.
--------------------------------------------------------------------
pojeciem Schurke określa się generalnie zwykłą , pospolitą osobę ,
nikczemnika , łotra lub drania albo przestępcę.
nie chcę się dalej rozwodzić , bo cała ta sprawa mierzi mnie.
dziwi mnie , że tworzy się całą filozofię językoznawczą z powodu jednego
satyrycznego artykułu gazety taz , która z uwagi na polskie bicie piany
niezły kapitał na tym zbiła.
a teraz uruchamia się organa ścigania , jakby polska jurysdykcja nie miała
nic lepszego do roboty i z nudów jeno bąki puszczała.
a i inne dzienniki jak Die Welt , Sueddeutsche Zeitung , Spiegel i inne też
się tym tematem zabawiają które rażą skutecznie w prestiż polski , z powodu
bezmyślności , kompleksów i nerwicowych reakcji posła g.....! sic !
za moich czasów takie postępowanie nazywało się sabotażem albo dywersją !!
aby zaoszczędzić organom ścigania zbędnych wydatków , podaję linka
Tageszeitung , która sama podaje tłumaczenie tekstu.
www.taz.de/pt/.1/etc/kaczynski
wedle procedury tłumaczeniowej , należy go poddać tylko werfikacji
(przekazać weryfikatorowi językowemu) i to wsjo.
w ten sposób unika się pierwszego ogniwa t.j. tłumacza , co w tej zabawie
najwięcej kosztuje.
polska tanim państwem.
a w ogóle proszę państwa , gdy byłem małym schurke’m i wychodziłem na
podwórko to gadałem do chłopaków :
„zabawimy się w wojsko , ale ja będę kapitanem...!”
------