Nieposkromiony apetyt Wesołego Kazia

30.07.06, 01:05
"Dzisiaj Warszawa, a jutro cała Polska". W wywiadzie pod tym tytułem
Kazimierz Marcinkiewicz zdradza "Super Expressowi" swoje dalekosiężne plany
startu w wyborach na najwyższy urząd w państwie. "- Nie wykluczam
kandydowania na prezydenta Polski - mówi. Ale nie wcześniej niż za dziesięć
lat. Bo władza prezydencka jest władzą misyjną i wizyjną. A we mnie wciąż
zbyt mało jest refleksji, bym mógł się teraz na to pokusić. Przyznaje, że
powodem może być również to, że nie chce wchodzić w drogę Lechowi
Kaczyńskiemu" - czytamy w gazecie. O swojej niedawnej dymisji mówi, że była
niezasłużona, ale że od miesiąca, dwóch się jej spodziewał. - Po prostu
Jarosław Kaczyński doszedł do przekonania, że jednak powinien być premierem -
powiedział b. premier.
Marcinkiewicz stawia wszystko na jedną kartę. Jeśli przegra w wyborach
samorządowych, na kilka lat wypadnie z politycznego obiegu. "Ale w wyborach
startuje się po to, by je wygrać" - deklaruje pewny siebie.
- Jeszcze nie wygrał prezydentury Warszawy, a już ogłasza, że nie o Warszawę
mu chodzi, ale o Polskę. To zakrawa na farsę. Zwłaszcza że jest świeżo po
klęsce, jakim było usunięcie go ze stanowiska premiera. Są to harce przed
wyborami samorządowymi, sztuczne dodawanie sobie kalibru i powagi. Całe
zachowanie jest bardzo typowe dla Kazimierza Marcinkiewicza jako premiera, w
którym był nieustanny nadmiar PR w stosunku do tego, co merytoryczne. Zawiódł
mnie. Myślałem, że Warszawę potraktuje poważnie - ocenia postawę b. premiera
Kazimierz Kik, politolog z Akademii Świętokrzyskiej.
Kolejny cwaniak na prezydenta Polski, kosztem Warszawy.
    • dachs Morgen, die ganze Welt... n/t 30.07.06, 09:11

      • wikul Re: Morgen, die ganze Welt... n/t 30.07.06, 22:29
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=45324914
    • andrzejg niech Kaziu sie nie wygłupia 30.07.06, 22:50
      być może przez te 3 tygodnie cos się zmieniło,
      ale pamiętam go ,jako czołowego tancerza i bawidamka
      gracza wpiłke i krzykacza od 'yes,yes,yes'
      czyli człowieka od budowania swojego wizerunku , a nie od rządzenia

      Za długie sznurki wystaja mu spod garniturka....

      A.
      • wikul W.Kaziu należy do czołowych przeciwpolityków 30.07.06, 23:24
        Prawdziwi artyści przeciwpolityki potrafią za jednym zamachem osiągnąć nawet
        kilka przeciwcelów!

        Piotr Gabryel

        Jeśli polityka jest sztuką osiągania celów, to przeciwpolityka jest sztuką
        osiągania przeciwcelów - celów odwrotnych do zamierzonych. Przeciwpolitycy,
        celujący w uprawianiu przeciwpolityki - polityki zawsze niecelnej, a czasami
        najzupełniej przeciwskutecznej, nigdy nie dawali za wygraną, więc nie ma
        powodu, żeby teraz nagle dali. No i nie dają. A nie zapominajmy, że prawdziwi
        artyści przeciwpolityki potrafią za jednym zamachem osiągnąć nawet kilka
        przeciwcelów.
        Ale nawet przeciętnie utalentowany przeciwpolityk zamierzający na przykład na
        stałe podnieść wpływy budżetu państwa, czyli je obniżyć, bez chwili namysłu,
        czyli bez pudła, przystępuje do zwiększania obciążeń podatkowych (winduje
        stawki podatkowe lub zamraża progi), albowiem nawet w elementarzu ekonomii stoi
        jak byk, że właśnie taka polityka przynosi skutek przeciwny do zamierzonego,
        czego dowodzą także nasze ostatnie doświadczenia - po podniesieniu w 2000 r.
        stawek akcyzy na wyroby spirytusowe wpływy do budżetu z tego tytułu spadły na
        pysk, a dla odmiany - po radykalnym obniżeniu w 2004 r. stawki podatku CIT
        wpływy budżetowe z tego tytułu wzrosły. (...)

        www.wprost.pl/ar/?O=93153
    • andrzejg > Kolejny cwaniak na prezydenta Polski, kosztem Wa 01.08.06, 22:47
      > Kolejny cwaniak na prezydenta Polski, kosztem Warszawy.

      nic dodać , nic ująć

      Dobrze ,że we Wrocławiu Dutkiwicz (na przekór Galbie)
      ma niezagrożona pozycję


      Aaa.
      • wikul Re: > Kolejny cwaniak na prezydenta Polski, k 02.08.06, 00:34
        "Pełnię już ponad tydzień obowiązki prezydenta Warszawy. Jestem dumny. Ktoś
        powie degradacja, przecież byłeś premierem, spotykałeś się z liderami Europy,
        rozmawiałeś z Nimi jak równy z równymi, podejmowałeś decyzje dotyczące 40-to
        milionowego, dumnego narodu, kierowałeś losami dużego Europejskiego kraju, a
        dziś z przymusu zostałeś prezydentem stolicy. Może. Ale cóż zrobić i tak jestem
        dumny. Nigdy nie interesowały mnie zaszczyty i stołki. Wiem, że nikt mi nie
        uwierzy, ale nigdy do nich nie dążyłem. Zawsze kochałem wyzwania, mogę nawet
        powiedzieć kocham sporty ekstremalne. A Warszawa jest wyzwaniem, jest
        stłumionym, uśpionym potencjałem. Chcę Ją rozbudzić, pobudzić do dynamicznego
        rozwoju. Oj, kocham takie wyzwania. Prawdziwie kocham."

        kmarcinkiewicz.blog.onet.pl/
    • wikul Re: Nieposkromiony apetyt Wesołego Kazia 05.08.06, 01:24
      Cały czas to przeżywam. Zostałem prezydentem Warszawy. Cieszę się jak dziecko.
      Rozpiera mnie duma i czuję ogromny zaszczyt. Warszawa to cacuszko, po
      oszlifowaniu stanie się brylantem wielkim i wspaniałym. Jestem pewien, że mogę
      go oszlifować. Mam siłę i pomysł. Mam wizję i determinację. Że żyję w Warszawie
      dopiero 14 lat. Tak i patrzę jak marnowany jest potencjał. Trudno to wytrzymać
      tak aktywnemu człowiekowi jak ja. (...)

      kmarcinkiewicz.blog.onet.pl/2,ID120051285,index.html
      • jaceq Re: Nieposkromiony apetyt Wesołego Kazia 05.08.06, 09:27
        "Cały czas pytają mnie o Warszawę. Nie jestem zbyt oryginalny. W Warszawie
        kocham przede wszystkim niepodobny do innych, jeden z najwspanialszych i
        nietypowych parków świata – Łazienki. Jednak też Pałac Kultury, choć w
        marzeniach w innym otoczeniu. W ogóle zabudowa al. Jerozolimskich po stronie
        dworca od Marszałkowskiej do Towarowej szybko musi stać się zachwycająca, a
        momentami też wysoka. Właśnie warszawskie „drapacze chmur”. Robią wrażenie.
        Szczególnie zachwycają z lotu śmigłowcem. Jeszcze z 5 lat i będzie prawdziwe
        Warszawskie city."

        i komentarz antyblogowicza:

        "Kaziu i znów poniosły Cię emocje i marzenia. W jakim otoczeniu widzisz PKiN?
        Dzisiaj jesteś bardzo tajemniczy. A może. Nie . Nie. Chyba nie. Kaziu czy ty
        czasem nie chcesz przenieść PKiN-u do Łazienek? Drugą Dolinę Rozpudy planujesz?
        Kaziu martwię sie...
        Jeszcze jedno. Kaziu nie lataj tyle, bo się przeziębisz. Jak będziesz latał tym
        śmigłowcem to pamietaj: czaapka i szalik obowiązkowo, a już za 5 lat centrum
        Warszawy to będzie London City, a Łazienki - Central Park lub Hyde Park. Trzymam
        kciuki..."

        Antyblog tutaj:

        kaziumarcinkiewicz.blog.onet.pl/

        Pomysł Kazia z przeniesieniem "Pekinu" do Łazienek bardzo mi się podoba.
        • wikul Nieposkromione marzenia Wesołego Kazia 05.08.06, 20:50
          Może Wesoły Kaziu, zanim zacznie marzyć, dowie sie od swoich partyjnych kolegów
          komu sprzedali działki na pl.Defilad i jakie budy tam mają stanąć.
          warszawa.sarp.org.pl/php/seminarium/plan_pkin_cd3.htm
Pełna wersja