Prawdziwie pokrzywdzeni i 2 mln "NOWYCH POLAKÓW"

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.02.03, 00:24
www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20030213&id=my13.txt
W latach 50., 60. i 70. tysiące Niemców i Żydów opuściło obszar PRL, udając
się do kraju, który uważali za swoją ojczyznę (w przypadku Żydów nie zawsze
był to Izrael).
Aby wyjechać, musieli pisemnie zwrócić się do Rady Państwa PRL,
oświadczając: "Chcę wyjechać, gdyż czuję się Niemcem (Żydem)". Na ogół nie
robiono im trudności. Dostawali dokument z MSW PRL i wyjeżdżali, przyjmując
do wiadomości, że tracą w ten sposób obywatelstwo polskie.

Do lepszego świata
Jeden z ówczesnych emigrantów, Roman Mehl, tak przedstawia
dziennikarzowi "Rzeczpospolitej" Markowi Szczepanikowi okoliczności wyjazdu
("Rzeczpospolita", 4 II 2003): "Tam był lepszy świat, w którym nie było
kartek na jedzenie. Ja też tak chciałem żyć. Poszedłem na komendę milicji.
Kazali podpisać oświadczenie, że czuję się Niemcem i chcę wyjechać na stałe.
Po kilku miesiącach dostałem w biurze paszportowym papiery na wyjazd.
Napisano, że ich okaziciel nie jest już obywatelem Polski. Muszę przyznać, że
wcale się tym nie zmartwiłem...".
Nie martwili się też pozostawionymi w Polsce nieruchomościami. Ich wartość
rynkowa w PRL nie przekraczała na ogół równowartości kilku pensji w Niemczech
czy innym kraju na Zachodzie.
W nowym kraju żyło im się znacznie lepiej. Otrzymywali zasiłki, bezpłatne
kursy językowe, często traktowani byli jako osoby prześladowane przez
komunistów i bardzo szybko dochodzili do nieporównywalnie wyższego standardu
życiowego niż w realiach peerelowskiego ubóstwa. Kiedy warunki polityczne na
to pozwoliły, zaczęli przyjeżdżać do Polski, do swych dawnych sąsiadów i
krewnych, by zademonstrować swą zamożność: nowe auto, dobre ubrania, wypchany
portfel. Za dziesięć marek robili w Peweksie wielkie zakupy.
W roku 1999 zaczął się "problem". Ktoś znalazł kruczek prawny. Okazało się,
że według peerelowskiego prawa każdemu delikwentowi, który oświadczył, że
zrzeka się obywatelstwa polskiego, Rada Państwa PRL powinna była
odpowiedzieć. Odpowiedzieć każdemu z osobna, że przyjmuje to do wiadomości.
Tymczasem sprawę przejmował dalej tylko odpowiedni urząd podlegający
peerelowskiemu MSW. "Pokrzywdzeni" wypuścili więc próbny balon. Niejaki
Hubertus R. zażądał od wojewody opolskiego pisemnego potwierdzenia, że ma
obywatelstwo polskie (którego się zrzekł dobrowolnie w roku 1971). Wojewoda
odmówił. Podobnie minister spraw wewnętrznych. W sukurs przyszedł jednak
Naczelny Sąd Administracyjny (NSA), który uznał, że zastosowana w czasach PRL-
u procedura była niezgodna z prawem. Minister sprawiedliwości, przerażony
skutkami społecznymi i finansowymi tego wyroku, wniósł rewizję nadzwyczajną
do Sądu Najwyższego, lecz została odrzucona. Także SN uznał dobrowolnych
emigrantów za pokrzywdzonych przez los.

Konsekwencje
tych wyroków mogą być dla Polski dalekosiężne i przytłaczające.
Dziennikarz "Rzeczpospolitej" cytuje opinię wysokiego urzędnika
MSWiA: "Liczba emigrantów, wraz z ich potomkami, którzy mogą ubiegać się o
przywrócenie obywatelstwa, może dojść do dwóch milionów. [!] Ci ludzie mogą
chcieć korzystać z praw przysługujących każdemu Polakowi, w tym na przykład
do zakupu ziemi, bez ograniczeń obowiązujących obcokrajowców, prawa do
świadectw NFI czy do emerytury. Musimy liczyć się z możliwością żądań wypłaty
odszkodowań za mienie przejęte przez skarb państwa. To poważny problem
polityczny, ekonomiczny i prawny".

Prawdziwie pokrzywdzeni
To nie jest tylko problem polityczny czy prawny. To przede wszystkim problem
moralny i problem wiarygodności państwa polskiego. W naszym kraju żyje setki
tysięcy ludzi prawdziwie pokrzywdzonych, pozbawionych dorobku życiowego i
wyrzuconych z rodzinnych domów w ciągu godziny. Nie dotyczy to
tylko "repatriantów" z ziem utraconych: Wileńszczyzny, Nowogródczyzny czy
Wołynia. Jesienią 1939 r. setki tysięcy Polaków z Pomorza zostało wyrzuconych
z własnych domów (z samej tylko Gdyni ponad 80 tysięcy!). Dostali bezpłatny
bilet kolejowy w jedną stronę. Pozwolono im zabrać bagaż do 25 kg. Mogli
wybierać kierunek: Siedlce, Lublin, Częstochowa... Przez sześć długich
wojennych lat byli nędzarzami. Wielu (zwłaszcza dzieci) umarło na różne
choroby i z nędzy. Dziś ci, którzy przeżyli, są starymi ludźmi, wielu żyje w
ubóstwie, choruje przewlekle na skutek złych warunków życia w dzieciństwie.
Ich wnioski o odszkodowanie z Fundacji Polsko-Niemieckie Pojednanie są
odrzucane, ponieważ nie pracowali przymusowo na rzecz Niemiec. Wnioski do
Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych też są odrzucane,
ponieważ zostali wywiezieni "nie do Rzeszy lub kraju przez nią okupowanego,
lecz na terytorium Rzeczypospolitej" [!]. Podania o zasiłki z pomocy
społecznej kwitowane są krótko: "brak środków". Teraz tych środków będzie
jeszcze mniej, bo trzeba będzie zaoszczędzić dla "pokrzywdzonych" Hansa i
Arona, choć nikt ich na siłę do pociągu nie wsadzał, mogli pozostać w Polsce,
sami świadomie dokonali wyboru ojczyzny.
Czy mędrcy z NSA i Sądu Najwyższego nie powinni się zająć w pierwszej
kolejności losem pokrzywdzonych obywateli Rzeczypospolitej, represjonowanych
w ewidentny sposób tylko za to, że byli Polakami, dobijających się
bezskutecznie sprawiedliwości i umierających dziś z goryczą w sercu?
Szczepan Surdy
    • Gość: AdamM To ważny wątek - IP: *.icpnet.pl 14.02.03, 00:31
      dobrze, ze go zalożyles. Faktycznie - tworzy się nam chyba potęzny problem.

      A.
      • Gość: +++IGNORANT Re: To ważny wątek - IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.02.03, 00:37
        Gość portalu: AdamM napisał(a):

        > dobrze, ze go zalożyles. Faktycznie - tworzy się nam chyba potęzny problem.
        >
        > A.


        Sława!

        Ale przyrost naturalny choć sztuczny, ale zawsze cieszy, choć w tej materii
        jestem baaaaaaardzo konserwatywny...

        Pociesza jednak, że nie potrzebujemy klonowania jeszcze.

        Pozdrawiam!

        Ignorant
        +++
    • Gość: abc moralnosc smierdzacego polskiego katola IP: *.rdu.bellsouth.net 14.02.03, 02:38
      okrasc dwa razy i tlumaczyc zlodzieja jego nedza. zlodziej powinien nic nie
      miec ze swojego procederu. gnoje ktore okradaja i gnojami tego swiata
      pozostaja. jesli myslisz ze USA pozwoli na takie zabawy, to nie licz na nasz
      udzial w waszym bezpieczenstwie. blizszy cialu Izrael.
      Gość portalu: +++IGNORANT napisał(a):

      > <a href="www.naszdziennik.pl/index.php?
      typ=my&dat=20030213&id=my13.txt"t
      > arget="_blank">www.naszdziennik.pl/index.php?
      typ=my&dat=20030213&id=my13.txt</a
      > >
      > W latach 50., 60. i 70. tysiące Niemców i Żydów opuściło obszar PRL, udając
      > się do kraju, który uważali za swoją ojczyznę (w przypadku Żydów nie zawsze
      > był to Izrael).
      > Aby wyjechać, musieli pisemnie zwrócić się do Rady Państwa PRL,
      > oświadczając: "Chcę wyjechać, gdyż czuję się Niemcem (Żydem)". Na ogół nie
      > robiono im trudności. Dostawali dokument z MSW PRL i wyjeżdżali, przyjmując
      > do wiadomości, że tracą w ten sposób obywatelstwo polskie.
      >
      > Do lepszego świata
      > Jeden z ówczesnych emigrantów, Roman Mehl, tak przedstawia
      > dziennikarzowi "Rzeczpospolitej" Markowi Szczepanikowi okoliczności wyjazdu
      > ("Rzeczpospolita", 4 II 2003): "Tam był lepszy świat, w którym nie było
      > kartek na jedzenie. Ja też tak chciałem żyć. Poszedłem na komendę milicji.
      > Kazali podpisać oświadczenie, że czuję się Niemcem i chcę wyjechać na stałe.
      > Po kilku miesiącach dostałem w biurze paszportowym papiery na wyjazd.
      > Napisano, że ich okaziciel nie jest już obywatelem Polski. Muszę przyznać,
      że
      > wcale się tym nie zmartwiłem...".
      > Nie martwili się też pozostawionymi w Polsce nieruchomościami. Ich wartość
      > rynkowa w PRL nie przekraczała na ogół równowartości kilku pensji w
      Niemczech
      > czy innym kraju na Zachodzie.
      > W nowym kraju żyło im się znacznie lepiej. Otrzymywali zasiłki, bezpłatne
      > kursy językowe, często traktowani byli jako osoby prześladowane przez
      > komunistów i bardzo szybko dochodzili do nieporównywalnie wyższego standardu
      > życiowego niż w realiach peerelowskiego ubóstwa. Kiedy warunki polityczne na
      > to pozwoliły, zaczęli przyjeżdżać do Polski, do swych dawnych sąsiadów i
      > krewnych, by zademonstrować swą zamożność: nowe auto, dobre ubrania,
      wypchany
      > portfel. Za dziesięć marek robili w Peweksie wielkie zakupy.
      > W roku 1999 zaczął się "problem". Ktoś znalazł kruczek prawny. Okazało się,
      > że według peerelowskiego prawa każdemu delikwentowi, który oświadczył, że
      > zrzeka się obywatelstwa polskiego, Rada Państwa PRL powinna była
      > odpowiedzieć. Odpowiedzieć każdemu z osobna, że przyjmuje to do wiadomości.
      > Tymczasem sprawę przejmował dalej tylko odpowiedni urząd podlegający
      > peerelowskiemu MSW. "Pokrzywdzeni" wypuścili więc próbny balon. Niejaki
      > Hubertus R. zażądał od wojewody opolskiego pisemnego potwierdzenia, że ma
      > obywatelstwo polskie (którego się zrzekł dobrowolnie w roku 1971). Wojewoda
      > odmówił. Podobnie minister spraw wewnętrznych. W sukurs przyszedł jednak
      > Naczelny Sąd Administracyjny (NSA), który uznał, że zastosowana w czasach
      PRL-
      > u procedura była niezgodna z prawem. Minister sprawiedliwości, przerażony
      > skutkami społecznymi i finansowymi tego wyroku, wniósł rewizję nadzwyczajną
      > do Sądu Najwyższego, lecz została odrzucona. Także SN uznał dobrowolnych
      > emigrantów za pokrzywdzonych przez los.
      >
      > Konsekwencje
      > tych wyroków mogą być dla Polski dalekosiężne i przytłaczające.
      > Dziennikarz "Rzeczpospolitej" cytuje opinię wysokiego urzędnika
      > MSWiA: "Liczba emigrantów, wraz z ich potomkami, którzy mogą ubiegać się o
      > przywrócenie obywatelstwa, może dojść do dwóch milionów. [!] Ci ludzie mogą
      > chcieć korzystać z praw przysługujących każdemu Polakowi, w tym na przykład
      > do zakupu ziemi, bez ograniczeń obowiązujących obcokrajowców, prawa do
      > świadectw NFI czy do emerytury. Musimy liczyć się z możliwością żądań
      wypłaty
      > odszkodowań za mienie przejęte przez skarb państwa. To poważny problem
      > polityczny, ekonomiczny i prawny".
      >
      > Prawdziwie pokrzywdzeni
      > To nie jest tylko problem polityczny czy prawny. To przede wszystkim problem
      > moralny i problem wiarygodności państwa polskiego. W naszym kraju żyje setki
      > tysięcy ludzi prawdziwie pokrzywdzonych, pozbawionych dorobku życiowego i
      > wyrzuconych z rodzinnych domów w ciągu godziny. Nie dotyczy to
      > tylko "repatriantów" z ziem utraconych: Wileńszczyzny, Nowogródczyzny czy
      > Wołynia. Jesienią 1939 r. setki tysięcy Polaków z Pomorza zostało
      wyrzuconych
      > z własnych domów (z samej tylko Gdyni ponad 80 tysięcy!). Dostali bezpłatny
      > bilet kolejowy w jedną stronę. Pozwolono im zabrać bagaż do 25 kg. Mogli
      > wybierać kierunek: Siedlce, Lublin, Częstochowa... Przez sześć długich
      > wojennych lat byli nędzarzami. Wielu (zwłaszcza dzieci) umarło na różne
      > choroby i z nędzy. Dziś ci, którzy przeżyli, są starymi ludźmi, wielu żyje w
      > ubóstwie, choruje przewlekle na skutek złych warunków życia w dzieciństwie.
      > Ich wnioski o odszkodowanie z Fundacji Polsko-Niemieckie Pojednanie są
      > odrzucane, ponieważ nie pracowali przymusowo na rzecz Niemiec. Wnioski do
      > Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych też są odrzucane,
      > ponieważ zostali wywiezieni "nie do Rzeszy lub kraju przez nią okupowanego,
      > lecz na terytorium Rzeczypospolitej" [!]. Podania o zasiłki z pomocy
      > społecznej kwitowane są krótko: "brak środków". Teraz tych środków będzie
      > jeszcze mniej, bo trzeba będzie zaoszczędzić dla "pokrzywdzonych" Hansa i
      > Arona, choć nikt ich na siłę do pociągu nie wsadzał, mogli pozostać w
      Polsce,
      > sami świadomie dokonali wyboru ojczyzny.
      > Czy mędrcy z NSA i Sądu Najwyższego nie powinni się zająć w pierwszej
      > kolejności losem pokrzywdzonych obywateli Rzeczypospolitej, represjonowanych
      > w ewidentny sposób tylko za to, że byli Polakami, dobijających się
      > bezskutecznie sprawiedliwości i umierających dziś z goryczą w sercu?
      > Szczepan Surdy
      • Gość: +++IGNORANT a autor abc miał na mysli? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.02.03, 02:39
        Gość portalu: abc napisał(a):

        > okrasc dwa razy i tlumaczyc zlodzieja jego nedza. zlodziej powinien nic nie
        > miec ze swojego procederu. gnoje ktore okradaja i gnojami tego swiata
        > pozostaja. jesli myslisz ze USA pozwoli na takie zabawy, to nie licz na nasz
        > udzial w waszym bezpieczenstwie. blizszy cialu Izrael.
        > Gość portalu: +++IGNORANT napisał(a):
        >
        > > <a href="<a href="www.naszdziennik.pl/index.php?"target="_blank"
        > >www.naszdziennik.pl/index.php?</a>
        > typ=my&dat=20030213&id=my13.txt"t
        > > arget="_blank">www.naszdziennik.pl/index.php?
        > typ=my&dat=20030213&id=my13.txt</a
        > > >
        > > W latach 50., 60. i 70. tysiące Niemców i Żydów opuściło obszar PRL, udają
        > c
        > > się do kraju, który uważali za swoją ojczyznę (w przypadku Żydów nie zawsz
        > e
        > > był to Izrael).
        > > Aby wyjechać, musieli pisemnie zwrócić się do Rady Państwa PRL,
        > > oświadczając: "Chcę wyjechać, gdyż czuję się Niemcem (Żydem)". Na ogół nie
        >
        > > robiono im trudności. Dostawali dokument z MSW PRL i wyjeżdżali, przyjmują
        > c
        > > do wiadomości, że tracą w ten sposób obywatelstwo polskie.
        > >
        > > Do lepszego świata
        > > Jeden z ówczesnych emigrantów, Roman Mehl, tak przedstawia
        > > dziennikarzowi "Rzeczpospolitej" Markowi Szczepanikowi okoliczności wyjazd
        > u
        > > ("Rzeczpospolita", 4 II 2003): "Tam był lepszy świat, w którym nie było
        > > kartek na jedzenie. Ja też tak chciałem żyć. Poszedłem na komendę milicji.
        >
        > > Kazali podpisać oświadczenie, że czuję się Niemcem i chcę wyjechać na stał
        > e.
        > > Po kilku miesiącach dostałem w biurze paszportowym papiery na wyjazd.
        > > Napisano, że ich okaziciel nie jest już obywatelem Polski. Muszę przyznać,
        >
        > że
        > > wcale się tym nie zmartwiłem...".
        > > Nie martwili się też pozostawionymi w Polsce nieruchomościami. Ich wartość
        >
        > > rynkowa w PRL nie przekraczała na ogół równowartości kilku pensji w
        > Niemczech
        > > czy innym kraju na Zachodzie.
        > > W nowym kraju żyło im się znacznie lepiej. Otrzymywali zasiłki, bezpłatne
        > > kursy językowe, często traktowani byli jako osoby prześladowane przez
        > > komunistów i bardzo szybko dochodzili do nieporównywalnie wyższego standar
        > du
        > > życiowego niż w realiach peerelowskiego ubóstwa. Kiedy warunki polityczne
        > na
        > > to pozwoliły, zaczęli przyjeżdżać do Polski, do swych dawnych sąsiadów i
        > > krewnych, by zademonstrować swą zamożność: nowe auto, dobre ubrania,
        > wypchany
        > > portfel. Za dziesięć marek robili w Peweksie wielkie zakupy.
        > > W roku 1999 zaczął się "problem". Ktoś znalazł kruczek prawny. Okazało się
        > ,
        > > że według peerelowskiego prawa każdemu delikwentowi, który oświadczył, że
        > > zrzeka się obywatelstwa polskiego, Rada Państwa PRL powinna była
        > > odpowiedzieć. Odpowiedzieć każdemu z osobna, że przyjmuje to do wiadomości
        > .
        > > Tymczasem sprawę przejmował dalej tylko odpowiedni urząd podlegający
        > > peerelowskiemu MSW. "Pokrzywdzeni" wypuścili więc próbny balon. Niejaki
        > > Hubertus R. zażądał od wojewody opolskiego pisemnego potwierdzenia, że ma
        > > obywatelstwo polskie (którego się zrzekł dobrowolnie w roku 1971). Wojewod
        > a
        > > odmówił. Podobnie minister spraw wewnętrznych. W sukurs przyszedł jednak
        > > Naczelny Sąd Administracyjny (NSA), który uznał, że zastosowana w czasach
        > PRL-
        > > u procedura była niezgodna z prawem. Minister sprawiedliwości, przerażony
        > > skutkami społecznymi i finansowymi tego wyroku, wniósł rewizję nadzwyczajn
        > ą
        > > do Sądu Najwyższego, lecz została odrzucona. Także SN uznał dobrowolnych
        > > emigrantów za pokrzywdzonych przez los.
        > >
        > > Konsekwencje
        > > tych wyroków mogą być dla Polski dalekosiężne i przytłaczające.
        > > Dziennikarz "Rzeczpospolitej" cytuje opinię wysokiego urzędnika
        > > MSWiA: "Liczba emigrantów, wraz z ich potomkami, którzy mogą ubiegać się o
        >
        > > przywrócenie obywatelstwa, może dojść do dwóch milionów. [!] Ci ludzie mog
        > ą
        > > chcieć korzystać z praw przysługujących każdemu Polakowi, w tym na przykła
        > d
        > > do zakupu ziemi, bez ograniczeń obowiązujących obcokrajowców, prawa do
        > > świadectw NFI czy do emerytury. Musimy liczyć się z możliwością żądań
        > wypłaty
        > > odszkodowań za mienie przejęte przez skarb państwa. To poważny problem
        > > polityczny, ekonomiczny i prawny".
        > >
        > > Prawdziwie pokrzywdzeni
        > > To nie jest tylko problem polityczny czy prawny. To przede wszystkim probl
        > em
        > > moralny i problem wiarygodności państwa polskiego. W naszym kraju żyje set
        > ki
        > > tysięcy ludzi prawdziwie pokrzywdzonych, pozbawionych dorobku życiowego i
        > > wyrzuconych z rodzinnych domów w ciągu godziny. Nie dotyczy to
        > > tylko "repatriantów" z ziem utraconych: Wileńszczyzny, Nowogródczyzny czy
        > > Wołynia. Jesienią 1939 r. setki tysięcy Polaków z Pomorza zostało
        > wyrzuconych
        > > z własnych domów (z samej tylko Gdyni ponad 80 tysięcy!). Dostali bezpłatn
        > y
        > > bilet kolejowy w jedną stronę. Pozwolono im zabrać bagaż do 25 kg. Mogli
        > > wybierać kierunek: Siedlce, Lublin, Częstochowa... Przez sześć długich
        > > wojennych lat byli nędzarzami. Wielu (zwłaszcza dzieci) umarło na różne
        > > choroby i z nędzy. Dziś ci, którzy przeżyli, są starymi ludźmi, wielu żyje
        > w
        > > ubóstwie, choruje przewlekle na skutek złych warunków życia w dzieciństwie
        > .
        > > Ich wnioski o odszkodowanie z Fundacji Polsko-Niemieckie Pojednanie są
        > > odrzucane, ponieważ nie pracowali przymusowo na rzecz Niemiec. Wnioski do
        > > Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych też są odrzucane,
        > > ponieważ zostali wywiezieni "nie do Rzeszy lub kraju przez nią okupowanego
        > ,
        > > lecz na terytorium Rzeczypospolitej" [!]. Podania o zasiłki z pomocy
        > > społecznej kwitowane są krótko: "brak środków". Teraz tych środków będzie
        > > jeszcze mniej, bo trzeba będzie zaoszczędzić dla "pokrzywdzonych" Hansa i
        > > Arona, choć nikt ich na siłę do pociągu nie wsadzał, mogli pozostać w
        > Polsce,
        > > sami świadomie dokonali wyboru ojczyzny.
        > > Czy mędrcy z NSA i Sądu Najwyższego nie powinni się zająć w pierwszej
        > > kolejności losem pokrzywdzonych obywateli Rzeczypospolitej, represjonowany
        > ch
        > > w ewidentny sposób tylko za to, że byli Polakami, dobijających się
        > > bezskutecznie sprawiedliwości i umierających dziś z goryczą w sercu?
        > > Szczepan Surdy
        • Gość: abc nd ma moralnosc kieszonkowca IP: *.rdu.bellsouth.net 14.02.03, 03:50
          ty tez, popierajac tych smieci faszystowkich. chcesz USA w Polsce, ale nie
          chcesz rzadow prawa i sprawiedliwosci. Oddacie wszystko co ukradliscie , albo
          stracicie jedynego gwaranta waszgo bezpieczenstwa. sasiedzi sa ci sami co w
          39.Antysemityzm nie moze byc w parze z przyjaznia z USA.
          Gość portalu: +++IGNORANT napisał(a):

          ) Gość portalu: abc napisał(a):
          )
          ) ) okrasc dwa razy i tlumaczyc zlodzieja jego nedza. zlodziej powinien nic n
          ) ie
          ) ) miec ze swojego procederu. gnoje ktore okradaja i gnojami tego swiata
          ) ) pozostaja. jesli myslisz ze USA pozwoli na takie zabawy, to nie licz na na
          ) sz
          ) ) udzial w waszym bezpieczenstwie. blizszy cialu Izrael.
          ) ) Gość portalu: +++IGNORANT napisał(a):
          ) )
          ) ) ) (a href="(a href="(a href="http://www.naszdziennik.pl/index.php
          ) ?"target="_blank""target="_blank")www.naszdziennik.pl/index.php?"target="_bla
          nk
          ) "(/a)
          ) ) )www.naszdziennik.pl/index.php?(/a)
          ) ) typ=my&dat=20030213&id=my13.txt"t
          ) ) ) arget="_blank")www.naszdziennik.pl/index.php?
          ) ) typ=my&dat=20030213&id=my13.txt(/a
          ) ) ) )
          ) ) ) W latach 50., 60. i 70. tysiące Niemców i Żydów opuściło obszar PRL,
          ) udają
          ) ) c
          ) ) ) się do kraju, który uważali za swoją ojczyznę (w przypadku Żydów nie
          ) zawsz
          ) ) e
          ) ) ) był to Izrael).
          ) ) ) Aby wyjechać, musieli pisemnie zwrócić się do Rady Państwa PRL,
          ) ) ) oświadczając: "Chcę wyjechać, gdyż czuję się Niemcem (Żydem)". Na ogó
          ) ł nie
          ) )
          ) ) ) robiono im trudności. Dostawali dokument z MSW PRL i wyjeżdżali, przy
          ) jmują
          ) ) c
          ) ) ) do wiadomości, że tracą w ten sposób obywatelstwo polskie.
          ) ) )
          ) ) ) Do lepszego świata
          ) ) ) Jeden z ówczesnych emigrantów, Roman Mehl, tak przedstawia
          ) ) ) dziennikarzowi "Rzeczpospolitej" Markowi Szczepanikowi okoliczności w
          ) yjazd
          ) ) u
          ) ) ) ("Rzeczpospolita", 4 II 2003): "Tam był lepszy świat, w którym nie by
          ) ło
          ) ) ) kartek na jedzenie. Ja też tak chciałem żyć. Poszedłem na komendę mil
          ) icji.
          ) )
          ) ) ) Kazali podpisać oświadczenie, że czuję się Niemcem i chcę wyjechać na
          ) stał
          ) ) e.
          ) ) ) Po kilku miesiącach dostałem w biurze paszportowym papiery na wyjazd.
          )
          ) ) ) Napisano, że ich okaziciel nie jest już obywatelem Polski. Muszę przy
          ) znać,
          ) )
          ) ) że
          ) ) ) wcale się tym nie zmartwiłem...".
          ) ) ) Nie martwili się też pozostawionymi w Polsce nieruchomościami. Ich wa
          ) rtość
          ) )
          ) ) ) rynkowa w PRL nie przekraczała na ogół równowartości kilku pensji w
          ) ) Niemczech
          ) ) ) czy innym kraju na Zachodzie.
          ) ) ) W nowym kraju żyło im się znacznie lepiej. Otrzymywali zasiłki, bezpł
          ) atne
          ) ) ) kursy językowe, często traktowani byli jako osoby prześladowane przez
          )
          ) ) ) komunistów i bardzo szybko dochodzili do nieporównywalnie wyższego st
          ) andar
          ) ) du
          ) ) ) życiowego niż w realiach peerelowskiego ubóstwa. Kiedy warunki polity
          ) czne
          ) ) na
          ) ) ) to pozwoliły, zaczęli przyjeżdżać do Polski, do swych dawnych sąsiadó
          ) w i
          ) ) ) krewnych, by zademonstrować swą zamożność: nowe auto, dobre ubrania,
          ) ) wypchany
          ) ) ) portfel. Za dziesięć marek robili w Peweksie wielkie zakupy.
          ) ) ) W roku 1999 zaczął się "problem". Ktoś znalazł kruczek prawny. Okazał
          ) o się
          ) ) ,
          ) ) ) że według peerelowskiego prawa każdemu delikwentowi, który oświadczył
          ) , że
          ) ) ) zrzeka się obywatelstwa polskiego, Rada Państwa PRL powinna była
          ) ) ) odpowiedzieć. Odpowiedzieć każdemu z osobna, że przyjmuje to do wiado
          ) mości
          ) ) .
          ) ) ) Tymczasem sprawę przejmował dalej tylko odpowiedni urząd podlegający
          ) ) ) peerelowskiemu MSW. "Pokrzywdzeni" wypuścili więc próbny balon. Nieja
          ) ki
          ) ) ) Hubertus R. zażądał od wojewody opolskiego pisemnego potwierdzenia, ż
          ) e ma
          ) ) ) obywatelstwo polskie (którego się zrzekł dobrowolnie w roku 1971). Wo
          ) jewod
          ) ) a
          ) ) ) odmówił. Podobnie minister spraw wewnętrznych. W sukurs przyszedł jed
          ) nak
          ) ) ) Naczelny Sąd Administracyjny (NSA), który uznał, że zastosowana w cza
          ) sach
          ) ) PRL-
          ) ) ) u procedura była niezgodna z prawem. Minister sprawiedliwości, przera
          ) żony
          ) ) ) skutkami społecznymi i finansowymi tego wyroku, wniósł rewizję nadzwy
          ) czajn
          ) ) ą
          ) ) ) do Sądu Najwyższego, lecz została odrzucona. Także SN uznał dobrowoln
          ) ych
          ) ) ) emigrantów za pokrzywdzonych przez los.
          ) ) )
          ) ) ) Konsekwencje
          ) ) ) tych wyroków mogą być dla Polski dalekosiężne i przytłaczające.
          ) ) ) Dziennikarz "Rzeczpospolitej" cytuje opinię wysokiego urzędnika
          ) ) ) MSWiA: "Liczba emigrantów, wraz z ich potomkami, którzy mogą ubiegać
          ) się o
          ) )
          ) ) ) przywrócenie obywatelstwa, może dojść do dwóch milionów. [!] Ci ludzi
          ) e mog
          ) ) ą
          ) ) ) chcieć korzystać z praw przysługujących każdemu Polakowi, w tym na pr
          ) zykła
          ) ) d
          ) ) ) do zakupu ziemi, bez ograniczeń obowiązujących obcokrajowców, prawa d
          ) o
          ) ) ) świadectw NFI czy do emerytury. Musimy liczyć się z możliwością żądań
          )
          ) ) wypłaty
          ) ) ) odszkodowań za mienie przejęte przez skarb państwa. To poważny proble
          ) m
          ) ) ) polityczny, ekonomiczny i prawny".
          ) ) )
          ) ) ) Prawdziwie pokrzywdzeni
          ) ) ) To nie jest tylko problem polityczny czy prawny. To przede wszystkim
          ) probl
          ) ) em
          ) ) ) moralny i problem wiarygodności państwa polskiego. W naszym kraju żyj
          ) e set
          ) ) ki
          ) ) ) tysięcy ludzi prawdziwie pokrzywdzonych, pozbawionych dorobku życiowe
          ) go i
          ) ) ) wyrzuconych z rodzinnych domów w ciągu godziny. Nie dotyczy to
          ) ) ) tylko "repatriantów" z ziem utraconych: Wileńszczyzny, Nowogródczyzny
          ) czy
          ) ) ) Wołynia. Jesienią 1939 r. setki tysięcy Polaków z Pomorza zostało
          ) ) wyrzuconych
          ) ) ) z własnych domów (z samej tylko Gdyni ponad 80 tysięcy!). Dostali bez
          ) płatn
          ) ) y
          ) ) ) bilet kolejowy w jedną stronę. Pozwolono im zabrać bagaż do 25 kg. Mo
          ) gli
          ) ) ) wybierać kierunek: Siedlce, Lublin, Częstochowa... Przez sześć długic
          ) h
          ) ) ) wojennych lat byli nędzarzami. Wielu (zwłaszcza dzieci) umarło na róż
          ) ne
          ) ) ) choroby i z nędzy. Dziś ci, którzy przeżyli, są starymi ludźmi, wielu
          ) żyje
          ) ) w
          ) ) ) ubóstwie, choruje przewlekle na skutek złych warunków życia w dzieciń
          ) stwie
          ) ) .
          ) ) ) Ich wnioski o odszkodowanie z Fundacji Polsko-Niemieckie Pojednanie s
          ) ą
          ) ) ) odrzucane, ponieważ nie pracowali przymusowo na rzecz Niemiec. Wniosk
          ) i do
          ) ) ) Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych też są odrzucane,
          )
          ) ) ) ponieważ zostali wywiezieni "nie do Rzeszy lub kraju przez nią okupow
          ) anego
          ) ) ,
          ) ) ) lecz na terytorium Rzeczypospolitej" [!]. Podania o zasiłki z pomocy
          ) ) ) społecznej kwitowane są krótko: "brak środków". Teraz tych środków bę
          ) dzie
          ) ) ) jeszcze mniej, bo trzeba będzie zaoszczędzić dla "pokrzywdzonych" Han
          ) sa i
          ) ) ) Arona, choć nikt ich na siłę do pociągu nie wsadzał, mogli pozostać w
          )
          ) ) Polsce,
          ) ) ) sami świadomie dokonali wyboru ojczyzny.
          ) ) ) Czy mędrcy z NSA i Sądu Najwyższego nie powinni się zająć w pierwszej
          )
          ) ) ) kolejności losem pokrzywdzonych obywateli Rzeczypospolitej, represjon
          ) owany
          ) ) ch
          ) ) ) w ewidentny sposób tylko za to, że byli Polakami, dobijających się
          ) ) ) bezskutecznie sprawiedliwości i umierających dziś z goryczą w sercu?
          ) ) ) Szczepan Surdy
          • Gość: +++IGNORANT Re: nd ma moralnosc kieszonkowca IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.02.03, 14:26
            Sława!

            Pytałem Cię abc konkretnie: kto i co Ci ukradł?

            A Ty znowu same pogróżki, wyzwiska i zaklęcia...

            Nie rozumiesz po polsku, bo przecież tak poprawnie piszesz...?

            Jeszcze raz pytam: kto i co Ci ukradł?


            Pozdrawiam!

            Ignorant
            +++

            PS Pozatem doucz się wystarczy gdy kupisz mapę polityczną Europy wspólczesną i
            z 1939 roku, to przekonasz się, że przybyło nam sąsiadów, a ci groźni są
            znacznie osłabieni....

            tez, popierajac tych smieci faszystowkich. chcesz USA w Polsce, ale nie
            chcesz rzadow prawa i sprawiedliwosci. Oddacie wszystko co ukradliscie , albo
            stracicie jedynego gwaranta waszgo bezpieczenstwa. sasiedzi sa ci sami co w
            39.Antysemityzm nie moze byc w parze z przyjaznia z USA
Pełna wersja