qwardian
05.08.06, 22:51
świadomym, z własnej woli zarejestrowanym szpiclem to musi być naiwnym
głupcem i słuchowym analfabetą. Ponieważ z procesu lustracji jest oczywiste,
że twierdzenie Wieczorka (Wieczorek - obecne zaplecze elit lewicy), było
wierutnym kłamstwem, co stwierdził jego przełożony. Kluczowe również było
zmieszanie Wieczorka, który nie umiał wyjaśnić skąd wział dane osobowe
rodziny TW Beaty. Z początku kłamał, że spisał je z danych w kwestionariuszu
paszportowym, kiedy jednak okazało się to niemożliwe, zmieszał się, jąkał,
zasłaniał się brakiem pamięci i odmówił odpowiedzi. Ponieważ Zyta Gilowska
sama podała mu dane osobowe i w ten sposób była jawnym szpiclem na usługach
SB. Dodajmy, na usługach kontrwywiadu, podobnie zresztą jak Żydówa Irena
Dziedzic, taka rola nie jest skrajnym przejawem kurestwa, w końcu donoszenie
na znajomych czy kolegów nie wchodzi tutaj raczej w rachubę. Natomiast
wzbudza we mnie obrzydzenie zachowanie się Gilowskiej. Kobieta jak kobieta
wykorzystuje własną osobowość w celu uwodzenia publiki. Nie ma żadnych
wątpliwości, że na swojej drabinie do kariery pomagała sobie współpracą z SB
i jej teczka zawierałaby (gdyby jej nie zniszczono), wiele istotnych detali
dotyczących jej działalności. Oprócz tych, które wykonywała lojalnie na KUL-u
i w czasie jej corocznych wyjazdów do Niemiec.