wikul
09.08.06, 23:54
Historycy z Papieskiej Akademii Teologicznej, którzy mieli badać m.in.
kwestię współpracy duchownych z SB, dotąd nie przejrzeli ani jednego tomu akt
z IPN - pisze "Życie Warszawy" w artykule "Ks. Isakowicz-Zaleski: Chyba ktoś
chroni księży agentów". - Odnoszę wrażenie, że te prace to czysta fikcja. Od
wielu miesięcy codziennie jestem gościem siedziby Instytutu Pamięci Narodowej
w Wieliczce i ani razu nie widziałem tam członków komisji kościelnej - mówi w
rozmowie z "ŻW" ks. Tadeusz Isakowicz- Zaleski, który prowadzi badania
dotyczące antykościelnej działalności SB w archidiecezji krakowskiej. Według
informacji ŻW", nikt z członków specjalnej komisji historyków Papieskiej
Akademii Teologicznej, działającej na rzecz krakowskiej kurii, nie zgłosił
się jeszcze na czytanie akt. Nieoficjalnie badacze zapowiadają, że
prawdopodobnie zabiorą się do pracy we wrześniu. Materiałami SB nie była
też zainteresowana komisja Pamięć i Troska powołana przez archidiecezję
krakowską. Jej członkowie przygotowali memoriał zawierający zasady moralne,
które muszą być uwzględnione przy ocenie postaw duchownych podejrzewanych o
współpracę z peerelowskimi służbami specjalnymi. Jednak dotychczas treść
dokumentu nie została upubliczniona. Mówi się, że znalazło się w nim
zalecenie, by duchowni agenci sami publicznie wyznali swoje winy -
zaznacza "ŻW". Tymczasem działania kurii zdają się temu przeczyć. Wczoraj,
bez wiedzy adresata, ujawniła treść listu o. Niwarda Karszni (jednego z
krakowskich kapelanów Solidarności) adresowanego do ks. Isakowicza-
Zaleskiego. Karsznia zaprzecza, by był tajnym współpracownikiem SB, choć nie
ukrywa, że spotykał się z oficerem służb.