NATO, Francja, Niemcy

20.02.03, 13:41
W zalozycielskim traktacie NATO dwa artykuly maja zasadnicze znaczenie:

- artykul 5, ze jakikolwiek atak na jednego lub wiecej czlonkow bedzie uznany
jako atak na wszystkich czlonkow sojuszu

- artykul 4, ktory zobowiazuje do konsultacji zawsze, kiedy w opinii
ktoregokolwiek z czlonkow zagrozona jest jego teryrtorialna integgralnosc,
polityczna niezaleznosc lub bezpieczenstwo.

W poniedzialek Turcja zdecydowala sie na bezprecedensowy ruch, proszac o
konsultacje w zwiazku z artykulem 4, ale Francja, Niemcy i Belgia odmowila
konsultacji w sprawie planowania obrony Turcji, twierdzac, ze nie widza
natychmiastowego zagrozenia. Budzi to szczegolne - i zrozumiale - obawy w
malych krajach, szczegolnie zainteresowanych kwestiami bezpieczenstwa, jak
np. Estonia, Lotwa, Slowenia.

No wiec pytanie: jaka przyszlosc czeka NATO? Jak mozna ocenic role Francji i
Niemiec w tej organizacji? No i ile sa te panstwa warte jako sojusznicy?
    • indris NATO i konsultacje 20.02.03, 13:53
      Ależ te 3 kraje nie odmówiły konsultacji. Odmówiły - w trakcie tych konsultacji
      właśnie - zgody na rozpoczęcie przygotowań do rozmieszczenia sprzętu w Turcji.
      • Gość: +++IGNORANT NATO i konsultacje Kto zna prawo paktu? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.02.03, 14:00
        Sława!

        Już kiedyś założyłem taki wątek, nawet go przenosiłem na i inne fora, ale nikt
        mi nie odpowiedział na podstawowe pytania:

        1. Czy poszczególne kraje mogą przyjśc z pomoca zagrożonemu krajowi, bez zgody
        całego NATO,

        2. Czy tu konieczna jest jednomyślność? Czy jest liberum veto?

        3. Jaki jest status Francji, która niby nie jest i jednocześnie jest w NATO?

        Czy potrafi odpowiedzieć na te pytania?

        Pozdrawiam!

        Ignorant
        +++
        • Gość: ktos Re: NATO i konsultacje Kto zna prawo paktu? IP: *.acn.pl 20.02.03, 16:28

          > 1. Czy poszczególne kraje mogą przyjśc z pomoca zagrożonemu krajowi, bez
          > zgody całego NATO,

          To chyba oczywiste. Jasne ze moga. Nie moze NATO, a nie panstwa czlonkowskie.
          I USA zapowiedzialy, ze w razie czego pomocy Turcji udziela niezaleznie od
          NATO.

          > 2. Czy tu konieczna jest jednomyślność? Czy jest liberum veto?

          W NATO tak (jak sie okazalo).

          > 3. Jaki jest status Francji, która niby nie jest i jednocześnie jest w NATO?

          Francja jest tylko w strukturach politycznych. A co to praktycznie oznacza, to
          nie wiem.
          • Gość: +++IGNORANT Pytań ciąg dalszy IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.02.03, 16:36
            Gość portalu: ktos napisał(a):

            >
            > > 1. Czy poszczególne kraje mogą przyjśc z pomoca zagrożonemu krajowi, bez
            > > zgody całego NATO,
            >
            > To chyba oczywiste. Jasne ze moga. Nie moze NATO, a nie panstwa czlonkowskie.
            > I USA zapowiedzialy, ze w razie czego pomocy Turcji udziela niezaleznie od
            > NATO.

            +++Ignorant: zatem całe NATO-1 podejmuje decyzję, co to znaczy?


            >
            > > 2. Czy tu konieczna jest jednomyślność? Czy jest liberum veto?
            >
            > W NATO tak (jak sie okazalo).

            +++Ignorant: A wnioski z historii POlski niczego nie nauczyły?

            >
            > > 3. Jaki jest status Francji, która niby nie jest i jednocześnie jest w NAT
            > O?
            >
            > Francja jest tylko w strukturach politycznych. A co to praktycznie oznacza,
            to
            > nie wiem.


            +++Ignorant: a co będzie gdy jedno z państw NATO napadnie drugie..?

            Grecja na Turcję, a na nas DDR..?


            +++Ignorant: Czy wszystkie państwa mają równy głos, czy też zależy on od
            potencjału, składki itp, Słowem czy wszyscy są równi, czy też sa równiejsi
            formalnie, bo faktycznie jest oczywiste...
      • _helga Re: NATO i konsultacje 20.02.03, 14:26
        indris napisał:

        > Ależ te 3 kraje nie odmówiły konsultacji. Odmówiły - w trakcie tych
        konsultacji
        >
        > właśnie - zgody na rozpoczęcie przygotowań do rozmieszczenia sprzętu w Turcji.


        O czym innym mowimy. Sama Turcja takze dala ostrozny sprzeciw przeciwko wojnie
        w Iraku, a tym samym sprzeciw wobec rozmieszczenia w Turcji sprzetu sluzacego
        tej wojnie. Niemniej jako panstwo "frontowe" NATO, jakim sie niewatpliwie
        stanie, czy bedzie sobie tego zyczyc, czy nie, jest panstwem szczegolnie
        zagrozonym. i dlatego powolala sie na art. 4 domagajac sie ochrony od panstw
        czlonkowskich, do czego ma prawo wedlug tego artykulu. I takich konsultacji na
        temat dzialan obronnych w ogole nie bylo - ze wzgledu na odmowe Francji,
        Niemiec i Belgii. Struktura NATO jest taka, ze wymaga consensusu, a consensusu
        w tej sprawie nie ma. Sam sobie sprawdz na przyklad BBC world service.
        • Gość: +++IGNORANT Chyba nie doczekam się odpowiedzi na moje pytania? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.02.03, 14:37
          • _helga Wlasnie szukam 20.02.03, 14:45
            Jedno co wiem na pewno, to to, ze decyzja polityczna w jakiejs sprawie musi byc
            consensusem. Czyli sprzeciw wystarcza, zeby jakiemus dzialaniu ukrecic leb.
            Dlatego sprzeciw tych panstw byl wystarczajacy, zeby nie zwolywac posiedzenia w
            sprawie ustalenia strategii obrony Turcji, bo nie bylo po co.
        • indris Re: NATO i konsultacje 20.02.03, 14:56
          3 kraje nie zgadzały się na rozpoczęcie planowania rozmieszczenia sprzętu w
          Turcji. I miały swoją rację, bo Turcja byłaby zagrożona tylko wtedy, gdyby
          włączyła się do ataku na Irak, np przez udostępnienie baz, czy w ogóle swojego
          terytorium jako punktu wyjścia. Gdyby Turcja w tym konflikcie nie
          uczestniczyła, to Irak nie miałby powodu do jej zaatakowania. NATO jest z
          założenia paktem obronnym i solidarność obowiązuje w obronie ale nie w ataku. A
          jak dotąd nikt nie twierdził - przez 12 lat - żeby Irak zagrażał Turcji. Cała
          ta akcja była po prostu próbą wmanewrowania NATO w amerykańską awanturę, więc
          nic dziwnego, że napotkała na sprzeciw.
    • Gość: MIKO Re: NATO, Francja, Niemcy IP: *.sap-ag.de 20.02.03, 14:29
      Ciekawe czy by nam teraz pomogli, heheh
    • _helga Hehehe musicie to zobaczyc! Chirac jako robal 20.02.03, 14:38
      Uwielbiam brytyjskie poczucie humoru, heheeeeee. Pod tym linkiem zobaczycie
      fotke tego editorialusmile))))


      French President Jacques Chirac has been called "a worm" by one of the UK's
      most popular tabloid newspapers in a withering front page attack - written
      entirely in French. The Sun's editorial assault - which can only be seen on
      copies distributed in the French capital - is accompanied by a picture of their
      target superimposed on the body of an earthworm next to the headline: "Chirac
      est un ver."

      news.bbc.co.uk/2/hi/uk_news/2782393.stm
    • rycho7 Re: NATO, Francja, Niemcy 20.02.03, 16:06
      Szanowni Filoamerykanie

      Ta wojna trwa od 11 wrzesnia 2001 roku. USA i Turcja uzyskaly pomoc NATO w
      zwiazku z tym, ze "zaatakowal" je Afganistan.

      USA od tamtej pory dostarcza dowody bycia zaatakowanym. Dowody sa dla ekspertow
      trudne do zauwazenia. W praktyce ludzkosci wojenne zaatakowanie bylo dotychczas
      latwo dostrzegalne. Ostatnio w zwiazku z miniaturyzacja i informatyzacja atak
      przestaje byc dostrzegalny. Zaatakowany powinien wiec dostarczyc swym
      sojusznikom technologii (mikroskopy elektronowe ???) umozliwiajacej
      specjalistom dostrzezenie ataku.

      Sadze, ze Polska w przypadku bycia zaatakowana jej na Suwalki na Wyspach
      Kurylskich takze powinna dostarczyc sojusznikom technologii dostrzegania bycia
      zaatakowana. Bez tego gestu dobrej woli ze strony Polski mozemy sie przypadkowo
      dowiedzec, ze Francuzi nie chca polec za prefekture Kumimoto (?).
      • Gość: +++IGNORANT te tchórze nie chcą umierać nawet za Paryż... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.02.03, 16:11
        rycho7 napisał:

        > Szanowni Filoamerykanie
        >
        > Ta wojna trwa od 11 wrzesnia 2001 roku. USA i Turcja uzyskaly pomoc NATO w
        > zwiazku z tym, ze "zaatakowal" je Afganistan.
        >
        > USA od tamtej pory dostarcza dowody bycia zaatakowanym. Dowody sa dla
        ekspertow
        >
        > trudne do zauwazenia. W praktyce ludzkosci wojenne zaatakowanie bylo
        dotychczas
        >
        > latwo dostrzegalne. Ostatnio w zwiazku z miniaturyzacja i informatyzacja atak
        > przestaje byc dostrzegalny. Zaatakowany powinien wiec dostarczyc swym
        > sojusznikom technologii (mikroskopy elektronowe ???) umozliwiajacej
        > specjalistom dostrzezenie ataku.
        >
        > Sadze, ze Polska w przypadku bycia zaatakowana jej na Suwalki na Wyspach
        > Kurylskich takze powinna dostarczyc sojusznikom technologii dostrzegania
        bycia
        > zaatakowana. Bez tego gestu dobrej woli ze strony Polski mozemy sie
        przypadkowo
        >
        > dowiedzec, ze Francuzi nie chca polec za prefekture Kumimoto (?).
        • Gość: Ania Do Helgi po koszarowemu IP: 213.46.162.* 20.02.03, 16:21
          Turcy belgijscy a jest tu ich troche ,nie maja zadnej pretensji do Belgow,ale
          za to sa wk....... na Twojego kolezke Busha za to,ze wciaga ich kraj do
          wojny ,i tym samym naraza ich rodziny ,ktore tam pozostaly.Bronic Turcji zaden
          sie nie wybiera,wiec Ty z Ignorantem smialo mozecie jechac w ich zastepstwie
          bronic Turcji przed iracka nawala.
          • Gość: milosnikpokoju Re: Do Helgi po koszarowemu IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 20.02.03, 16:46
            oczywiscie ze masz racjie-zadnego zagrozenia niema dla
            zadnego z krajow NATO, ze strony IRAKU.A ze ZIONISCI
            swoimi trickami - chca poroznic kraje UNI EUROPEJSKIEJ-to
            robia to po mistrzowsku.Zionistom- rozchodzi sie o ROPE
            NAFTOWA oraz wytepieniu zarazem tzw terroryzmu-dlatego tez -
            ZIONISCI zaprogramowali tzw -9/11.,kiedy to za jednym
            zamachem chca ZRABOWAC -ROPE NAFTOWA a i zniszczyc
            PALESTYNCZYKOW i kraje popierajace -PALESTYNCZYKOW!.Starczy
            zobaczyc historie-kraje ktore postawily sie ZIONISTOM -byly
            potem niszczone -roznymi srodkami!
          • Gość: Ania Re: Do Helgi po koszarowemu IP: 213.46.162.* 20.02.03, 18:01
            www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34438,1336331.html
            Jak widzisz Hela nic za darmo.Amerykanie placa Turcji 6 mld dolarow ,plus
            pozyczka ale Turcy chca wiecej.
            Ta milosc Turcji do USA nie jest taka calkiem bezinteresowna.
            • Gość: +++IGNORANT Do Ani otwartym textem... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.02.03, 19:36
              Gość portalu: Ania napisał(a):

              > <a
              href="http://www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34438,1336331.html"target="_blank">ww
              > w1.gazeta.pl/wyborcza/1,34438,1336331.html</a>
              > Jak widzisz Hela nic za darmo.Amerykanie placa Turcji 6 mld dolarow ,plus
              > pozyczka ale Turcy chca wiecej.
              > Ta milosc Turcji do USA nie jest taka calkiem bezinteresowna.


              Sława!

              Łączysz mnie z bezinteresowną miłością do USa, ale ja cąły czas piszę o naszych
              interesach we współpracy z USA, bo Czyrakkaże popierać z miłości (
              francuskiej?), a nie liczy się z naszymi interesami...

              I to własnie arogancja, megalomnia pyszałkowatość Franco-Niemiec sprawoła iż
              tak wiele państw popiera USA, właśnie by równoważyć wpływy Berlina i Paryża...

              Pozatem w Europie Środkowo-Wschodniej jest jeszcze próżnia, która mogą wypełnić
              USA...

              Potem gdy ona okrzepnie, to przypominam, że jest tu 200mln ludzi, zaś obszar
              jest bogatszy od Rosji, więc może stać się samoistnym blokiem konkurencyjnym
              wobec sąsiadów...

              I o to chodzi z USA...


              POzdrawiam!

              Ignorant
              +++
    • oleg3 Polska - Turcja - NATO i Rosja 20.02.03, 19:53


      arch.rp.pl/a/rz/2003/02/20030218/200302180084.html?k=on;t=2003012120030220
      W niedzielę Francja, Niemcy i Belgia ostatecznie zgodziły się na wsparcie
      Ankary w razie ataku ze strony Iraku. Czy oznacza to jednak, że najpoważniejszy
      kryzys w historii sojuszu został przezwyciężony? Wydaje się, że samo zgłoszenie
      sprzeciwu przez te państwa jest świadectwem słabości sojuszu. Politycznej i
      moralnej. Zdarzenie to, niewątpliwie przykre, ujawnia wszakże kilka informacji
      o kapitalnej wadze. Spróbujmy je po kolei odczytać.

      Zagrożenie irackie jest w Turcji bezpośrednie, sto kilometrów wspólnej granicy
      i doświadczenia z wojny w Zatoce Perskiej mówią o tym jasno. Turcja jest daleko
      od Berlina, Paryża i Brukseli, można jej nie bronić, wyznaczyć jej rolę
      przedmurza. Jeśli nawet coś się złego tam zdarzy, dziura w niebie się nie
      zrobi. To nauka dla wszystkich drugorzędnych - nazwijmy to po imieniu - państw
      członkowskich NATO. W razie czego przemówienia pogrzebowe będą bardzo
      wzniosłe...

      Nie chodzi przecież o wstręt do Turków. Ani nawet o chęć pokazania języka
      Amerykanom. W polityce na tym szczeblu dziecinady zdarzają się rzadko. W
      wystąpieniu Francji, Belgii i Niemiec nie ujawniło się jeszcze, ale już
      mignęło, zamajaczyło, uzgadnianie ich polityki z rosyjską, a nie czyjąś inną,
      racją stanu. To Rosji najbardziej zależy na tym, by Ameryka cofnęła się przed
      atakiem na Irak, Rosja Irak od lat chroni - i nie czyni tego bezinteresownie,
      swoje wyliczenie ma. A skoro pod ochroną ma być Irak, to bać się musi i być
      osamotniona Turcja, tradycyjny zresztą wróg rosyjski w tym regionie.

      Chodzi również o polityczne wykorzystanie sprawnie zorganizowanych pacyfistów,
      wedle starego, wciąż żywego modelu... Pięćdziesiąt lat temu krzyczeli: "ręce
      precz od Korei!", przed dwudziestu wykrzykiwali, że polska "Solidarność" za
      pieniądze Reagana chce wywołać wojnę w Europie. Teraz zamiast Korei był Irak.
      Skądinąd ci sami pacyfiści muszą oczywiście zapomnieć o zbrodniach rosyjskich w
      Czeczenii, to ich nie ma obchodzić. Gorzki to czas, w którym właśnie pacyfiści
      dyskredytują moralnie ideę pokoju.

      Jaki jest stopień zaufania politycznego do międzynarodowych instytucji
      politycznych, takich jak NATO, jak UE, jak - można tu chyba dopisać - ONZ...
      Skreślać ich całkiem na pewno nie można, ufać im do końca - także nie. Wydaje
      się, że każda z tych firm może być - i bywa - wehikułem dla idei i działań
      godziwych i niegodziwych. A także - bądźmy tu świadomi zmiany kryterium oceny -
      działań dla polskiej racji korzystnych lub szkodliwych. Czasem wreszcie któraś
      z tych firm okazuje się po prostu bytem pozornym. Wymagają więc one nie
      odrzucenia w czambuł, ale nieustannej i dociekliwej obserwacji i analizy ich
      działań. I głośnego o ich stanie mówienia.

      Ważny jest również styl, w jakim wchodzi w ten nowy etap światowej i
      europejskiej polityki nasz środkowowschodni region... Wszyscy "tutejsi"
      członkowie NATO opowiadają się solidarnie po stronie Turcji, te zaś państwa
      regionu, które w NATO jeszcze nie są, deklarują swoje poparcie dla ostrego
      kursu wobec Iraku i gotowość zaangażowania się w wojnę, gdy okaże się ona
      nieunikniona. Można to komentować zapewne w kategoriach aksjologicznych,
      ideowych. Ma to jednak także namacalny sens praktyczny. Gdybyśmy mieli malować
      mapę polityczną Europy dzisiaj, to mówienie o Wschodzie i Zachodzie straciłoby
      zupełnie swój sens. Od paru dni wydają się nam niezbędne jakieś nowe pojęcia
      opisujące polityczny układ na naszym kontynencie.

      Politycy Francji, Belgii, Niemiec i Rosji z jednej, a wszyscy inni - wraz z
      wpisującą się weń Ameryką - z drugiej strony nadają mu całkiem nowy i
      zaskakujący opinię publiczną kształt... Dużo rzeczy będzie chyba trzeba
      przemyśleć od nowa i po nowemu nazwać.

      Obraz nowej rzeczywistości politycznej, jaki - na razie - zamigotał tylko na
      naszym ekranie, Polakowi podobać się nie może. Filorosyjskość polityki
      francuskiej, przyjętą po pamiętnych laniach nad Berezyną i pod Lipskiem w 1812
      i 1813 roku, należy uznać za jej cechę stałą, ale - umówmy się - dla biegu
      spraw światowych nie tak ważną. Sojusze rosyjsko-niemieckie brzmią Polakowi - i
      całej naszej części Europy - zdecydowanie niesympatycznie. Wspomnienia z nich
      mamy jak najgorsze.

      Skoro jednak jesteśmy przy wspomnieniach, to wróćmy do tematu Turcji. Turcja w
      historii Polski i Polaków to wielki wróg - ten spod Warny, Chocimia i Wiednia.
      Ale to także wyjątkowo stały sojusznik - od konfederacji barskiej aż do końca
      czasów polskich rozbiorów, których - jako jedyne państwo na świecie - Turcja
      nigdy za prawomocne nie uznała.

      To tam, na cesarskim dworze otomańskim, pytano co roku, czy jest poseł z
      Lechistanu?... Polscy dziewiętnastowieczni spiskowcy i emigracyjni politycy do
      Stambułu jeździli nagminnie. Tam w końcu, nie gdzie indziej, szykował na
      krymską wojnę swój Legion stary wieszcz Adam u końca swego żywota. Legiony
      miały być zresztą dwa, co też brzmi dziś ciekawie. Najpierw miał być polski,
      ale zaraz po nim drugi - polsko-żydowski. A rok był 1855.

      Tamte romantyczne sojusze polskich rozbitków z mocną wtedy Turcją nie mogły
      mieć natychmiastowego powodzenia politycznego. Nie były jednak zupełnie
      bezpodstawne. Analogie geopolitycznych pozycji obu - jakże różnych - krajów
      można zobaczyć z perspektywy... rosyjskiej. Oba są spore, za duże, żeby je
      pożreć albo łatwo wyminąć. Oba blokują drogę: Polska do Europy, Turcja do
      basenu Morza Śródziemnego. Oba kwestionują władzę Rosji nad bliskimi im
      ziemiami, które mają należeć do imperium: Polska wmawia dążenia separatystyczne
      Litwinom, Białorusinom i Ukraińcom, Turcja analogicznie demoralizuje narody
      kaukaskie: Gruzinów, Ormian i i Azerów. W interesie imperium leży nieistnienie
      lub kompletna słabość, polityczna bierność i Polski, i Turcji. Tak było w
      osiemnastym, dziewiętnastym, dwudziestym wieku. Jak będzie w dwudziestym
      pierwszym, zobaczymy. Wydaje się jednak, że spośród wszystkich krajów
      europejskich najsilniejsze motywy zdecydowanej solidarności z Turcją ma właśnie
      Polska. -

      • Gość: +++IGNORANT dobrze napisane i jak świeżo... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.02.03, 19:59
        oleg3 napisał:

        >
        >
        > <a href="arch.rp.pl/a/rz/2003/02/20030218/200302180084.html?
        k=on;t=20030
        >
        12120030220"target="_blank">arch.rp.pl/a/rz/2003/02/20030218/200302180084.html?
        > k=on;t=2003012120030220</a>
        > W niedzielę Francja, Niemcy i Belgia ostatecznie zgodziły się na wsparcie
        > Ankary w razie ataku ze strony Iraku. Czy oznacza to jednak, że
        najpoważniejszy
        >
        > kryzys w historii sojuszu został przezwyciężony? Wydaje się, że samo
        zgłoszenie
        >
        > sprzeciwu przez te państwa jest świadectwem słabości sojuszu. Politycznej i
        > moralnej. Zdarzenie to, niewątpliwie przykre, ujawnia wszakże kilka
        informacji
        > o kapitalnej wadze. Spróbujmy je po kolei odczytać.
        >
        > Zagrożenie irackie jest w Turcji bezpośrednie, sto kilometrów wspólnej
        granicy
        > i doświadczenia z wojny w Zatoce Perskiej mówią o tym jasno. Turcja jest
        daleko
        >
        > od Berlina, Paryża i Brukseli, można jej nie bronić, wyznaczyć jej rolę
        > przedmurza. Jeśli nawet coś się złego tam zdarzy, dziura w niebie się nie
        > zrobi. To nauka dla wszystkich drugorzędnych - nazwijmy to po imieniu -
        państw
        > członkowskich NATO. W razie czego przemówienia pogrzebowe będą bardzo
        > wzniosłe...
        >
        > Nie chodzi przecież o wstręt do Turków. Ani nawet o chęć pokazania języka
        > Amerykanom. W polityce na tym szczeblu dziecinady zdarzają się rzadko. W
        > wystąpieniu Francji, Belgii i Niemiec nie ujawniło się jeszcze, ale już
        > mignęło, zamajaczyło, uzgadnianie ich polityki z rosyjską, a nie czyjąś inną,
        > racją stanu. To Rosji najbardziej zależy na tym, by Ameryka cofnęła się przed
        > atakiem na Irak, Rosja Irak od lat chroni - i nie czyni tego bezinteresownie,
        > swoje wyliczenie ma. A skoro pod ochroną ma być Irak, to bać się musi i być
        > osamotniona Turcja, tradycyjny zresztą wróg rosyjski w tym regionie.
        >
        > Chodzi również o polityczne wykorzystanie sprawnie zorganizowanych
        pacyfistów,
        > wedle starego, wciąż żywego modelu... Pięćdziesiąt lat temu krzyczeli: "ręce
        > precz od Korei!", przed dwudziestu wykrzykiwali, że polska "Solidarność" za
        > pieniądze Reagana chce wywołać wojnę w Europie. Teraz zamiast Korei był Irak.
        > Skądinąd ci sami pacyfiści muszą oczywiście zapomnieć o zbrodniach rosyjskich
        w
        >
        > Czeczenii, to ich nie ma obchodzić. Gorzki to czas, w którym właśnie
        pacyfiści
        > dyskredytują moralnie ideę pokoju.
        >
        > Jaki jest stopień zaufania politycznego do międzynarodowych instytucji
        > politycznych, takich jak NATO, jak UE, jak - można tu chyba dopisać - ONZ...
        > Skreślać ich całkiem na pewno nie można, ufać im do końca - także nie. Wydaje
        > się, że każda z tych firm może być - i bywa - wehikułem dla idei i działań
        > godziwych i niegodziwych. A także - bądźmy tu świadomi zmiany kryterium
        oceny -
        >
        > działań dla polskiej racji korzystnych lub szkodliwych. Czasem wreszcie
        któraś
        > z tych firm okazuje się po prostu bytem pozornym. Wymagają więc one nie
        > odrzucenia w czambuł, ale nieustannej i dociekliwej obserwacji i analizy ich
        > działań. I głośnego o ich stanie mówienia.
        >
        > Ważny jest również styl, w jakim wchodzi w ten nowy etap światowej i
        > europejskiej polityki nasz środkowowschodni region... Wszyscy "tutejsi"
        > członkowie NATO opowiadają się solidarnie po stronie Turcji, te zaś państwa
        > regionu, które w NATO jeszcze nie są, deklarują swoje poparcie dla ostrego
        > kursu wobec Iraku i gotowość zaangażowania się w wojnę, gdy okaże się ona
        > nieunikniona. Można to komentować zapewne w kategoriach aksjologicznych,
        > ideowych. Ma to jednak także namacalny sens praktyczny. Gdybyśmy mieli
        malować
        > mapę polityczną Europy dzisiaj, to mówienie o Wschodzie i Zachodzie
        straciłoby
        > zupełnie swój sens. Od paru dni wydają się nam niezbędne jakieś nowe pojęcia
        > opisujące polityczny układ na naszym kontynencie.
        >
        > Politycy Francji, Belgii, Niemiec i Rosji z jednej, a wszyscy inni - wraz z
        > wpisującą się weń Ameryką - z drugiej strony nadają mu całkiem nowy i
        > zaskakujący opinię publiczną kształt... Dużo rzeczy będzie chyba trzeba
        > przemyśleć od nowa i po nowemu nazwać.
        >
        > Obraz nowej rzeczywistości politycznej, jaki - na razie - zamigotał tylko na
        > naszym ekranie, Polakowi podobać się nie może. Filorosyjskość polityki
        > francuskiej, przyjętą po pamiętnych laniach nad Berezyną i pod Lipskiem w
        1812
        > i 1813 roku, należy uznać za jej cechę stałą, ale - umówmy się - dla biegu
        > spraw światowych nie tak ważną. Sojusze rosyjsko-niemieckie brzmią Polakowi -
        i
        >
        > całej naszej części Europy - zdecydowanie niesympatycznie. Wspomnienia z nich
        > mamy jak najgorsze.
        >
        > Skoro jednak jesteśmy przy wspomnieniach, to wróćmy do tematu Turcji. Turcja
        w
        > historii Polski i Polaków to wielki wróg - ten spod Warny, Chocimia i
        Wiednia.
        > Ale to także wyjątkowo stały sojusznik - od konfederacji barskiej aż do końca
        > czasów polskich rozbiorów, których - jako jedyne państwo na świecie - Turcja
        > nigdy za prawomocne nie uznała.
        >
        > To tam, na cesarskim dworze otomańskim, pytano co roku, czy jest poseł z
        > Lechistanu?... Polscy dziewiętnastowieczni spiskowcy i emigracyjni politycy
        do
        > Stambułu jeździli nagminnie. Tam w końcu, nie gdzie indziej, szykował na
        > krymską wojnę swój Legion stary wieszcz Adam u końca swego żywota. Legiony
        > miały być zresztą dwa, co też brzmi dziś ciekawie. Najpierw miał być polski,
        > ale zaraz po nim drugi - polsko-żydowski. A rok był 1855.
        >
        > Tamte romantyczne sojusze polskich rozbitków z mocną wtedy Turcją nie mogły
        > mieć natychmiastowego powodzenia politycznego. Nie były jednak zupełnie
        > bezpodstawne. Analogie geopolitycznych pozycji obu - jakże różnych - krajów
        > można zobaczyć z perspektywy... rosyjskiej. Oba są spore, za duże, żeby je
        > pożreć albo łatwo wyminąć. Oba blokują drogę: Polska do Europy, Turcja do
        > basenu Morza Śródziemnego. Oba kwestionują władzę Rosji nad bliskimi im
        > ziemiami, które mają należeć do imperium: Polska wmawia dążenia
        separatystyczne
        >
        > Litwinom, Białorusinom i Ukraińcom, Turcja analogicznie demoralizuje narody
        > kaukaskie: Gruzinów, Ormian i i Azerów. W interesie imperium leży
        nieistnienie
        > lub kompletna słabość, polityczna bierność i Polski, i Turcji. Tak było w
        > osiemnastym, dziewiętnastym, dwudziestym wieku. Jak będzie w dwudziestym
        > pierwszym, zobaczymy. Wydaje się jednak, że spośród wszystkich krajów
        > europejskich najsilniejsze motywy zdecydowanej solidarności z Turcją ma
        właśnie
        >
        > Polska. -
        >
      • indris Obszerny tekst nie mówi najważniejszego 20.02.03, 20:23
        Tego, DLACZEGO Irak miałby zagrażać Turcji ? 200 km granicy to chyba nie powód.
        Oczywiście, Turcja mogłaby byc zagrożona, gdyby z jej terytorium wyszedł atak
        na Irak i chyba tylko wtedy.
        • Gość: +++IGNORANT Ależ indrisie: Ameryki nie odkryłeś, to oczywiste. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.02.03, 21:25
          indris napisał:

          > Tego, DLACZEGO Irak miałby zagrażać Turcji ? 200 km granicy to chyba nie
          powód.
          >
          > Oczywiście, Turcja mogłaby byc zagrożona, gdyby z jej terytorium wyszedł atak
          > na Irak i chyba tylko wtedy.
Pełna wersja