palnick
28.08.06, 14:11
GW pisze, ze syn Kaczmarka dostał się na studia prawnicze na UG z odwołania.
Zabrakło mu 2 punktów. Napisał w odwołaniu o tradzycjach prawniczych w
rodzinie.
W 2004 roku minimum punktów z testu gwarantujące znalezienie się wśród dwustu
kilkunastu przyjętych wynosił 54 pkt. Młody Kaczmarek miał 52. Wielu
przystępujących do egazminu składało wówczas podania i zdawało egazminy na
kilku uczelniach. Ci, którzy zdali poza UG lub jednocześnie na dwie uczelnie
i wybierali tę inną, wycofywali papiery i zwalniali miejsce na liście
przyjętych na studia.
Władze uczelni uzupełniają w takim przypadku listę tymi studentami, którzy
znaleźli się tuż poniżej progu 54 pkt.
Z tego co pisze GW wynika, że:
1. Janusz Kaczmarek nie podejmował osobiście żadnych działań w kierunku
przyjęcia syna na studia. Zgodził się jedynie aby syn wspomniał o tradycjach
rodzinnych. Był wtedy prokuratorem okręgowym w Gdyni.
2. GW nie pisze o tym, czy brak 2 punktów, przy zwolnionej wówczas liczbie
miejsc wystarczał do przyjęcia na studia z powodów li tylko matemmatycznych.
3. GW stara się stworzyć wrażenie, że prokurator generalny wręcz ulokował
syna na studiach nie podając na to żadnych dowodów.
4. GW nie pisze o tym, że nawet gdyby syn Kaczmarka nie został przyjęty, mógł
studiować 1 rok jako wolny słuchacz, lub na studiach płatnych a potem
przenieść się na dzienne.
5. GW czując miałkość materiału rzuca Kaczmarków na żer mrówkom faraona,
potwierdzając pośrednio iż mimo rozpaczliwych prób uwalania błotem Janusza
Kaczmarka nie ma po temu argumentów. Liczy więc tylko na to, że coś się
jednak przyklei do prokuratora.
Artykuł ten jest mocnym sygnałem dla ministra Ziobry, potwierdzającym
właściwie obsadzenie stanowiska prokuratora krajowego