ms.helga
27.02.03, 11:59
System kronistyczny tak ma, ze jest to oligarchia zlodziei, mowiac z pewna
emfaza. W ktorej to oligarchii panuje swoista moralnosc knajacka, dintojra i
tak dalej. Nie ma sensu myslec o polskiej elicie w kategoriach politycznych,
gdyz podzialy polityczne (prawica, lewica) sa drugorzedne w stosunku do gry
roznych interesow ekonomicznych, oraz w stosunku do ich knajackiej
solidarnosci w stosunku do spoleczenstwa. Jest to solidarnosc calkiem podobna
do istniejacej np. w kulturze gangow ulicznych - moga sie miedzy soba tluc,
ale solidarnie zwroca sie przeciwko policji. Tu spoleczenstwo wystepuje w
roli takiego "policjanta" i lepiej, zeby za duzo nie wiedzialo, bo moze
odebrac mandat do sprawowania wladzy oraz wyciac elitom jakis paskudny numer.
W tym sensie Michnik wylamal sie z tej knajackiej solidarnosci, bo
poinformowal opinie publiczna o tym, co sie w elitach dzieje. Teraz ma
dintojre. Moge sie zalozyc, ze frakcja Kwasniewskiego z frakcja Millera sie
polaczy na gruncie antymichnikowskim, i zreszta nie tylko oni, bo - jak wyzej
powiedzialam - podzial grup interesow ekonomicznych wyglada inaczej, niz
podzial stricte polityczny. Z drugiej strony Staniszkis slusznie zauwazyla,
ze Rywin mial racje, domagajac sie, by w komisji nie zasiadali ludzie
zwiazani ze strona przeciwna, bo to uraga podstawowym zasadom
sprawiedliwosci. No ale skutkiem tego wieksi zlodzieje zostana zastapieni
przez mniejszych. Moze to i dobrze dla jakosci tego sledztwa, pod wszakze
takim warunkiem, ze ci mniejsi zlodzieje nie rozmarzaja sie w tej chwili jak
zostac wiekszymi zlodziejami
Maretina sie dziwi "sSamoobronie" a ja tymczasem bardziej dziwie sie,
dlaczego nikt nie zwrocil uwagi na utajnienie innego procesu o korupcje, w
ktorym groza wysokie kary. Prosze bardzo:
"Były wiceminister obrony Romuald Szeremietiew zeznawał w czwartek przed
Sądem Rejonowym w Warszawie na utajnionym procesie Zbigniewa F. - swego
asystenta. F. jest oskarżony m.in. o korupcję; grozi mu do 8 lat więzienia. W
zwiazku z tym, ze proces jest utajniony, to nie wiadomo, jaki w
rzeczywistosci zasieg ma ta afera, jak to bylo z tymi tajnymi dokumentami, i
czy istotnie jedyna czarna owca w owczesnym Ministerstwie Obrony byl asystent
ministra.
www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,1347632.html